cheap canadian cialis online
akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Katarzyna Michalewska - MIĘDZY PUSTKĄ, A PEŁNIĄ

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
+ 20
+ 17

Wiersze Mirosławy Poncyliusz z nowego tomiku pt. „Zdarzyło się" wpisują się w nurt poezji kobiecej, związany z twórczością takich poetek, jak Julia Hartwig, czy Ewa Najwer.Jest to poezja przeniknięta ciepłem,wrażliwością, zmysłowa, bliska życia, w której:"ziemia drży/tańczą rozdarte drżeniem trawy/w powietrze czyste/niby szept/pomarańczowe drzazgi świtu/ /W świt/. Jest to zarazem liryka osobista,uważna, dyskretna, poddana  dyscyplinie formalnej.
Poezja ta nie stroni od delikatnej ironii jako antidotum na nadmierny dramatyzm,lub sytuacje „nieprzyzwoicie liryczne":/" Prostuję plecy/układam ciebie do wiersza"/Wyżej/, /"nie uniosą cię postrzępione skrzydła/.../nie jesteś już dobry/w sklejaniu filiżanek"/Udar/.
Mirosławie Poncyliusz udaje się uchwycić w swoich tekstach świat, jako dynamiczny strumień współwystepujących zdarzeń. Pojęcia ja, moje stają się płynne.Taka wizja, udziela-
jąca się czytelnikowi, skłania do pogodnej, kontemplacyjnej postawy wobec rzeczywistości-nawet tej czasem traumatycznej, z jaką spotykamy się np.  w wierszu „Szpital w sercu miasta".
W książce Poncyliusz znajdziemy wiele udanych „spotkań słów, ktore się sobie dziwią",jak mówił o metaforze ks. Jan Twardowski. W impresyjnym „ Przemilczeniu"pisze poetka:
/"Nieświadomie mnie ranisz/krople krwi spadają/w czerwony horyzont/a ty mówisz/-Jaki piękny zachód słońca/.
Poncyliusz  potrafi zaskoczyć czytelnika kunsztowną grą językową, zwieńczoną nieoczekiwaną puentą :  /"Rozglądasz się we mnie/ślepy strumień szaleństwa/.../Nie słyszę/rozglądam
się w tobie zachłannie/.../Znalazłam siebie-/Lustro/, biegle włada językiem paradoksu,oddającego złożoność uczuć podmiotu lirycznego:
/"przeraża bicie serca i twój spokojny oddech/ Bliskość/, /"kocham bo boję się nienawidzić"/.
Poetycka rzeczywistość, tworzona przez autorkę „ Zdarzyło się", zanurzona w zwyczajnych ludzkich doświadczeniach: narodzin, miłości,śmierci, przenosi, podobnie jak wiersze Ewy Najwer-poza czas linearny /"czas nie ma wymiaru"/, poza kontekst historyczny-ku naturze, ku bezczasowej tajemnicy życia, w której -  jak zauważył Piotr Kuncewicz-uczestniczy nasze ciało, rzadzące się innymi prawami niż świadomość:
/"Chciałam umrzeć-oddech nieznanej ziemi/wpadał przez uchylone drzwi/a moje prostackie ciało niczym balast/trzymało mnie pod batystowym baldachimem"/O doskonałości
Poetce znacznie bliżej  jednak do misterium ciała i „ strumienia życia", niż do abstrakcyjnej metafizyki „ciała kosmosu" i „duszy Siwy". Przecież właśnie:/ „Drobne kobiety w kolorowych chustach/wiedzą co jest ważne/.../niosą na plecach wysuszone wiązki/nieuchronnego losu/Pustynia/.
W kobiecie dokonuje się najważniejszy cud-codziennych narodzin /Zdarzyło się/.Rodzenie jest aktem prawdziwie metafizycznym. Poetka zdaje się nawiązywać do motywu śmierci i odradzania się obecnego w idei reinkarnacji i doktrynie wiecznego powrotu:/dusze unoszą się/.../spadają kroplami w ciała matek/by odrodzić się/na nowo"/O doskonałości/.

Mistyka dotykania, smakowania, wąchania, pozwalająca człowiekowi „scalać się z Prawdą w Tańcu’", „wgryzać się ziemi pod skórę/codziennie dotykać jej zakrzepłej krwi"/Tunel/  znalazła swój najpełniejszy wyraz w trzeciej części tomiku „Gorączka", stanowiącej zbiór poetyckich impresji, z egzotycznej podróży. Barwne, rozwibrowane obrazy,  nasycone znaczeniami i oryginalną metaforyką, silnie oddziałują na zmysły i wyobraźnię czytelnika.:/"powietrze ciężkie od ziół/owoców i potu objuczonych osłów/Farbiarze uwijają się/niczym owady pośród kwiatów"/Archipelag/.
W „Gorączce" zarysowują się szczególnie wyraźnie sprzeczności obecne w tomiku : między ruchem, a niezmiennością, /Mistyka/,namiętnością, a skupieniem /Odradzanie/,trwaniem i przemijaniem.

Mirosława Poncyliusz /podobnie jak  Marianna Bocian/ mogłaby powiedzieć o sobie, że nie pisze literatury. Jej wiersze to zapis z każdego człowieka – jego codziennych tęsknot, drama-
tów, radości. Poetce udaje sie jednak uniknąć pułapki sentymentalizmu, „małej prywatności".
Dzieje się tak, między innymi dlatego, że nie przestaje ona poszukiwać czegoś, co kryje się za migotliwą  zmiennością uczuć i zdarzeń,czegoś, co:" scala materię życia, łącząc ze sobą wrażenia, łącząc ze sobą dni" /K.Kawafis/ w: „ulotności powiewu sunącego po białych szatach"/Tunel/. Szuka ona Pustki? A może...Pełni? W mistyce i w fizyce / wie o tym poetka-elektronik/ nierozdzielnie ze sobą związanych...



Mirosława Poncyliusz.„Zdarzyło się",Oficyna Wydawnicza Liberum Arbitrium, Tuchów 2011.









 

Z archiwum

...jest nie tak, na białym sztandarze rozsypane, niegdyś spójnie krwią wypisane litery. Głosu Boga nie słychać w kakofonii fałszów. Więdną bukiety poezji pisanej na świadectwo
Może trzebawziąć w dłoniecały wzgórekprzeciąć księżycembolącą ziemięprzesadzićw jakieś świeże
Twoje słowa spadały na mnie od niechcenia jak jabłka z jabłoni i tonęły w trawie a ja nie miałam żadnych logicznych argumentówprzeciwko spadaniuchociaż wiemże skutek spadaniajest już osobnym bytem najczęściej
Te czasy dzieciństwa gdy świat składał się z jawnych i tajemnych światów Polesie kusiło żabim krzykiem i zapachem morwy Wierzyłeś w proroctwa wiecznej nie sezonowej gwiazdy gdy poleska przyroda była panem świata
Natomiast temat pewnej instytucji politycznie zaangażowanej, jaką  była Ligi Narodów, miał swoje stałe miejsce w pisarstwie prasowym Cata, oraz specyficzną zupełnie, prześmiewczą stylistykę charakteryzacji:„Na
Wiersze tomiku Grażyny Hanny Gzara „Szmer spieszących się liści" osiadły na stałe w mojej lirycznej wyobraźni. Myślę, że sprawił to metafizyczny niepokój. Dostrzegłam go w kilkunastu lirykach, polaryzujących
W lutym, zawsze w Matki Boskiej Gromnicznejo czwartej, trochę posłońce jak wielki reflektor zapadając omiata na przestrzał całą Elektoralnąpłynąc nisko nad jezdnią, dotykając jej niemal. Kopy śniegu, kapiące
Nowa emigracja Rosjan do ErieMiasto Erie doświadczyło kolejnej fali rosyjskiej emigracji z końcem lat 40-tych i 50-tych XX wieku. Emigrantami byli nowoprawosławni Biali (carscy) Rosjanie, którzy wskutek wybuchu rewolucji
Myśmy prosili Boga niech nie zabijają naszych dzieci niech nie ostrzą siekierniech nie święcą wyostrzonych siekier w swoich cerkwiachBoże
Będzie to rzecz o Jerzym Utkinie, który umieścił w swoim poetyckim herbie rym i rytm. A ponieważ dzisiaj, w dobie postawangardy, rymowany wiersz sylabotoniczny (a także toniczny) stał się przeżytkiem i uosobieniem

Zobacz też

Janusz A. Kobierski - Wyrwane nicości

Gdybyś nie opisał
tego przedmiotu,
tej osoby,
stanu ducha,
wydarzenia...
byłoby tyle, co nic.

Więcej …

Z archiwum

Jerzy Grupiński - Perełki z kutra DBK3

DBK3 to numer rybackiej jednostki z Dąbek, koło Koszalina. Robert Paweł Kamin jest bodaj jedynym poetą w tym kraju, będącym właścicielem czynnego kutra. Kaszub z dziada – pradziada. Ojciec Gerard, pochodzący z Rumi ma w Dąbkach opinię ryzykanta. Wiadomo, jeśli czyjś kuter wychodzi w morze przy 8ş - 9ş Beauforta lub przy temperaturze -25ş Celsjusza, to nikt inny tylko pan Gerard. Rodzina osiadła w Dąbkach w roku 1948 i prowadziła intensywne, spore gospodarstwo rolne – 16 krów, 2 konie… Trzymają się ziemi. Jak chwali się Robert Kamin – Nie sprzedaliśmy od 1948 roku ani piędzi, gdy inni…. Jest w tym pewno i myśl o stracie czyjejś, o zdradzie? Młodemu Kaminowi – Robertowi, też nie brakuje kolorów. Uprawiał karate, zapasy, kick-boxing, judo, sambo. Jest ministrantem i szafarzem w parafialnym kościele. Ukończył prawo na UAM w Poznaniu, teraz dopina tu swój doktorat z kryminalistyki. Nie nadąża – przerwał studia filozofii w Warszawie.
Robert Kamin jest autorem trzech książek: „Natchniony wiatr" (Zakład Poligraficzny POLIMER, Koszalin 2008), „Wiatr znad Bałtyku" (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2011), „Perełki życia" (Wydawnictwo PETRUS, Kraków 2014). Członek Klubu Literackiego „Dąbrówka" w Poznaniu oraz Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie. Dwie pierwsze z wymienionych pozycji to zbiory liryków skierowanych do tzw. szerokiego czytelnika. Autora nie interesują eksperymenty językowe, ryzykowne próby. Liczy się uczciwe uderzenie serca. Autorka wstępów do obu pierwszych tomików Beata Piocha, pisze: Znajdziemy w tych wierszach nawiązania do barokowego konceptu i tradycji hymnicznej. Brzmią w nich odległe echa «Ody do młodości»; znajdziemy obrazy rodem z romantycznej ballady obok wierszy o charakterze idylli. A wszystko z wcale niemałą domieszką emfazy i patosu, rozbuchanej egzaltacji i emocjonalizmu. Z kolei „Wiatr znad Bałtyku" opatrzyła komentarzem: W tym malowniczym i miejscami sentymentalnym świecie na «niwie miłości» przeżyć można «prawdziwy afekt» i «burzę gromowładnych uczuć», których obiekt i źródło, czyli liryczna bohaterka wielu utworów, uwieczniona została jako «bogini» i «niebiańska królewna, czarująca i pięknem wyśniona muza wiersza, anioł natchnienia».  

Więcej …
akant.org: