Wojciech Kawiński - Realne przeczucie możliwości –

dla L.

 

 

Od strony wielkiego placu,

szedł pochód ulicami miasta–

 

różowiło nad dachami letnie popołudnie,

ale nowy czas nie nastał –

 

wrócił, kto nie musiał, ale chciał

zobaczyć lustro ścian, ojczyznę paroletnią;

 

zło mało ważne sprzeciwia się odległej swojej wersji

uznanej zaledwie za sprzeczność –

 

Pole nasze ani polne, ani zalane betonem

nad którym nuda jaskrawa neonów i echa trawiastej

 

cc było, będzie zasłonięte papierowym obłokiem

jak śmietnik ustanowiony w dolinie, za miastem –

 

Od strony łąk, wilgoć promienieje,

archaiczna przypadłość osadników;

 

nasze intencje są daremne, albowiem

pochodzimy, jak się okazuje, znikąd –

 

VI 2007

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora