akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Katarzyna Michalewska - MIĘDZY PUSTKĄ, A PEŁNIĄ

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
+ 14
+ 13

Wiersze Mirosławy Poncyliusz z nowego tomiku pt. „Zdarzyło się" wpisują się w nurt poezji kobiecej, związany z twórczością takich poetek, jak Julia Hartwig, czy Ewa Najwer.Jest to poezja przeniknięta ciepłem,wrażliwością, zmysłowa, bliska życia, w której:"ziemia drży/tańczą rozdarte drżeniem trawy/w powietrze czyste/niby szept/pomarańczowe drzazgi świtu/ /W świt/. Jest to zarazem liryka osobista,uważna, dyskretna, poddana  dyscyplinie formalnej.
Poezja ta nie stroni od delikatnej ironii jako antidotum na nadmierny dramatyzm,lub sytuacje „nieprzyzwoicie liryczne":/" Prostuję plecy/układam ciebie do wiersza"/Wyżej/, /"nie uniosą cię postrzępione skrzydła/.../nie jesteś już dobry/w sklejaniu filiżanek"/Udar/.
Mirosławie Poncyliusz udaje się uchwycić w swoich tekstach świat, jako dynamiczny strumień współwystepujących zdarzeń. Pojęcia ja, moje stają się płynne.Taka wizja, udziela-
jąca się czytelnikowi, skłania do pogodnej, kontemplacyjnej postawy wobec rzeczywistości-nawet tej czasem traumatycznej, z jaką spotykamy się np.  w wierszu „Szpital w sercu miasta".
W książce Poncyliusz znajdziemy wiele udanych „spotkań słów, ktore się sobie dziwią",jak mówił o metaforze ks. Jan Twardowski. W impresyjnym „ Przemilczeniu"pisze poetka:
/"Nieświadomie mnie ranisz/krople krwi spadają/w czerwony horyzont/a ty mówisz/-Jaki piękny zachód słońca/.
Poncyliusz  potrafi zaskoczyć czytelnika kunsztowną grą językową, zwieńczoną nieoczekiwaną puentą :  /"Rozglądasz się we mnie/ślepy strumień szaleństwa/.../Nie słyszę/rozglądam
się w tobie zachłannie/.../Znalazłam siebie-/Lustro/, biegle włada językiem paradoksu,oddającego złożoność uczuć podmiotu lirycznego:
/"przeraża bicie serca i twój spokojny oddech/ Bliskość/, /"kocham bo boję się nienawidzić"/.
Poetycka rzeczywistość, tworzona przez autorkę „ Zdarzyło się", zanurzona w zwyczajnych ludzkich doświadczeniach: narodzin, miłości,śmierci, przenosi, podobnie jak wiersze Ewy Najwer-poza czas linearny /"czas nie ma wymiaru"/, poza kontekst historyczny-ku naturze, ku bezczasowej tajemnicy życia, w której -  jak zauważył Piotr Kuncewicz-uczestniczy nasze ciało, rzadzące się innymi prawami niż świadomość:
/"Chciałam umrzeć-oddech nieznanej ziemi/wpadał przez uchylone drzwi/a moje prostackie ciało niczym balast/trzymało mnie pod batystowym baldachimem"/O doskonałości
Poetce znacznie bliżej  jednak do misterium ciała i „ strumienia życia", niż do abstrakcyjnej metafizyki „ciała kosmosu" i „duszy Siwy". Przecież właśnie:/ „Drobne kobiety w kolorowych chustach/wiedzą co jest ważne/.../niosą na plecach wysuszone wiązki/nieuchronnego losu/Pustynia/.
W kobiecie dokonuje się najważniejszy cud-codziennych narodzin /Zdarzyło się/.Rodzenie jest aktem prawdziwie metafizycznym. Poetka zdaje się nawiązywać do motywu śmierci i odradzania się obecnego w idei reinkarnacji i doktrynie wiecznego powrotu:/dusze unoszą się/.../spadają kroplami w ciała matek/by odrodzić się/na nowo"/O doskonałości/.

Mistyka dotykania, smakowania, wąchania, pozwalająca człowiekowi „scalać się z Prawdą w Tańcu’", „wgryzać się ziemi pod skórę/codziennie dotykać jej zakrzepłej krwi"/Tunel/  znalazła swój najpełniejszy wyraz w trzeciej części tomiku „Gorączka", stanowiącej zbiór poetyckich impresji, z egzotycznej podróży. Barwne, rozwibrowane obrazy,  nasycone znaczeniami i oryginalną metaforyką, silnie oddziałują na zmysły i wyobraźnię czytelnika.:/"powietrze ciężkie od ziół/owoców i potu objuczonych osłów/Farbiarze uwijają się/niczym owady pośród kwiatów"/Archipelag/.
W „Gorączce" zarysowują się szczególnie wyraźnie sprzeczności obecne w tomiku : między ruchem, a niezmiennością, /Mistyka/,namiętnością, a skupieniem /Odradzanie/,trwaniem i przemijaniem.

Mirosława Poncyliusz /podobnie jak  Marianna Bocian/ mogłaby powiedzieć o sobie, że nie pisze literatury. Jej wiersze to zapis z każdego człowieka – jego codziennych tęsknot, drama-
tów, radości. Poetce udaje sie jednak uniknąć pułapki sentymentalizmu, „małej prywatności".
Dzieje się tak, między innymi dlatego, że nie przestaje ona poszukiwać czegoś, co kryje się za migotliwą  zmiennością uczuć i zdarzeń,czegoś, co:" scala materię życia, łącząc ze sobą wrażenia, łącząc ze sobą dni" /K.Kawafis/ w: „ulotności powiewu sunącego po białych szatach"/Tunel/. Szuka ona Pustki? A może...Pełni? W mistyce i w fizyce / wie o tym poetka-elektronik/ nierozdzielnie ze sobą związanych...



Mirosława Poncyliusz.„Zdarzyło się",Oficyna Wydawnicza Liberum Arbitrium, Tuchów 2011.









 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Z archiwum

Ariana Nagórska - Rezerwirator

Malienkij, cyfrawoj riezierwirator (…)
                                                                  riezierwirierował, riezierwirierował,
                                                                  da nie wyriezierwirierował…
                                                                            Z fascynującej mnie piosenki rosyjskiej

          Zaraz na wstępie (dla konkretnych) zaznaczam, że nie wiem, co to jest rezerwirator. Nawet w Internecie, który (poprawnie lub niepoprawnie) informuje O WSZYSTKIM, nie ma na ten temat żadnej wzmianki. Potężny księgozbiór techniczny (w Instytucie „Tornado" niezbędny i obfitszy od literatury zwanej piękną) też kwestii tej nie rozjaśnia. I właśnie dlatego słowo rezerwirator tak mnie ekscytuje, bo można nim wyrazić aluzyjnie bardzo zróżnicowane treści, także nienadające się do publikacji.
          Piosenkę o rezerwiratorze przywiozło z Rosji dwóch oryginałów, którzy na różnych odmianach deskorolek objechali dookoła Morze Czarne. Wywiad radiowy z zakręconymi pozytywnie był (owszem) bardzo ciekawy, ale towarzysząca mu piosenka jeszcze ciekawsza (odlotowcy zawsze wiedzą, co dla innych odlotowców warto do ojczyzny przywieźć). Rosyjski jest jedynym językiem obcym, który w przyzwoitym stopniu posiadłam, jednak meandry linii melodycznej i inne efekty dźwiękowe z tej piosenki poważnie utrudniają pełne zrozumienie słuchaczowi nierosyjskiemu. Nie ulega jednak wątpliwości, że tekst jest nie tylko odlotowy, ale i językowo ekstremalnie kaskaderski, czyli idealny w karnawale dla takiego jak ja odbiorcy. Karnawał zresztą wkrótce się skończy, tymczasem dzięki tej piosence od końca listopada, przez cały adwent, aż do dziś ani razu nie spóźniłam się do znienawidzonej pracy, a i na swym stanowisku prosperowałam przedemerytalnie w zadziwiająco młodzieżowym rytmie. Ten rezerwirator riezierwirieruje nadal bez zarzutu, mimo że refren piosenki konsekwentnie ostrzega, że jednak w końcu nie wyriezierwirierował! Ogólnie piosenka mówi o kobiecie (chyba  imieniem Cher), która nie wymawiała litery „r", i to jej właśnie podarowano to frapujące urządzenie, które ją w jakimś stopniu „zniewoliło". Tyle konkretu załapałam, reszta to już (ku mej radości) same metafory, niedopowiedzenia i żonglerka lingwistyczna. Dziennikarz prowadzący wywiad, chociaż literę „r" artykułował doskonale i zdołał wymówić nazwę urządzenia, nie dał jednak rady wyrazić językowo czynności, którą urządzenie to wykonywało, wykonywało, ale nie wykonało…

Więcej …

Zobacz też

Wojciech Kawiński - Pękające bariery

Deszczowa nie-pieśń
między blokami
przestrzeni

Gwałtowność
ma kilkanaście lat
i oczy bez wyrazu

Więcej …

Z archiwum

Wymyślam proch, w który się obracam.*Cały problem ze skazanymi na Sukces polega na tym, że oni zawsze proszą o najwyższy wymiar kary.*Cuda techniki pozwalają nam zaoszczędzić mnóstwo czasu.Na myśleniu.*Jak sobie
Niewiele jest takich pojęć, jak pojęcie „ środowisko literackie", którego używalibyśmy równie często, nie zastanawiając się jednocześnie, co kryje się za tym pojęciem. Wprawdzie wiemy, że środowisko tworzy
zima jest moją przestrzenią domowąporą wściekłego na mrozie rozkwitufortecą z lodu którą kruszy
Drugi tom wierszy DANUTY HASIAK pięknie i trafnie zatytułowany Przymierzalnia skrzydeł opatrzony jest na drogę do czytelnika rekomendacjami profesora UJ Wojciecha Ligęzy, Harrego Dudy i Bożeny Adamek. I bez tych wysoce
Moja mama w niebiekopie grządkęsieje na niej nasturcjei
Edziu–  katecheta, mąż wychowawczyni Wychowawczyni – żona Edzia, katechety Gimnazjaliści: Julka  – grzeczna córka nauczycielki i katechetyAla – zbuntowana nastolatka Emilka – zbuntowana
Ten, kto wynalazł hotel robotniczy, zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego co czyni. Jeśli chcecie wiedzieć kto był tym geniuszem ? poszperajcie w bibliotekach. Przyznają się do tego, tak Niemcy jak i Anglicy, nie
IPrawdopodobnie nigdy nie napiszę książki. Prawdopodobnie też nigdy jej nie wydam, bo jak wydać książkę, która nie została napisana? Tak samo prawdopodobnie ona nigdy się już do mnie nie odezwie. Choć a nuż słowa
13 I 2014 roku Koniecznie chcieliśmy, by w 50-lecie debiutu i 70 rocznicę urodzin, Jego spotkanie miało tytuł „Kaskaderzy poznańskiej literatury". Nie zgadzał się, gwałtownie oponował. Nalegał,
otwarci ludzie nie oszukujądziewczyna przede mną nie ukrywadepresji w przykurczu między kolanami i brodąa jej czerwone oczy jak po basenie
akant.org:

stat4u