Emil Biela - Krzyż – spójnik między szczęściem a rozpaczą

Zapomniany poeta, Kazimierz Brodziński (1791-1835) pozostawił taki zapis poetyckiej prawdy: Człowiek jest dla poety najpierwsza prawda. Ta myśl może być właściwą wizytówką dla poezji WOJCIECHA WENCLA. Właśnie ukazał się autorski wybór jego utworów pod dość dyskusyjnym tytułem: Oda do śliwowicy. Zawiera on wiersze z książek poetyckich wydanych w ostatnim dwudziestoleciu, a mianowicie: Wiersze (1995), Oda na dzień św. Cecylii (1997), Oda chorej duszy (2000), Ziemia Święta (2002), Wiersze zebrane (2003), Imago mundi (2005), Podziemne motyle (2010), De profundis (2010). Jak wykazuje to zestawienie, preferowana jest oda, ale to mylący trop, bo oda to przecież od czasów starożytnych forma liryki chóralnej kościelnej, poezji lirycznej opiewającej wielkie zdarzenia, sławę bohaterów lub wielkiej wagi zjawiska moralne lub filozoficzne. A tu W. Wencel wyszykował nam odę do śliwowicy... Kpina to, prześmiech, szyderstwo? A może wszystko jednocześnie. Cały w tym względzie nieposkromiony jak zwykle Wencel. Wiersze podane w odautorskim wyborze, to przede wszystkim epitafia, treny czy wręcz żałobne klepsydry.
To ostatnie są szczególne dramatyczne i wstrząsające, gdy mówią o traumie polskich Kresów, Katynia i losie żołnierzy wyklętych. Na pociechę został niezawodny krzyż – spójnik między szczęściem a rozpaczą, jak czytamy w wierszu Małe Betlejem.
Twórczość Wojciecha Wencla od zawsze charakteryzuje się politycznym i obywatelskim zaangażowaniem. Jest po prostu odważna! Bardzo to rzadka cecha wśród literackiego towarzystwa. Szkoda. Wiersz pt. Carskie wrota jest dowodem pisarskiej odwagi, chociaż niektóre jego elementy są dyskusyjne, jak choćby owa powszechnie kontrowersyjna smoleńska brzoza, o którą miało zawadzić skrzydło samolotu.
Gdy czytelnik płacze, to nie jest już zwykłym czytelnikiem, lecz staje się samarytaninem. Dzieje się tak podczas lektury wiersza Krwawa niedziela. Poeta przypomina wydarzenia z lipca 1943 roku, kiedy oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości na Wołyniu. Polaków przecinano piłą do drewna, rąbano siekierami, palono żywcem, wleczono końmi, wyłupywano im oczy, wyrywano języki. Po wymordowaniu ludności wsie były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie.
Poeta pamięta – jak przypomina nasz noblista o tym 11 lipca i w trenie pt. Krwawa  niedziela m.in. pisze:
oto jest kiedy wiatr
roznosi dymy z Wołynia
aż po krańce ziemi
oto jest dzień
który dał nam Pan

Te wiersze onieśmielają, wyjawiają ze strumienia narodowej pamięci to, co nigdy nie może zatonąć, bo ma mistyczne wartości prochów minionych pokoleń.

Wojciech Wencel: Oda do śliwowicy, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 2012, ss 192    

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora