Piotr Siemaszko - Sztuka linii – sztuka refleksji

Malarstwo Renaty Uzarskiej-Bielawskiej od lat współtworzy wartość dokonań artystycznych naszego regionu, a ekspozycje z ostatnich lat: w bydgoskim Muzeum Okręgowym („Z tańcem", 2010) oraz w pałacach: w Ostromecku („Imaginacje", 2011) i Lubostroniu („C’est la vie", listopad, 2012), są zarówno świadectwem artystycznej samoświadomości, jak też dowodem głębokiej humanistycznej wrażliwości autorki. Jakkolwiek każda z tych ekspozycji jest nową plastyczną propozycją i przynosi nowe doznania, dobrze jest – oglądając je, mieć w pamięci wcześniejsze dokonania malarki, bo właśnie ta szersza perspektywa pozwala dostrzec przebieg twórczej ewolucji, dojrzewanie i krystalizację artystycznej poetyki. Fascynacja kolorem, skłonność do uproszczeń czy deformacji, tworzenie napięć i operowanie kontrastami, a także intensywna potrzeba formalnego eksperymentu to elementy, które rozpoznajemy już w najwcześniejszych pracach artystki, w jej fowistycznych portretach czy pejzażach wypełnionych lekko geometryzowanymi formami natury.
Wspomniane wyżej trzy cykle z ostatniego okresu są zatem etapem w rozwoju tych impulsów artystycznych, które towarzyszyły malarce od lat najwcześniejszych; są one tym samym przykładem konsekwencji w rozwiązywaniu problemów plastycznych i jednocześnie zbiorem „tekstów" mieszczących w sobie istotne prawdy, ważne refleksje, a także uzasadnione niepokoje, przestrogi i oceny. W obrazach tych, odwołując się do doświadczeń ekspresjonizmu, futuryzmu i surrealizmu, stworzyła artystka rozpoznawalną konwencję, charakteryzującą się dominacją rozbudowanych, linearnie zarysowanych kształtów,  intensywną dynamiką, wyrazistą artykulacją napięć, kondensacją znaków plastycznych oraz gęstym wypełnieniem płaszczyzny formami o symbolicznej lub ornamentalnej wartości. Warto dodać, iż sztuka Renaty Uzarskiej-Bielawskiej, erudycyjna w warstwie kulturowych odwołań - skupia aluzje choreograficzne, muzyczne  i architektoniczne, przy czym zmysł architektoniczny zdaje się tu często czynnikiem nadrzędnym, konstruującym przestrzeń i porządkującym całość kompozycji.
Obrazy z cyklu „Imaginacje" są głównie malarską analizą ruchu, odnajdujemy w nich też fascynację gotykiem, delektację finezją linii, jednak przede wszystkim - w większym stopniu niż w „Z tańcem" – rozwinięty zostaje tu aspekt anegdotyczny, narracyjny, a zarazem symboliczny. Artystka odwołuje się do repertuaru symboli mocno zakorzenionych zarówno w kulturze śródziemnomorskiej, jak i w europejskiej ikonosferze, korzysta zatem z symboliki form geometrycznych,  przywołuje symboliczny kontrast światła i ciemności, proponuje też własne interpretacje znanych wątków i motywów kulturowych.
W najnowszych obrazach najmocniej wyeksponowany został akcent etyczny. W pracach takich jak: „C’est la vie", „Sukces?", „Zauroczenie" autorka demaskuje świat współczesnych fikcji i pozorów, pokazuje człowieka schwytanego w sieć ponowoczesnych iluzji, przedstawia współczesnego Narcyza, zafascynowanego sobą i światem pseudowartości, bezkrytycznie rzucającego się w wir samozniszczenia. Zasadniczym przedmiotem krytyki nie jest tu jednak człowiek, lecz mechanizmy niszczące jego duchowe życie, odbierające mu godność, czyniące go zakładnikiem fałszywych wyobrażeń, ofiarą własnych słabości, istotą zniewoloną mirażami sukcesu, zainfekowaną pokusami kariery i zysku, marionetką przeglądającą się w pomnożonym odbiciu spękanych luster, lecz niezdolną do rozpoznania własnej moralnej nicości. Wymowa tch prac jest pesymistyczna, a nawet katastroficzna; oglądamy świat w stanie aksjologicznego rozpadu, świat przepełniony akcentami tanatycznymi i turpistycznymi, a organizująca go konwencja oniryczna, operująca obrazami sennego koszmaru, pobudza do refleksji i samooceny, przynosi oczyszczający wstrząs, ale nie pocieszenie.
Malarstwo Renaty Uzarskiej-Bielawskiej jest zatem interesujące nie tylko ze względów plastycznych, lecz również wartościowe jako przekaz prawd uniwersalnych; mówi o pozornej wartości dóbr materialnych, o przemijalności ludzkiej egzystencji, o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą świat współczesny, ale też, niejako mimowolnie, o potędze sztuki zdolnej zaklinać czas i przezwyciężać poczucie osamotnienia i niemocy.