Edmund Pietryk - ZAPASY

Kiedy się skończą te zapasy z losem
i skrzydła spalone nigdy już nie wzlecą
wtedy zobaczę ojca jak chadza po chmurze
w oczekiwaniu na swe miejsce w niebie
i na ten litościwy gest ze strony Boga
Ojciec był zawsze stary okrucieństwem życia
z przeklętych plemienia skazanych na bycie
Jakby szedł za klątwą starych oczu sowich
do krwi skaleczonej księżycowym sierpem
Nawet jego Anioł Stróż zgubił się w kosmosie
Ten jego obraz zawsze w sercu noszę
gdy już się kończą te zapasy z losem

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora