Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478
  • +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Ariana Nagórska - Instytut „Tornado"

    *  *  *

    Dostarcza mi najwięcej naukowych frajd
    dyferencjacja Jogobelli Light.

    I pies na kacu nie wziąłby do pyska
    napoju, w którym zaszły te zjawiska.

    Ni wiersz, ni proza nie odda uroku procesu, który sprawia krok po kroku
    że płyn się staje aż kilkuwarstwowy, górny komponent mając odlotowy!

    Na dnie beżowe osady kamienia, który się w grudy i bryły zamienia
    gdy spojrzeć wyżej, a nad zwałem grud zdrowotny kleik zielonkawy ciut.

    Ponad kleikiem mlecznobiały żel (tę warstwę głównie trzeba brać na cel).
    Badam nie szczędząc łyżki, palca, pióra, czy koagulat to czy koagulant.
    Pierwsze na pewno jest, lecz przyjacielu wiedz, że to drugie konsystencję żelu
    petryfikuje, warto już w tej fazie wiedzieć, czy żel jest constans czy w rozmazie.

    Powyżej żelu lepka żółta ciecz (to konsumenta wpierw odrzuca precz),
    nad żółtą cieczą w barwie écru piana, a nad nią woda mętna (bo zmieszana
    w toku doświadczeń. Tu los przesądzony: musisz namieszać, chcąc być doświadczony!).
    Ta mętna woda „u szczytu napoju" oznacza finał badawczego znoju,
    gdyż nad nią tylko są gazowe ciała (ta sfera dawno by ci uleciała).
    Komponent lotny na początku badasz, bo po tym chętniej do analiz siadasz.

    A co następnie robi się z tym szajsem? Wkładasz i wlewasz do miksera, wajchę
    dajesz na maksa i nim zorze wstaną, masz Jogobellę skontaminowaną.

    Jest to eliksir dużo więcej wart niż przed obróbką.
    Z light zrobiłam hard!

                                                                     
            
                                                                          8 I 2013

                                     
                         


                         *  *  *

    Do instytutu racjonalizator
    przysłał podręczny turbogenerator
    prosząc, abyśmy w przemysłowej skali
    to urządzenie przeatestowali.

    Trudne wyzwanie, bo trzeba mieć z głową
    stosując w kuchni skalę przemysłową
    lecz sama nazwa mego instytutu
    świadczy, że z głową mam (więc bez zarzutu!).

    Do wynalazcy wysłałam odpowiedź
    że zaczynamy. Jeśli się nie dowie
    CZY zaczęliśmy, będzie oznaczało
    że urządzenie raczej test oblało.

    Prototyp ruszył. Z wolna się buzował
    i bez wątpienia coś tam generował
    lecz to nie była raczej makroskala:
    pół kilowata, a buda się zwala.

    Sąsiedzi zbiegli z duszą na ramieniu
    co zapobiegło budy zawaleniu
    bo u tych młotów, gdy się miota dusza
    to ściany nośne jak taran wykrusza!

            Gdy wczesnym rankiem na skraju balkonu
            przysiądzie ptaszek nie spuszczając z tonu
            choć głos ma raczej daleki od dzwonu
            dom się cokolwiek odchyla od pionu (!).

    Lecz instytutu o nazwie „Tornado"
    drobne odchyły na glebę nie kładą.
    Bo mniej jest ważny pion wspólnego domu
    niż utrzymanie własnego POZIOMU!

               
                                                                 9 I 2013

    Również tego autora