Jerzy Utkin - kamieni jest wciąż więcej

Spis treści

kamieni jest wciąż więcej czerstwa kromka głodu
rzucona gestem wzgardy tak z byle powodu

dla żartu co kamieniem u szyi tonących
pozbawia resztek złudzeń na jawie wciąż śniących

o nagrodzie w niebiosach za cichą pokorę
gdyż każdy odruch buntu przychodzi nie w porę

za to w porę jest zawsze modlitwa i praca
która tylko nielicznych naprawdę wzbogaca

dając poczucie władzy nad ciżbą spragnionych
którym tylko zostaje kornie bić pokłony

zamiast bić się z myślami wraz z kolejnym kręgiem
narasta chęć by uciec i poza zasięgiem

bata i złego słowa nareszcie się znaleźć
i chociaż raz w tym życiu naprawdę zaszaleć

a potem to już trudno co chce niech się dzieje
co umacnia w nas wiarę lecz grzebie nadzieję

 


kat i sędzia

obyczaj
nazywania rzeczy po imieniu
zanika w imię
politycznej poprawności
ofiar które jak zwykle
są wszystkiemu
winne

kat i sędzia
w majestacie sprawców

ksiąg spisanych
przez uczonych
w kłamstwie

ślepej
niesprawiedliwości
prawa

szale wagi
chylą się  
na korzyść tych
po których stronie

zwycięstwo
oraz siła

któż śmiałby sądzić
sędziów
oraz katów

przegrani najlepiej
osądzają się
i są

wciąż sami

 


okruch władzy

zaszczuci przez pozory i wśród fałszu nadzy
bezbronni wobec bliźnich którym okruch władzy

kamieniem wrył się w zwoje mózgu opuchliny
każąc się doszukiwać w każdym jakiejś winy

większej mniejszej nieważne byle tylko znaleźć
jakiś pretekst do tego by rzucić na szale

wagi ślepej Temidy czyjś los bez wahania
i prawa majestatem przy tym się zasłaniać

bezdusznych paragrafów słudzy uniżeni
nie w ich jest interesie by cokolwiek zmienić

im większa biurokracja w gąszczu protokołów
tym raźniej się w nim czują zza biurek i stołów

do stołków przyrośnięci ręce swe umyją
wobec tych których winą to że jeszcze żyją

 


sprawcy i ofiary

kłamstwo
w majestacie prawa
rozmija się
z prawdą

nie nazywaj po imieniu
fałszu paragrafów
krzywdy

sprawcy
mogą liczyć na łagodny
wymiar kary

ofiar
nie traktuje
tu ulgowo
nikt

swój kielich goryczy
wychylą

do dna

 


kamień lepszy od chleba

kamień lepszy od chleba tak zgrabnie pasuje
do szyi tonącego i nic nie kosztuje

toczy się przez bezdroża lub zalega w trawie
obojętny na prośby i groźby łaskawie

pozwala łeb roztrzaskać o kamienne serce
więc z ust już nie popłyną słowa tak bluźniercze

że bliźni porażeni tym spazmem rozpaczy
nie chcą wiedzieć co taki odruch może znaczyć

nie myli się też nigdy i sam nie zna głodu
by współczucie okazać nie widzi powodu

zastyga w swoim chłodzie niczego nie czując
obojętny na wszystko nic dodać nic ująć

 


knebel

chleb nasz już tak powszedni jak knebel z kamienia
haust gipsu w stanie płynnym to cena milczenia

którą płacić musimy z pokorną wdzięcznością
dławiąc się od niechcenia rzuconą nam kością

ani słowa sprzeciwu bo możesz żałować
panuj zatem nad gestem aby nie skosztować

tej czerstwej kromki głodu którą przypomina
głos twego chlebodawcy bo to przecież wina

zawsze po twojej stronie więc żyj w ciągłym strachu
aby nie stracić chleba i nad głową dachu

by zachować namiastkę złudy bezpieczeństwa
na wargach nikły uśmiech a w ustach przekleństwa

przełykane z goryczą głód się nimi syci
a ręce pragną tylko by za gardło chwycić

i zetrzeć z drwiącej mordy uśmieszek pogardy
gdy wzrok nieco zmętnieje nie będzie tak hardy

butny dumny szyderczy strach wyjrzy mu z twarzy
tylko kto z nas skundlonych na to się odważy

 


pieśń i pleśń

którzy
umywają ręce
płakać i płacić
nie mają
zamiaru

poczucie bezkarności
nadyma się jak
balon

czysty
brak sumienia
zapewnia spokój
i świetlaną
przyszłość

przeszłość
z dnia na dzień zarasta
zbawczą pajęczyną
mroku

pieśń pleśń

i wieńce

 


styl i cel

po każdej stronie
barykady
styl i cel
ten sam

fałsz
nie ma politycznych
barw

my i oni
stosujemy wciąż
te same środki

które uświęcają
ich i nasze
sztuczki

styl i cel
ogłupiania
mas

chwast
zakwita i zarasta
łan

i plon

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora