• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Ewa Klajman-Gomolińska - Baribum

    Baribum

     

    Jak tylko zamykasz oczy

    Jak tylko sen cię pod brodą głaszcze

    Jak ściany robią się ciasne i pełne nowych lokatorów

    Ja przysyłam do ciebie wielkiego wilczura

    Baribuma

    I ten Baribum się tobą opiekuje

    I wierz mi, pilnuje, żeby ci ze ścian nie przegryźli

    Twoich pięknych artystycznych rąk w przegubach

    Mówiąc to, ojciec miesza zamaszyście pepsi

    By nie było w niej bąbelków Bo to mu szkodzi na wątrobę

    I ściera pot wraz z uśmiechem z martwej twarzy

    Jego nieżyjące od kilkudziesięciu lat oczy

    Nadal błyszczą jak u pluszowego misia

    Tato, jesteś podobny do misia Szybko umrę - przerywa nerwowo

    Mam słabe serce Pójdziesz wtedy do sklepu, kupisz sobie misia

    Nazwiesz go tate i od tej pory ja w nim będę

    Nie umrzesz

    Umrę, pewnie, że umrę

    Nie umrzesz, misie nie umierają

    Jesteś moją pluszową nadzieją Przytulam się do ciebie

    Śpiewem ptasim, chmurą kremową i światłem girland kwiecia

    Śmierć nie jest końcem

    Kiedy dorośniesz i wyrzucisz już misia

    Będę odwiedzał cię sufitem chodząc załamaniem

    Mroku i brzasku Będę nutą w naszych ulubionych piosenkach

    Tumbala, tumbala, tumbalalayka

    Tumbala, tumbala, tumbalalayka

    Śmierć nie jest niczym złym Przysięgam, że będę zawsze w tej piosence

    Jak twoja babka, pradziadowie

    I w tobie będzie grać

    Tumbala, tumbala, tumbalalayka

    Tumbalalayka, shpil balalayka

    Tumbalalayka, freylech zol zayn

    I ty powiesz komuś Kto w tym czasie przy tobie będzie

    Mężczyźnie, dziecku, kotu

    To ulubiona piosenka mojego taty

    Mojej krwi, moich przeklętych przez świat więzów

    Rąk do snu mnie tulących

    Które będą teraz Panu grać na cytrze i na lirze

    A ty będziesz zlizywać naszej pamięci kamienie

    W literach oczy swe przeglądać Literami świat oplatać Litery o sens pytać

    W zapachu starej szafy z wahającymi drzwiami

    Schronisz nasze wspomnienie Ożywisz moje serce struną śpiewu

    Tumbalala, tumbala, tumbalalayka

    Tumbala, tumbala, tumbalalayka

    I ja to usłyszę i to będzie taki nasz znak

    Taka tajemnica

    Że pamiętasz o mnie i ja cię słyszę Podziękuj Bogu za tajemnicę

    Za szabasowe świece, których blask

    Wykrzywił niemieckie twarze w mayn shtetele Płońsk

    Nad którym moja matka nadal na obłoku śpiewa

    Tumbalalayka, shpil balalayka

    Tumbalalayka, freylech zol zayn

    Masz jej głos i pierścionek

    Klękasz w tej chwili i dziękujesz Bogu za wszystko

    Nie płacz tylko klękaj

    A ty wiesz, ile ja się nachodziłem po lesie zanim znalazłem

    Baribuma

    On jest królem tego lasu i ma syna Małego burego szczeniaka

    I jak Baribum będzie miał ważną naradę albo zakupy w samie

    To wtedy będzie cię pilnował mały szczeniaczek

    Jak ta karetka wolno jedzie

    Jeszcze mógłbym troszkę pożyć Sandałki nowe bym ci kupił

    Piękne olsztyńskie jeziora Zaskoczona śmierć

    Zapachem rosołu w kuchni

    Tato, nie zostawiaj mnie Zostań

    Tumbala, tumbala, tumbalalayka

    Tumbalalayka, tate, tumbalalayka

    Tate, tumbalala

    Tumbala, tate

    Tate, tumbalalayka

    Layla tow.

    Również tego autora