Magdalena Cybulska – wiersze Leśny krajobraz

Przed telewizorem nie zakwitnie bluszczyk kurdybanek,
bo nie lubi oglądać telenoweli. Pod garnkiem nie znajdzie
schronienia żmija wraz ze swoim zygzakiem. Na kanapie
nie usiądzie po obiedzie kuna, choć nadal jest ona pewnie
bardzo wygodna. Butelka po piwie nie pachnie fiołkami.
Nawet czarne jeżyny nie chcą się zaprzyjaźnić z równie czarną oponą.
Tylko mrówki urządzą sobie drugie śniadanie w kubku z McDonalda.


X X X

Matka Natura jest bardzo wyrozumiała dla całej swojej biegającej,
skaczącej, pływającej i latającej menażerii. Wsłuchuje się w brzęczenie
trzmiela, krzyk polującego myszołowa, przedśmiertne westchnienie myszy.
Zna wszystkie zielone zakamarki, nory, gniazda i gawry. Wie, które ścieżki
wybierają wilki, łosie czy ryjówki. Zwiedza podziemne królestwo kreta,
poznaje sekrety nocy wraz z gackiem, cieszy się z życia jak skowronek
wiszący nad polem zboża. Dźwiga kosz pełen kumaków, traszek, błyszczących
świtezianek. Matka Natura lubi słuchać historii opowiadanych przez drzewa
paprocie i mchy. Poznała już zapach świerkowego boru, pełnej światła dąbrowy,
przemoczonej po deszczu łąki. Kłania się jej jesion wyniosły, czubajka
kania uchyla rąbek kapelusza a ziarnopłon wiosenny wyciąga żółte dłonie.
Tylko z nami Matka Natura ma problem. Jakbyśmy czasem byli z innej bajki.


X X X
Nieobcy jest mi strach przepiórki.
Słyszę jak uderza serce uciekającego zająca.
Znam głód krogulca.
Wiem, że ciężka jest muszla ślimaka winniczka.
A to przecież cały jego dom.
Czuję zapach zdobyczy polując z wilkami.
Jestem.
Wysoką sosną, krzaczkiem jagód, owocem tarniny.
Trwam.
Wśród igieł, piór. pączków, szponów, pazurów, orzechów i nasion.
Szukam.
Tropów i śladów na leśnej ścieżce.
Kto tędy przeszedł lub przebiegł.
Chrząszcz, człowiek czy żubr.
Drżę jak źdźbło trawy.
Chwalę się swoją potęgą jak stary dąb.
Zakwitam i gasnę.
Topnieję i budzę się.
Chwila jest dla mnie wiecznością.
Mieszkam w ciele poczwarki i motyla.
Jeśli zechcesz mnie poznać.
Wsłuchaj się w ciszę grądu.
I w śpiew strzyżyka.
Dotknij kropli rosy.
I policzka rzeki.
Otwórz oczy nim puszczyk wyruszy na łowy.
A ćma rozwinie swoje olbrzymie skrzydła nad lasem.