• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Wiesława Barbara Jendrzejewska - Kobieta

    Jeszcze jest dzieckiem co lubi co chce

    i kaprysi jak niesforny dźwięk

    a już woła w niej dziewczyna krzyczy

    kobieta o włosach cyklonu zaplątana pomiędzy

    lustrem nocy a spełnieniem obietnicy świtu

    (w jego słusznie wytartych dżinsach)

    Mogła być Wenus z Milo albo jego muzą

    (pomiędzy setką a dwudziestym papierosem)

    Mogła. Tylko czas pomylił dłuta

    i jej talia przepadła jak ognista lawa

    Wciąż jest dzieckiem choć niepospiesznie

    zrywa kartki z dni zawieruszonych

    nie potrafi rozplątać łańcucha pamięci

    poukładać klocków wzruszeń

    Jeszcze jest dzieckiem choć nie funduje

    sobie Chrystusa co niedzielę

    Znów jest dzieckiem a coraz częściej

    potyka się o karawan czasu

    Z archiwum

    Mirosław Puszczykowski - Jubileusz Jadwigi Stróżykiewicz

    20- lecie pracy twórczej obchodziła Jadwiga Stróżykiewicz- poetka z Barcina.
    Uroczystość przygotował Miejski Dom Kultury oraz Bibliotek Publiczna Miasta i Gminy Barcin im. Jakuba Wojciechowskiego. W pięknym wystroju i przemiłej atmosferze pracownicy MDK wraz z dyrektorem Arturem Jakubowskim recytowali wiersze jubilatki, muzyczne imprezę uświetnił  zespół z sekcji wokalnej. Nie obyło się bez wzruszeń, łez oraz licznych życzeń i kwiatów.
    Z życzeniami pospieszyli między innymi zastępca burmistrza Barcina Sławomir Różański z małżonką, wice przewodnicząca Rady Miasta Teresa Wilk, poeta z Inowrocławia Grzegorz Maria Pozimka oraz niżej podpisany, również z małżonką. Uroczystość zakończyła się poczęstunkiem oraz toastem za zdrowie i dalsze sukcesy poetki. Muszę wspomnieć, że na okazję jubileuszu Urząd Miejski w Barcinie wydał tomik poezji poetki „Wielbłąd przemieszcza horyzont  „ jest to wybór wierszy Pani Jadwigi wydanych w ostatnim 20- leciu.

    Jacek Kurakowski - XXX

    Dostałem od autora Łamaną Polszczyznę z odręcznie wpisaną dedykacją, która zrobiła na mnie spore wrażenie:" z drżeniem Jacku, ale bądź twardy". Wobec czego czując się zwolniony
    z konieczności prawienia nieszczerych komplementów, zaczynam od kubła zimnej wody.

    Okładka siermiężna, raczej nie przyciąga. Skład częściowo niestaranny (razi szczególnie strona 11). Podział tomiku na cztery części wydaje się nieco niespójny, jakby sposób następowania po sobie poszczególnych elementów nie do końca był przemyślany. Albo jakby poszczególne części
    były oderwane od siebie, przypadkowe. Czwarta to walec historii podany w skali mikro (obserwacje rodzinne) i makro (historia przez duże „H"). Trzecia to zmagania z samym sobą. Druga - relacje między autorem, a wyselekcjonowaną grupą osób i zjawisk. No i w końcu pierwsza część o tytule, który czytany jako palindrom wyjaśnia dobór tekstów w tejże części.
    Do tego podczas lektury odniosłem wrażenie, że jeśli była jakakolwiek redakcja tomiku, to z pewnością szczątkowa. No i podobne uwagi mam do sporej części wierszy – czytałem je jakby były podane w pierwotnym zapisie, bez cyzelowania, bez stosownego szlifu. Ot, przyszło do głowy- zostało zapisane i do druku. Przy pierwszym czytaniu aż mnie korciło by „pogrzebać" w kilku tekstach, poprostować je, uszczuplić gadanie i wyrzucić przynajmniej część np. przeławnych metafor dopełniaczowych. Tak wyglądało moje pierwsze czytanie tomiku.