Emil Biela - Bądź czymś więcej niż sobą

Należę do tych czytelników, którzy w swoich lekturach preferują przede wszystkim dzienniki, bo jest to zazwyczaj literatura o dużych wartościach artystycznych, zawierająca ponadto autentyczną prawdę egzystencjalną, o której ciągle mało wiemy. Z radością zatem przywitaliśmy Niby – dziennik ostatni 1981-1987 ZYGMUNTA MYCIELSKIEGO. Autor (1907-1987) był wybitnym kompozytorem, pisarzem i publicystą, redaktorem naczelnym „Ruchu Muzycznego".
Niby – dziennik to bardzo gorzka lektura. Mycielski miał rozlegle zainteresowania i szerokie kontakty w świecie muzyki, polityki, w kręgach arystokracji, np. z książęcą parą i dworem Lichtensteinu. Nie był bezkrytyczny wobec narodowej odnowy, którą przyniosła sierpniowa fala „Solidarności". W czasach ogólnej euforii – piszą we wstępie do Niby – dziennika Barbara i Jan Stęczewscy – Mycielski zachowywał arystokratyczny dystans. Nie ukrywał swoich wątpliwości co do możliwości zbudowania dobrze zorganizowanego i normalnie funkcjonującego państwa. Sobie zawsze stawiał wysokie wymagania, jako muzyk i człowiek. Charakterystyczna jest taka notka: Gdy coś naprawdę napiszę, to wszyscy są źli: komuniści, katolicy, patrioci, arystokraci, demokraci, pacyfiści, bohaterzy narodowi też. Ale nie skarżę się. Na nikogo, skoro tak jest. Innym razem notował: Bądź czymś więcej niż sobą. Nazwij to jak chcesz: poza czy ponad sobą, ale nie tylko sobą, bo to za mało.
Mycielski fascynował się Józefem Piłsudskim. Przygotował antologię jego pism. Gdy ją prawie skończył, odnotował w dzienniku: Skończyłem Piłsudskiego. Poprawki, trochę przepisywań, problem wysyłki (do paryskiej „Kultury" – przyp. E.B.). A nad tym góruje jego gorycz i mój stan: psychiczny? Uczuciowy? Złość? Że Polacy to albo szlachetni idioci, albo płaskie świnie... Skrót myślowy, związany ze wszystkim, o czym człowiek bajdurzy, gdy prawi o demokracji, wolności, sprawiedliwości, równości tego gatunku. No i robi te państwa od paru tysięcy lat.
Diarysta nie szczędzi siebie. Ileż trzeba mieć odwagi i osobistej bezkompromisowości, by wyznać: Za długo byłem młody, głupi; pierdoliłem się – z namiętności, nie z lubieżności, piłem jak dziura.
Po takich wyznaniach nie dziwią bardzo krytyczne uwagi o Glempie, Wałęsie, Pendereckim. Są natomiast superlatywy o Michniku, Miłoszu, Wyszyńskim. W Janie Pawle II Mycielski widzi mistyka. Nic tu nie pomoże jego misja, bo według Mycielskiego ludzkość jest pchana siłą fatalną ku własnej zgubie. Nie pomogą tu jej wzloty, zaklęcia, przymioty, ani natchnieni prorocy, którzy często bywają fałszywi.

Zygmunt Mycielski:  Niby – dziennik ostatni 1981-1987, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2012, ss. 742                      

Również tego autora