Ariana Nagórska - Instytut „Tornado"

*  *  *

Dostarcza mi najwięcej naukowych frajd
dyferencjacja Jogobelli Light.

I pies na kacu nie wziąłby do pyska
napoju, w którym zaszły te zjawiska.

Ni wiersz, ni proza nie odda uroku procesu, który sprawia krok po kroku
że płyn się staje aż kilkuwarstwowy, górny komponent mając odlotowy!

Na dnie beżowe osady kamienia, który się w grudy i bryły zamienia
gdy spojrzeć wyżej, a nad zwałem grud zdrowotny kleik zielonkawy ciut.

Ponad kleikiem mlecznobiały żel (tę warstwę głównie trzeba brać na cel).
Badam nie szczędząc łyżki, palca, pióra, czy koagulat to czy koagulant.
Pierwsze na pewno jest, lecz przyjacielu wiedz, że to drugie konsystencję żelu
petryfikuje, warto już w tej fazie wiedzieć, czy żel jest constans czy w rozmazie.

Powyżej żelu lepka żółta ciecz (to konsumenta wpierw odrzuca precz),
nad żółtą cieczą w barwie écru piana, a nad nią woda mętna (bo zmieszana
w toku doświadczeń. Tu los przesądzony: musisz namieszać, chcąc być doświadczony!).
Ta mętna woda „u szczytu napoju" oznacza finał badawczego znoju,
gdyż nad nią tylko są gazowe ciała (ta sfera dawno by ci uleciała).
Komponent lotny na początku badasz, bo po tym chętniej do analiz siadasz.

A co następnie robi się z tym szajsem? Wkładasz i wlewasz do miksera, wajchę
dajesz na maksa i nim zorze wstaną, masz Jogobellę skontaminowaną.

Jest to eliksir dużo więcej wart niż przed obróbką.
Z light zrobiłam hard!

                                                                 
        
                                                                      8 I 2013

                                 
                     


                     *  *  *

Do instytutu racjonalizator
przysłał podręczny turbogenerator
prosząc, abyśmy w przemysłowej skali
to urządzenie przeatestowali.

Trudne wyzwanie, bo trzeba mieć z głową
stosując w kuchni skalę przemysłową
lecz sama nazwa mego instytutu
świadczy, że z głową mam (więc bez zarzutu!).

Do wynalazcy wysłałam odpowiedź
że zaczynamy. Jeśli się nie dowie
CZY zaczęliśmy, będzie oznaczało
że urządzenie raczej test oblało.

Prototyp ruszył. Z wolna się buzował
i bez wątpienia coś tam generował
lecz to nie była raczej makroskala:
pół kilowata, a buda się zwala.

Sąsiedzi zbiegli z duszą na ramieniu
co zapobiegło budy zawaleniu
bo u tych młotów, gdy się miota dusza
to ściany nośne jak taran wykrusza!

        Gdy wczesnym rankiem na skraju balkonu
        przysiądzie ptaszek nie spuszczając z tonu
        choć głos ma raczej daleki od dzwonu
        dom się cokolwiek odchyla od pionu (!).

Lecz instytutu o nazwie „Tornado"
drobne odchyły na glebę nie kładą.
Bo mniej jest ważny pion wspólnego domu
niż utrzymanie własnego POZIOMU!

           
                                                             9 I 2013

Również tego autora