akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Katarzyna Michalewska - MIĘDZY PUSTKĄ, A PEŁNIĄ

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
+ 16
+ 13

Wiersze Mirosławy Poncyliusz z nowego tomiku pt. „Zdarzyło się" wpisują się w nurt poezji kobiecej, związany z twórczością takich poetek, jak Julia Hartwig, czy Ewa Najwer.Jest to poezja przeniknięta ciepłem,wrażliwością, zmysłowa, bliska życia, w której:"ziemia drży/tańczą rozdarte drżeniem trawy/w powietrze czyste/niby szept/pomarańczowe drzazgi świtu/ /W świt/. Jest to zarazem liryka osobista,uważna, dyskretna, poddana  dyscyplinie formalnej.
Poezja ta nie stroni od delikatnej ironii jako antidotum na nadmierny dramatyzm,lub sytuacje „nieprzyzwoicie liryczne":/" Prostuję plecy/układam ciebie do wiersza"/Wyżej/, /"nie uniosą cię postrzępione skrzydła/.../nie jesteś już dobry/w sklejaniu filiżanek"/Udar/.
Mirosławie Poncyliusz udaje się uchwycić w swoich tekstach świat, jako dynamiczny strumień współwystepujących zdarzeń. Pojęcia ja, moje stają się płynne.Taka wizja, udziela-
jąca się czytelnikowi, skłania do pogodnej, kontemplacyjnej postawy wobec rzeczywistości-nawet tej czasem traumatycznej, z jaką spotykamy się np.  w wierszu „Szpital w sercu miasta".
W książce Poncyliusz znajdziemy wiele udanych „spotkań słów, ktore się sobie dziwią",jak mówił o metaforze ks. Jan Twardowski. W impresyjnym „ Przemilczeniu"pisze poetka:
/"Nieświadomie mnie ranisz/krople krwi spadają/w czerwony horyzont/a ty mówisz/-Jaki piękny zachód słońca/.
Poncyliusz  potrafi zaskoczyć czytelnika kunsztowną grą językową, zwieńczoną nieoczekiwaną puentą :  /"Rozglądasz się we mnie/ślepy strumień szaleństwa/.../Nie słyszę/rozglądam
się w tobie zachłannie/.../Znalazłam siebie-/Lustro/, biegle włada językiem paradoksu,oddającego złożoność uczuć podmiotu lirycznego:
/"przeraża bicie serca i twój spokojny oddech/ Bliskość/, /"kocham bo boję się nienawidzić"/.
Poetycka rzeczywistość, tworzona przez autorkę „ Zdarzyło się", zanurzona w zwyczajnych ludzkich doświadczeniach: narodzin, miłości,śmierci, przenosi, podobnie jak wiersze Ewy Najwer-poza czas linearny /"czas nie ma wymiaru"/, poza kontekst historyczny-ku naturze, ku bezczasowej tajemnicy życia, w której -  jak zauważył Piotr Kuncewicz-uczestniczy nasze ciało, rzadzące się innymi prawami niż świadomość:
/"Chciałam umrzeć-oddech nieznanej ziemi/wpadał przez uchylone drzwi/a moje prostackie ciało niczym balast/trzymało mnie pod batystowym baldachimem"/O doskonałości
Poetce znacznie bliżej  jednak do misterium ciała i „ strumienia życia", niż do abstrakcyjnej metafizyki „ciała kosmosu" i „duszy Siwy". Przecież właśnie:/ „Drobne kobiety w kolorowych chustach/wiedzą co jest ważne/.../niosą na plecach wysuszone wiązki/nieuchronnego losu/Pustynia/.
W kobiecie dokonuje się najważniejszy cud-codziennych narodzin /Zdarzyło się/.Rodzenie jest aktem prawdziwie metafizycznym. Poetka zdaje się nawiązywać do motywu śmierci i odradzania się obecnego w idei reinkarnacji i doktrynie wiecznego powrotu:/dusze unoszą się/.../spadają kroplami w ciała matek/by odrodzić się/na nowo"/O doskonałości/.

Mistyka dotykania, smakowania, wąchania, pozwalająca człowiekowi „scalać się z Prawdą w Tańcu’", „wgryzać się ziemi pod skórę/codziennie dotykać jej zakrzepłej krwi"/Tunel/  znalazła swój najpełniejszy wyraz w trzeciej części tomiku „Gorączka", stanowiącej zbiór poetyckich impresji, z egzotycznej podróży. Barwne, rozwibrowane obrazy,  nasycone znaczeniami i oryginalną metaforyką, silnie oddziałują na zmysły i wyobraźnię czytelnika.:/"powietrze ciężkie od ziół/owoców i potu objuczonych osłów/Farbiarze uwijają się/niczym owady pośród kwiatów"/Archipelag/.
W „Gorączce" zarysowują się szczególnie wyraźnie sprzeczności obecne w tomiku : między ruchem, a niezmiennością, /Mistyka/,namiętnością, a skupieniem /Odradzanie/,trwaniem i przemijaniem.

Mirosława Poncyliusz /podobnie jak  Marianna Bocian/ mogłaby powiedzieć o sobie, że nie pisze literatury. Jej wiersze to zapis z każdego człowieka – jego codziennych tęsknot, drama-
tów, radości. Poetce udaje sie jednak uniknąć pułapki sentymentalizmu, „małej prywatności".
Dzieje się tak, między innymi dlatego, że nie przestaje ona poszukiwać czegoś, co kryje się za migotliwą  zmiennością uczuć i zdarzeń,czegoś, co:" scala materię życia, łącząc ze sobą wrażenia, łącząc ze sobą dni" /K.Kawafis/ w: „ulotności powiewu sunącego po białych szatach"/Tunel/. Szuka ona Pustki? A może...Pełni? W mistyce i w fizyce / wie o tym poetka-elektronik/ nierozdzielnie ze sobą związanych...



Mirosława Poncyliusz.„Zdarzyło się",Oficyna Wydawnicza Liberum Arbitrium, Tuchów 2011.









 

Zobacz też

Wojciech Kawiński - Pękające bariery

Deszczowa nie-pieśń
między blokami
przestrzeni

Gwałtowność
ma kilkanaście lat
i oczy bez wyrazu

Więcej …

Z archiwum

Gdy się wylęgnie kryzysikpan premier wtedy od rana zakłada getry i trampki i tłucze piłką po ścianach.Że gdzieś w łeb  sobie ktoś strzelił?Czy w służbie zdrowia full syfu...Winni są inni – on-ż premier!A
Od lat słyszy się utyskiwanie, że za mało prozy mamy we współczesnej literaturze. Ostatnio chyba jednak coś ruszyło w tej sprawie, bo zaczynają się pojawiać opowiadania i fragmenty powieści w pismach literackich,
* * *  Nim wypijesz kolejną kawę przeglądając codzienną prasę Zanim zdążysz znaleźć odpowiedź na dręczące cię wciąż pytania  Może minąć epoka lub chwila w której musi zmieścić się
Niedawno „Fronda", czyli jak czytamy na stronie tytułowej, pismo „poświecone" przypomniało nam zapomnianą i zakurzoną powieść Gilberta K. Chestertona „Człowiek, który był Czwartkiem", wprowadzając do księgarń
ustawiłem się w cieniu dębu. wyszedł prosto na mnie. potęga ciała i historii ubrana w mocne rogi. poruszyłem trochę gałęzią, niepotrzebna przeszkoda. ON usłyszał i spojrzał; zadrżałem, jestem tylko
Rafałowi Jaworskiemuw noc parną lepką przemyśleniamiw bólach – nie skamlećdotrwać do pierwszych symptomównawałnicy prokursywnejłamania
Przekroczył próg dzieciństwa wszyscy mówili że Romek umrze a Romek śpiewał... najczęściej rano kiedy pasał krowy. Śpiewał tęsknie aż matka go strofowała trochę po polsku, trochę po rusku czarne wijące się
Czternaście łat i czternaście tomików poezji ekologicznej – to przykład dobrze wykorzystywanego czasu dla powstrzymania dramatu przyrody, którego sprawcą jest człowiek. On to bowiem z przyjaciela przekształcił się
Władysławowi Lisewskiemuszczęścia też mogą chodzić paramii szukaćwolnego miejscaprzypadek losuzbieg okolicznościa może coś więcejwplecione misterniew magię okrągłych rocznicbo rocznicesą jak przylotydo gniazda
Lubię drzewa w moim ogrodzie.Czekają na mnie co rano,kłaniają się

Z archiwum

Ariana Nagórska - Gdy Anioł zstąpił w skromności swej…

Gdy Anioł zstąpił w skromności swej…


Od razu uświadamiam, że tekst nawiązuje do wydarzeń z pierwszej połowy lat 60. minionego (XX) wieku, aby nie było wątpliwości, że za komuny TEŻ zstępowali aniołowie.

          Dziewięcioletnia Jola wróciła z lekcji religii w euforii i ekstazie: – Będą jasełka! Będą jasełka!! A MNIE wybrali za anioła! – Bo widocznie diabła nie zaplanowali – zauważył dziadek-kawalarz. – Diabeł musi skakać i fikać koziołki, a tego nie umiem. Ja bym chciała być żoną Heroda, ale nasz Herod nie będzie miał żony, pewnie dlatego, że jest za mały. – A czemu ci się żona Heroda tak podoba? – Bo raz widziałam ją na ładnym obrazku. Leży w koronie na poduchach, obwieszona naszyjnikami i zupełnie nic nie robi. Pokazuje tylko palcem na służących i od razu jej niosą smaczne jedzenie, dziwne stroje, a do picia to kielich wina większy nawet jak ten w kościele! Ja bym ją umiała zagrać, ale jak nie mogę, to się też nie zmartwię! Po żonie Heroda anioł jest i tak najważniejszy! – Oj, tak rozumować nie powinnaś – pouczyła babcia. – Ważniejszy od anioła jest Jezusek i Matka Boska. – Jezusek tak, a Matka Boska nie. – Jak możesz tak mówić??! Dlaczego?! – Bo Jezusek i aniołki przychodzą z nieba, a Matka  Boska poszła do nieba dopiero wtedy, jak ją duży Jezusek wpuścił.

Więcej …
akant.org: