• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Henryk Stępień - Szlaki życia kapłańskiego

    W kapłaństwie nie można szukać
    wygód, uciech…
    Jedyną pociechą – Bóg!
    Nie można poszukiwać
    łatwych ścieżek.
    Trzeba nieustannie spinać się
    Na szczyty dzisiejszych Kalwarii,
    komponując hymn zbawienia
    uderzeniem stóp,
    czasami o ostre kamienie…
    I tak wędrując nieść nadzieję

    Z archiwum

    Ludwik Filip Czech - W krainie banału

    Anna Magdalena Filipiak wydała swój trzeci, poetycki zbiór wierszy. Dwóch poprzednich nie znam, tytuł omawianego brzmi: „Po co tu bywam”. W swoim pisaniu staram się używać ocen wyważonych. Dla dobra autorow, którzy moich poetyckich wizji podzielać nie muszą. Mam też na względzie własne bezpieczeństwo. A nuż obrażony na mnie autor zechce mnie odszukac, żeby dać w łeb. Tym razem jednak - nie dbając o własne zdrowie - muszę jednoznacznie stwierdzić: książka poetki Filipiak jest słaba, a jej jedyną zaletą są skromne rozmiary. Znalazłem tutaj może dwa wiersze, które zasługują na uwagę. Niestety, nie zmienia to faktu, że pozostała reszta orbituje wokół poetyckich kalek wysokiej dykcji i banału. Już w pierwszym tekście tego zbioru ,,Świątynia”, w którym „świątynia wyrasta naprzeciw pragnieniu” widać stylistyczną mizerie, poezjowanie oparte wyłącznie na środkach formalnych. Autorka wie, jak się pisze wiersze, zna z grubsza zasady jakimi kieruje się słowo wiązane. W swoim stylistycznym zapale nie potrafi jednak przemycić w teksie myśli. Formalne zabiegi stawia wyżej od jasnego komunikatu. Nie będę tutaj cytował fragmentów. W ten sposób z każdego wiersza można zrobić farsę. Przejdę do kolejnej rzeczy, której w żadnej twórczości być nie powinno - do banału. Ten świeci tutaj tryumfy. Przykładem niech będzie wiersz bez tytułu: 

    Są kościoły

     

    Tęskniące za wiarą 

     

    Pielgrzymi

     

    Bez drogi 

     

    Serca

     

    Bez miłości 

     

         Bóg pojawia się często w tych wierszach. Jest ważnym elementem w życiu artystki. Daje temu wyraz choćby w utworze „Boski oddech”, gdzie stawia Go ponad atrybutami innych religii. W wierszu „Myślałam”, czyni z Niego niemal domownika, który raczy asystowac jej podczas codziennych rytuałów. Ten wiersz uważam za udany. Dobrze by się stało, gdyby podobnych było więcej. Niestety, w całej reszcie, Panu Bogu nie dane jest wyjść poza swój kulturowy szablon. Jest daleki, posępny, nieodgadniony (”Modlący się Bóg”). Poetka zrobiwszy zatem pierwszy odważny krok, wycofuje się nagle w bezpieczny obszar mitu. Ulega konwencji nakazującej dystans. W wierszu „Czekając na Boga” wszystko powraca do nudnej normy. Pan Bóg jest ponownie jedynie Istotą Sprawczą. Wysokim Sędzią pod nieobecność którego, człowiek grzeszy oddając się złu. Jego rychły powrot będzie gwarancją ustalonego porządku. 

     

    Zniknąłeś na chwili

     

    Ludzie stracili nadzieje 

     

    W Wiadomościach

     

    Akty przemocy i zazdrości 

     

    Kilku zabitych

     

    I wielu rannych

     

    (…)

     

    Wiedziałam

     

    Że wrocisz 

     

         Konstrukcja całego tomiku jest typowa. Od wierszy wzniosłych i kulturowo namaszczonych poetka przechodzi stopniowo w obszar prywatności. Ukończywszy rozrachunek z Niebem, siega do doświadczeń dnia codziennego. Większość wierszy napisała w Puławach i Dublinie. To tam powstały „Zabawa” i „Pociąg”. To dwa przykłady poetyckiej poprawności. Takie utwory pozbawione indywidualnych cech, giną w masie sobie podobnych. I nie mam na myśli tylko niniejszego zbioru. Nie sposób odgadnąć ich autorstwa. Przez swoją poprawną bylejakość są anonimowe. A przecież wystarczyłoby dodać topografie miasta (Puławy), wyjaśnić powody współczesnej emigracji (Dublin), żeby sprawy nabrały rumieńców. Uwiarygodniły się poprzez szeroko rozumiany krajobraz. Tymczasem nawet wiersz napisany w Kazimierzu Dolnym „W Kazimierzu” mogłby spokojnie powstać w Pucku. Mam pretensje do autorki, że nie zaprzega do swych wizji elementow tła. Nie radząc sobie z oryginalnością w sferze przemyśleń (,,Spalone zludzenia”), tudzież uczuc (,,Ty”) powinna na zasadzie rekompensaty umiejscawiać zdarzenia w konkretnej rzeczywistości. Nie ma nic gorszego niż banał zawieszony w próżni.

     

         Najlepszym tekstem tego zbioru jest „Możemy mieć wiele imion”.Własciwie nie przystaje on do całości. Pisany jest na jednym wydechu, zapewne powstał pospiesznie i bez skreśleń. Nie widać na nim poetyckich szwów. Podoba mi się również „Niebo nad wyspą”. Te dwa utwory pozwalają mieć nadzieję na udane wiersze w przyszłości. Proszę poetkę o wytrwałość i szlifowanie warsztatu. Być może spotkamy się kiedyś na łamach Akantu w milszych okolicznościach.

     

         Książkę polecam. 
     

     

    Anna Magdalena Filipiak 

     

    „Po co tu bywam”

     

    Wydawnictwo Drukarnia  „bestprint”

     

    Lublin 2009

    Str.53

    Andrzej Teleżyński - Rocznica bitwy pod Kircholmem

    27-28 września 2015 r. delegacja gdańskiego oddziału Związku Szlachty Polskiej w osobach: Jadwiga Kopeć, Tadeusz Hładki i Andrzej Teleżyński, z upoważnienia prezesa Zarządu Głównego ZSzP Henryka Grocholskiego uczestniczyła w obchodach 410-tej rocznicy bitwy pod Kircholmem w Salaspils pod Rygą. W programie wyjazdu przewidziano również spotkanie z prezesem Związku Polaków na Łotwie Ryszardem Stankiewiczem i Zarządem ZPŁ.