Janusz Borkowski - Mój Boże

Targany wspomnieniem, objęty tęsknotą
Stoję tu samotnie. Przede mną rozdroże.
Czuję się małą, bezsilną istotą…
Tak bardzo chcę z Tobą rozmawiać, mój Boże!

Omnia vanitas,… To w głowie mej dźwięczy
I żadna już cisza na to nie pomoże
Ujęty zostałem w splot sieci pajęczej…
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże!

Z siłą niezwykłą, a wręcz zawziętością
Wyrywa się serce w łez ogromne morze
Składając więc ręce z największą szczerością…
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże!

W każdym wschodzie słońca, choćby najjaśniejszym
Ten sam widzę obraz, gdy oczy otworzę
To mój Syn umarły, mój Skarb najcenniejszy…
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże!

Co ojciec odczuwa, gdy Dziecko zabrano
Tego nikt prócz Ciebie zrozumieć nie może.
Nie mogę nic zrobić, by mi Je oddano…
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże!

Chaos przeogromny me myśli splątuje,
A żałość ma krzykiem rozdziera przestworze
Ból niewymowny w mym sercem panuje…
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże!

Codziennie mą duszę tęsknota rozkrusza
Bezwzględna jak ostrze w stalowym toporze.
Do łkania cichego me serce przymusza…
Tak bardzo rozmawiać chcę z Tobą, mój Boże!

W tej pustce to nawet mi słowa brakuje
Milczenie przygniata... Ni zdania nie złożę…
Lecz Ty znasz tę zadrę, co serce me kuje…
Bądź choćby w milczeniu, lecz blisko, mój Boże!

Redecz Krukowy, 9 października 2011r