Jolanta Szwarc - Piotrus Pan i wojowniczki ninja

Ukrainski pisarz Wasyl Slapczuk podsuwa czytelnikowi ksiazke „Kobieta ze sniegu", której glównym bohaterem jest dwudziestopiecioletni Owidiusz. Ukonczyl filologie na uniwersytecie w Lucku, na którym pozostal jako pracownik, oprócz tego ma pól etatu w gazecie uniwersyteckiej. Zajmuje sie równiez pisaniem wierszy i prozy.
Ksiazka rozpoczyna sie od tego, ze bohater usilnie mysli, o czym pisac. Literatowi, któremu nie idzie pisanie, nie pozostaje nic innego, jak tylko dlubac w nosie. Przeciez moze sie zdarzyc, ze pomysl nie tylko z palca daje sie wyssac, ale i wydlubac z nosa.
Po czym mamy o tym, jak pozbawione duszy zycie podsuwa ci pozbawione duszy przezycia, za które zmuszony jestes placic czyms rzadkim i drogocennym.
Rzecz cala spina klamra. Nietrudno mi wyobrazic sobie wlasne zycie jako utwór literacki. Zaraz przyjde do domu i siade do komputera. Przepisze ostatnie strony swojego zycia na nowo.
Bohater powiesci – Owidiusz nie jest zadowolony z zycia, jakie mu stworzyl Wasyl Slapczuk, ale idzie dalej ta droga. Nie, przepisze cale swoje zycie. I zycie swoich bliskich. Zeby wszystkim im – mamie, tacie, Neonili – bylo dobrze. Ale po to sam musze stac sie inny. Na razie jeszcze mnie nie ma, jeszcze sobie siebie nie wymyslilem. Dopiero co wstapilem na ten grzaski, niepewny, ale wielce obiecujacy szlak.
Jakie zycie zafundowal swojemu bohaterowi autor, ze ten tak bardzo protestuje? Kto go wykreowal? Wspólczesny swiat, czy ukrainski pisarz? Postac papierowa, czy rzeczywista, realna, odbita w uwypuklajacym zwierciadle. Nie bede odkrywcza, gdy powiem, ze swiat sie zmienia. Co za banal. Wszyscy wiedza, ze caly czas, od zarania zachodza przeistoczenia, ale ostatnio tempo tych zmian jest zawrotne. Wasyl Slapczuk tez to dostrzegl. Na szczescie nie uprawia wszystkoizmu, tylko skupia sie na problemach zwiazanych z dorastaniem mlodego czlowieka – mezczyzny i jego rodzinie.
A ja jestem Owidiusz, ale prosciej moze bedzie nazywac mnie Piotrem. Tak przedstawia sie bohater nowo poznanej kobiecie. Skad autor wytrzasnal tego Piotra. Imie to w polskim przekladzie Iwony Wasilewskiej i Wojciecha Pestki pojawilo sie na stronie 49, a potem zniknelo jak sen. Pozostal Owidiusz, który najpierw wychowywal sie w Kowalikach pod troskliwa opieka matki – dyrektorki szkoly i ojca – nauczyciela jezyka ukrainskiego w nieskonczonosc piszacego doktorat. Uczyl sie dobrze, a oceny mial jeszcze lepsze, dlatego w rezultacie przyznano mu medal. Z taka laurka przy pomocy znajomego dziekana dostal sie na uniwersytet.
Spod czulej opieki rodziców wpadl w objecia troskliwej, starszej o pietnascie lat siostry Neonili, która z drugim mezem Olegiem wychowuje swoja córke z pierwszego malzenstwa i bliznieta. Rodzina zajmuje czteropokojowe mieszkanie, w którym jeden pokój nalezy do Owidiusza. Szwagier, który najwiecej czasu poswieca zarabianiu pieniedzy lubi Owidiusza, nawet zasponsorowal wydanie dwóch jego tomików poetyckich. Dlatego mlody pisarz po cichu liczy na to, ze nowowybudowanym domu tez znajdzie dla siebie schronienie.
Co to za przedstawiciel mlodego pokolenia, co to za pokolenie? Nie, nie bede mówila, ze za moich czasów – bo byloby to smieszne, ale za moich czasów kazdy wiedzial, ze jak dostanie dowód osobisty, skonczy szkole, to trzeba bedzie zyc na wlasny rachunek, a nie siedziec rodzinie na karku. To sie planowalo. A ten co? Naraili mu Ludmile – oficjalna narzeczona, z która w tym czteropokojowym mieszkaniu uprawia seks, ale o zalozeniu z nia rodziny w ogóle nie mysli, chociaz siostra i szwagier podpowiadaja mu takie rozwiazanie. Ale czy wparta w lózko oficjalna narzeczona to kobieta, która mozna pokochac, jak Pigmalion wyrzezbiona przez siebie w marmurze Galatee? Owidiusz zdolnosc do marzenia odziedziczyl po ojcu. Chce miec kobiete idealna, wzorem fachowca Pigmaliona rzezbi w materiale nietrwalym, zaleznym od temperatury kobiety ze sniegu. Sezonowe istoty, po których zostaje kaluza  i katar. Ale czy to wazne, jesli jedna sie rozplynie, bedzie druga. Ulepi balwana jak dziecko.
Lepienie ze sniegu nowej kobiety, to dla duzego chlopca poczatek nowego zwiazku. Owidiusz przyznaje, ze tylko dwa, moze trzy razy przespal sie po jakiejs zabawie z przypadkowa dziewczyna, reszte zwiazków traktowal serio, majac nadzieje, ze beda trwaly wiecznie. Niestety. Jednak Pan jeszcze nie podeslal mi sniegu, który trzymalby sie kupy, przez dlugi czas zachowujac nadana przeze mnie forme. Niepoprawny marzyciel, który tylko z pierwsza dziewczyna mial chwile czystych uniesien, ale los ich rozdzielil. Choc moze to Orysia zostawila go jak Wendy Piotrusia Pana i wrócila do realnego swiata, bo to ona dorosla, ukonczyla medycyne, wyszla za maz i urodzila dziecko.
Wydaje sie, ze Owidiusz – Piotr nie traktuje powaznie pracy – przynajmniej tej w redakcji – zwalnia sie, „sciemnia", ze korekte juz zrobil, ale dyskietke zostawil w domu. Stara sie spelniac marzenia taty i zostac slawnym pisarzem, on zawsze stara sie zaspokoic oczekiwania, bardzo nie lubi, kiedy sie nim bliscy rozczarowuja.
Siedzac w swiecie ksiazek, wie z literatury, ze role chlopca i dziewczyny sa od dawna ustalone. On jest aktywny i pozada, a ona bierna i udaje niedostepna. Chowany pod kloszem naraz spostrzega, ze wcale tak nie jest. Narzeczona bez skrepowania wymusza na nim seks, by posiasc sztuke uwodzenia i dawania przyjemnosci, zapisuje sie na kurs gejsz, ale robi to przede wszystkim dla siebie. Owidiusz podoba jej sie w szczególny sposób. Kiedy pierwszy raz wszedles we mnie, zostales tam na zawsze. Nie obchodzi ja, czy jemu jest „tam" dobrze. Chce z nim byc, lubi matkowac, stosuje wiec rózne sztuczki. Klamie, ze wychodzi za maz, a jak to nie skutkuje, wyciaga armate ciezkiego kalibru – spodziewam sie dziecka.
To nie mezczyzni wykazuja inicjatywe. Kobiety okazuja sie bardziej aktywne. Biseksualna Zoriana po rozstaniu ze swoja partnerka Ruslana zaprasza naszego bohatera do akademika i staje sie dla niego nowym marzeniem o dozgonnosci. Wysportowana Ruslana walczy o swoja kochanke. Dwukrotnie sprawia lanie Owidiuszowi, który nie potrafi obronic siebie ani kobiety. Nigdy w zyciu na nikogo nie podniósl reki, nie walczyl z kolegami, tym bardziej nie uderzy Ruslany, mimo ze Zoriana podpuszcza – Owi, uderz ja, uderz.
Oj, zle byloby z Owidiuszem, gdyby na ratunek nie przybyla Luda, ta osobista narzeczona, z która omal do slubu nie doszlo. Z latwoscia pokonuje Ruslane. Okazuje sie, ze Owidiusz, który zyl w przeswiadczeniu, ze bardziej interesuje go dusza kobiety, wcale jej nie znal. Nie wiedzial nic o przeszlosci Ludy, ulicznej bandzie, bójkach na dyskotekach, osmiu doprowadzeniach na policje i dwóch latach w zawieszeniu. Niezla biografia narzeczonej, która zamiast bronic swojego mezczyzny, poczekala az Ruslana go powali, bo przeciez musial sie dowiedziec, przed czym go ochronila. Slodkie kobietki przestaly byc sama slodycza. Potrafia walczyc o swoje, ordynarnie przeklinac, jednoczyc sie i wspierac, kiedy zajdzie taka potrzeba.
Neonila wiedziala, jak pomóc matce, gdy ojciec odszedl z domu i zwiazal sie z jej rówiesnica Wiera. Natychmiast przyjechala do matki, zabrala z soba Owidiusza i pojechala po tate. Wiere potraktowala gazem, ojca wsadzila do samochodu, postraszyla szpitalem psychiatrycznym i zawiozla mamie. Owidiuszowi kazala pospacerowac, a sama poszla porozmawiac przed wyjazdem z rodzicami, zeby zamknac temat, poustawiac wszystko na swoim miejscu. Musiala wytlumaczyc ojcu, ze oprócz praw sa jeszcze obowiazki. Mezczyzni, niestety, sa do siebie podobni. Trzeba czuwac, panowac nad sytuacja, przywrócic porzadek rzeczom, póki nie jest za pózno.
Swiat sie zmienia, zmieniaja sie wartosci, myslal Owidiusz. Czy ojciec przekonal go, mówiac – Wartosci, synu, zawsze sa niezmienne. Zmieniaja sie tylko wartosciujacy. Mysle, ze nie. Owidiusz ze sniegu nigdy nie ulepi kobiety z krwi i kosci, która pokocha. Bedzie jak dotad bladzil. Skupiony na sobie, przesiakniety wygodnictwem, oczekujacy od innych zaspokajania swoich potrzeb, bedzie sie trzymal rodziny siostry. Przyjazd do rodzinnego domu nie wywolal wzruszen, bo zrzucil go z siebie niczym slimak muszle. Nie odczuwa potrzeby przyjezdzania do rodzinnych Kowalików. Czlowiek – to nie drzewo, którego nie da sie przesadzic, czlowiek – to slup, który wkopia dzisiaj tutaj, a jutro wykopia i gdzies indziej wsadza – tak samo bedzie stal. „Czlowiek to slup" – brzmi glucho próchnem, które nigdzie na swiecie nie zaszumi liscmi, nie zaowocuje.
Jakis dziwny ten swiat. Od pierwszego meza siostry Owi dowiedzial sie, ze rodzice tak naprawde sa jego dziadkami, jego zas urodzila pietnastoletnia Neonila, a o ojcu nikt chyba nie wiedzial. Zyciowe role sie pomieszaly. Owidiusz o matce-babce mysli dosc pogardliwie – „nianka", lepiej dogaduje sie z matkujaca mu siostra-matka, choc i ona porzadkujac sprawy rodziców, odslania nieznane mu dotad oblicze kobiety bezwzglednej. Wychowywany w zaklamanych domach, bez prawdziwego ojca, który potrafilby go odciac od pepowiny i wprowadzic w dorosle zycie, teraz musi przepisac cale swoje zycie. I zycie bliskich. Jednak zmienic musi najpierw samego siebie.
Piszac o ksiazce, niewatpliwie docenic nalezy autora, który siegnal po temat wspólczesny, daleko wychodzacy poza granice Ukrainy. Wszyscy widzimy mlodych mezczyzn obciazonych syndromem Piotrusia Pana i kobiety podstepne, pozbawione zasad jak wojowniczki ninja.
Zapewne kiedys odwieczne wartosci zostana przez bladzacych ludzi wlasciwie docenione i zdefiniowane. Seks nie bedzie mylil sie z miloscia, prawda z najlepszymi klamstwami. Ninja wyszlachetnieje, a Piotrus Pan dorosnie.
Wasyl Slapczuk intrygujaco przyblizyl problem, sklonil do wlasnych przemyslen, a tlumacze (szkoda, ze nie znam ukrainskiego) wydobyli – moze lepiej powiedziec – nie zatracili poczucia humoru pisarza, lekkiej ironii, dystansu do swiata przedstawionego.


Wasyl Slapczuk „Kobieta ze sniegu", Wyd. Polihymnia, Lublin 2012, tlum. Iwona Wasilewska, Wojciech Pestka.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież