Karol Pastuszewski - Bolesław Piasecki i ludzie wierzący w PRL

Nie ma sensu w krótkim tekście bronić błędów Piaseckiego, ale spojrzenie na osobę i działalność twórcy PAX-u, zaprezentowane w G.W. z dnia 9.02.13  jest niepełne i niesprawiedliwe. Temperament polityczny to rzecz ważna, ale zabrakło w tekście  przypomnienia głównych celów jakie przyświecały Piaseckiemu. Do nich sprowadza się  szeroko pojęta troska o Polskę. Tę zniszczoną, zrujnowaną, osłabioną śmiercią 6 milionów obywateli,  a  oprócz tego  z  ludnością często bez mienia, bez mieszkań, przesiedloną z innych  terenów, niechętnie ustosunkowaną do władzy przywiezionej na czołgach z kraju, od którego doznano wielu krzywd.    Piasecki silnie akcentował, że nie ma co się łudzić, że wybuchnie III wojna światowa, a takie właśnie nadzieje towarzyszyły dużej część polskiej emigracji w Anglii i w Ameryce ( i nie tylko zresztą polskiej, bo ukraińskiej podobnie). Nie wierzył w sukces linii politycznej Stanisława Mikołajczyka mimo jego pełnej aprobaty dla postanowień Wielkiej Trójki, jeszcze mniej szans dawał  środowisku ?Tygodnika Warszawskiego?, którego czołowi przedstawiciele bardzo prędko  na długie lata poszli do  więzienia. A już zupełnie był przeciwny wszelkim próbom zbrojnego pokonania komunizmu siłami wewnętrznymi. Nie miał wątpliwości, że po sześciu latach wojny Polski nie stać na dalszy upływ krwi, a szczególnie  groźne są represje wymierzone w inteligencję,  w elity patriotyczne, bo to może  sprowadzić  naród do czegoś co przestaje już być narodem a  staje się populacją społeczną. Był zdania, że komunizm na długie lata zagościł w Polsce i trzeba umieć pracować dla kraju w tych warunkach jakie są, gdyż nie ma możliwości przeczekania narzuconego  ustroju.    I ta  jego wizja polityczna  w owym czasie była na tyle przekonywująca, że zgromadził wokół siebie prawie całą inteligencję katolicką, czołowych intelektualistów młodego pokolenia.
    Fundamentalną sprawą, której nie można pomijać pisząc o Piaseckim jest jego postulat pluralizmu światopoglądowego w socjalizmie. W PRL-u ludzie wierzący, ludzie przyznający się do światopoglądu spirytualistycznego byli ludźmi drugiej kategorii obywatelskiej. Żadnych stanowisk kierowniczych nie mógł zajmować ktoś kto nie był w partii. Już poczynając od brygadzisty w fabryce trzeba było mieć legitymację. Oczywiście zdarzały się nieliczne wyjątki, ale generalnie system promował awans jednostek manifestujących swoją wrogość wobec  religii i zapewniał uprzywilejowane miejsce grupie wyznającej taki pogląd. To oddzielało całą strukturę władzy od narodu. Dziewięćdziesiąt procent mediów należało do partii i władzy, tam ludzie wierzący nie mieli czego szukać. Podobnie było w służbie zagranicznej i w innych dziedzinach. W wojsku, w milicji za ślub kościelny, czy pierwszą komunię dziecka można było stracić pracę. Postulat pluralizmu w socjalizmie Gomułka określił na spotkaniu z kierownictwem PAX-u jako skrajnie rewizjonistyczny, możliwy do głoszenia jedynie wewnątrz organizacji. Materiały w G.W. z dn. 9.02.13 słusznie przypominają, że Piasecki w swoim  programie na tym najważniejszym odcinku poniósł klęskę, ale równocześnie udowodnił, że w zmieniającym się świecie, w którym tyle rzeczy trzeba reinterpretować, realny socjalizm jest do tego niezdolny,  udowodnił też, że katolicy nie muszą i nie powinni być  odbierani jako przeciwnicy idei socjalistycznej, postępu społecznego, liberalizmu. Kto tego na lewicy nie dostrzegał, dowodził swojego anachronizmu rodem z XIX wieku. Pisząc o klęskach dodajmy, że jeszcze większą klęskę, niedługo po śmierci Piaseckiego, poniósł  sam realny socjalizm, bo upadł totalnie we wszystkich krajach europejskich, jako system całkowicie niereformowalny, system nie do utrzymania i nie do obrony.
      Piasecki rozpoczął działalność deklarując swoją przynależność do Kościoła i prowadził ją w latach najbardziej okrutnego stalinizmu. Warto pamiętać, że w tym represyjnym  okresie należeli do partii i nie zwracali legitymacji tak wybitni ludzie jak profesorowie Bauman, Kołakowski, Pomian, Matuszewski i wielu innych. Piasecki nigdy nie pochwalał aresztowań, rozstrzeliwań, walki klasowej i dawał wyraz swojemu sprzeciwowi.   Jedyną możliwą, a często skuteczną formą protestu, przed którą się nie cofnął   było działanie na rzecz uwolniania ludzi aresztowanych przez UB oraz ratowanie  skazanych  na śmierć a  następnie ułatwianie im powrotu do  normalnego  życia
     Agent wpływu? Nie zawsze co jest dobre dla  Wielkiego Brata musi być złe dla Polski.  O tym warto było Polakom przypominać, aby myśleli racjonalnie, bez niepotrzebnych i szkodliwych zachowań. Ale gdy przychodzą historyczne momenty próby  wówczas staje się jasne w jakim duchu kształtowana była organizacja, szeregowi członkowie, krąg sympatyków, a nie tylko Zarząd i Prezydium. W tym wypadku  nie było żadnych wątpliwości. We wszystkich województwach gremialnie przystąpiono do ?Solidarności?, udostępniano lokale, pomagano transportem, łącznością, wchodzono w struktury związkowe..
    Nie  było też przypadkiem, że kiedy w wolnej Polsce  można już było powoływać do życia różne organizacje w tym i kombatanckie  to ta zasadnicza, największa  - Światowy  Związek Żołnierzy Armii Krajowej ? wybrała na swojego prezesa człowieka ze środowiska paxowskiego Wojciecha Borzobohatego, po nim objął tę funkcję na kilka kadencji podkomendny Piaseckiego Stanisław Karolkiewicz, członek Zarządu PAX-u, a wcześniej więzień UB.  Obecnym prezesem jest  dawny dyrektor INCO  Stanisław Oleksiak, tak jak Edmund Baranowski (Zw. Powstańców Warszawy).  Ryszard Reiff wybierany był na prezesa Związku Sybiraków  nieprzerwanie aż do swojej śmierci. Nie od  rzeczy będzie przypomnieć, że  Borzobohatego i Karolkiewicza władze wolnej Polski awansowały do stopnia generała.
   Skomplikowany splot zagadnień to PAX a Kościół. Piasecki w tym był konsekwentny, że dokładał  starań , aby nie pogłębiał się konfrontacyjny stosunek między Kościołem a państwem przy zachowaniu warunku podstawowego łączności z papieżem. W  kwietnia 1950 roku doszło do zawarcia Porozumienia między państwem a Kościołem. Wielka w tym  zasługa Bolesława Piaseckiego. Dokument miał ogromną wagę historyczną. Stolica Apostolska przyjęła go z dużą nieufnością. Pierwszy raz państwo kierowane przez komunistów precyzowało swoje stanowisko i wyrażało zgodę  w szeregu kwestii ważnych  dla Kościoła, a Kościół  wychodził  naprzeciw oczekiwaniom władz państwowych. Obie strony zanim zawarły Porozumienie parokrotnie odchodziły od stołu obrad z niebezpieczeństwem definitywnego rozejścia się  i Piasecki nie szczędził trudu, aby wypracować formuły obustronnie możliwe do zaakceptowania. To było szukanie modus vivendi  dla Kościoła w nowej rzeczywistości,. W Porozumieniu unormowane zostały ważne sprawy i choć z wielu z nich partia bardzo szybko się wycofała, to jednak nie ze wszystkich. Można było drukować Pismo święte, modlitewniki, udostępniać dzieła wybitnych pisarzy katolickich, a także książki o tematyce religijnej rekwirowane  bezwzględnie przy kontroli bagaży na granicy wschodniej, mógł działać nieprzerwanie jedyny na obszarach od Władywostoku do Łaby uniwersytet katolicki,  mógł wychodzić dziennik w którym obszernie pisano o życiu Kościoła powszechnego  m.in. bardzo szczegółowo  o obradach Soboru Watykańskiego II. (Jako młody człowiek pracował jakiś czas w tej gazecie obecny prezydent Bronisław Komorowski). Porozumienie przyniosło jeszcze jedną ważną rzecz: aresztowanie Prymasa  Wyszyńskiego zostało odsunięte  na kilka lat. Kupiono czas, rzecz bezcenną!! Na Węgrzech kardynał Mindszenty wybrał odmienną drogę niż kard. Wyszyński. Drogę  konfrontacji i walki z ustrojem ze skutkiem fatalnym dla katolicyzmu węgierskiego, wyłączając się z możliwości pełnienia swoich obowiązków.    .
    Dobrym przykładem szukania i znajdywania wyjścia z sytuacji konfliktowych między Kościołem a państwem   jest sprawa likwidacji Wydziałów Teologicznych na Uniwersytecie Warszawskim i Jagiellońskim. Po tej bolesnej decyzji Kościół postanowił ? jako formę protestu ? nie szukać możliwości kontynuowania pracy zamkniętych wydziałów choć trudno było przypuszczać, żeby władza zmieniła swoje stanowisko. Ale możliwe było inne rozwiązanie,  a mianowicie uzyskanie zgody  na powołanie Akademii Teologii Katolickiej. PAX zdecydowanie poparł tę drugą koncepcję  i pomógł w organizacji uczelni m.in. desygnując energiczną osobę na dyrektora administracyjnego tworzącej się nowej placówki. Ponieważ Kościół jej nie uznawał przez pewien czas była to dziwna uczelnia, gdzie więcej było wykładowców (między innymi ks. prof. Iwanicki z KUL-u,  zbyt łatwo zakwalifikowany przez K. Kozłowskiego jako adwersarz Piaseckiego) niż studentów. Kardynał Wyszyński po powrocie z Komańczy dopiero po kilku latach ?uznał? ATK i został Wielkim Kanclerzem tej uczelni. Dziś, jak wiadomo, jest to Uniwersytet jego imienia.
     Dość podobnie było z nauką religii usuniętej ze szkół.   Ponieważ nie było szans na zmianę  tego rozporządzenia PAX stanął na stanowisku, że  należy zintensyfikować wysiłki, aby  wszędzie na terenie parafii znalazły się sale, gdzie te lekcje dałoby się prowadzić.
   Ludzie wierzący nigdy w PRL nie doczekali się takich samych możliwości aktywnego działania w życiu publicznym jakie mieli członkowie   partii - postulatu Piaseckiego o pluralizmie  nie dało się zrealizować ? ustrój niezmiennie trwał przy swoich podstawowych założeniach dogmatycznych nie dostrzegając, że zmierza ku klęsce. Znalazł się w zaułku bez wyjścia. Dramatycznie nie sprawdził się.  Słowo niereformowalny było  słowem ostatnim wyjaśniającym i żegnającym bez żalu ten system.
Karol Pastuszewski