Michał Pasternak - Apetyt na lody

Na przekór… jest to prozatorski debiut Barbary Tylman. Przedstawia historię czterech kobiet, których losy jakże zwyczajne i podobne do naszych własnych nakłaniają do refleksji nad życiem.
    Książka składa się z czterech części. Każda z nich dotyczy życia innej kobiety. Losy bohaterek są do siebie niezwykle podobne.
    „Do trzech razy sztuka" jest najdłuższym a zarazem najciekawszym opowiadaniem. Przedstawia losy pani Krystyny, jednej z koleżanek autorki z czasów szkolnych. Narracja zaczyna się w momencie, gdy autorka w pewne gorące popołudnie spotyka przypadkowo w parku przyjaciółkę, której nie widziała od wielu lat. To nieoczekiwane spotkanie po latach zaowocowało kilkoma spotkaniami, podczas których każdorazowo - przy porcji wyśmienitych lodów - poetka poznaje wiele szczegółów z życia swojej przyjaciółki, a także uzyskuje pozwolenie, aby je opisać. Mottem tej opowieści jest stwierdzenie, że nadzieja nie umiera nigdy, a szczęście w miłości może nadejść w najmniej oczekiwanym momencie. Sam tytuł „Do trzech razy sztuka" jest nawiązaniem do trzech związków pani Krystyny, z których dwa pierwsze skończyły się w nader przykrych okolicznościach. Pierwszy mąż bohaterki Wojciech, będąc pod wpływem alkoholu, ginie w wypadku samochodowym, kiedy wraca w nocy do domu. Drugi adorator, Marek, okazuje się być dilerem narkotyków, który po wpadce odsiaduje długi wyrok w więzieniu. Nieświadoma tego faktu kobieta, która do tej pory myślała, iż jej ukochany jest właścicielem dobrze prosperującej szwalni, od policji dowiaduje się prawdy. Dopiero trzeci mężczyzna jej życia, Bronisław, okazuje się być człowiekiem godnym zaufania. To z nim zamierza wziąć ślub. Sama bohaterka tej opowieści to osoba po przejściach, której w końcu udaje się odnaleźć prawdziwą miłość. Wchodząc głębiej w jej psychikę - to romantyczka, która cały czas wierzy, iż i jej los się w końcu odmieni i wreszcie będzie szczęśliwa.
    „Wakacje w kurorcie" – drugie opowiadanie, dotyczy przeżyć pani Ingi z wakacji nad morzem. Mamy tutaj do czynienia z historią kobiety, która decydując się na wakacje na Helu, pragnie zregenerować siły oraz w końcu znaleźć trochę czasu na przemyślenia dotyczące własnego życia. Spokój morza i piękno nadmorskich pejzaży wpływają na nią niezwykle kojąco. Może w końcu zacząć cieszyć się życiem i choć na chwile zapomnieć o codzienności. Spokój samotnych wędrówek wzdłuż plaży nie trwa jednak długo, gdyż z jednej strony dni urlopu płyną szybko, z drugiej poznaje w barze Maksymiliana, z którym zaczyna romansować. W pierwszej chwili młody chłopak zauroczył Ingę. Słodkie słówka oraz zamiłowanie do malarstwa działają niczym magiczne zaklęcia, pchające bohaterkę w jego ręce. Dopiero pod koniec wyjazdu dowiaduje się prawdy o swoim kochanku. Młody malarz okazuje się być narkomanem, który nigdzie nie pracuje, a cały czas trwoni na hulankach z podobnymi sobie kolegami. Widok odurzonego narkotykami Maksymiliana, który razem z przyjaciółmi nago tańczy na plaży, działa na nią niczym kubeł zimnej wody, zmuszając do poważnego zastanowienia się nad swoim życiem. Przygoda ta wpłynie na całe późniejsze życie Ingi, gdyż za dziewięć miesięcy od upojnej nocy spędzonej z Maksymilianem na plaży, zostanie matką.
    „Życie w kompromisie" - trzecie opowiadanie stanowi tu pewną odmianę. Główna bohaterka, pani Marta, wyjeżdża na tydzień w góry, aby móc w końcu odpocząć
i zregenerować siły. Wyjazd ten dodaje jej nowych sił i pewności siebie, dzięki czemu jej przyszłość na pewno będzie dużo lepsza. Podczas wczasów dochodzi do wniosku, że jest bardziej samodzielna i odważna, niż sobie wcześniej zdawała z tego sprawę. Spotyka tam również wielu życzliwych ludzi, takich jak małżeństwo górali, u których wynajmuje pokój, którzy mają czas i chęci, aby zaprzyjaźnić się z nią. Jej mąż, Eugeniusz, od lat ją zaniedbywał. Z jednej strony często zmuszony jest pracować do nocy, z drugiej strony jednak cały wolny czas od lat spędza łowiąc ryby lub przy kieliszku z kolegami. W końcu zaczyna jednak doceniać, jak dużo pracy w domu wykonuje jego małżonka. W momencie, gdy lodówka świeci pustkami, a mieszkanie zaczyna przypominać krajobraz po przejściu huraganu, Eugeniusz zaczyna uzmysławiać sobie, że są w życiu ważniejsze rzeczy od częstych libacji czy nadgodzin w pracy. Moment, gdy po powrocie żony z wakacji wręcza jej kwiaty, stanowi punkt zwrotny opowieści.
    „Słuszna decyzja" to ostatnia, a zarazem najkrótsza opowieść. Skupia się ona na wyjeździe pani Julii - samotnej matki razem z trójką dzieci na dwutygodniowe wczasy do gospodarstwa agroturystycznego. Podróż dużo daje dzieciom, gdyż zaczynają dostrzegać piękno przyrody. Żyjąc do tej pory w oderwaniu od natury w wielkomiejskim krajobrazie, najstarsza córka pani Julii nie wiedziała wcześniej, iż istnieje jeszcze na tym świecie coś znacznie ciekawszego od dyskoteki czy telewizji.
    Te cztery opowiadania łączy przede wszystkim motyw podróży, jako momentu kluczowego w życiu bohaterek. To właśnie daleko od domu i od codziennych obowiązków są one w stanie lepiej lub gorzej przemyśleć, a w konsekwencji poukładać sobie życie. Poza tym każda z nich pragnie zmian. Wszystkie bohaterki to kobiety po przejściach. Czas spędzony na łonie natury uczy je wielu nowych, a zarazem ważnych rzeczy, takich jak nabranie większej pewności siebie czy uświadomienie sobie, że ich dotychczasowe życie stanęło niepotrzebnie w miejscu. Przede wszystkim jednak skłania je do przeprowadzenia ważnych zmian.
Poza panią Krystyną, która jest koleżanką z czasów szkolnych autorki, nie wiemy kim jest dla niej reszta bohaterek. Nie wiemy nawet, czy są to autentyczne osoby, czy może zarówno one jak i ich losy zostały wykreowane przez Barbarę Tylman. Szkoda, bo ten drobny, choć moim zdaniem istotny szczegół na pewno wpłynąłby pozytywnie na całokształt narracji, a sama książka zyskałaby mocno na wiarygodności.
Z wyjątkiem pana Bronisława z opowiadania pt. „Do trzech razy sztuka", górala, który wraz z małżonką prowadzi hotel w Zakopanem z opowiadania pt. „Życie
w kompromisie" oraz staruszka z Zakopanego, z którym pani Marta szczerze rozmawia, reszta mężczyzn przedstawiona została w niezbyt dobrym świetle. W oczach tych kobiet mężczyźni, z którymi do tej pory próbowały sobie poukładać życie nie byli godni ani odrobiny zaufania. Szkoda tylko, że panie stwierdzają to tak późno.
Za zaistniały fakt, poza błędami przy wyborze partnerów życiowych, które niewątpliwie dokonały bohaterki, odpowiada w dużym stopniu kultura, która od dzieciństwa wpaja dziewczętom obraz mężczyzny jako rycerza na białym koniu.
Książka została napisana ciekawie. Cztery luźno połączone z sobą opowieści czyta się z przyjemnością.

_________________________________________________________________________
Barbara Tylman, Na przekór…, ZLP, Poznań 2012, ss. 114.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora