Roman Rzucidło - alchemia

rdza jest domeną świtu
wtedy miasto koroduje w zderzeniu z mgłą
rude płaty sennie spadają na ulice
i tylko ukryci w cieniu ruder kloszardzi
potrafią przemienić je w złoto




O miłości bezinteresownej



I teraz pomyśl: nasze śpiące nienarodzone
dzieci kulą się jak mokre ptaki
wewnątrz lustra . Nie możemy ich zawołać
bo ich imiona stały się nierealne wraz
z twoją ucieczką. Zawsze  wybierasz noc,
wolisz tę pełną zawijasów ciemność, choć
nieraz w niej grzęzłaś. I gdy upadniesz rozbita,
znów będę pielęgnował twoje powyginane skrzydła,
mój ciemny aniele, moja feralna hybrydo
z drutu kolczastego i rajskich kwiatów.
Wiem, potem odejdziesz. Jak zwykle.

Przecież wiesz, że zawsze będziesz mogła wrócić.