• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Andrzej Lewandowski - „Eugeniusz Oniegin", czyli literackie igraszki Puszkina

    Utwór poetycki, w przeciwieństwie do posługujących się językiem uniwersalnym dzieł muzycznych czy plastycznych, jest organicznie związany z językiem w którym powstawał i niezwykle rzadko może on zabłysnąć pełnią swej urody w przekładzie. Zapewne niejeden polski miłośnik poezji, który w ostatnim półwieczu sięgał po słynny poemat Aleksandra Puszkina „Eugeniusz Oniegin", doznawał uczucia rozczarowania i zadawał sobie pytanie: jak ten ociężały, napisany niezbyt pięknym językiem i nie odznaczający się szczególnym urokiem poetyckim utwór, mógł zyskać sławę arcydzieła? Dzieje się tak za sprawą polskiego przekładu pióra Adama Ważyka, poety niezbyt wysokiego lotu, o którym krążył kiedyś żarcik przypisywany Tuwimowi:
                           „Złam swoje pióro, wyrzuć kałamarzyk
                            Poeto, który zwiesz się Adam Ważyk".
    Tłumacz nie zadał sobie trudu zachowania słynnej, niezwykle wyrafinowanej i nadającej poematowi potoczystość „strofy onieginowskiej". Dzieło Puszkina utraciło w przekładzie swoją lekkość, polot, wdzięk i dowcip – czyli to, co jest źródłem rozkoszy dla czytelnika oryginału.
    Wybitny poeta, znawca i znakomity tłumacz poezji Puszkina Julian Tuwim, w głośnym referacie przedstawionym na zebraniu Związku Literatów Polskich, ostro skrytykował przekład Ważyka obnażając jego niezbyt wysoką wartość artystyczną, a także merytoryczną niekompetencję tłumacza.* Niestety, autorytet Tuwima okazał się bezsilny wobec ówczesnej pozycji politycznej apologety socrealizmu. Przekład  doczekał się, później w wersji nieco poprawionej, wielu wysokonakładowych wznowień, skutecznie zniechęcając od 60-ciu lat kolejne pokolenia czytelników poematu Puszkina.
    Sytuacja ta skłoniła mnie do opublikowania w 2005 roku własnego przekładu „Eugeniusza Oniegina", w którym starałem się – w miarę swoich możliwości – nie zgubić ducha oryginału. Z jakim skutkiem? – Nie mnie o tym sądzić. Przytoczę jedynie słowa poety, tłumacza i profesora Literatur Słowiańskich Uniwersytetu Yale Tomasa Venclovy, który w rosyjskim miesięczniku „Inostrannaja Literatura" (nr 4, 2009) napisał, że mój przekład „jest kompetentny i czyta się go nie bez przyjemności". W tym samym tekście Venclova zarzucił mi brak jakichkolwiek komentarzy. Tymczasem z mojej strony był to akt całkowicie przemyślany: chciałem sprawdzić czy tekst Puszkina jest w stanie obronić się dziś sam swoją wartością artystyczną, bez „uczonych" przypisów i komentarzy, które często w niczym nie wzbogacają doznań czytelnika. Jakie znaczenie może mieć dla niego pedantyczne rozszyfrowywanie nazwisk petersburskich aktorów, tancerzy, restauratorów, czy gatunków popularnych przed dwustu laty win? Są to niejednokrotnie jedynie jałowe popisy erudycyjne komentatorów dzieła. Oczywiście, całkowity brak przypisów czy komentarzy pozbawia często nawet bardzo wyrobionego czytelnika możliwości zrozumienia pewnych autorskich dygresji, zapożyczeń, cytatów, parodii czy żartów. W rezultacie umyka mu część finezji utworu. A może warto zatem dołączać do Poematu niewielki komentarz, ukazujący w przystępnej formie niektóre, czasami bardzo ukryte jego subtelności?
    W tekście, który przedstawiam poniżej, podejmuję taką próbę ograniczając się jedynie do Puszkinowskich zapożyczeń, aluzji i żartów o charakterze literackim.
             Przyjrzyjmy się najpierw kilku inspiracjom literackim, które nie są jedynie pretekstami do żartów czy parodii.
    Już początek wątku fabularnego Poematu, podróż Eugeniusza Oniegina do chorego  wuja, jest prawdopodobnie świadomym zapożyczeniem z utworu angielskiego pisarza Charlesa Roberta Maturina (1782-1824) klasyka tzw."powieści gotyckiej". Jego słynny utwór „Melmot-wędrowiec" także rozpoczyna się podróżą młodego tytułowego bohatera do umierającego wuja, z nadzieją rychłego przejęcia jego majątku. Podobieństwo Oniegina do Melmota sugeruje sam Puszkin pytając: "Czy to wcielenie jest Melmota?" (8,VIII). W przypisach autorskich Puszkin nazywa powieść Maturina genialną, co nie przeszkadza mu – z właściwą sobie przekorą – zaliczyć ją w tekście Poematu do tych, które „niewolą dziś dusze naiwne"(3,XII). W tej samej strofie wymieniony jest również twórca gatunku poematu dygresyjnego lord Georges Gordon Byron (1788-1824)
                                     „Kapryśny Byron w swoich księgach
                                      Smutnego romantyzmu kształt
                                      Wytworom egoizmu dał."**
    Inspiracja poezją Byrona, zwłaszcza jego poematem dygresyjnym „Wędrówki Childe-Harolda", jest w „Eugeniuszu Onieginie" oczywista i nie skrywana. Puszkin kilkakrotnie nazywa swojego bohatera Childe-Haroldem:
                                      „Do Childe-Harolda był podobny" (1,XXXVIII)
                                      „A cóż Childe-Harold nasz znajomy?" (4,XLIV)
                                      „Kwakra czy hipokryty twarz
                                       Pokaże nam Childe-Harold nasz?" (8,VIII)
     Gdyby Puszkin ukończył zamierzony rozdział poświęcony podróży Oniegina, podobieństwo Eugeniusza do Byronowskiego bohatera byłoby zapewne jeszcze większe. Bardzo interesującym sposobem podkreślenia przez Puszkina swoich inspiracji,  jest uczynienie z Eugeniusza Oniegina nosiciela pewnego rodzaju kultu dla wielkiego angielskiego Romantyka. Oniegin czyta jego poematy nawet wtedy, gdy zarzucił już lekturę innych utworów literackich (7, XXII), zawiesza na ścianie swojego gabinetu portret Poety (7, XIX), a nawet naśladuje jego osobliwy wyczyn pływacki. W 1810 roku Byron pokonał wpław oddzielającą Półwysep Bałkański od Azji Mniejszej Cieśninę Dardanele, zwaną niegdyś Hellespontem, nawiązując w ten sposób do starożytnego mitu o Leandrze i Hero. Leander zakochał się w mieszkającej po drugiej stronie cieśniny Hero, która jako kapłanka bogini Afrodyty pozbawiona była prawa do miłosnych schadzek. Musiał on więc nocami potajemnie przepływać cieśninę aby spotykać się z ukochaną. Pewnej nocy burza zgasiła wskazującą drogę pochodnię i Leander utonął, a zrozpaczona Hero popełniła samobójstwo. Historia tej tragicznie zakończonej miłości była inspiracją dla wielu utworów literackich, muzycznych, a także plastycznych.
    Byron dokonał swego wyczynu kierując się bardzo oryginalnymi i wysoce romantycznymi pobudkami. Tymczasem Oniegin mieszkający na wsi, w pobliżu niewielkiej rzeki,
                                      „Piewcy Gulnary idąc śladem,
                                       Przepływał przez Hellespont ów
                                       I rześki czując się i zdrów,
                                       Czytając pił poranną kawę (…)"
                                                         (4, XXXVI-XXXVII)
    odzierając swoje „naśladowanie" z wszelkiego romantyzmu na rzecz dbałości o zdrowie i dobre samopoczucie.
    Znaczna część wątków fabularnych rozdziału piątego „Eugeniusza Oniegina" jest zainspirowana balladą Wasyla Żukowskiego „Swietłana". Zapowiada to już motto zaczerpnięte z tego niezwykle popularnego w czasach Puszkina utworu:
                                      „Niech cię sny nie trwożą złe
                                       Moja ty Swietłano!"
    Podobne są dziewczęce wróżby, podobne upiorne sny bohaterek utworów, choć Puszkin złagodził grozę snu Tatjany zabawną groteskowością pojawiających się w nim upiorów. O związkach Swietłany z „Eugeniuszem Onieginem" pisałem obszernie w artykule „Tatjana, Swietłana i Aleksandra" (Akant, 10, 2012).
             Zajmijmy się teraz różnymi rodzajami żartów literackich jakimi Puszkin nasycił swój poemat. Rozdział pierwszy poprzedzony jest mottem:
                                      „Do życia mu spieszno do uczuć się rwie."
     zaczerpniętym z wiersza „Pierwszy śnieg" pióra księcia Piotra Wiaziemskiego (1792-1878), przyjaciela Puszkina i pierwszego tłumacza na język rosyjski „Sonetów Krymskich" Adama Mickiewicza. Nieoczekiwanie w rozdziale siódmym Poematu, książe Wiaziemski wkracza na jego karty, stając się uczestnikiem akcji:
                                      „U nudnej ciotki zajął Tanię
                                       Wiaziemski, który przy niej siadł;"
                                                                          (7, XLIX)
    Takie mieszanie postaci realnych z fikcyjnymi nie jest u Puszkina rzadkością. Już w drugiej strofie poematu przedstawia on Eugeniusza jako swojego dobrego znajomego, opisując w dalszych strofach rozdziału pierwszego bardzo sugestywnie swoją przyjaźń z Onieginem, rozmowy, nocne spacery nad Newą, plany podróży zagranicznych itd. – aby w ostatniej strofie Poematu niespodziewanie wyznać, że Oniegin jest postacią całkowicie fikcyjną, wyłącznie wytworem jego wyobraźni poetyckiej.
    Podobnie mieszają  się też w Poemacie postacie literackie. Bardzo ciekawym przykładem jest tytułowy bohater powieści angielskiego pisarza Samuela Richardsona (1689-1761) „Historia sir Charlesa Grandisona". Będący uosobieniem wszelkich cnót romantycznego kochanka Grandison należy do ulubionych bohaterów literackich Tani:                              
                                    „Niepowtarzalny Grandison,
                                    (Jak snami dziewcząt władał on!)"
                                                                           ( 2,IX)
    Nie jest on także obcy jej matce:
                                  „ Ona lubiła Richardsona,
                                    Nie by go zaraz czytać, lecz
                                    Aby z pomocą Grandisona
                                    Przed Lovelasem córkę strzec."
                                                                     (2, XXX)
    Łarinę wydano za mąż wbrew jej woli:
                                  „ Bardzo się musiał starać swat,
                                    Bo się w jej względy inny wkradł,
                                    Sercem, rozumem ją porywał.
                                    Jej Grandison sierżantem był,
                                    W mariasza grał i tęgo pił."
                                                                    (2, XXX)
    Zakochana w Eugeniuszu Tania powraca do swoich ulubionych lektur:
                                  „ Wchłania i w sercu swoim zbiera
                                     Żar cudzych westchnień, słów i skarg
                                     I pisze niemym szeptem warg
                                     List do swojego bohatera.
                                     Ale on w sobie, choćby chciał,
                                     Niewiele z Grandisona miał ."
                                                                     (3, X)
    Córka idzie zatem dokładnie w ślady matki, powtarzając jej „błąd młodości". Niespodziewanie w rozdziale siódmym Grandison schodzi z kart powieści Richardsona, stając się uczestnikiem akcji poematu Puszkina, jak to wynika z zabawnego dialogu Łariny z jej krewną, księżną Aliną:
                                   „ Pamiętasz wciąż o Grandisonie?"
                                     – Co, Grandison?.... a, Grandison!
                                     Trochę pamiętam. Gdzież dziś on? –
                                   „ W Moskwie, mieszka przy Symeonie
                                     I kiedyś mnie odwiedził tu,
                                     Właśnie się syn ożenił mu."
                                                                       (7, XLI)
    Jednym z najbardziej wyrafinowanych żartów literackich Puszkina jest postać Bujanowa. Pojawia się on w gronie gości na imieninach Tatjany:                       
                             „(…) Pietuszkow, niespokojny duch
                                     I brat stryjeczny mój Bujanow,
                                     W kaszkiecie z daszkiem (pewnie znasz,
                                     Mój czytelniku jego twarz)."
                                                                       (5, XXVI)
    W czasie tańców Bujanow adoruje Tanię:
                                   „ Do tańca proszą siostry obie:
                                     Bujanow, mój zadziorny brat,
                                     Tatjanę upodobał sobie,
                                     Oniegin Olgę porwał rad."
                                                                      (5, XLIII-XLIV)
    Po raz trzeci Bujanow pojawia się jako jeden z odrzuconych konkurentów do ręki Tani (7, XXVI).Jeśli zaintrygowany czytelnik zajrzy do przypisów autorskich, znajdzie tam taki oto tekst:
                                   „ Bujanow, mój sąsiad.
                                     ………………………..
                                     Przyszedł do mnie wczoraj cały w pierzu,
                                     Nieogolony, rozczochrany, w kaszkiecie z daszkiem…"
                                                                       (Niebezpieczny sąsiad)
     Przypis ten nie wyjaśnia kim jest w rzeczywistości tajemniczy brat Poety i naraża jedynie czytelnika na bezskuteczne poszukiwanie wiersza „Niebezpieczny sąsiad" wśród utworów autora „Eugeniusza Oniegina". Rozwiązanie zagadki jest zaskakujące. Autorem cytowanego wiersza jest stryj Poety Wasyl Lwowicz Puszkin, stąd Bujanow, jako jego „literacki syn" nazwany został przez Aleksandra Puszkina „stryjecznym bratem". Żart doprawdy niezwykły i bardzo trudny do rozszyfrowania dla współczesnego czytelnika.
               Wiele żartów literackich Puszkina nieuchronnie ginie w przekładach. Tak jest już z rozpoczynającym Poemat wersem :
                              „Moj diadia samych czesnych prawił,"
    W przekładach „najuczciwsze zasady" stryja określane są zazwyczaj jako „zacność". Współczesny Puszkinowi czytelnik zapewne bez trudu dostrzegał żartobliwą aluzję do popularnej bajki Kryłowa „Chłop i osioł": Chłop powierzył osłu ochronę ogrodu przed wyrządzającym tam szkody ptactwem. Osioł, który był samych czesnych prawił, nie uszczknął dla siebie nawet listeczka, a tak sumiennie wypełniał swe obowiązki, że ogród doszczętnie stratował.
    A oto kilka żartobliwych cytatów, aluzji i parodii literackich, które udało się zachować w przekładzie.
    Leński nad grobem Łarina wygłasza znaną kwestię Hamleta:
                                „ Nad grobem stanął pochylony,
                                  Poor Yorrick! – wyszeptał wzruszony –
                                  On mnie na ręce kiedyś brał (…)"                                                                   
                                                                         (2, XXXVII)
    Słynny napis, który w „Boskiej Komedii" Dante umieścił nad bramą Piekła: Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wstępujecie, Puszkin wykorzystał dla takiego oto żartu:
                                 „ Kobieta budzi we mnie strach,
                                  Gdy czytam w jej zmarszczonych brwiach
                                  Napis, jak nad piekielną bramą:
                                  Nadzieję wszelką tutaj rzuć!"
                                                                           (3, XXII)
    Nawet mało wyrobiony literacko czytelnik zauważy, że niektóre fragmenty  „Eugeniusza Oniegina" odbiegają stylistycznie od reszty poematu. Może mieć wtedy niemal pewność, że są one parodiami cudzych utworów, dziś już na ogół zapomnianych. Daleki od prostoty Puszkinowskiego stylu patos wersów:
                                 „ W głębokim żalu pogrążony,
                                   Wsparty o granitowy głaz,
                                   Stał mój Oniegin zamyślony…"
                                                               (1, XLVIII)
    jest w istocie parodią fragmentu wiersza Mikołaja Murawiewa (1757-1807) „Boginie Newy". Z kolei wersy:
                                 „ Lecz oto purpurowe dłonie
                                   Jutrzenki, płoszą nocny cień,
                                   Na niebie słońce wnet zapłonie;"
                                                                (5, XXV)
    parodiują górnolotny styl Michała Łomonosowa (1716-1765) wielkiego rosyjskiego uczonego, który był także poetą, mistrzem ody panegirycznej.
    Skoro te żartobliwe wtręty są tak łatwo zauważalne, rodzi się pytanie: czy warto w tych miejscach przerywać lekturę poematu i zaglądać do przypisów identyfikujących niewiele mówiące dzisiejszemu czytelnikowi nazwiska parodiowanych autorów i tytuły zapomnianych wierszy? Język Puszkina jest w „Eugeniuszu Onieginie" niezwykle prosty, oszczędny, pozbawiony wszelkich „poetyzmów". Jeśli pisze on:
                                  „ Miłą mi jest potoczna mowa,
                                    W której, regułom wszelkim wbrew,
                                    Składane nieporządnie słowa                               
                                    Pieszczą me ucho niby śpiew."
                                                                (3, XXIX)
    to nie ma w tym żadnej kokieterii. W całym Poemacie autor unika skrzętnie wymyślnego słownictwa, poetyckich figur stylistycznych i romantycznego sztafażu. Pisząc o poezji Włodzimierza Leńskiego łagodnie ironizuje :
                                  „ Rozłąkę opisywał, żal
                                    Nicość, albo też siną dal
                                    I romantycznych róż uroki
                                    I cudzoziemskie ziemie, gdzie
                                    Płynęły w noce i we dnie
                                    Jego młodzieńczych łez potoki.
                                    Opiewał zwiędły życia kwiat
                                    Ten, co miał osiemnaście lat."
                                                                    (2, X)
    Wiersze pisane przez Leńskiego przed śmiertelnym pojedynkiem z Onieginem, Puszkin opatruje takim komentarzem:
                                  „ Tak pisał mgliście, poetycznie
                                   (Ten styl się Romantyzmem zwie,
                                    Choć brzmi on niezbyt romantycznie,
                                    Możecie zgodzić się, lub nie)."
                                                                       (6, XXIII)
    W jaki sposób posługując się prostym językiem, niewyszukanymi, często wręcz banalnymi rymami, unikając wszelkiej „poetyckości" (nawet metafor!), Puszkin stworzył jedno z największych arcydzieł światowej poezji – pozostaje tajemnicą jego geniuszu.
    Mimo swojego przekornie krytycznego stosunku do języka poezji romantycznej, Puszkin zachował lojalność wobec swych mniej utalentowanych kolegów-poetów. Korzystając ze swobody jaką dawała mu forma poematu dygresyjnego, wystawił swoim przyjaciołom „pomniki trwalsze od spiżu".
    O wprowadzeniu księcia Wiaziemskiego na karty Poematu już wspominałem. Wspaniałym pomnikiem uczczony został inny przyjaciel, Eugeniusz Baratyński (1800-1844), autor słynnego poematu „Eda", opisującego historię tragicznej miłości młodej fińskiej dziewczyny do wyrachowanego rosyjskiego huzara. Puszkin przywołuje Baratyńskiego w trakcie opisu rzekomych trudności związanych z przetłumaczeniem na język rosyjski, pisanego po francusku listu Tatjany do Oniegina:
                                  „ O piewco smutków i biesiady!
                                    Gdybyś nas nie opuścił tak,
                                    Mógłbym u ciebie szukać rady,
                                    Ciągle właściwych słów mi brak.
                                    Ty jeden umiałbyś pomieścić
                                    W wierszu dziewczęcych uczuć treści
                                    I żar miłosnych, czułych  słów,
                                    Gdzież teraz jesteś, miły, mów!
                                    Pióro oddaję ci z pokłonem…
                                    Lecz on odludkiem dziś się stał,
                                    Samotnie błądzi pośród skał
                                    Hen, gdzieś pod fińskim nieboskłonem.
                                    W duszy ucichły echa burz
                                    I prośby mej nie słyszy już."
                                                               (3,XXX)
    Ta panegiryczna strofa nie przeszkadza Puszkinowi łagodnie zakpić sobie z przyjaciela przy okazji swego bezpretensjonalnego opisu zimy:
                                  „ Może obrazki te niewinne
                                    Obrażą czyjś wytworny smak;
                                    Zbyt pospolite są i gminne,
                                    Wykwintu, elegancji brak.
                                    Gdy inny poeta natchniony,
                                    Urodą stylu upojony,
                                    Śnieg pierwszy by opisał nim
                                    Oraz rozkosze naszych zim."
                                                                     (5, III)
    Jest to wyraźna aluzja do słynnego opisu zimy w poemacie „Eda". Puszkin nie kryje kim jest ów „natchniony poeta", nazywając go w ostatnim wersie tejże strofy „piewcą młodej Finki kras".                                                               
     Pięknie uwieczniony został w „Eugeniuszu Onieginie" przyjaciel Puszkina Mikołaj Jazykow (1803-1847):
                                   „ Tak ty, natchniony Jazykowie,
                                     Uczucia opiewałeś swe,
                                     Do kogo? – Bóg sam jeden wie.
                                     Elegii twoich zbiór opowie
                                     Potomnym życia twego treść
                                     I wieki przetrwa  o nim wieść."
                                                                     (4,XXXI)
    Niestety, większość utworów Jazykowa, zwłaszcza tych o charakterze anakreontycznym, nie wytrzymała próby czasu. Nie oznacza to jednak, że Puszkin mylił się w swej ocenie. Młodzieńcze elegie Jazykowa, zainspirowane uczuciem do słynącej z urody i licznych talentów Aleksandry Wojejkowej, zachowały do dziś świeżość i są zdolne poruszyć serca współczesnych czytelników. Dodajmy, że nazwisko Wojejkowej pojawia się w tytułach niektórych elegii Jazykowa, zatem „tajemniczość" obiektu jego uczuć jest kolejnym żartem Puszkina. Kilka tych elegii wraz z moim artykułem „Poeta i jego Muza" opublikował AKANT nr 3 z 2013 roku.
    Chciałbym zakończyć niniejszy artykuł jednym z najbardziej uroczych żartów literackich Puszkina.
    W ostatniej strofie rozdziału siódmego Puszkin nieoczekiwanie tworzy zabawny wstęp do zbliżającego się ku końcowi Poematu, parodiując z właściwym sobie wdziękiem początek  „Eneidy" Wergiliusza:
                                  „ Gratulując Tani konkiety,
                                    Muszę opuścić teraz ją,
                                    Bo zapomniałem już, niestety,
                                    O kim chcę snuć opowieść mą.
                                    Niech się czytelnik mój nie gniewa!
                                    O młodym przyjacielu śpiewam,
                                    O dziwnym biegu jego dni.
                                    Muzo epicka zechciej mi
                                    Pobłogosławić w trudnym dziele
                                    I tęgi kij do ręki włóż,
                                    Abym nie błądził więcej już.
                                    O klasycyzmu wielbiciele!
                                    Nareszcie dług spłaciłem wam.
                                    Choć późno – a jednak wstęp mam.
                                                                       (7, LV)
    I niechaj wielbiciele „Eugeniusza Oniegina" wybaczą mi ten przewrotny artykuł, w którym tekst Puszkinowskiego arcydzieła sprowadzony został niejako do roli przypisów.
     
    *„Eugeniusz Oniegin" w przekładzie Adama Ważyka. Materiały do recenzji i dyskusji w: Julian Tuwim, Dzieła t. V, 1954                                               
     ** Wszystkie cytaty podaję w przekładzie własnym,
    *** Bardziej zainteresowanych Czytelników odsyłam di Internetu, gdzie na portalu Pisarze.pl znajdą mój artykuł „Puszkin i Baratyński" oraz przekład poematu „Eda".

    Również tego autora