Jan Pomin - Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość

W dniu 1 marca 2013 r. Polska po raz kolejny obchodziła rocznicę ustanowienia święta w skali ogólnonarodowej  - „Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych", które zostało zaproponowane przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jako projekt ustawy przedłożonej pod obrady Sejmu do akceptacji. Data ta została wybrana nieprzypadkowo, bowiem w dniu 1 marca 1951 r. zostali zabici strzałami w tył głowy w więzieniu ostatni przedstawiciele kierownictwa tej organizacji wolnościowej zwanej ściśle  „Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość". Właściwa nazwa tej organizacji to „Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji Wolność i Niezawisłość". Osoby należące do tego zrzeszenia wcześniej byli często określani jako „żołnierze niezłomni", a nazwa „Żołnierzy Wyklętych" powstała dopiero w 1993 r. przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim. Ruch tej organizacji miał zasięg ogólnonarodowy, oficjalnie powstał dnia 2 września 1945 r. w Warszawie. Zrzeszenie to powstało na bazie struktury organizacyjnej wykorzystującej rozwiązanej w sierpniu 1945 r. Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, a jeszcze przedtem organizacji pod nazwą NIE. Ta organizacja NIE łączyła struktury cywilne i wojskowe, mając za zadanie samoobronę i utrzymanie zasad moralnych polskiego społeczeństwa w oczekiwaniu na wojnę z Związkiem Radzieckim. Organizacja ta została znacznie osłabiona w wyniku akcji „Burza" i powstania warszawskiego, ponadto dodatkowym ciosem było aresztowanie dwóch najważniejszych osób w konspiracji, a mianowicie gen. Emila Fieldorfa i gen. brygady Leopolda Okulickiego, który dnia 7 maja 1945 r. został wywieziony do Moskwy. Zginą zamordowany w słynnym procesie szesnastu w Wigilię Bożego Narodzenia w 1946 r. na oczach wolnego świata bez reakcji, podobnie został zamordowany gen Fieldorf w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Po rozwiązaniu NIE powołano nową organizację „Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj", która następnie po kilku miesiącach została zastąpioną wspomnianym „Ruchem Oporu bez Wojny i Dywersji Wolność i Niezawisłość". Skrót tej organizacji określano WiN, które ogólnie dążyło do realizacji swego programu na drodze walki politycznej, przez zwycięstwo sił demokratycznych przez członków tego zrzeszenia w wolnych wyborach, dopuszczając jednak możliwość zbrojnej samoobrony. Jeszcze inną nazwę mniej znaną, tego zrzeszenia było określanie „Wolność i Niepodległość" .        
     Po ukonstytuowaniu się zrzeszenia siedem dni później 9 września 1945 r. uchwalono ideową deklarację WiN w której domagano się przede wszystkim: opuszczenia terytorium Polski przez armię sowiecką i służby „Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych" (NKWD), zaprzestanie prześladowań politycznych osób zaangażowanych w życiu społecznym, utworzenie jednej, apolitycznej armii polskiej z oddziałów walczących na Zachodzie i tych, którzy często powracali do kraju oraz oddziałów podległych „Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego" (PKWN), oczywiście przy jednoczesnym spolszczeniu korpusu oficerskiego wojska, które podlegało władzy marszałkowi Michałowi. Rolli-Żymierskiemu, zaprzestanie realizacji programu dewastowania kraju, niezależnej i autonomicznej polityki zagranicznej, wprowadzanie i respektowanie w pełni samorządów na terenie kraju, przeprowadzenia wolnych wyborów w Polsce z prawem do ustanawiania list kandydatów przez wszystkie ugrupowania – partie polityczne, uspołecznienie własności wielkokapitalistycznej, wolnych związków zawodowych, powszechnego nauczania, reformy rolnej. Zrzeszenie WiN opowiadało się od początku zgodnie z założeniami spisanymi w deklaracji, mimo doświadczeń wojny, utrzymanie w miarę dobrosąsiedzkie stosunków z Związkiem Radzieckim, ale po rewizji granic, które Rosja sowiecka zagarnęła na Wschodzie powołując się na  konferencję poczdamską. Powyższe postulaty Zrzeszenia WiN były tylko ideową deklaracją patriotów nardu polskiego, walczącego o pełną suwerenność i demokrację w Polsce.
     Do Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość należeli przede wszystkim żołnierze podziemia Armii Krajowej, jedynej podziemnej na skalę światową organizacji wojskowej AK, Narodowe Siły Zbrojne NSZ, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe NZW, współpracowała także Polska Partia Socjalistyczna PPS i inne pomniejsze organizacje mające na celu wolność Polski. W sumie wszystkich członków należących do zrzeszenia WiN łączyła walka o odzyskanie niepodległości Polski. Świadczy o tym między innymi fakt, że rząd Polski na uchodźctwie z premierem Tomaszem Arciszewskim z PPS był w koalicji wspierany najsilniej przez Stronnictwo Narodowe, a ministrem spraw wewnętrznych był Zygmunt Berezowski. Partie te i organizacje przed 1945 r. były dalekie w sensie programowym od siebie. Ale jednak w tym powyższym roku – 1945, poważne spory jakie miały przed wojną miejsce, nie stanowiły żadnego istotnego problemu, od tego co ich w istocie łączyło. Zrzeszenie WiN nawiązywało do szeroko pojętej tradycji narodowej, a więc do podziemnej walki o Polskę demokratyczną, absolutnie nie przeciwstawiając się  tradycji jaką reprezentowali przedstawiciele z NSZ czy NZW. Istotną prawdą było to, że obóz narodowy dążył do idei konserwatywno-prawicowej, by demokracja i porządek prawny był oparty na prawie naturalnym – dekalogu i tradycji chrześcijańskiej. Polskę widziano ściśle związaną z Kościołem i jego nauczycielskim urzędem. Pomiędzy tymi ugrupowaniami zrzeszonymi w WiN była rywalizacja, istniały zarówno inne struktury w AK i inne NSZ, miało to także znaczenie pozytywne, ponieważ te oddziały ze sobą współpracowały na poziomie wywiadu antykomunistycznego. Te różnice organizacyjne w 1945 r. po wojnie i także później między NSZ i NZW w zrzeszeniu WiN były obecne, ale nie stanowiły istotnej negatywnej cechy.
     Generalnie członkowie zrzeszenia WiN kontynuowali nadal walkę z nowym okupantem o odzyskanie niepodległości, o wolną Polskę z komunizmem narzuconym narodowi przez Związek Sowiecki. Byli to ludzie, którzy wcześniej walczyli z niemieckim najeźdźcom dlatego, że Polska nie odzyskała wolności, pomimo poniesionych najwięcej strat w II wojnie światowej. W tej walce konspiracyjnej brało udział często już młodsze pokolenie Polaków, które wcześniej nie było zaangażowane w II wojnie światowej. Poza tym były to często elity z różnych miejscowości w kraju.
     Prawdą jest fakt, że w skład pierwszego Zarządu Głównego WiN, który jak wspomniano powstał dnia 2 września 1945 r, wchodził pułkownik Jan Rzepecki jako prezes, pseudonim również „Prezes" i „Ślusarczyk", jako były kierownik Biura Informacji i Propagandy AK oraz jego najbliższe środowisko reprezentowało poglądy lewicowo-liberalne. Natomiast jeden z jego bliskich współpracowników był oddelegowany z Delegatury Sił Zbrojnych pułkownik Jan Kamieński. Był to oficer, który jednocześnie był jednym z najwyżej stojących w hierarchii ludzi w strukturach tajnej Organizacji Polskiej i oczywiście oficerem NSZ. Trudno powiedzieć jaki był stosunek płk Rzepeckiego do współczesnej Polski, jednak wiadomo z całkowitą pewnością, że nie widział on żadnej jakiejkolwiek współpracy z komunistami. Natomiast jasno widział prowadzenie i konieczność współpracy na polu wspólnej polityki i nieodzowną działalność z członkami Narodowych Sił Zbrojnych przeciwko po jałtańskiemu porządkowi w Polsce. Wiceprezesem był płk Janusz Bokszczanin do końca września 1945 r., zastąpił go i jako sekretarz generalny podpułkownik Tadeusz Jachimek pseudonim „Nika" i Franciszek Niepokólczycki pseł. „Halny". Zarząd Główny był następnie powiększony o prezesów Obszarów: Centralnego podpułkownika J. Rybickiego pseł. „Maciej", Zachodniego pułkownika J. Szczureka-Cergowskiego pseł. „Sławbór" i Południowego pułkownika Antoniego Sanojca pseł.„Skaleń", te osoby stanowiły Główny Komitet Wykonawczy. Wkrótce opublikowano w prasie konspiracyjnej przeredagowaną przez Jana Rzepeckiego „Deklarację Ideową WiN". Zrzeszenie przejęło dużą część dotychczasowych struktur podziemnych organizacji i szybko rozrosło się do około 20 tys. członków. Wówczas zrzeszenie nie zależne formalnie od rządu polskiego na uchodźctwie, przekazywało na Zachód uzyskane materiały dotyczące sytuacji politycznej, gospodarczej i militarnej w kraju. Jednym z głównych założeń i celem politycznym było doprowadzenie do wolnych wyborów zaproponowanych przez „Wielką Trójkę" w Jałcie i przekazanie struktur organizacyjnych legalnym władzą Rzeczypospolitej .
     Należy zauważyć, że po wyraźnej klęsce na Wschodzie najeźdźcy niemieckiego już na początku 1945 r. rozpoczął się szaleńczy terror ze strony Związku Radzieckiego na ziemiach polskich. Tuż przed aresztowaniem głównego dowódcy AK gen. Leopolda Okulickiego pseł. „Niedźwiadek", został przez niego wydany ostatni rozkaz dotyczący rozwiązania największej armii podziemnej świata. Żołnierze mieli zostać zwolnieni z szeregów wojskowych po pięciu latach konspiracji do cywila i włączyć się w życie kraju. Zalecając żołnierzom by swoją działalność podjęli nad odbudową niepodległości kraju i ochronę społeczeństwa. Wkrótce okazało się, że wcale nie jest im dane zaznać spokoju. Sowieckie NKWD najpierw samodzielnie, a później wsparte przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i Milicję Obywatelską zaczęło wyłapywać byłych żołnierzy AK. Owa pacyfikacja podziemia niepodległościowego i ludności cywilnej została uruchomiona siłami kilkudziesięcioma tysiącami funkcjonariuszy Wojska Wewnętrznego NKWD i polskiego – rodzimego aparatu bezpieczeństwa. W tej akcji z NKWD współpracowali wspomniani funkcjonariusze Bezpieczeństwa Publicznego, Informacji Wojskowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicji Obywatelskiej i sądownictwa.
     Dla żołnierzy walczących w podziemiu, przede wszystkim dla akowców i także innych organizacji, komunistyczna władza ogłosiła „amnestię" dnia 2 sierpnia 1945 r. w celu wyjścia z konspiracji. Do ujawnienia wezwał ich nawet z więzienia legendarny dowódca warszawskiego Kedywu Jan Mazurkiewicz pseł. „Radosław". To zalecenie wkrótce doprowadziło do wyprowadzenia z konspiracji wielu żołnierzy z AK, a także tych, którzy podjęli działalność w Delegaturze Sił Zbrojnych, owa delegatura została rozwiązana przez samego dowódcę. Po pewnym czasie sytuacja ujawnionych okazała się tragiczna w fikcyjnych procesach sądowych, wymuszonych torturami, cywilów skazywano na śmierć przez powieszenie, a wojskowych metodą katyńską strzałem w tył głowy lub na wieloletnie więzienia. Tych, których los oszczędził nie ujawniając się, mających jednak poczucie odpowiedzialności za losy kraju i osobiste losy żołnierzy, skłoniło grupę oficerów z kierownictwa delegatury do powołania nowej organizacji konspiracyjnej. Jej idea została przedstawiona i przedyskutowana na dwóch spotkaniach – odprawach u Delegata Sił Zbrojnych pułkownika Jana Rzepeckiego w pierwszej połowie sierpnia 1945 r. Jednocześnie w tym mniej więcej czasie Bolesław Srocki przygotował wstępny projekt deklaracji ideowej tej organizacji. W ten sposób, niejako przyspieszony powstał Pierwszy Zarząd Główny Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. Oczywiście jak już wspomniano, organizacja ta miała stopniowo zaprzestać walki zbrojnej, skupić się na działalności politycznej. Istniejące struktury wojskowe miały ograniczyć się do wywiadu i kontrwywiadu, a nieliczne oddziały zbrojne miały mieć charakter samoobrony.                           
     Tak więc podziały w Zrzeszeniu WiN oczywiście były, ponieważ weszły różne organizacje, ale należy podkreślić przede wszystkim  to co ich łączyło, a więc wolność. Wśród tych żołnierzy i działaczy podziemia było bezwątpienia wielu narodowców, chodź prym wiedli AK-owcy. W istocie nie było to żadną hańbą, a pozwalało zweryfikować opinie o strukturze obozu narodowego.
     Zrzeszenie WiN miało być organizacją polityczną, a nie wojskową. Jednak w ówczesnej sytuacji było to niemożliwe, by w krótkim czasie zdemobilizować oddziały cały czas działające w lesie. Poza tym ich masowe ujawnianie absolutnie było niemożliwe, narażało by to żołnierzy na pewną śmieć, a tym  samym oznaczało by dekonspirację większości lokalnych struktur konspiracyjnych oraz łączności i kolportażu. Akcję demobilizacji oddziałów leśnych prowadzono w miarę wolno i systematycznie od chwili powstania Zrzeszenia. Najbardziej zagrożeni byli ludzie i żołnierze z Rzeszowszczyzny i lwowskiego Zgrupowania AK „Warta", rozformowanego jeszcze decyzją Delegatury Sił Zbrojnych, których przesiedlano na Śląsk. Jednocześnie na Lubelszczyźnie, Białostocczyźnie i wschodnich częściach ziem warszawskich działały silne oddziały zbrojne uznające zwierzchność Zrzeszenia WiN. Na tych terenach obficie pokrytych dużymi kompleksami leśnymi zdemobilizowane oddziały wcześniej przez Delegaturę Sił Zbrojnych ponownie szybko się odtworzyły. Na wskutek oddziałów niepodległościowych działających na tych ziemiach i wzmożonych przejść wielu członków Polskiej Partii Robotniczej PPR na stronę konspirantów, bowiem siły UB i MO nie pojawiały się poza swoimi siedzibami bez znaczącej siły wojska. Działająca sowiecka policja NKWD, wspierana przez rodzimych komunistów z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, począwszy od zaistnienia Zrzeszenia WiN skłaniała się ku likwidacji tej organizacji. Niestety przez przeprowadzoną akcję ujawniania się głównie żołnierzy podziemia, nastąpiła szybka infiltracja powstających struktur organizacyjnych korzystających z dotychczasowych kanałów łączności. Na efekty tej akcji  nie trzeba było długo czekać, już w listopadzie 1945 r. dokonano w Łodzi aresztowań wśród członków Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN  – prezesa pułkownika Jana Rzepeckiego i większość z zarządu oraz jego współpracowników, łącznie z szefem wywiadu i kontrwywiadu kapitanem Henrykiem Żukiem. Pułkownik J. Rzepecki widząc sytuację w jakiej znalazł się on i zarząd Zrzeszenia, podjął się swoistej gry z Urzędem Bezpieczeństwa w zamian za obietnicę nie represjonowania członków organizacji, zobowiązał się jednocześnie do ujawnienia osób Zrzeszenia. To wezwanie skierował z więzienia, podobnie jak J. Mazurkiewicz, którego wcześniej krytykował, do ujawnienia się ludzi i struktur organizacyjnych konspiracji. Ludzie z Zrzeszenia wiedząc i znając dotychczasowe postępowania komunistycznej władzy, co do osób ujawniających się głównie oficerów i żołnierzy AK, spowodowało, że wezwanie prezesa J. Rzepeckiego większość członków Zrzeszenia WiN po prostu zbojkotowało. W ten sposób zlikwidowano istnienie Pierwszego Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN.  
     Pierwszy zarząd trwał krótko, bowiem na przełomie lat 1945 i 1946 wybrano Drugi Zarząd Główny Zrzeszenia WiN. Nowym prezesem zarządu został Franciszek Niepokólczycki pseł. „Halny’, a w skład jego najbliższych współpracowników wchodziły następujące osoby: Alojzy Kaczmarek pseł. „Zośka", Edward Bzymek-Strzałkowski pseł. „Wolski", Józef Ostafin pseł. „Chudy", Jan Kot pseł. „Janusz", Eugeniusz Ralski pseł. „Biały", Wiktor Langner pseł. „Jasny", Paweł Wieczorek-Lewandowski pseł. „Dar" i Walerian Tumanowicz pseł. „Jagodziński". Pod kierunkiem tego zarządu zintensyfikowano działania propagandowe wymierzone w Ludowe Wojsko Polskie oraz nastąpiła wzmożona działalność wywiadu i kontrwywiadu, mająca na celu pozyskanie informacji, które przygotowane zostały przez Biuro Studiów, a następnie przesłane do rządu Rzeczpospolitej w Londynie. Te działania operacyjne były prowadzone przede wszystkim przez autonomiczną część organizacji pod nazwą Brygad Wywiadowczych. Podczas trwania tego zarządu lokalne struktury WiN-u zawierały szereg porozumień taktycznych, często umów o współpracy z innymi organizacjami konspiracyjnymi, a nawet z bandycką UPA w stosunku do Polaków na Wschodzie o zawieszeniu broni mając wspólnego wroga. To jedno z ostatnich posunięć wymienionych miało zapobiec wzajemnym wykrwawianiu się w walkach i oszczędzić siły do walki ze wspólnym wrogiem jakim był sowiecki komunizm. Takim bezprecedensowym przykładem najdalej posuniętym porozumieniem była zawarta umowa na  Lubelszczyźnie, w wyniku którego połączone siły UPA i WiN, dokonały wspólnie śmiałego uderzenia dnia 28 maja 1946 r. na siedziby UB i NKWD w Hrubieszowie, zakończone sukcesem .  
     Kolejna fala uderzeń w opozycję podziemną nastąpiła przed ogłoszeniem referendum ludowym w czerwcu 1946 r., ta akcja komunistów została określona kryptonimem „Odpluskwianie". Celem tej akcji była dezorganizacja struktur PPR i UB, a konkretnie realizowano ją poprzez ostrzeżenie dla nadgorliwych działaczy i funkcjonariuszy w założeniu, jako próba ich usunięcia, fałszywymi doniesieniami przez ludzi z  tego samego UB, cynizm niemiał więc granic. Łudzono się, że w wyniku fałszywego referendum i w nadchodzących wyborach, które odbyły się w styczniu 1947 r., dojdzie do rozbicia struktur konspiracyjnych w skali ogólnopolskiej i nastąpi likwidacja większości oddziałów zbrojnych oraz dojdzie do wyprowadzenia z konspiracji Zrzeszenie WiN-u. Zarząd Zrzeszenia WiN nawoływał Polaków do głosowania w referendum przeciwko dwóm pierwszym punktom i za trzecim dotyczącym granic na zachodzie, to przyniosło spodziewane efekty, czego dowodem były rzeczywiste wyniki referendum z dnia 30 czerwca 1946 r. Niestety wyniki jak zawsze sfingowane po ogłoszeniu odbiegały znacznie od tych oczekiwanych przez niepodległościowe podziemie.
     Po tych akcjach nastąpił wewnętrzny upadek polityki Zrzeszenia, co doprowadziło do zmiany priorytetów organizacyjnych w WiN-nie. Postanowiono wzmocnić działalność informacyjną wśród opinii publicznej w wolnym świecie krajów zachodnich. W tym celu Wacław Lipiński opracował specjalny dokument, który później został uzupełniony w krakowskim Biurze Studiów, tak zwany : „Memoriał do Rady Bezpieczeństwa ONZ" i przygotowano prośbę do Trybunału w Hadze oraz list do prezydenta Stanów Zjednoczonych H. Trumana, a także do prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, wówczas był Karola Rozmarka. Dokumenty te przerzucili na Zachód emisariusze z Zrzeszenia WiN: Kazimierz Rolewicz, Wacław Bniński, Józef Maciołek i Stefan Rostworowski, opuścili kraj w drugiej połowie lipca 1946 r., oprócz dostarczenia pism odpowiednim osobą, mieli za zadanie zorganizowanie Delegatury Zagranicznej Zrzeszenia WiN. Celem powołania tych delegatur na Zachodzie była pomoc dla kraju i utrzymywanie kontaktów z władzami emigracyjnymi i rządami państw sojuszniczych. Delegatury te dobrze pracowały i funkcjonowały do 1953 r.
     Efektem akcji dezinformacyjnej rządu już w sierpniu 1946 r. rozpoczęły się można powiedzieć seryjne aresztowania członków Drugiego Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN. Pierwszy został aresztowany Edward Bzymke-Strzałkowski, aby śledczym uniemożliwić okrutne przesłuchania, próbował popełnić samobójstwo wyskakując z wysokiego piętra gmachu WUBP w Warszawie. Próba się nie powiodła został odratowany i poddany intensywnemu śledztwu. Następne aresztowania były tylko kwestią czasu, już 22 października 1946 r. został zatrzymany w Zabrzu Prezes Franciszek Niepokólczycki. Dalszych przywódców aresztowano jesienią 1946 r., jednak nie udało się, zlikwidowano organizacji Zrzeszenia, a tylko jej jedynie centralną strukturę zarządzającą. Po tych aresztowaniach natychmiastową próbę odbudowania Zrzeszenia podjął Wincenty Kwieciński pseł. „Płóg", prezes Obszaru Centralnego. Podjęcie tej decyzji było podyktowane koniecznością z racji zbliżania się wyborów do Sejmu.
     Szefowie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego mieli świadomość, że nie zlikwidowali definitywnie Zrzeszenia. Dlatego rozpoczęli dalszą akcję aresztowań w grudniu 1946 r. i na początku stycznia 1947 r. w wśród działaczy WiN-u i organizacjami współpracującymi z Zrzeszeniem. Dnia 6 grudnia 1946 r. aresztowano Adama Obarskiego z partii Niezależnej PPS, później kierującą wywiadem w Trzecim Zarządzie Głównym Halinę Sosnowską, dalej 5 stycznia 1947 r. ujęto W. Kwiecińskiego. Następnym sukcesem bezwątpienia aparatu bezpieczeństwa, była udana próba aresztowania dwóch zastępców organizacji: Stanisława Sędziaka dnia 4 stycznia i Kazimierza Czarnockiego. Ponadto ujęto również Wacława Lipińskiego ze Stronnictwa Niezawisłości Narodowej i Włodzimierza Marszewskiego ze Stronnictwa Narodowego. Po tych aresztowaniach nastąpił w Warszawie proces Pierwszego Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN i zakończył się dnia 3 lutego 1947 r.
     Natomiast większość żołnierzy przynależnych do Zrzeszenia została zdemobilizowana zgodnie ze zwyczajem na zimę 1946 r., a na wiosnę 1947 r. nie miała już gdzie wrócić, ponieważ sztaby oddziałów zostały porozbijane, a dowódcy zabici lub aresztowani. Dlatego żołnierze zdecydowali się skorzystać z drugiej „amnestii". Pomimo sytuacji jaka wówczas była w lasach zostało nadal około 1200 do 1500 żołnierzy najbardziej nieprzejednanych, ideowych i chcących walczyć do skutku. Byli to żołnierze dla których mimo wszystko wojna się jeszcze nie skończyła. Paradoksalnie mimo takiej małej garstki żołnierzy podziemia, siłą bezpieczeństwa jeszcze trudniej było ich zlikwidować, ponieważ ci „Żołnierze Wyklęci" byli bardzo doświadczeni, doborze wyszkoleni, silnie zmotywowani i dysponującym niewielkim, ale zaufanym i trudnym do infiltracji zapleczem. Żołnierze ci działali aż do 1952 r., jedno z najdłużej działających zgrupowań partyzanckich Kazimierz Kamińskiego pseł. „Huzar", było największym oddziałem podziemia przetrwało do początków lat pięćdziesiątych. Bezpieka rozpracowywała je w ramach jednego z wątków gry operacyjnej zwanej „Cezar". W 1952 r. udało się bezpiece wreszcie ująć K. Kamińskiego i oczywiście skazać na karę śmierci. Były i działały także inne oddziały tak zwane „Grupy przetrwania", małe, liczące około kilka osób, niekiedy składające się z dwóch lub trzech żołnierzy. Ich motywacją trwania w konspiracyjnym - podziemiu, była w pewnym momencie ożywiona nadzieja na wybuch III wojny światowej. Ta nadzieja zrodziła się po powstaniu muru w 1949 r. między dwoma blokami, dwóch państw niemieckich RFN i NRD, a następnie po wybuchu wojny koreańskiej i nasileniu propagandy zimnej wojny. Niektórzy żołnierze trwali w konspiracji przekonani, że uda się im doczekać momentu decydującej rozprawy między Wschodem a Zachodem i staną po tej drugiej stronie bloku czyli zachodniego. A poza tym powrót do domu tych żołnierzy był wręcz niemożliwy, to wiązało się równoznacznie z aresztowaniem i śmiercią z rąk bezwzględnych komunistów. Do ostatecznego zlikwidowani „Żołnierzy Wyklętych" bezpieka sięgnęła do szerokich możliwości działania: od tradycyjnych grup pościgowych przez działalność konfidentów aż po rozmaite prowokacje. Ścigani, zdradzani i osaczani, niektórzy nie wytrzymywali trudów, tracąc nadzieję na pomoc Zachodu, tylko nieliczni żołnierze zginęli w zasadzkach i obławach. Ostatnim z nich był Józef Franczak pseł. Lalek", żołnierz zgrupowania majora Hieronima Dekutowskiego pseł. „Zapora", został zastrzelony w akcji SB, KBW i ZOMO dnia 21 października 1963 r. w jednej wsi na Lubelszczyźnie.
     W dniu 19 stycznia 1947 r. zostały przeprowadzone wybory w niesamowitej atmosferze terroru, oczywiście bezwątpienia przez komunistów sfałszowane i w ten sposób uzyskali pełnię władzy w Polsce. Bolesny był fakt dla opozycji, że zachodnie demokracje nie odrzuciły wyników tych wyborów. Po tych wyborach i w tak napiętej sytuacji wewnętrznej w kraju, komuniści ogłosili dnia 22 lutego 1947 r. kolejną wspomnianą „amnestię". W ramach prawa tej „amnestii" ujawniło się ponad dwadzieścia tysięcy członków Zrzeszenia WiN, a więc armia ludzi, pozostających dotychczas w konspiracji za zgodą swoich przełożonych. Po tym prawnym swoistym wybiegu funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa znacznie poszerzyły się horyzonty wiedzy o strukturach konspiracyjnych WiN, a także o ludziach z kierownictwa związanych z organizacją Zrzeszenia i nadal ciągle istniejących w podziemiu.
     W tym powyższym okresie istniał Trzeci Zarząd Zrzeszenia WiN, który w pełni nie został ukonstytuowany, istniał od września 1946 r. do stycznia 1947 r. w Warszawie. Urząd prezesa sprawował W. Kwieciński, zastępcą prezesa do spraw wojskowych i organizacyjnych był S. Sędziak, zastępcą prezesa do spraw politycznych był K. Czarnowski. Ze względu na brutalne aresztowania osób nie spełniał do końca swoich zadań, jak poprzednie zarządy, czy powstały późniejszy czwarty.
     Jeszcze podczas rozbitego trzeciego zarządu w styczniu 1947 r. prezes Obszaru Południowego Łukasz Ciepliński z grupom swoich współpracowników: Adamem Lazarowiczem, Mieczysławem Kawalcem, Ludwikiem Kubikiem, Józefem Rzepką, Franciszkiem Błażejem, podjął decyzję o powołaniu Czwartego Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN i kontynuowaniu działalności organizacyjnej. Żadna osoba z tego zarządu nie miała złudzeń, że wybuchnie III wojna światowa między Wschodem i Zachodem. Dlatego uważali, że ci żołnierze, którzy pozostali w konspiracji, pomimo „amnestii" muszą mieć sprawdzone kierownictwo, gdyż w przeciwnym wypadku staną się ofiarami prowokacji przygotowanej przez NKWD. Pomimo fatalnych nastrojów społecznych i ogromnego nasilenia terroryzmu ze strony UB i w czasie likwidacji PPS-u i PSL-u, Ł. Cieplińskiemu udało się w pewnym stopniu odbudować Zrzeszenie WiN-u. Na początku z powodzeniem rozwinąć działalność wywiadowczą przeciwko jednostką wojska sowieckiego stacjonującego na ziemiach polskich. Prowadzono intensywny wywiad polityczny zbierając informacje o działalności partii i stronnictw politycznych w kraju oraz w stosunkach Polski ze sąsiednimi państwami. A w ramach działalności kontrwywiadowczej wprowadzono sprawdzone osoby z WiN-u do struktur Urzędu Bezpieczeństwa i PPR. Ponadto działał dobrze zorganizowany wywiad z Zachodem w czerwcu 1947 r. dotarł do kraju kurier Jerzy Woźniak przywożąc nowe szyfry ułatwiające kontakt z Delegaturą Zagraniczną. Szczególnie rozbudowana była placówka w Monachium, tam mieściła się centrala do tego stopnia prężna, iż dzięki temu łatwy był kontakt i dobry z siedzibami w Paryżu, Londynie, Sztokholmie, Rzymie i w Stanach Zjednoczonych, dzięki temu informacje  w miarę na bieżąco mogły docierać o tym, co działo się w Polsce. Między innymi o fakcie z dnia 11 sierpnia 1947 r., a mianowicie o rozpoczynającym się brutalnym pokazowym procesie Drugiego Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN i grupie działaczy z Polskiego Stronnictwa Ludowego. A miesiąc od rozpoczęcia tego procesu 10 września 1947 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie ogłosił wyrok na F. Niepokólczyckiego i jego najbliższych współpracowników skazanych na karę śmierci. Natomiast pozostałych oskarżonych na wieloletnie więzienie .  
     W ramach bezwarunkowej likwidacji opozycji w drugiej połowie 1947 r. UB przeprowadziło masowe aresztowania wśród byłych żołnierzy AK. Bezpiece udało się aresztować dowódców oddziałów między innymi: Jana Totha pseł. „Mewa", aresztowano 17 lipca 1947 r. został stracony 24 czerwca 1949 r., mjr. Hieronima Dekutowskiego pseł. „Zapora" zatrzymano 16 września 1947 r. i stracono 7 marca 1949 r. Brutalne postępowanie w stosunku do aresztowanych i stosowanie metod śledczych nie mających nic wspólnego z zasadami prawnymi, pozwoliło oprawcą UB uzyskać dane dotyczące osób utrzymujących łączność z podziemiem. Zatrzymano i aresztowano łączników, podczas bestialskich przesłuchań, bezpieka uzyskała dalsze informacje i dotarła do Czwartego Zarządu Głównego WiN, wiedząc oczywiście o jego istnieniu. Stosując antyhumanitarne metody udało się „ubowcom" aresztować osoby bezpośrednio związane z Zarządem, to jednocześnie spowodowało jego likwidację. Przy końcu września 1947 r. rozpoczęła się następna fala aresztowań w strukturach organizacyjnych kierownictwa WiN-u, 27 listopada 1947 r. w Zabrzu schwytano Ł. Cieplińskiego, a 1 lutego 1948 r. w Poroninie ujęto ostatniego członka z grupy M. Kawalca. W dniu 27 stycznia 1948 r. aresztowano Stefana Sieńkę w czasie antyludzkiego i wyczerpującego śledztwa zmuszono go do współpracy, a był szefem Biura Studiów Czwartego Zarządu WiN. Wykorzystując wiedzę z jego zeznań do organizacji przez niego wprowadzono tajnych agentów. Była to osoba godna zaufania i za taką był uważany S. Sieńka w organizacji, agenci więc bez trudu  weszli w struktury Zarządu, tworząc tak zwaną Piątą Komendę WiN-u, często nazywaną za Piąty Zarząd Główny Zrzeszenia WiN. Przez UB można powiedzieć stworzony został ten piąty Zarząd WiN-u, który przez następne cztery lata kontrolował działalność dziesiątków osób zrzeszonych w tej konspiracji, do końca nieświadomych rzeczywistej roli Piątej Komendy WiN-u. Mając pod całkowitą kontrolą organizację, UB prowadziło grę operacyjną pod kryptonimem „Cezar". W istocie większość struktur Zrzeszenia zostały  rozpracowane i przystąpiono do aresztowań ludzi, likwidując jego oddziały zbrojne. Jednym z pierwszych zlikwidowanych oddziałów była grupa kat. Zygmunta Brońskiego pseł. „Uskok", który poległ w walce 29 maja 1949 r.
     Po trzech okrutnych latach śledztwa w dniach od 5 do 14 października 1950 r. UB zorganizowało pokazowy proces członków Zrzeszenia WiN-u w Warszawie. W tym procesie skazano siedmiu członków na karę śmierci: Ł. Cieplińskiego, A. Lazarowicza, M. Kawalca, F. Błażeja, J. Rzepkę, K. Chmiela, J. Batorego, pozostali oskarżeni otrzymali wyroki od dwunastu lat więzienia do dożywocia. Wśród osób oskarżonych były także dwie kobiety, one otrzymały wyrok wieloletniego więzienia. Wszyscy skazani na śmierć zostali straceni 1 marca 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie.
     Należy pamiętać, że wraz z procesami członków Zarządu Głównego WiN odbywały się setki innych procesów w których skazano kilkanaście tysięcy osób działających w podziemiu, walczących o wolność kraju (około 50 tys.) na śmierć. W grudniu 1952 r. prasa komunistyczna ogłosiła informację o zgłoszeniu się członków Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN-u do aparatu bezpieczeństwa i przekazaniu miliona dolarów oraz archiwum organizacji, była to oczywista mistyfikacja UB. Władza miała na celu uświadomić poprzez inwigilacje medialną społeczeństwo o szkodliwości  wojujących oddziałów „Żołnierzy Wyklętych", działających przeciwko ideologii partii komunistycznej. Po tych fałszywych wiadomościach nastąpiła ostateczna likwidacja WiN.
     Według Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego historia Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość" miała zakończyć się w grudniu 1952 r. Tak przewidywała „bezpieka" mająca inspirującą rolę w istocie przez swoich agentów działających w Piątej Komendzie WiN-u, w ramach prowadzonej operacji „Cezar". W rzeczywistości okazało się, że resztki oddziałów wojskowych – zbrojnych wywodzących się z Zrzeszenia WiN, działały o wiele dłużej. Na przykład mjr. Jan Tabortowski pseł. „Bruzda" zginął dopiero dnia 23 sierpnia 1954 r. Natomiast ostatnim żołnierzem z Zrzeszenia WiN z oddziału „Uskoka", był Józef Franczak pseł. „Lalek", poległ w walce dnia 21 października 1963 r.
     Władza komunistyczna z biegiem czasu coraz bardziej umacniała swoją pozycję w państwie i z wszelkimi opozycjonistami postępowała coraz brutalniej, ograniczając suwerenność i wolność obywatelską Polaków. Przykładem może być rotmistrz Witold Pilecki pseł. „Witold", który podczas widzenia ze swoją żoną powiedział jej: „Ja już nie mogę żyć. Oświęcim to była igraszka". Został zamordowany strzałem w tył głowy dnia 25 maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim.
     Święto narodowe o uczczeniu „Pamięci Żołnierzy Wyklętych" zostało ustanowione dnia 1 marca 2011 r. w związku z likwidacją tego dnia w 1951 r., Czwartego Zarządu Głównego WiN. Bowiem dnia 1 marca 1951 r. ubeccy bandyci pod dowództwem Aleksandra Dreja, byłego żołnierza Armii Ludowej w obecności sowieckiego również bandyty Alojzego Grabickiego, naczelnika więzienia mokotowskiego, strzałem w tył głowy zabili szefa WiN-u płk. Łukasza Cieplińskiego o godz. 20.oo oraz kierownictwo: kpt. Józefa Batorego o godz. 20.o5, por. Karola Chmiela o godz. 20.15, mjr. Mieczysława Kawalca o godz. 20.2o, mjr. Adama Lazarowicza o godz. 20.25, kpt. Franciszka Błażeja o godz. 20.35, kpt. Józefa Rzepę o godz. 20.45. Sama nazwa jak już wspomniano „Żołnierze Wyklęci" jest związana z faktem, gdyż przez komunistów zostali skazani na całkowite zapomnienie i potraktowani jako bandyci .  
     Postawa tych ludzi była niezłomna wobec Polski, Boga i Kościoła, i wobec najbliższych świadczyła o tym ich patriotyzm. Pułkownik Ł. Ciepliński podczas pobytu w więzieni pisał grypsy, przemycane przez innych więźniów między innymi do swojego sześcioletniego syna Andrzeja, którego nigdy już nie zobaczył: „Andrzejku! Pociecho moja jedyna. Ofiarowując Ciebie Matki Bożej, proszę Ją, aby z ducha Twego wyrosło w czyn moje serce zdławione rękami wrogów. Ażeby moje marzenia zapadły do Twego serca jak iskry płomienne. Ażebyś był mężnym i słowo dane wobec Boga, Ojczyzny i własnego ducha przedkładał nad życie. Abyś był szlachetny i miał zawsze czyste serce. Aby uśmiech nie schodził z Twoich ust nawet w momencie, gdyby szatańskie ręce życie Tobie – jak mnie – odebrać chciały. Abyś utulił w bólu i otarł łzy Matce i był dla niej prawdziwą radością". Innym razem napisał: „Andrzejku! Pamiętaj, że istnieją tylko trzy świętości: Bóg, Ojczyzna i Matka. Bądź dobry dla Matki. Zostań lekarzem, inżynierem, naukowcem lub ekonomistą, co wolisz. Nie zapominaj o ojcu i jego idei". W swoim ostatnim liście, płk. Ciepliński, gdy już wiedział, że zostanie rozstrzelany, napisał do syna: „Andrzejku! Wymodlony, wymarzony  i kochany mój synku. W tych dniach mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru". Dalej dodając synowi życiowe priorytety: po pierwsze by życie jego było „służbą dobru, prawdzie i sprawiedliwości oraz walce ze złem", po drugie, by wszystkie problemy były przez niego – Andrzeja rozwiązywane w zgodzie z nauką Chrystusa, a po trzecie – „służyć Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu" .  W tych jakże wzruszających listach do syna przekazywanych grysami jest zawarty swoisty testament „Żołnierza Wyklętego" z WiN, płk. Ł. Cieplińskiego. To jest wymowne świadectwo, jaką ideą żyli ludzie związani z Zrzeszeniem WiN, dla których „Bóg, Honor Ojczyzna" był fundamentem egzystencji.
     A tymczasem sowietyzacja w Polsce coraz bardziej umacniała się i trwała cały czas i coraz bardziej przenikała we wszystkie dziedzin życia społecznego, sprzeciw tej inwazji wówczas wykazali zarówno żołnierze Zrzeszeni w WiN-e i także miał miejsce opór zwykłych ludzi cywilnych. Tysiące ludzi całe swoje życie oddało za  wolność ojczyzny  walcząc z reżimem ideologii sowieckiej narzuconej narodowi polskiemu. Dziś odzywają się głosy wśród przedstawicieli społeczności żydowskiej, że podziemie antykomunistyczne w Polsce było antysemickie i odpowiedzialne za mord na Żydach. Kwestia ta podnoszona przez Żydów miała swoje uzasadnienie, bowiem wiele osób pochodzenia żydowskiego należała do kierownictwa UB, co potwierdzają badania Instytutu Pamięci Narodowej. Polacy chcieli wolności od jarzma narzuconego przez sowieckiego okupanta, mieli do tego absolutne prawo, bowiem to Polacy ponieśli największe straty w II wojnie światowej. Organizacje podziemne zwalczały wszystkich i wszystkie nacje, które narzucały prawo ograniczające wolność i niepodległość oraz samostanowienie Polski wśród innych narodów Europy. To  był jeden z podstawowych celów Zrzeszenia WiN. A nazwa jak już wspomniano „Żołnierze Wyklęci" jest związana z faktem, iż przez komunistów zostali oni skazani na całkowite zapomnienia i potraktowani jako bandyci.