Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478
  • +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Ariana Nagórska - Dialogi z serii pt. Warsztatowy zawrót głowy

    – Jestem tylko skromną amatorką, dlatego chętnie słucham uwag. Może pani wszystko wyrzucić, a się nie obrażę, bo w nocy napiszę nowe. Tylko w jednym nie ustąpię.
    – Pewnie w kwestii jak najszybszego wydania tomiku?
    – Oj, niestety nie. To szybko nie będzie. Mamy luty, a dotację od burmistrza udało mi się załatwić dopiero na maj! Przez ten czas bogatsza koleżanka już dwie książki wypuści. Ale ona na tych z urzędu oglądać się nie musi. Nie to co ja, biedna emerytka. A wie pani, jakiego mądrego mam wnusia? Jak go zapytałam…
    – Dosyć! Czekają inni, więc do rzeczy. W jakiej to sprawie powiedziała pani, że nie ustąpi?
    – Ja tak powiedziałam? Nie pamiętam…
    – No dobrze. Proszę wybrać jeden utwór.
    – Tylko jeden? No to wybieram ten, co do którego będę się upierać.
    – A jednak!
    – Nie rozumiem…
    – Dlaczego ten utwór wydaje się pani taki ważny?
    – Bo to jest wiersz o drzewie.
    – Z tego, co wcześniej przejrzałam, zorientowałam się, że prawie wszystkie ma pani o drzewach.
    – O tak! Ale ten jest o drzewie, które zawsze mijam idąc na spacer.
    – A to drzewo z czymś się pani wiąże?
    – Z czym?
    – Na przykład z jakimś wydarzeniem, ze wspomnieniami…
    – Tak. Zawsze je mijam idąc na spacer.
    – Tylko to jedno pani mija?
    – Wszystkie mijam, ale ten wiersz mam akurat o tym.
    – Dlaczego, do licha?!
    – Bo tak jakoś wyszło.

     
                                                              *  *  *

    – Jak pani chce, to niech sobie najpierw poczyta to… No i co?
    – Zaraz!
    – No to może tego drugiego?
    – Nie! Bierzemy się za ten pierwszy. Już na początku strzelił pan kulą w płot.
    – Znaczy jak? Celnie czy niecelnie?
    – To już pan musi wiedzieć, czy akurat w płot celował!
    – Płotu tam nie było. Sama łąka w horyzoncie. To i chciałem uchwycić krajobraz.
    – Uchwyt słaby, więc puścił.
    – Ja wiem, czemu nie trzymało. Robił tu kiedyś warsztaty taki facet, co mi bezczelnie kawałek wyrzucił. Wyobraża sobie pani?!! Kawałek ze samego środka!
    – I tak życzliwy, że puentę zostawił.
    – Ten kawałek z końca? Jakby mnie to wyrzucił, chybabym go pierdyknął! Niech pani poczeka, zaraz tam dopiszę.
    – Tam, to znaczy gdzie?
    – We środku, gdzie sukinsyn grzebał!
    – Nie szkoda panu nerwów na warsztaty?
    – Prawdziwy poeta musi być nerwowy. Jakby nie był, to natchnienie nie przyjdzie. Bez nerwów może być taki, co tylko czyta. Nawet z poetą sety nie obali, bo ma za słabą głowę.
    – A poeta zawsze ma mocną?
    – Jak wypije, to tak!


                                                                *  *  *

    – Kiedyś jak wszyscy pisałam o przyrodzie. Wie pani, kwiaty, zwierzęta i takie tam. Każdy umie, bo to łatwizna. Ale na dziś to się już specjalizuję inaczej. O Bogu mi najlepiej idzie. W kościele nie pozwalają czytać, bo za trudne. Chcą z rymami i tak bardziej wsiowo. To niech im kościelny napisze! Ja żadnych wierszy na warsztaty nie przyniosłam, bo były pisane pod natchnieniem Ducha Świętego i  nie wolno zmieniać.
    – No to po co pani przyszła?
    – A jakbym nie przyszła, toby pani wiedziała, że jestem poetką?
    – Gdyby Duch zechciał, oświeciłby mnie w tej kwestii i bez pani wizyty.
    – Może tak, a może nie. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
    – O fiksum-dyrdum, co za niespodzianka! Znienacka odlotowo pani tego powiedzonka użyła. W wierszach o Bogu też ma pani taką śrubę?
    – Nie wiem, bo to siła wyższa przeze mnie mówi. Ja tylko zapisuję.
    – Czyli Pan Bóg strzela, a pani kule nosi?
    – Nie mogę. Lekarz zabronił mi dźwigać.


                                                                *  *  *
    – Pani jako krytyk nawet sobie nie wyobraża, co przeżywa poeta.
    – Krytyk w Polsce wyobraźni mieć nie potrzebuje.
    – Ale dla poety byłoby lepiej, gdyby choć trochę miał!
    – No to musi pani poszukać innego krytyka.
    – Wolę myśleć pozytywnie, że coś tam jednak w końcu pani skojarzy.
    – Sama z siebie na pewno nie skojarzę nic. To pani jako poetka ma mi dać do wiwatu!
    – Rozrywkowo nie piszę, więc żarty na bok.
    – Na który bok?
    – Jest pani konkretna jak jakiś statystyk albo za przeproszeniem matematyk! Jak pani może oceniać poezję?
    – Dopóty dzban wodę nosi, dopóki się sam nie rozwodni.


                                                               *  *  *
    – Zawsze piszę ostro i w bawełnę nie zakręcam!
    – Mówi się nie owijam.
    – Ale że w bawełnę, to dobrze powiedziałem, no nie?
    – No tak.
    – Mam cztery wyrazy na tytuł tomika i przyszłem spytać, który jest najmocniejszy: Rozróba, Demolka, Draka czy Rozpierducha?
    – Podam panu w kolejności od najostrzejszego do najłagodniejszego: Rozpierducha, Demolka, Rozróba, Draka.
    – No to chcę go nazwać Rozpierducha. Może być?
    – Może, ale jeśli tytuł nie będzie pasował do zawartości książki, to wyjdzie panu humor mimo woli.
    – W tych zasranych czasach gdzie mnie tam humor! Dowalę z kopa aż się porzygają!
    – Kto?
    – Te co będą czytać!
    – Wydaje mi się, że pan oprócz bluzgania nie ma innych silnych środków wyrazu. Tymczasem można wcale nie bluzgać, a jak pan to powiedział „dowalić z kopa".
    – A porzygają się wtedy?
    – Metaforycznie da się to tak ująć.

    Również tego autora