Jolanta Baziak - 17 etiud portretowych Elżbiety Wróblewskiej

Urodzona w Wilnie, od 1945 roku zamieszkała w Bydgoszczy, absolwentka PWSSP w Gdańsku na wydziale malarstwa ze specjalizacją grafiki, rzadko wystawia swoje prace, rzadko również pisze. Jedno i drugie czyni z refleksją godną filozofa. Na okładce nowej książki pomieszczono reprodukcję jej dzieła Pole kapusty z 2003 roku. Ja z kolei miałam zaszczyt otrzymać w prezencie od Autorki Szare morze II z 1987, oddane w stylu unizmu Strzemińskiego, które eksponuję w domu pomiędzy wyklejaną suknem gablotą Sterna a własną kompozycją morza utrzymaną w ciepłym popielu. Jak z powyższego wynika znam Autorkę książki, kiedyś był czas na długie Polek rozmowy. Znam również jej dwa pomieszczone w publikacji teksty, wyemitowane w grudniowym Akancie z 2011 roku.
Niecodzienna to książka, bowiem pochylanie się artysty nad innymi artystami bywa zjawiskiem unikatowym. Streszczeń owych 17 etiud dotyczących znanych postaci środowiska plastycznego w Bydgoszczy (żyjących, w przewadze jednak nieżyjących) nie będę czynić, natomiast dodam, iż skrzą się od swoistego dowcipu, trafnej metafory i czegoś co nazwałabym zgryźliwością z miłości, w tej pierwszej nie przekraczając jednakże miary. Dlatego polecam osobiste delektowanie się tą krótką formą literacką, nazwaną tu roboczo etiudą portretową i smakowanie języka Elżbiety Wróblewskiej. Publikacja Artyści wydaje się być paralelna z Księgą zmarłych filozofów Simona Critchley'a w przekładzie Janusza Margańskiego, wydaną przez Pracownię Fotograficzną „Farbiarnia" w Bydgoszczy w 2011, tak ze względu na koncepcję, jak błyskotliwy język i zaskakujące, wyraziste zamknięcie wypowiedzi.
Zajmę się krótko wstępem Autorki, niejako wyznaniem programowo-artystycznym. Otóż artystów uważa ona za ludzi „cudownych", a od nie-cudownych różni ich nieodparta i nieracjonalna „potrzeba tworzenia". „To, co pozwala mi mówić szczerze (…), to właśnie miłość" – wyznaje, ale zaznacza, iż w sensie ścisłym –„braterska".  
Z jednymi twórcami udało się za ich życia prowadzić rozmowy głębokie, z inni pobieżne, zdawkowe i okazjonalne. Pozostają też w pamięci spotkania w większym gronie, tematy zawodowe…
Lubię czytać teksty Wróblewskiej, nie ukrywam. Dywagacje pozwalają odsłonić (do pewnego stopnia) również portrecik malarki własny. A czyje jeszcze?: Mariusza Gilla, Franciszka Sylwanowicza, Marcelego Bacciarellego, Jerzego Gurdy, Waldemara Byrgera, Leona Romanowa, Kazimierza Jułgi,  Kazimierza Drejasa, Andrzeja Nowackiego, Gabrieli Bulli, Krystyny Zawadzkiej, Andrzeja Kindlera, Teodora Krupskiego, Zofii Rybińskiej, Wacława Kuczmy, Jana Szkaradka oraz Michała Kubiaka. Okazała, reprezentacyjna gromadka „cudownych".


Elżbieta Wróblewska urodzona w Wilnie. Od 1945 roku zamieszkała w Bydgoszczy. Elżbieta Wróblewska, Artyści, Instytut Wydawniczy Świadectwo, Bydgoszcz 2012, ss. 48.
izm bydgoskiego ze specjalizacją grafiki W latach 1972 - 1988 uczyła w bydgoskim Liceum Plastycznym tzw. przedmiotów artystycznych i wiedzy o sztuce. Zainteresowania sztuką i jej teorią znalazły odzwierciedlenie wielu wykładach i uprawianej krytyce plastycznej. Swoje teksty publikowała w prasie kulturalnej. Brała udział w wystawach zbiorowych. Autorka kilkunastu wystaw indywidualnych.  
dualnych.  
 grafiki W latach 1972 - 1988 uczyła w bydgoskim Liceum Plastycznym tzw. przedmiotów artystycznych i wiedzy o sztuce. Zainteresowania sztuką i jej teorią znalazły odzwierciedlenie w wielu wykładach i uprawianej krytyce plastycznej. Swoje teksty publikowała w prasie kulturalnej. Brała udział w wystawach zbiorowych. Autorka kilkunastu wystaw indywidualnych.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież