Jakub Herold - „Rzeczy wspólne – w poszukiwaniu nowoczesnej formy polskiego patriotyzmu."

Patriotyzm dla większości z nas kojarzy się z bohaterską walką o niepodległą Polskę, naszą ojczyznę. Już pierwsi władcy Polski stawali przed wyzwaniem zapewnienia swojej drużynie, społeczności, bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń, jakie stwarzali sąsiedzi. Kulminacją polskich dążeń niepodległościowych były m.in.: Konfederacja Barska, a potem kolejne powstania: Listopadowe, Styczniowe, Wielkopolskie, Powstanie w Getcie Warszawskim czy Powstanie Warszawskie, które zostało wywołane przez najliczniejszą organizację podziemną w dziejach świata - Armię Krajową.
W naszej historii jest mnóstwo przykładów postaw pełnych poświęcenia dla ojczyzny, zarówno poszczególnych ludzi, jak i zorganizowanych grup. W tym kontekście można więc charakteryzować patriotyzm jako wartość zawierającą określone treści społeczne, polityczne i jednocześnie mocno osadzone w przeszłości.
Współczesne wzorce moralne i interpretacja historii narzucana przez media stawiają nas na rozdrożu w wyborze między tradycyjnie pojmowanym patriotyzmem, a jego dzisiejszym rozumieniem. Trudno nie zauważyć próby przewartościowania pojęcia tożsamości narodowej, a obywatelstwo stawia się wyżej od narodowości. Próbuje się również zakwestionować sensowność np. powstań narodowych, rozpatrując je tylko pod kątem wymiernych zysków i strat. To wszystko sprawia, że trudno jest dziś określić, co to jest polski patriotyzm.
Należy pamiętać, że poza granicami naszego kraju, z różnych powodów, mieszka wiele milionów rodaków, w tym około 2,5 mln w krajach byłego Związku Radzieckiego. Zdecydowana większość z nich znalazła się tam wbrew własnej woli w rezultacie przymusowych wysiedleń. Wielu z nich zginęło na rozkaz carów, potem Lenina i Stalina, rozstrzelanych i zakopanych w bezimiennych dołach śmierci.
Poczynając od powstań narodowych, poprzez lata wielkiego terroru, tragedię wojny, aż do połowy lat 50. trwała próba wynarodowienia Polaków, szczególnie poza naszymi granicami. To tam, na obczyźnie pojęcie patriotyzmu nabierało szczególnego znaczenia. Posługiwanie się językiem polskim, dbałość o narodowe tradycje i zwyczaje, a może przede wszystkim bycie katolikiem, było manifestacją polskości. W tych skrajnie niekorzystnych warunkach Polacy przetrwali jako naród.
Moje doświadczenie na stanowisku konsula RP w pracy z Polakami na Wschodzie – we Lwowie i Moskwie - utwierdza mnie w przekonaniu, że wielu ludzi w Polsce nie wie, że jeszcze nie tak dawno, przyznanie się do polskości w ZSRR było nierzadko przyjmowane z niechęcią i dystansem. Zdarzały się również akty wrogości wobec naszych rodaków. Szczególnie oburzające jest określanie Polaków zza Buga mianem „Ruski".
 Dziś troska i pamięć o Polakach na Wschodzie powinna być dla nas rzeczą wspólna, wyzwaniem i miernikiem patriotyzmu.
Ukraina jest krajem, gdzie według danych statystycznych mieszka 144 tys. naszych rodaków, którzy podczas ostatniego spisu powszechnego określili się jako Polacy. Jednak wielu historyków i przedstawicieli towarzystw polonijnych uważa, że w tym kraju może być ich nawet milion. Wielu z nich żyje na Zachodniej Ukrainie.
Niejednokrotnie podczas rozmów z Polakami wnioskującymi o Kartę Polaka podziwiałem ich odwagę i konsekwencję w pielęgnowaniu polskości. Wielu było ochrzczonych w ukryciu – w domu, lub oborze, tak żeby nie dawać pretekstu do prześladowań na tle religijnym. Śluby w obrządku łacińskim w domach były codziennością. W województwach wschodnich II RP, dzisiaj należących do Ukrainy, ilość czynnych kościołów katolickich można było policzyć na palcach jednej ręki, a praktyką było zamienianie świątyń na magazyny, chlewnie, w najlepszym wypadku salę gimnastyczną, kino. Najbardziej represjonowaną grupą wśród Polaków byli duchowni, poddawani inwigilacji i szykanom. Języka polskiego w domu uczyli rodzice i dziadkowie. Z reguły pierwszą nauczycielką była jednak babcia, która uczyła pacierza i kolęd po polsku. I pierwsza prowadziła do kościoła. To z reguły na niej spoczywał trud wychowania i przekazywania elementarnej wiedzy o ojczyźnie.
 Zdarzały się przypadki wysyłania młodych Polaków do zasadniczej służby wojskowej w odległe rejony Związku Radzieckiego, gdzie poza ciężką służbą rekrut przechodził intensywną, komunistyczną indoktrynację. Na ogół „łatka" Polak, skutecznie uniemożliwiała awans zawodowy i społeczny.
To właśnie z myślą o naszych rodakach na Wschodzie Sejm RP w 2007 roku uchwalił Ustawę o Karcie Polaka. I to dzięki niej wielu Polaków może otrzymać dokument, wydany przez polskie władze (konsula), potwierdzający przynależność do narodu polskiego. Poza najważniejszą – sentymentalną wartością dla jej posiadacza jest wiele wymiernych korzyści, jak chociażby możliwość studiowania i pracy w Polsce na takich samych zasadach, jak obywatele polscy. Niedawno obchodziliśmy jubileusz pięciolecia przyznania pierwszej Karty Polaka na Wschodzie. Ten podniosły moment miał miejsce właśnie w Konsulacie Generalnym RP we Lwowie, gdzie pełniłem służbę dyplomatyczną trzy i pół roku w zespole d.s. Karty Polaka. Wraz z innymi konsulami wyjeżdżaliśmy w teren i przyznawaliśmy Karty Polaka w wielu polskich skupiskach. Naszym spotkaniom często towarzyszyły łzy wzruszenia.
Współczesną formą patriotyzmu są m.in.: wzajemne dobre relacje Polaków po obu stronach granicy, i opieka nad grobami rodaków. Innym wyrazem współczesnego patriotyzmu jest kultywowanie miejsc pamięci i kaźni Polaków z czasów II wojny i rzezi wołyńskiej. Co roku na Ukrainę przyjeżdżają Polacy, żeby oddać im hołd i pomodlić się w miejscach, gdzie ginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów. Takim miejscem jest Huta Pieniacka (obwód lwowski), do której przybywają: bliscy, rodziny, ci którzy przeżyli i ich naówczas ukraińscy sąsiedzi. Chyba najpopularniejszym celem patriotycznych odwiedzin Polaków Ukrainie jest Cmentarz Łyczakowski we Lwowie. To tu mają swoje kwatery powstańcy: listopadowi, styczniowi, z centralnym memoriałem Obrońców Lwowa-Orlętami. Ale również są tam pochowani wybitni Polacy: Maria Konopnicka, Stefan Banach, Juliusz Ordon, Gabriela Zapolska, Władysław Bełza – autor wiersza „Katechizm Polskiego Dziecka".
Dzisiaj trudno określić Ukrainę mianem kraju represjonującego Polaków. Liczba organizacji polonijnych w tym kraju przekracza sto. Z łatwością można wymienić kilka miejscowości (Łanowice, Kresowice), w których Polacy lub osoby polskiego pochodzenia stanowią. Istnieje kilka szkół z polskim językiem wykładowym i kilkadziesiąt, w których jest on nauczany w systemie fakultatywnym. Przy parafiach rzymsko-katolickich funkcjonują sobotnio – niedzielne punkty nauczania języka polskiego, historii i geografii. Istnieją hufce harcerskie i zespoły folklorystyczne. Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz fundacje m.in.: Wspólnota Polska, Pomoc Polakom na Wschodzie, Semper Polonia wspierają te instytucje finansowo.
Pojęcie nowoczesnego patriotyzmu nie musi się kojarzyć wyłącznie z tragicznymi kartami naszej historii. Polacy, powinni krzewić takie wartości jak demokracja i społeczeństwo obywatelskie w krajach, gdzie te pojęcia nie przybrały dotąd w pełni rozwiniętej formy, jak choćby na Ukrainie. Powinniśmy wspierać wszelkie dążenia Ukraińców do członkostwa w Unii Europejskiej. Strategiczne partnerstwo między naszymi krajami oraz polsko – szwedzka inicjatywa Partnerstwa Wschodniego, skierowana również do Ukrainy, to właściwy kierunek.
 Polacy po obu stronach granicy, powinni być promotorami idei integracji Kijowa z Unią. Aktualnym przykładem polsko-ukraińskiej integracji jest działalność Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankowsku (Stanisławowie). Ten kierunek to budowa wspólnego europejskiego domu. Nasze doświadczenia w transformacji ustrojowej można w dużym stopniu przenieść do naszego wschodniego sąsiada. Oba kraje mają już za sobą ważny wspólny test - organizację EURO 2012. Test zakończony pomyślnie, który był wielką promocją obu państw. Na fali tego sukcesu można budować nowoczesny patriotyzm Polaków i Ukraińców.