Adam Iwanowski - Pisarstwo polityczne Cata-Mackiewicza w latach 1922-1926 (2)

Natomiast temat pewnej instytucji politycznie zaangażowanej, jaką  była Ligi Narodów, miał swoje stałe miejsce w pisarstwie prasowym Cata, oraz specyficzną zupełnie, prześmiewczą stylistykę charakteryzacji:
„Na konferencji londyńskiej zabezpieczono Europę od ataku Niemiec na Zachód (...) Polityka Niemiecka względem wschodu jest niezależna. Polityka Polski jest skrępowana, po rękach i nogach związana (...) Liga Narodów z łatwością mogłaby zmienić swój tytuł na międzynarodową instytucję do spraw polskich".31
Pośrednio był to również przytyk do bierności polskiego MSZ.
„W interesie Polski leży, aby w Europie powstała taka konfiguracja polityczna, która mogłaby szachować wpływy Ligi Narodów".32
Dla Mackiewicza nie cel polityczny konserwatystów zbieżny był z interesem Polski, ale odwrotnie: interesy Polski determinować powinny zamiary konserwatystów. Stąd m.in. znamienny tytuł Klęska Polski po przegranej konserwatystów angielskich w wyborach do parlamentu:

„Przegrana konserwatystów angielskich stanowi klęskę Polski (...) Wzmagają się obecnie [w Anglii – przyp. A.I.] nastroje antyfrancuskie i filoniemieckie (...) Stronnictwo konserwatywne, choć nie uzyskało większości, jest najsilniejszą frakcją w parlamencie angielskim. Było zawsze Polsce przychylne a organ skrajnych konserwatystów „Morning Post" uchodził wręcz za pismo polonofilskie".33
Istotna jest w tym fragmencie uwaga co do ewentualnej zmiany angielskich orientacji międzynarodowych. Widać wyraźnie, iż Mackiewicz z dystansem, wręcz niechętnie ustosunkowuje się do Niemiec. Były to wszak jeszcze Niemcy sprzed wyborów do Bundestagu i kwestii przyszłego oblicza politycznego Niemiec poświęcił Mackiewicz kilka uwag na marginesie rozważań sytuacji międzynarodowej. Artykuł z maja 1924 r. przynosi jednak akcent optymistyczny w spojrzeniu na Niemcy:
„Właściwa, merytoryczna nazwa „większość monarchiczna" powinna obejmować wszystkie stronnictwa, które zasadniczo wolą mieć ustrój monarchiczny, aniżeli republikański (...) W nowym parlamencie [niemieckim – A.I.] jest murowana większość monarchiczna w tym pojęciu".34
Nie zrezygnował Mackiewicz przy tej sposobności, jak zwykle zresztą, z poczynienia uwagi na temat sytuacji wewnętrznej Polski, krytykując  demokrację  jako  system  dyktatu  ciemnej  większości  nad  wykształconą  elitą:
    ,,W  Niemczech  nie  ma  takiej  ciemnoty  jak  w  Polsce."
W artykule z dnia następnego Mackiewicz dodawał:
    „Odsunąć lumpen-proletariat od lokali wyborczych".35
Passus wypowiedziany był pod adresem posłów, którzy, w momencie, gdy minister Grabski „zrobił swoje", „burzyli się".36 Mackiewicz cenił sobie Władysława Grabskiego jako człowieka rzetelnego. Z chwilą utworzenia przez Grabskiego nowego rządu, redaktor „Słowa" ów rząd poparł:
„(...) nie deklarujemy się jakoś specjalną „opozycją" wobec nowego gabinetu. Na czele jego stanął człowiek uczciwy i my z całym społeczeństwem polskim z głębi serca życzymy temu uczciwemu człowiekowi powodzenia w podjętej, bardzo ciężkiej pracy".37
Co prawda zajęcie takiego stanowiska nie przeszkodziło Mackiewiczowi wypowiedzieć pod adresem Grabskiego w kilka dni później lakonicznej uwagi co do nieracjonalności jego programu ekonomicznego w porównaniu z programem zachowawczego Krakowskiego Towarzystwa Ekonomicznego:
„Oczywiście poglądy p. Grabskiego są o wiele sympatyczniejsze dla serc i serduszek polskich. To stanowi wielką ich zaletę, niestety jedyną".38
Tytuł artykułu Dwie tezy nawiązuje do dwóch przeciwstawnych koncepcji naprawy polskiego systemu finansowego: koncepcji Grabskiego, polegającej na zaciągnięciu przez rząd pożyczki wewnętrznej, oraz koncepcji wspomnianego wyżej Krakowskiego Towarzystwa Ekonomicznego, według którego ratunkiem mogła być jedynie pożyczka zagraniczna.
O znaczeniu metafory: „sympatyczniejsze dla serc i serduszek polskich" trudno orzez jednoznacznie. Być może porównywał Mackiewicz tym sposobem poglądy Grabskiego do swoistego puryzmu ekonomicznego, który nakazywał wystrzegać się popadania w jakiekolwiek zależności finansowe od innych państw. Jest to jednak raczej odległa analogia. Podobnie nieczytelnych fragmentów  w publicystyce Mackiewicza z omawianego okresu było więcej. Ostatecznie jednak, właśnie staraniami Grabskiego, uzyskano pożyczkę zagraniczną. Mackiewicz  komentował:
„Nie wzeszły jeszcze polskie pierwiosnki, ale pierwsze kwiaty, jakie zakwitną roku 1924, niech będą temu ministrowi rzucone przed nogi".39
Brzmi to niemal jak fanfary, bardzo pompatycznie, tymczasem tytuł owego artykułu nosił piętno osobistego wyznania: Argument nieprzyjemny. Rzecz w tym, iż rząd Grabskiego był rządem pozaparlamentarnym, mniejszościowym. Ugrupowania wchodzące w skład ówczesnego Sejmu, z których najliczniej reprezentowanym była Narodowa Demokracja, zobowiązały się pracom tak utworzonego rządu „nie przeszkadzać", ograniczając na jego rzecz swoje prawa. Oto jak przedstawiał się ów „argument nieprzyjemny" zestawiony z pochwałą Grabskiego:
„(...) Pan Grabski triumfuje, Polska triumfuje, ale pp. Posłowie powinni się dzisiaj schować do ciemnego kąta, a nie wyłazić z minami wesołymi".

Z drugiej strony, Mackiewicz żywił głębokie przeświadczenie o niewykorzystywanej, wielkomocarstwowej pozycji Rzeczpospolitej. Rozważania na ten temat stanowiły kolejny wątek w jego dziennikarskiej spuściźnie.
    W artykule Małe Państwo zdefiniował Cat tytuł jako państwo niesuwerenne politycznie. Wskazał, iż na wszelkich konferencjach zagranicznych Polskę określa się mianem właśnie państwa małego, co, zdaniem redaktora „Słowa", było w kwestii psychiki społecznej, poglądem słusznym. Dlaczego?
„Jeden głos „sen o potędze"  odbicie znajdzie natychmiast w 10 dowcipnych felietonach. Duże państwo ma psychikę dużego państwa".40
Ów ‘głos’ to jeden z pierwszych artykułów Mackiewicza w „Słowie", Sen o potędze, napisany  na „posterunku wileńskim", jak określił Cat specyfikę miejsca swojej pracy. Oto dłuższy passus z tego artykułu:
„Wypowiadanie od czasu do czasu poglądów, któreby można nazwać poezją polityczną, uważamy za wskazane (...) Tam, gdzie nie krępuje nas rzeczywistość, nie powinniśmy się okazywać za mało ambitni (...) Gdyby Polska zechciała być państwem potężnym, gdyby doszła do społecznej równowagi, kto wie, czy nie mogłaby wstąpić na drogę kolonizowania niektórych posiadłości rosyjskich w Azji.
        Oczywiście, raz jeszcze jest to fantazja polityczna, na razie mająca zadanie rozszerzenia horyzontu naszych ambicji politycznych".41
W ów tak odległy horyzont był Mackiewicz wpatrzony nie tylko w latach międzywojennych, ale także z perspektywy londyńskiego lokalu swojej prezesury rządu, potem z perspektywy biurka w warszawskim mieszkaniu, przy którym powstało znakomite dzieło „Dom Radziwiłłów". Przez wszystkie te lata „horyzont ambicji politycznych" Mackiewicza nikł coraz bardziej we mgle oddalenia od realiów politycznych. Mackiewicz doskonale zdawał sobie z tego sprawę i przypuszczalnie dlatego właśnie monografię rodu Radziwiłłów napisał z wielkim liryzmem. W liście z 5 maja 1956 r. do Michała Pawlikowskiego tak pisał: „Urodziłem się jako Polak, szlachcic litewski i miłości do Wilna nikt nie wyrwie z mego serca".42 Stosunek Mackiewicza do Kresów, do jego stron rodzinnych, nie był stosunkiem racjonalnym lecz emocjonalnym, pełnym sentymentu.
„Pan Thugutt zarzuca, że ziemianie o ziemi myślą w kategoriach nie ekonomii, lecz sentymentu.
        Nie można imieniem prawa podcinać tego sentymentu, bo wrósł on w ziemię z ideologią czasów beznadziejnych: „trwać".43
Mackiewicz wykorzystywał każdą okazję w obrocie spraw polityki zagranicznej by odnieść ją do sytuacji wewnętrznej Rzeczpospolitej – stąd w obrębie niniejszego podrozdziału jego czytelnik napotyka zwroty w tym kierunku, jednakowoż konieczne dla zobrazowania konsekwentnej ciągłości tematycznej w omawianych artykułach.  Przedstawiłem wyżej reakcje redaktora „Słowa" na rozwój ruchu faszystowskiego, na wyniki wyborów w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Zwykle pojawiało się w „Słowie" danego okresu kilka artykułów, w których pobrzmiewało echo konkretnego wydarzenia.  W takich wypadkach krytykował Mackiewicz przede wszystkim brak reakcji polskich władz, brak programu przyszłościowego w polskim rządzie, co było konsekwencją utrzymywania w państwie ustroju demokratycznego.
    Jednym z takich ciągów artykułów, rozpiętych tematycznie między wyborami we Francji a polityką zagraniczną Litwy, były artykuły napisane w maju 1924 r. Z relacji jakie pozostały na temat pracy Mackiewicza w „Słowie" wynika, iż nie planował on nigdy artykułów z wielodniowym wyprzedzeniem, lecz na bieżąco rozważał wydarzenia, przydając im komentarze.44 Artykuły, które stanowią dalszą część, dokończenie wcześniejszych rozważań, niekiedy sprzed kilku nawet miesięcy; artykuły, które łączy tytuł czy stosowna adnotacja, stanowią znikomy odsetek wśród ogólnej liczby artykułów Mackiewicza. Zdecydowanie częściej dany problem powracał w sposób niezamierzony, wskazując, jak dalece nurtował świadomość Cata.
    Artykuł Glosy powyborcze - krótki przegląd prasy pod kątem jej reakcji na wynik wyborów we Francji - Mackiewicz zakończył słowami:
„Nic nie może nas pocieszyć wobec katastrofy ostatnich wyborów. Ani pan MacDonald, którego tak przesadnie przestraszono, ani wzrost głosów monarchicznych w Niemczech nie były dla nas tak niebezpieczne, jak zwycięstwo lewicy we Francji".45
Trzy dni później Mackiewicz reagował już na krajowe komentarze wydarzeń we Francji:
„Śmieszne są wołania, że skoro we Francji to i u nas trzeba dać władzę socjalistom. Argument, że p. Thugutt „łatwiej się rozmówi" z p. Harriotem jest tyle samo wart, co dziecinne opowiadanie z 1919 r., że Polska powstała, bo Wilson „lubił" p. Paderewksiego."46
Polska powstała, jak podkreślał Mackiewicz, z własnej woli, z własnego, wspólnego wysiłku wszystkich Polaków. Kolejny  artykuł  przynosił  podsumowanie  powyższych  rozważań:
„Nasze interesy są dla nas ważne. A demokratyczny ustrój państwa jest wielkim grobem wschodniej Polski".47
Mackiewicz  ogromną  wagę  przywiązywał  do  spraw  Ziem  Wschodnich. Świadczy  o  tym  zarówno  znaczna  frekwencja  pojawiania  się  tego  tematu  w  jego  prasowych  wystąpieniach, jak  również  konsekwencja, z  jaką  redaktor ,,Słowa" bronił  swoich  tez.

Kresy Wschodnie
        
Przytoczona  wyżej  konkluzja  znalazła rozwinięcie w następnym artykule wstępnym. W ten sposób, na przestrzeni kilku artykułów, Mackiewicz bardzo zręcznie snuje rozważania, łącząc  je  we  wzajemnie  umotywowane problemy.
W artykule Pod Grodkiem i Krzywiczami, którego wymowny podtytuł Inscenizacja rządu litewskiego zapowiadał interesującą lekturę, tak przedstawiał sytuację pogranicza:
„Ksiądz bp litewski Karewicz organizuje pielgrzymki wiernych do Kalwarii wileńskich, ale też stara się prowokować straż graniczną – tłum ludzi narusza granicę tylko dlatego, że na swym czele ma kilku zakrystianów z chorągwiami".48
Incydent ów został przypomniany w następnym artykule, obok opisów walk polskiej straży z bandytami na granicy polsko-litewskiej. Kulminacją rozważań na ten temat, pod wymownym tytułem Stan wyjątkowy, był postulat wprowadzenia stanu wyjątkowego.49 W kolejnym artykule, który umownie zamykał omawiany tutaj cykl, pojawiło  się, zamiast zwyczajowego  już wykrzyknika, wyzbyte wszelkich znamion emocji, stwierdzenie zupełnej bierności polskiego rządu wobec dynamizmu litewskiego MSZ, który to  MSZ układał się z Łotwą w sojusz gospodarczo-militarny.50 Jakże  odmiennego  charakteru  był niedawny postulat , jeżeli nie bierności, to wstrzemięźliwości wobec wydalania Polaków z terytorium Litwy Kowieńskiej:
„My wystrzegać się musimy aktów represji na Litwinach. Mamy przecież królewskie tradycje potęgi".51
Minęły kolejne dwa miesiące, gdy w „Słowie" ukazał się artykuł Mackiewicza Stołpce:
„Napady, podpalanie dworów, bandy atamana Muchy (...) W ogóle nasze zrywanie płuc na nic. Gazety warszawskie umieszczają fragmenty naszych artykułów w rubryce tzw. dziennikarskich «michałków» (...) Obecnie napad na Stołpce (...) Działają tu już karabiny maszynowe, zaś członkowie bandy są bezwstydnie ubrani w pikelhauby bolszewickie".52
Deklaracje monarchistów wileńskich mówiły m.in. o przywróceniu terytorialnego stanu posiadania Rzeczpospolitej sprzed 1772 r. Mackiewicz miał świadomość, iż traktat ryski, uznany przez Ligę Narodów, przekreślił niemal zupełnie wszelką legitymację jakichkolwiek roszczeń Polski do ziem leżących poza jej wschodnią granicą.
„Składnik patriotyzmu to też przywiązanie do ziemi (...) Polska może pomniejszyć swe terytorium przez wojny lub małoduszność swych obywateli. Niestety, traktat ryski jest przykładem historycznym drugiej tej ewentualności".53
Omówiony wyżej artykuł Stołpce kończył bardzo intensywną i wyraźną kampanię prasową Cata w sprawie zmobilizowania władz problematem kresowym. Później temat ów pojawiał się rzadziej; przybierał formy np. strofowania posłów ziemi wileńskiej za brak zdecydowania i działania z ich strony albo skargi, która stawała się gorzką satyrą posunięć   władz centralnych. Przykładem niech będzie fragment artykułu W Warszawie i w  Baranowiczach:54 z 21 X 1924r. (,,Słowo", nr 240):
„Cyrkularz starostwa Baranowicz: „W domach murowanych wystarczy należycie zabezpieczyć otwory okienne przez zastawienie ich workami z piaskiem. Należy z wewnątrz domu urządzić otwór przy kominie i zabezpieczyć do rurą blaszaną". Poprzestańmy na tej rurze".
Tematyka kresowa w publicystyce Mackiewicza to jednak nie tylko spory doktrynalne czy polityczne, ale również szeroko pojęte problemy obyczajowe, czy, jak je Mackiewicz nazywał, „życia naszego małe obrazki":
„W Wilnie aresztowano komisarza I policyjnego cyrkułu Sztolza za samowolne nakładanie «podatków» na kupców (...)Przez dwa lata czytałem artykuły p. Kownackiego w  «Dzienniku Wileńskim»; nazywałem go w myśli wileńskim Leonem Daudet i byłem niezwykle zdziwiony, gdy po dwóch latach okazało się, że p. Kownacki miał kompletną rację. Jak to! Przez dwa lata demaskuje się przestępstwa kryminalne naszej policji i dopiero po dwóch latach odnosi to skutek! Przecież to niesłychane!"55
Oczywiście jak w każdym niemal, tak z pewnością w tym, bądź co bądź spektakularnym finale komisarza Sztolza, nie mogło zabraknąć aluzji pod adresem władz centralnych. I rzeczywiście nie zabrakło:
„Panie ministrze Thugutt! Usuń pan Sztolzów z naszego życia (...) a na całej przestrzeni ziem wschodnich żaden chłop nie zapyta się Pana o język białoruski w administracji państwowej".
Kwestią zasadniczą, która mogłaby, zdaniem Mackiewicza, rozstrzygnąć wszelkie spory, debaty i regulacje prawne dotyczące mniejszości, było uatrakcyjnienie kultury polskiej, w porównaniu z kulturą bolszewizowanej Rosji. Uatrakcyjnienie owo polegać miało na oczyszczeniu kultury z przypadków Sztolza, na eliminacji zobojętnienia władz lub ich absurdalnych zarządzeń, wynikających z centralizacji ośrodka decyzyjnego. Właśnie centralizacja była zaciekle przez Cata zwalczanym przejawem „chorego" systemu politycznego państwa. A przejawiał się on w różnych „obrazkach z życia":
„Kodeks kanoniczny ogłoszony przez papieża Benedykta XV-go zna święto Oczyszczenia Matki Boskiej Gromnicznej (...) Prasie warszawskiej i Warszawie może i ono niepotrzebne (...) Z obawy przed tabu 46-godzinnego tygodnia pracy nie należy z kalendarza rolniczego wyrywać barwnych kartek świątecznych, na których utrzymanie lud ten pracuje cały rok".56
Sprawę zupełnie osobną pozostawała kwestia mniejszości żydowskiej. Można by ją omówić w podrozdziale dotyczącym polityki wewnętrznej Polski, jednak rozwiązanie jej Mackiewicz uzależniał od realizacji mocarstwowej doktryny kraju, co  z  kolei  zależało  od  polityki  wschodniej  kraju. W artykule Notatki z tygodnia Mackiewicz referował na wstępie żądania Żydów wileńskich, które dotyczyły m.in. wprowadzenia języka żydowskiego w szkołach, równouprawnienia koncesji towarowych dla wojska, udzielania kredytów przez banki polskie na równych zasadach. Potem dodawał zdecydowanie:
„Na rzucane nam [przez Żydów – przyp. A.I.] : «nie będziemy polonizatorami Kresów», my odpowiadamy: będziecie. Bo to zależy od tego, czy Polska będzie mocarstwowo wielka, czy nie. Niezależnie od filo- czy antysemityzmu naszego. Jesteście narodem kultury podwójnej, a jeśli Polska dobrowolnie swych ziem nie odda Bolszewii, to oczywiście tą drugą tu dla was kulturą nie będzie nieistniejąca kultura litewska czy białoruska, ale naprędce asymilowana kultura polska.
Przypomnijcie sobie, jak dalece byliście rusyfikatorami prześladującej was, ale silnej wówczas Rosji ".57
Myśl Mackiewicza w kwestii żydowskiej syntetycznie opracował Janusz Osica,58 pokazując, iż redaktor „Słowa" przeciwny był próbom asymilacji żywiołu żydowskiego jako niebezpiecznego rozsadnika kultury polskiej ze względu na wiecznie żywą, głęboko uświadamianą i kultywowaną własną tradycję.
    Mackiewicz jednak, w przypadku rozważań nad kwestią żydowską, wyszedł daleko poza wąskie spojrzenie przez pryzmat interesów kresowych. W artykule Ziemia Święta i ziemia zbiecana dokonał globalnej oceny kondycji współczesnej sobie cywilizacji europejskiej.
„Zestawienie wypraw krzyżowych z oddaniem ziemi Żydom to dramatyczne zestawienie".59
Zdaniem Mackiewicza wyprawy krzyżowe stanowiły ekspiację ducha średniowiecza, stanowiły manifestację wspólnoty całego świata chrześcijańskiego w przeżywaniu, w ruchu umysłowym średniowiecza, nadając gotykowi jego właściwy i pełny charakter. Gotyk bez krucjat pozostałby jedynie „niekształtną kupą gruzów".
„Nikt nam nie zaprzeczy, ze stoimy wobec wielkiej reformy pojęć chrześcijańskich i reformy stosunku do Ziemi Świętej, nie tak dawno uważanej za straconą relikwię świata chrześcijańskiego. Można powiedzieć, że tradycja Ziemi Świętej okazała się słabszą od tradycji Ziemi Obiecanej. Zestawienie to potwierdza fakt, ze Żydzi są w każdym kraju rozsadnikiem jego kultury, a pielęgnują swoją. Nacjonaliści, którzy wołają „Żydzi do Palestyny" nie zważają na to, że okrzyk ten jest wyrazem triumfu judaizmu a rezygnacją z jednej wielkiej ambicji chrześcijańskich narodów średniowiecza".60
    Mackiewicz bardzo często szukał źródeł współczesnych sobie wydarzeń w historii. Stąd jego częste przywoływania faktów dawno minionych, jak chociażby w powyższym fragmencie, po to, by wywody swe uczynić czytelnymi. Jednak tzw. prawdę historyczną rozumiał Mackiewicz zupełnie wyjątkowo.

Historyzm
    
Nierzadko swoim wspomnieniom nadawał Mackiewicz szczególną nazwę obrazków. Każda książka i monografia historyczna jego autorstwa składa się z wielu bardzo krótkich, często anegdotycznie przedstawionych wydarzeń, drobnych, charakterystycznych obrazków, niekiedy ledwie szkiców, zarysów.61
    W jednym tylko artykule  wyłożył Mackiewicz prawidła rządzące jego pisarstwem historycznym. Artykuł ten, zatytułowany Jeden ze ślepych aktorów62 rozpoczyna się słowami:
„Niepostrzeżenie przeszła śmierć byłego ambasadora Anglii w Petersburgu sir George Buchanana",
po czym następują dygresje historyczne:
„Petersburg z lat wielkiej wojny to szereg kolorowych obrazów. Różnorodność idei, ludzi obok siebie siedzących a diametralnie różnych.
        Petersburg z lat wielkiej wojny to wielka scena, na którą wypuszczono aktorów z zawiązanymi oczyma. Aktorzy ci rozmawiają pomiędzy sobą nie widząc swych współpartnerów".
Jednym z takich ślepych aktorów był George Buchanan, który w swoich pamiętnikach starał się utrwalić prawdę historyczną Petersburga. Mackiewicz odpowiadał przy końcu artykułu:
„Cóż nam po prawdzie historycznej w pamiętnikach Buchanana. Prawda historyczna jest głupia. O ile się nie odczuwa epoki, nie może dać nam więcej, niż sekcja zwłok pięknej kobiety, u której odkryto ślady chorób. I ci, którzy jej nie znali, nie będą mogli zrozumieć, dlaczego za życia była podziwianą, uwielbianą, kochaną".
Po latach, pracując w Londynie nad monografia epoki i jej postaci, króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, zanotował uwagę tej treści:
„Dzieła polityczne człowieka zna się z dokumentów, rozumie się je dopiero po osobistym z tym człowiekiem zetknięciu. Gdybym mógł porozmawiać ze Stanisławem Augustem przez godzinę czasu, to bym zapewne podarł tę książkę i napisał zupełnie inną. Lepiej jest raz w życiu człowieka widzieć niż przeczytać o nim sto książek".63
 Aleksander Zbyszewski w swoich wspomnieniach o Mackiewiczu twierdził, że redaktor ,,Słowa" w roli  historyka dysponował skromnym warsztatem technicznym: wszystkie jego  książki historyczne były zbiorami felietonów, zbiorami luźno powiązanych artykułów, z  których każdy kończył  się jakimś efektem. O ile, zdaniem  Zbyszewskiego, zabieg  ów  jest  pożądany w artykule prasowym, o tyle w pracy historycznej razi.
    Pozostając w obrębie dorobku dziennikarskiego Mackiewicza można stwierdzić, iż  jednym  ze sposobów konstruowania owych felietonowych efektów było portretowanie  przez  niego  współczesnych  mu  postaci.
    Głęboko odczuwający swoją epokę, pełen emocjonalnego stosunku do otoczenia, traktował  Mackiewicz historię jako dziedzinę subiektywnych, osobistych wrażeń i  przeżyć. Swoim wrażeniom dawał wyraz portretami - szkicami. Ta strona prasowej twórczości  Mackiewicza nosi również pewne znamiona rycerskości: warto nadmienić, iż redaktor  wileńskiego ,,Słowa" był pasjonatem pojedynków na białą  broń. Niewątpliwie sporo z owej  werwy życia towarzyskiego przeniósł Mackiewicz na pierwsze strony swojego  dziennika.64

Portrety

    Adresatami  artykułów  Mackiewicza  byli  często  konkretni  urzędnicy, mężowie  stanu, politycy, wśród  nich  Wincenty  Witos, Władysław  Grabski, Roman  Dmowski, Józef  Piłsudski, Stanisław  Wojciechowski65  i  Stanisław  Thugutt, który  doczekał  się  największej  liczby  bardzo  oryginalnych  uwag  pod  swoim  adresem, dlatego omówię przede wszystkim tę grupę artykułów.
Stanisław Thugutt był prezesem PSL „Wyzwolenie", partii bloku ludowego, której członków zwano często „Thuguttowcami". W artykule Stanisław Thugutt Mackiewicz tak charakteryzuje  przywołaną  w  tytule  postać:
„Ideologia dla polityka jest tym, czym uczciwość dla obywatela (...) W swym liście p. Thugutt stwierdza: Sejm jest do niczego.
        To takie, dla nas, wyłamywanie drzwi, otóż p. Thugutt nie zdaje sobie sprawy, że meritum jak i genezę jego listu (credo) stanowi zjawisko, które się nazywa wyczerpywaniem haseł w Polsce. (...) w swym liście pytań bez odpowiedzi p. Thugutt po raz pierwszy stwierdził wyczerpanie haseł ultrademokratycznych, po raz pierwszy pochylił p. Thugutt głowę przed krytyką zasad, założeń i haseł naszego ustroju politycznego".66