Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478

Warning: A non-numeric value encountered in /akant.org/plugins/system/helix3/core/helix3.php on line 478
  • +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Jerzy Utkin - krajobraz po bitwie

    ,,Las nocą rośnie. Otchłań otwiera             
    usta ogromne, chłonie i ssie.
    (...)
    Przeszli, przepadli; dym tylko dusi
    i krzyk wysoki we mgle, we mgle.’’

    ,,Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni.’’

      Krzysztof Kamil Baczyński (1921 - 1944)

    krajobraz po bitwie

    rdzewiejąca trawa łasi się do słońca
    w oczy słońcu patrzą oczy niewidzące

    oczy szkliste zimne martwą mgłą zasnute
    wypływają z twarzy potrąconej butem

    chciwe usta ziemi pochłaniają wszystko
    żrące ścierwo czerwie i pobojowisko

    rosa zwilża wargi czule jak kobieta
    pozostawia pustki lodowaty letarg

    dogasają gwiazdy ciemno jak cholera
    czy to razem z nimi ranny Bóg umiera

    wrony czarną chmarą krążą nad padliną
    tych co już zginęli albo wkrótce zginą

    szwadron w butnej szarży szable na pancerze
    gąsienice czołgów jak bezmyślne zwierzę

    miażdżą kwiat u czaka chłopcy malowani
    leżą stratowani wraz z końmi ułani

    szał natarcia studzą salwy samopałów
    na rzeź gnanych polem wciąż nowych oddziałów

    pod ogniem regiment kładzie się pokotem
    paszcze dział na strzępy rwą szarą piechotę

    chrzęszczą pod nogami łuski po pociskach
    przestrzelony kirys i pogięta miska

    połamane drzewce i w strzępach proporce
    dzieje narodowe mierzy ktoś na korce

    handlarz kram otwiera na nim moc starzyzny
    przodków naszych kości i w pamięci blizny

    opuszczają skrzydła orły na sztandarach
    Bóg Honor Ojczyzna dawno już na marach

    tu wszystko na sprzedaż kapłani mamony
    licząc zysków krocie zacierają szpony

    milczą złote rogi dzwony martwą ciszą
    nie biją na trwogę nieme się kołyszą

    sumienie w zaniku niepotrzebna duma
    głód sensu zagłusza bilans saldo suma

    zgraja groszorobów wytrwałych ciułaczy
    bożek złoty cielec więcej dla nich znaczy

    niż spojrzenie w oczy szczery uścisk dłoni
    sprzedadzą każdego lecz to właśnie oni

    dyktują warunki narzucają prawa
    byś podobny do nich z każdym dniem się stawał

    najważniejsza kwestia ropa węgiel złoto
    kopalnie diamentów ludzkie życie w błoto

    zawsze są gotowi wdeptać bez wahania
    w majestacie prawa które ich osłania

    błądzą cienie chłopców którzy krew przelali
    pośród pól bitewnych by spokojnie spali

    królowie magnaci w puchowych piernatach
    ci władcy ich życia i panowie świata

    gdy w grę wchodzą zyski nie ma sentymentów
    jedni krew z żył toczą by stopa procentów

    wzrastała bez końca a drudzy spokojnie
    zbijali kapitał na krwią wrzącej wojnie

    Również tego autora