Ewa Klajman-Gomolińska - Baribum

Baribum

 

Jak tylko zamykasz oczy

Jak tylko sen cię pod brodą głaszcze

Jak ściany robią się ciasne i pełne nowych lokatorów

Ja przysyłam do ciebie wielkiego wilczura

Baribuma

I ten Baribum się tobą opiekuje

I wierz mi, pilnuje, żeby ci ze ścian nie przegryźli

Twoich pięknych artystycznych rąk w przegubach

Mówiąc to, ojciec miesza zamaszyście pepsi

By nie było w niej bąbelków Bo to mu szkodzi na wątrobę

I ściera pot wraz z uśmiechem z martwej twarzy

Jego nieżyjące od kilkudziesięciu lat oczy

Nadal błyszczą jak u pluszowego misia

Tato, jesteś podobny do misia Szybko umrę - przerywa nerwowo

Mam słabe serce Pójdziesz wtedy do sklepu, kupisz sobie misia

Nazwiesz go tate i od tej pory ja w nim będę

Nie umrzesz

Umrę, pewnie, że umrę

Nie umrzesz, misie nie umierają

Jesteś moją pluszową nadzieją Przytulam się do ciebie

Śpiewem ptasim, chmurą kremową i światłem girland kwiecia

Śmierć nie jest końcem

Kiedy dorośniesz i wyrzucisz już misia

Będę odwiedzał cię sufitem chodząc załamaniem

Mroku i brzasku Będę nutą w naszych ulubionych piosenkach

Tumbala, tumbala, tumbalalayka

Tumbala, tumbala, tumbalalayka

Śmierć nie jest niczym złym Przysięgam, że będę zawsze w tej piosence

Jak twoja babka, pradziadowie

I w tobie będzie grać

Tumbala, tumbala, tumbalalayka

Tumbalalayka, shpil balalayka

Tumbalalayka, freylech zol zayn

I ty powiesz komuś Kto w tym czasie przy tobie będzie

Mężczyźnie, dziecku, kotu

To ulubiona piosenka mojego taty

Mojej krwi, moich przeklętych przez świat więzów

Rąk do snu mnie tulących

Które będą teraz Panu grać na cytrze i na lirze

A ty będziesz zlizywać naszej pamięci kamienie

W literach oczy swe przeglądać Literami świat oplatać Litery o sens pytać

W zapachu starej szafy z wahającymi drzwiami

Schronisz nasze wspomnienie Ożywisz moje serce struną śpiewu

Tumbalala, tumbala, tumbalalayka

Tumbala, tumbala, tumbalalayka

I ja to usłyszę i to będzie taki nasz znak

Taka tajemnica

Że pamiętasz o mnie i ja cię słyszę Podziękuj Bogu za tajemnicę

Za szabasowe świece, których blask

Wykrzywił niemieckie twarze w mayn shtetele Płońsk

Nad którym moja matka nadal na obłoku śpiewa

Tumbalalayka, shpil balalayka

Tumbalalayka, freylech zol zayn

Masz jej głos i pierścionek

Klękasz w tej chwili i dziękujesz Bogu za wszystko

Nie płacz tylko klękaj

A ty wiesz, ile ja się nachodziłem po lesie zanim znalazłem

Baribuma

On jest królem tego lasu i ma syna Małego burego szczeniaka

I jak Baribum będzie miał ważną naradę albo zakupy w samie

To wtedy będzie cię pilnował mały szczeniaczek

Jak ta karetka wolno jedzie

Jeszcze mógłbym troszkę pożyć Sandałki nowe bym ci kupił

Piękne olsztyńskie jeziora Zaskoczona śmierć

Zapachem rosołu w kuchni

Tato, nie zostawiaj mnie Zostań

Tumbala, tumbala, tumbalalayka

Tumbalalayka, tate, tumbalalayka

Tate, tumbalala

Tumbala, tate

Tate, tumbalalayka

Layla tow.

Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org