Ariana Nagórska - Forteca

Spis treści

zima jest moją przestrzenią domową
porą wściekłego na mrozie rozkwitu
fortecą z lodu którą kruszy owoc                                                                                                                                                                                                               tą stroną słońca co wrze dla zenitu
                         
choć przyjdą wiosny, lata i jesienie
dnia ni godziny nie będzie gościny
plączą się sączą cienie i promienie
chłoną i płoną gigantyczne młyny

po stronie ognia co wrze dla zenitu
zima jest moją przestrzenią domową
porą wściekłego na mrozie rozkwitu
fortecą z lodu którą kruszy owoc

w fortecy z lodu którą burzy owoc
chłoną i płoną gigantyczne młyny
zima jest moją przestrzenią domową

dnia ni godziny nie będzie gościny

plączą się sączą cienie i strumienie
w fortecy z lodu którą kruszy owoc
choć przyjdą wiosny, lata i jesienie
zima jest moją przestrzenią domową

dnia ni godziny nie będzie gościny
choć idą wiosny, lata i jesienie
chłoną i płoną gigantyczne młyny
plączą się sączą cienie i promienie

w te ciągłe wiosny, lata i jesienie  
wara mi tutaj swe wizyty składać!

toczą się brocząc płomieniem kamienie

                      próg
                  tego domu
                        to
                wir-palisada
        
w porze wściekłego na mrozie rozkwitu
chłonąc czas płoną gigantyczne młyny
po stronie słońca co wrze dla zenitu
dnia ni godziny nie będzie gościny!


                                                                   10 I 2013

 

 


Kantata po końcu świata



                                                Wsiadaliśmy w długie łodzie we mgle
                                                          i każdy płynął jak najdalej
                                                          pogubiliśmy się.
                                        (Z piosenki „Słońce pokonał cień"–  zespołu Wilki)


nawet najdzikszy styczeń kiedyś przechodzi precz
zostawia cię na środku niewiadomej przestrzeni
a co z tym fantem zrobisz – to już nie jego rzecz
jeżeli nic nie zrobisz, coś to i tak zmieni

z gór zeszła wielka równina, z chmur sypnęło piachem
(po piachu też pójdą sanie, chociaż większym kosztem)
zrównoważenie sobie funduję pod firmy dachem
byle czas zbajerować i ominąć wiosnę

zgodnie z przepowiedniami był w zimie
(i co mi z tego) koniec świata, lecz wszystko
wróciło do stanu sprzed niego

w związku z tym faktem bezsilnie egzystuję stabilnie
jak większość obywateli, na których się diabli wypięli

mogę jedynie piosenkę
„Słońce pokonał cień"
profilaktycznie włączyć
aby opóźnić dzień

w piosence wspominają:
Było szaleństwo dusz
więc się z tej poprawności
do kroćset rusz!
No już!!!

                                                 noc 31 I 2013

 

 

 



wszelkie życie na Ziemi jest rozruchem w bezruch
(pośmiertny bezruch w rozruch tym razem pominę)

różnie nas rozruszano i cel w tym być musi
że ten jak mucha w smole, a ów jak torpeda

wśród swych „bliźnich" najwięcej znam spacerowiczów
którzy ruch rozumieją jako przemieszczanie
z punktu A jednostajnie po najprostszej linii
do punktu B i dalej… aż pewnego razu
zdrowy spacerek trafia szlag w punkcie Omega

oprócz spacerowiczów znam ja też sprinterów
i długodystansowców (z maratonem włącznie)
mistrzów „wyścigów szczurów", biegów z przeszkodami
(ostatni zawsze górą, metę mając później)

kult dla rozruchu w bezruch jest w masach ogromny
jeśli więc ktoś na przykład leży albo siedzi
na wyrzutni – uchodzi za asekuranta
wygodnisia, leniucha, tchórza, hedonistę

żadna z wewnętrznych orbit nie jest promowana
tym bardziej dodawanie gazu po okręgu
to zwie się zakręcenie, szajba, błędne koło
bo ponoć gdy przyspieszać – to tylko do przodu

dawno temu w dzieciństwie na jakimś odpuście
podziwiałam wyczyny trzech motocyklistów:
dwóch się na prostym torze ścigało na czas
a trzeci jeździł w beczce po pionowych ścianach

pewnie bym się w ekstazie gapiła do zmierzchu
lecz około południa im nie wypaliło:
ci z toru wylecieli przez chaszcze do rowu
ten z beczki poszybował parę metrów w niebo

tak właśnie przekazano mi odgórny sygnał
że mym rozruchem w bezruch
ma być WIR, nie prosta!

                                                    28 II 2013

 


Hiperprzestrzeń

Nad czym obecnie pracujesz?
– Nad nieobecnością.
Nieobecnością chyba szkoda się zajmować?
– Toteż ja się zajmuję wyłącznie tym NAD!

                                                           2 III 2013

 


Odwrócona


baszta demona
na postrach piętrzona
zmącony tłumu landrynkowy świt

Ona
w lustrzanych salonach
szkoli demona jak szlifować mit

karmi – poi, odziera ze zbroi
fatamorgany sypie w każdy kąt
Ona – to fatum demona
kona w jej szponach za najmniejszy błąd

rola demona tylko na pokłonach
polega, odkąd poszedł na jej wikt
służy by Ona zawsze była ponad
z hermetycznej twierdzy nie wyjdzie jego krzyk

usypia – wskrzesza, miraże rozwiesza
obiecuje duszy swej świetlisty dar
(wdzięczna za opiekę) podrzucić do piekieł
i zaraz potem smycz zaciska, chwyta za kark

Ona – przekleństwo demona
zawsze ponad, nie zna drogi w dół
w aureolach, diademach, koronach
 sto asów z jednej talii hojnie rzuca na stół

niebios stróże
(ich też umie urzec)
podtrzymają w górze, gdyby demon padł

więc Ona
hen odwrócona
toczy sobie aureole poza ten świat!


Noc 24 I 2013

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora