• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Henryk Stępień - Szlaki życia kapłańskiego

    W kapłaństwie nie można szukać
    wygód, uciech…
    Jedyną pociechą – Bóg!
    Nie można poszukiwać
    łatwych ścieżek.
    Trzeba nieustannie spinać się
    Na szczyty dzisiejszych Kalwarii,
    komponując hymn zbawienia
    uderzeniem stóp,
    czasami o ostre kamienie…
    I tak wędrując nieść nadzieję

    Z archiwum

    Waldemar Jagliński - * * * (spłowiałe wstążki dni)

    spłowiałe wstążki dni
    jak zasuszone malwy
    jesienne uśmiechy białych sukni
    i rozmowy przy białych stołach
    jak wieńce stokrotek
    wtopione w sepię buńczuczne plany
    gdy płomienie świec i krew wina

    destruktor - kronika wypadków

    matryca czarnych rubryk
    gazeta w rogu pokoju
    w drugim - inny płacz

    Andrzej Bogucki - Bogucki nie boi się króla Wierzchowskiego

    W miesięczniku literackim „Akant" nr 7(189) 2012 na str. 9 – 10 zamieszczono tekst Leszka Wierzchowskiego, „Bogucki, bój się (Po) boga!".
    Odpowiadam, Bogucki nie boi się Jego Królewskiej Wysokości Regenta Polski i PRM Leszka Wielkiego Księcia Wierzchowskiego! Tak wiem, czytelnicy „Akantu" przecierają oczy ze zdumienia i dowiadują się, że mają króla! Nie wierzycie, kliknijcie na portal partii Polskiego Ruchu Monarchistycznego, tam na pierwszej głównej stronie znajduje się fotografia „króla" z odznaczeniami i podpisem : „Jego Królewska Wysokość Regent Polski i PRM Leszek Wielki Książę Wierzchowski z Małżonką (…)" .
    Wierzchowski zarzucił mi popis niechęci, brak powagi i nieodpowiedzialności. Faktów w moim artykule nie podważył, natomiast swój tekst napisał na tematy sobie bliskie zamazując istotę sprawy. Leszek Wierzchowski ma rację pisząc, że mam „inny punkt widzenia na sprawę wprowadzenia monarchii w Polsce niż Polski Ruch Monarchistyczny". Na kpinę zakrawa fakt, jak Wierzchowski pisze, że zabrakło mi jakoby odwagi przed opublikowaniem mojego tekstu w poprzednim „Akancie", że nie skonsultowałem się z nim ani z nikim z PRM (sic!). Doprawy, czasy cenzury już minęły. Gdyby Wierzchowski czytał tekst ze zrozumieniem to zauważyłby, że korzystałem z dostępnych źródeł informacji.
    Pisze, że w moim tekście „rzeczowy błąd goni za błędem", tylko nie wskazał mi i nie udokumentował, o jakie błędy merytoryczne chodzi. Zarzuca mi złośliwy i tendencyjny dobór faktów.