• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Henryk Stępień - Szlaki życia kapłańskiego

    W kapłaństwie nie można szukać
    wygód, uciech…
    Jedyną pociechą – Bóg!
    Nie można poszukiwać
    łatwych ścieżek.
    Trzeba nieustannie spinać się
    Na szczyty dzisiejszych Kalwarii,
    komponując hymn zbawienia
    uderzeniem stóp,
    czasami o ostre kamienie…
    I tak wędrując nieść nadzieję

    Z archiwum

    Olga Łuniewa - Władza i starobrzędowcy Naddunaju: sowietyzacja 1941 roku

    Historia starobrzędowstwa– ciągła walka władzy z Kościołem. Jednak, jeśli w czasach carskiej Rosji obrońcy starego kultu znajdowali sposób uchronienia swej wiary poprzez przesiedlenie się na peryferie państwa rosyjskiego i poza jego granice, to po ustanowieniu władzy radzieckiej ucieczką nie można już było się salwować. Proces wykorzenienia religijności, prześladowania i represje lat 20–tych i 30–tych XX wieku– oto co zachowało się w pamięci starowierów XX wieku, którzy mieszkali w tym czasie na terytorium ZSRR.
    Starobrzędowcy (lipowanie) Kraju Naddunajskiego (delta Dunaju w obrębie dzisiejszej Ukrainy, południowa część Budziaku– przyp. S.P.) uniknęli sekularyzacji i represji lat trzydziestych, bowiem znajdowali się na terenie Rumunii. Niestety, obrońcom wiary staroprawosławnej nie udało się już uniknąć tego losu w latach czterdziestych XX wieku, kiedy teren ów przyłączono do ZSRR.
    Pierwsze zasiedlenia starobrzędowców w Kraju Naddunajskim można datować na wiek XVIII. Na początku XX wieku na terytorium Powiatu Izmailskiego starobrzędowcy żyli w następujących miejscowościach: Reni, Kilia, Murawlewka, Kosa, Stara Niekrasowka, Nowa
    Niekrasowka, Czyczma, Podkowka, Żebrijany, Koraczkow, Izmaił, Wiłkowo.
    Dane statystyczne Powiatu Izmailskiego z lat 1937–1938 dowodzą, że liczebność lipowan w Kraju Naddunajskim wynosiła 20.176 osób, w tym w Izmaile 5256. Znaczna część starobrzędowców mieszkała w mieście Wiłkowo. Według rumuńskich danych statystycznych w 1940 roku ich liczba wynosiła 6043.
    Uwzględniając fakt, że przemiany (sowietyzacja) polityczno–społeczne w Kraju Naddunajskim w 1941 roku dotykały przede wszystkim majątkowych interesów tamtejszych społeczności, w tym lipowan, należy zwrócić uwagę na okoliczność, że na początku XX wieku przesiedleńcy–lipowanie utworzyli swoiste środowisko społeczno–ekonomiczne, w którym panowało następujące ustosunkowanie się do własności: „Uczciwie pozyskana i prawidłowo wykorzystywana nie może być grzeszna". Własność w lipowańskiej etnosferze przybrała wręcz charakter instrumentu zbawienia. Stąd i określony, negatywny stosunek lipowan posiadających własność prywatną do procesu sowietyzacji, który polegał przecież na likwidacji tejże własności.
    Represje w ośrodkach starobrzędowych faktycznie zaczęły się już od pierwszych dni panowania władzy radzieckiej. I tak 28 lutego 1941 roku został aresztowany mieszkaniec wsi Nowa Niekrasowka M.D. Uczytielew. Przyczyną aresztu była jego wypowiedź, którą zakwalifikowano jako jawne wystąpienie przeciwko władzy: „To prawda, nas przy Rumunach uciskali, a teraz dwa razy więcej, to jest wzięli nas w dwa ognie i będziemy pracować na Żydów".
    Z kwestionariusza więziennego wynika, że wyżej wymieniony prowadził jednoosobowe gospodarstwo i zakwalifikowany został jako chłop–rybak. W informacji sporządzonej przez Nowoniekrasowską Radę Wiejską określono jednak inny jego status: „M.D. Uczytielew– zamożny średniak, który w swoim gospodarstwie posiada parę koni i krowę, niewód i od sześciu do dwunastu robotników. Obecnie  zajmuje się agitacją przeciwko kołchozom i władzy radzieckiej".
    W decyzji o areszcie M. D. Uczytielewa zawarto oskarżenie, że „prowadzi on w środowisku aktywną agitację przeciwko organizacji kołchozów, głosząc, że kołchozy to niewola dla chłopów, w kołchozach chłopi będą głodować". W decyzji o zastosowaniu środka prewencyjnego odnotowano: „Prowadził agitację antysowiecką, nastawioną na powstrzymanie kolektywizacji. Agitował chłopów – rybaków, żeby nie oddawali połowów państwowym zakładom rybackim według ustalonych przez nie cen".
    Wyrok kolegium sędziowskiego Sądu Obwodowego w procesie karnym wydany 12 czerwca 1941 roku: „Uczytieliewa na podstawie art. 54–10 pkt.1 Kodeksu Karnego USRR ukarać pozbawieniem wolności na 4 lata z pozbawieniem praw obywatelskich". 
    Wśród represjonowanych w tym okresie (marzec 1941 rok) był mieszkaniec wsi Murawlewka M.D. Makarow. Na żądanie przewodniczącego Rady Wiejskiej stawił się on u prokuratora. Prokurator oddał go w ręce Oddziału NKWD. 10 sierpnia 1941 roku M.D. Makarow został przewieziony do więzienia w Nowosybirsku. 
    Przedstawiono jemu, jak świadczą materiały sprawy, trzy zarzuty: kułak, służył rumuńskiej władzy (primar, czyli sołtys), prowadził agitację kontrrewolucyjną. Z protokołu śledztwa wiemy, że posiadał on „ponad jeden hektar ziemi, jednego konia, dom i bronę".
    Śledztwo, nie wiadomo dlaczego nie uwzględniło faktu, że M.D. Makarow od 1920 do 1924 roku był członkiem nielegalnej organizacji bolszewickiej, za co był więziony. 27 kwietnia 1942 roku wydano decyzję o przedstawieniu zarzutów, w której skonstatowano, że M.D. Makarow „wystarczająco jest winien tego, że w okresie sprawowania władzy przez partię chłopską (caranistska) był primarem wsi Murawlewka, w okresie działań wojennych systematycznie prowadził agitację kontrrewolucyjną wśród ludności, chwaląc przy tym ustrój niemiecki".
    Sprawa nr 64386/980 oskarżająca M.D. Makarowa została skierowana do rozpatrzenia przez Specjalne Kolegium przy NKWD ZSRR. Oskarżony nie doczekał jednak wyroku, gdyż zmarł 11 czerwca 1942 roku w szpitalu więzienia nr 1 NKWD w Nowosybirsku.
    Na szczególną uwagę zasługuje sprawa nr 377 oskarżająca mieszkańców wsi Żebrijany: S.S. Mołodcowa, A.M. Tarasowa, K.S. Izotowa, G.J. Iwanowa, P.J. Miedwiediewa, P.D. Burijanowa, M.M. Gobanowa. Zostali oni aresztowani 17 czerwca 1941 roku. Oskarżono ich o przynależność do kontrrewolucyjnej partii „cuzistów" (Narodowo– Chrześcijańska Partia Rumunii), „wrogo nastawionej do władzy radzieckiej, prowadzącej kontrrewolucyjną, terrorystyczną działalność".
    M.M. Łobanow w materiałach śledztwa figuruje jako przywódca cuzistckiej partii we wsi Żebrijany: „Po przyjściu władzy radzieckiej do Besarabii Łobanow jako lider partii faszystowskiej tworzył grupy złożone z cuzistów i kułaków do walki z władzą radziecką i likwidacji ludności radzieckiej. Inspirował nastroje terrorystyczne wobec kierownictwa partii komunistycznej i rządu".  
    Z raportu sporządzonego przez organy NKWD (jedyny dokument, na podstawie którego wydano postanowienie sądu) wiemy, że M.M. Łobanow, mieszkaniec wsi Żebrijany w czasie władzy rumuńskiej był primarem tej wsi: „Do czasu przyjścia władzy radzieckiej prowadził aktywną propagandę i walkę z nielegalną partią komunistyczną". W tej kwestii poraża cynizm śledczych. Do sprawy M.M. Łobanowa nie powołano świadków: „Prowadzenie dalszego śledztwa jest niemożliwe z uwagi na ewakuację miasta Izmail" (atak wojsk niemieckich– przyp. S.P). Tak więc faktyczną podstawą postanowienia o rozstrzelaniu M.M. Łobanowa stały się dane agenturalne.
    W takiej samej sytuacji znalazł się S.O. Mołodcow, urodzony we wsi Swistowka Powiatu Tulczyńskiego w Rumunii, który 13 lat mieszkał w Żebrijanach. Materiały sprawy mówią: S.O. Mołodcow– członek cuzistskiej partii, który został pozyskany jako ważny agent tajnej policji (siguranca carmok), i prowadził szpiegowską działalność na rzecz Rumunii. S.O. Mołodcow „razem z Łobanowem organizował grupy kułaków i członków cuzistskiej partii, zwoływał nielegalne zebrania, podczas których omawiano sposoby zniszczenia oddziałów Armii Czerwonej w Besarabii. Oprócz tego starał się dowiedzieć, jaką liczbę dział i o jakim zasięgu posiadają te oddziały (…). Zbierał dane o stacjonowaniu Oddziałów Armii Czerwonej i przekazywał je do Rumunii". Oskarżenie zbudowano na dwóch dokumentach: raporcie dotyczącym S.O. Mołodcowa sporządzonym przez organa NKWD i zeznaniach jednego świadka.
    Wśród represjonowanych w sprawie nr 377 był Grigorij Jewstabijewicz Iwanow, duży przedsiębiorca. Posiadał on sześć gospodarstw rybackich, 80 hektarów ziemi, 4 domy na własność. Majątek ten przypadł jemu w spadku po dziadku Kondracie Iwanowie. Oprócz tego G.J. Iwanow dzierżawił duże gospodarstwa rybackie na jeziorze Sasyk. Z zeznań świadków wynika, że dziadek G.J. Iwanowa miał znaczny majątek, do 300 hektarów ziemi i około 60 gospodarstw rybackich. W 1915 roku przeprowadził się z Żebrijan do Izmaiłu, gdzie wybudował dwa młyny parowe. Ojciec oskarżonego Gieorgij – Jewstratij Iwanow w 1918 roku został rozstrzelany przez oddział Armii Radzieckiej za to, że aktywnie występował przeciwko ustanowieniu nowej władzy. Wszystkie te fakty przemawiały za tym, ze nowa władza nie była przez G.J. Iwanowa akceptowana. Z zeznań świadka: „Iwanow często w mojej obecności mówił, że władza radziecka jest słaba, nie ma co jeść, ludzie siedzą głodni i umierają z niedożywienia".
    Po nacjonalizacji gospodarstw rybackich w 1941 roku G.J. Iwanow znów wyraził niezadowolenie z nowej władzy: „Oczekiwaliśmy, że władza radziecka da nam wolność, życie, a oni nas grabią. Kołchoz rybacki zagarnął moje gospodarstwa rybackie, a instytucje wojskowe moje pomieszczenia, zabrali całe moje gospodarstwo: trzodę i ptactwo".
    Agenturalne doniesienia świadczą, że w domu G.J. Iwanowa spotykali się rumuńscy oficerowie, którzy urządzali biesiady i hulanki. Sam Gieorgij Iwanow jeździł po wsiach i „informował o porażkach wojsk radzieckich oraz cieszył się z działań armii niemieckiej".
    P.J. Miedwiediew, właściciel szynku we wsi Żebrijany, według informacji sowieckich informatorów, był agentem siguriancy (wywiad rumuński – przyp. S.P.). W jego szynku często zatrzymywali się rumuńscy oficerowie, prokuratorzy, żandarmi, urządzano spotkania z kierownictwem siguriancy.
    Z chwilą ustanowienia władzy radzieckiej szynk zamknięto, lecz szynkarz nie przestał handlować. Z zeznań świadków: „Gromadzą się w domu Miedwiediewa, prowadzą rozmowy nakierowane przeciwko władzy radzieckiej. Sam Miedwiediew prowadził aktywną kontrrewolucyjno–agenturalną działalność nastawioną na obalenie władzy radzieckiej (…). Za pośrednictwem rybaków próbował rozpoznać uzbrojenie 717 baterii, kaliber dział i ich zasięg".
    Oskarżenie o antysowiecką działalność objęło też żonę Miedwiediewa, która według informacji współmieszkańców wsi rozprzestrzeniała prowokacyjne wieści: „Rumuni będą ostrzeliwać wsie i szybko postępować do przodu. Te prowokacyjne wieści obiegły całą wieś, wywołując panikę, która owocowała przygotowaniem się do ucieczki".
    Według informacji jednego ze świadków Miedwiediewa i jej małżonek „byli zarejestrowani w policji w Gałaczu, gdzie otrzymywali pieniądze za wydawanie osób o poglądach rewolucyjnych".
    Najwyższą karę, rozstrzelanie otrzymała też P.D. Burijanowa. W raporcie z 23 lipca 1941 roku skonstatowano, że P.D. Burijanowa po nastaniu władzy radzieckiej i aresztowaniu jej męża prowadziła systematyczna agitację antysowiecką oraz „rozprzestrzeniała prowokacyjne wieści, że przygotowuje się powstanie narodu besarabskiego przeciw władzy radzieckiej".   
    W tym czasie, 17 lipca 1941 roku, aresztowano diakona A.M. Tarasowa, którego świadkowie w sprawie kwalifikowali jako wielkiego kułaka. Z materiałów śledztwa: „Tarasow wywoływał katastroficzne nastroje, że sowieci nie wytrzymują naporu Niemców, bowiem ludność Związku Radzieckiego jest niezadowolona z panującego ustroju". W jednym ze świadectw odnotowano, że A.M. Tarasow w rozmowie z nijakim S.S. Mołodcowem twierdził: „Mówicie, że Rumunii darli z nas skórę, a teraz to samo robi władza radziecka. Zmusza nas do pracy za grosze, rada wiejska nie płaci, tak jak nie płacą oddziały wojskowe; wychodzi na to, że jestem niewolnikiem".
    Ze zgromadzonych materiałów wynika, że aresztowanym nie przedstawiono oskarżenia. Decyzją 18 lipca 1941 roku wydaną przez przewodniczącego Wojskowego Trybunału Dunajskiej Wojennej Flotylli (DWF),  prokuratora wojskowego DWF oraz naczelnika trzeciego oddziału DWF stwierdzono, że S.O. Mołodcow, A.M. Tarasow, K.S. Izotow, G.J. Iwanow, P.J. Miedwiediew, P.D. Burijanow, M.M. Łobanow są winni działalności kontrrewolucyjnej i otrzymali najwyższy wymiar kary: rozstrzelanie.
    Lipowan Naddunaju – jak widać – często oskarżało się w tym czasie o działalność agenturalną. Na przykład 2 sierpnia 1941 roku został aresztowany Akim Antonowicz Chrustalew – mieszkaniec wsi Stara Niekrasowka. W oskarżeniu skonstatowano, że A.A. Chrustalew jest agentem rumuńskiego wywiadu. Zbierał dane o rozlokowaniu i uzbrojeniu wojsk Robotniczo–Chłopskiej Armii Czerwonej (RKKA). Świadkami w sprawie było dwóch ludzi, z których jeden rzekomo zwerbował Chrustalewa. Fakt współpracy obwiniony zanegował: „Sz. Zaproponował mi pracę dla rumuńskiego wywiadu, za co miałbym otrzymywać wynagrodzenie. Nie zgodziłem się, motywując to tym, że mam małe dzieci, żona choruje, mam swoje gospodarstwo i propozycją tą nie jestem zainteresowany".   
    A.A. Chrustalew– jeden z nielicznych któremu udało się uniknąć „sowieckiej praworządności". Postanowieniem z 9 lipca 1941 roku śledztwo w jego sprawie umorzono.
    4 lipca 1941 roku w Izmaile aresztowano Iwana Amwrosiewicza Worobijewa. Przyczyna aresztu– przynależność do burżuazyjnej partii nacjonał–liberałów i jego związki z działaczami państwowymi Rumunii. I.A. Worobjew „skupia wokół siebie element starobrzędowy, z którym omawia kwestie działalności antyradzieckiej" – napisano w decyzji o pozbawieniu wolności.
    Postanowieniem z dnia 18 lipca 1941 roku przedstawiono oskarżenie w oparciu o artykuły 54–10 ust. 2 i 54–II Kodeksu Karnego USRR także N.M. Gusliakowowi: „Worobijew i Gusliakow są czynnymi starobrzędowcami. Do czasu ustanowienia władzy radzieckiej w Besarabii utrzymywali kontakty z uciekinierem ze Związku Radzieckiego, działaczem starobrzędowym Fiedorem Mielnikowem, który w Izmaile otwarcie występował podczas zebrań wiernych ze złośliwymi oszczerstwami przeciwko Związkowi Radzieckiemu". 
    Z wyroku: „Biorąc pod uwagę szczególne warunki wojenne i niemożność rozpatrzenia sprawy w procesie sądowym podjęto decyzją o rozstrzelaniu I.A. Worobjewa i N.M. Gusliakowa bez sądu".
    Dokumenty śledcze z tego okresu świadczą też o tym, że organy NKWD po likwidacji niepożądanych osób, zajmowały się gromadzeniem kompromitujących materiałów także na członków rodzin represjonowanych. I tak w 1952 roku toczyło się śledztwo w sprawie brata I.A. Worobijewa, F.A. Worobijewa, którego też podejrzewano o „przynależność do rumuńskiego wywiadu". Świadczy o tym fakt, że z Tallinna (prawdopodobnie tam przebywał F.A. Worobijew) przyszło zapytanie dotyczące przebiegu śledztwa I.A. Worobjewa.
    Areszty i represje nie złamały siły ducha i woli starobrzędowców. Nie bacząc na znęcanie się w czasie śledztwa i uciążliwości więziennego życia, mężnie chronili oni swoją wiarę i przestrzegali swoich zwyczajów. Dowodem na to może być zachowanie się w więzieniu akermańskim M. D. Makarowa, opisane przez jednego ze świadków: Makarow miał wielką brodę i kiedy funkcjonariusze więzienni kazali mu ją zgolić on nie zgodził się na to. Ja także powiedziałem: „Zgol". Makarow odparł, że u nich jest taki zwyczaj, a chodzić bez brody to wielki grzech". 
    Takie zachowanie po raz kolejny potwierdza głębię wiary i przywiązanie do tradycji wyznawców staroprawosławia. Obyczaj noszenia brody, symbolu starobrzędostwa był trwale pielęgnowany przez lipowan Kraju Naddunajskiego do połowy XX wieku. Obowiązywał srogi zakaz golenia brody i dlatego zachowanie Makarowa dowodzi nie tylko pełnego oddania się wyznawanej wierze, ale też budzi szacunek dla siły ducha starobrzędowców.
    W aktach sprawy M.D. Uczytielewa figuruje fakt bezpośrednich fizycznych tortur. Podczas śledztwa podpalano jemu brodę, a potem kazano zbierać kłaki rozrzucone po podłodze. Ze skargi kasacyjnej Wydziału Spraw Kryminalnych Sądu Najwyższego USRR: „Do celi przychodziłem ze spaloną brodą i więźniowie widzieli ślady znęcania się nade mną".
    Z chwilą ustanowienia władzy radzieckiej życie duchowe i społeczno–ekonomiczna działalność lipowan–starobrzędowców zostały poddane totalnej kontroli i próbom radykalnej zmiany. Lipowanie, w większości, zajęli pozycję wyczekującą, nie okazywali jawnego sprzeciwu, represjom poddana została głównie ta część środowiska, która poniosła znaczne straty materialne w procesie sowietyzacji i nie chciała się z tym pogodzić, jawnie manifestując swoje niezadowolenie.


    Z rosyjskiego przełożył Stefan Pastuszewski





    Bibliografia

    1.    KV „Izmailski archiw"
    2.    Archiw USBU Odiesskoj obłasti

    Opracowania

    1.    S.W. Taraniec: Kureniewskoje trimonastyrie: istorija ruskogo starobriadczeskogo centra w Ukrainie (1675–1935), Kijów 1999
    2.    A.A. Prigarin: Formirowanije starobriedczeskogo nasielenija Pridunaja w konce XVIII– naczale XIX ww; w: „Lipowanie", t. III
    3.    A.A. Prigarin: Russkije starobriadcy na Dunaje: formirowanije etnokonfessionalnoj obsznosti w konce XVIII– pierwoj połowine XIX w.w, Odessa 2010
    4.    I.A. Ancupow: Ruskoje nasielenije Biessarabii i lewobiereżnogo Pridniestrowija w konce XVIII– XIIXw, Kiszyniów 1996
    5.    W.W. Kierow: Staroobriadczeskoje predprinimatelstwo i monastir w XVIII–naczale XIX w.w.: wzaimodiejstwie na błago wiery; w: Dola staroobriadstwa w XX–na poczatku XXI w.w..; Istorija ta suczasnist', Kijów   



    Maciej Porzycki - Na ucho

    Odbiera nam mowę
    daje się pociągnąć
    poważnej muzyce

    nadstawia nitce
    zbiera kolczyki

    może się czerwienić
    aż do zapalenia

    służy do czasu
    wiekowemu naczyniu

    to niesłychane
    jak towarzysko odstaje
    ucho od śledzia