Małgorzata Wojciechowicz - DYWAGACJE NA TEMAT MAŁEGO KSIĘCIA

„Przeświadczenie człowieka o własnej małości świadczy o jego wielkości" Cicero. Wielkość Małego Księcia polega właśnie na tym, że jest mały a pisany z wielkich liter. Nie należy zatem rozciągać go do rozmiarów koszykarza. A już na pewno nic z Księcia nie ma współczesny książę-wyznawca nurtu: "fura skóra i komóra" choć dyskotekowy odźwierny woła za nim: "Ty! Księciu! Gdzie odstawić twoją brykę?" Prawdziwy Mały Książę miał baranka zamkniętego w pudełeczku którego tylko on mógł widzieć, a dziś stada baranów nie widzą nic, prócz czubka własnej planety na nosie a dzisiejsze Róże z krótkim terminem wysiewu też mają swojego nowego baranka, gdyż stary baran-ex siedzi w pudle. Bohater Exupery'ego kochał się w jednej róży i tępił baobaby – dziś bohaterski książę kolekcjonuje wyrwane BAO-baby (Beznamiętny Anatomiczny Okaz) i kocha się z jedną z tysiąca róż, które to kocha w innym terminie, a imię  róży zna już tylko Umberto Eco. I tak oto róże wyrosły nam na dorodne przydrożne bao-baby. Ot, ciekawostka przyrodnicza.

Mili nieduzi księciowie naszych czasów! Drogie róże jednej nocy! Zmieńcie nazewnictwo, uprawiajcie swoje niekoftowe ogrody, zostańcie na swoich Animal Planetach a nam, Proustom poszukującym cały czas Małego Księcia nie mówcie, że to czas stracony, bo tylko w piekle diabeł jest postacią pozytywną, więc w przedpieklu nie powołujcie się jeszcze na szatana. Nasze węże zamknięte są waszymi kapeluszami, więc czapki z głów! Bo diabeł nie śpi! Z byle kim. A zegar tyka. Wszystkich! Nawet tych, co zasnęli z byle powodu żeby tylko nie widzieć prawdziwego kształtu baranka ukrytego głęboko w kartonowym pudle sumienia. Na samym dnie. Są też i tacy, którzy krzyczą na swych planetach, że mają je takie wielkie i ważne, że każda planeta jest jedna i   najważniejsza. A tak naprawdę, to małe wysepki, placyki, własne poletka i manowce które lepiej zagłuszyć odwracając uwagę od ich rzeczywistego rozmiaru.  Niejedni książęta, mianujący się nawet mężami zaufania, wcale nie są jego godni. Powydawało się im, że jak powiększą swoją powierzchnię planety to wszyscy zauważą.....ale co, właśnie. Przecież dno jest dnem nawet odwrócone do góry nogami, a błoto stwarza tylko pozory głębi. I tak taplają się książęta i róże w jednym błocie w myśl mojej fraszki: "ludzie i świnie, choć nie wiedzą o tem, jednakowo dobrze mieszają się z błotem". Taki Orwellowski folwark.

I gdzie tu szukać Małego Księcia? Jak go poznać? Chociaż krowie dasz kakao, nie wydoisz czekolady. Wydawało mi się nawet, że raz go chyba spotkałam. Niewielki człowieczek ze swoim barankiem na smyczy. Początkowo nie zwróciłam uwagi na fakt traktowania zwierzęcia smyczą, bo czekałam księcia. W końcu! Ale, gdy zaczął mówić, jakby w innym języku, zawile i niezrozumiale, poczułam swoją pomyłkę. Podchodził do mnie wiele razy, a ja ze ściśniętym gardłem wypatrywałam tej gwiazdki w oczach która by mnie porwała. Tonący brzytwy się trzyma, więc rzuciłam:"wąż jest otwarty czy zamknięty?" ale on burknął coś nawet nie pod nosem, gdyż tam znajdował się  jedynie jego własny czubek, tylko ustami, z których padło zawołanie na baranka. Po czym pokazał jakiś tam jeden palec, niby E.T szukający domu. I cóż się okazało. Że to wcale nie baranek, a goryl! Wytresowany, który umie zrobić baranka, osła, świnię itp. Czyli, że nie książę choć mały i nie baranek choć zwierzę. Tu muszę stwierdzić fakt spostrzeżeniowy: świat pełen jest takich podrabianych postaci, co to udawać potrafią, lecz mowa ich zdradza. Prawda, która zawsze jest naga, choćby ubrana według najnowszej mody. Innym razem, wieczorową porą siedział na przystanku. Skulony, malutki. Już miałam zapytać w naiwności swojej o baranka,  lecz on pierwszy zdobył się na śmiałość, wstał (wcale nie był mały, wręcz przeciwnie) i powiedział baranim głosem:" co ja książę jakiś, żeby się tak na mnie gapić?!"  „Widziałeś baranka?" -spytałam, lecz on tępym spojrzeniem dał do zrozumienia, że nie i utwierdził mnie w tej kwestii odpowiedzią:" baranek poszedł po sianko na trawę!" i roześmiał się tak jakoś złowieszczo. Książę i baranek w jednym, ale niestety znów w jakże zafałszowanej formie. Zrezygnowałam na jakiś czas z moich poszukiwań, choć nieustannie czekam, lecz raczej to Godot niż Książę wyjdzie i to nie z mojej bajki.
Drodzy mali na zewnątrz – wielcy od środka, nie zapominajcie pokazywać się, nie wstydźcie się mówić nie tylko do ludzi ale i do rzeczy. Sappere aude! Stwarzajcie świat co chwilę, bo jego niestwarzalność i wrażenie ciągłości wynika z braku inwencji.

p.s. Dajcie mi namiary na Księcia, który będzie szukał domu i pytał o baranka.