Stefan Pastuszewski - Niech mnie Pan Bóg nie broni…

Z poezją Aliny Rzepeckiej stykam się od lat i wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad jej precyzją i subtelnością zarazem. Wynika to niewątpliwie z wykształcenia matematycznego oraz skromności naturalnej. Inną cechą świata przedstawionego i odczuwanego zarazem jest ontologiczno-erotyczny związek z mężczyzną. Dlaczego ontologiczny?
A dlatego, że stawiający kobietę pół kroku za, w cieniu, w zależności (naturalnej zresztą). Pełne partnerstwo jest tylko chwilowe:

wtuleni w siebie
doświadczamy wieczności
skazanej na śmierć w pamięci budzika

Jest to zakończenie pierwszego wiersza z cyklu godzinowego, bo usiłującego opisać fazy mijającego dnia. Oto tytuły utworów z tego cyklu: 4.20, 5.15, 5.40, 7.00, 8.00, 9.40, 11.40, 15.00, 16.00, 17.15, 18.30, 20.00, 23.00, 23.55, 00.05, 2.10, 3.00.
Jeśli to rzeczywiście rodzaj lirycznego pamiętnika to rzeczywiście autorka omawianego tutaj Oswajania snów – jest – jak większość zresztą kobiet- istotą nocną, księżycową, a wiec nie do końca jasną. Jakże mało blasku w tym tomie, ukazania się w całym swym jestestwie w jasnym, mocnym świetle. Wciąż za czyimiś plecami, a to ojca, męża, synów, Kasi Grzeszczak, Andrzeja Baszkowskiego, Haliny Poświatowskiej.
Bez wątpienia ma tu miejsce jakiś dramat:

uderzam w stół
nożyce twoich słów
tną powietrze do krwi
opatruję rany chlebem

Domowy to dramat: może zawiedzionych nadziei, może niespełnienia. A może po prostu kłopotów ze zdefiniowaniem świata i siebie, co zresztą jest odwieczną przypadłością kobiet.
 
Raptularz
rozpisałem na role
sny i jawy
czytam półgłosem
przed zaśnięciem
żeby uwierzyć
że wciąż tu jestem

Rozumiem więc w pełni  zaklęcie Marii Ewy Aulich: „I niech mnie Pan Bóg broni przed nazywaniem tych wierszy kobiecą poezją". Rozumiem, ale go nie przestrzegam.


Alina Rzepecka: Oswajanie snów, Bydgoszcz 2014, Wydawnictwo WM, ss. 68

Również tego autora