cialis cost per pill
online canadian pharmacy generic drugs
online canadian pharmacy rx
generic viagra no prescription needed

Screen

Profile

Layout

Direction

Menu Style

Cpanel

Edward Winiarski - Zmagania z czasem utraconym

(2 głosów, średnia ocena 3.00 na 5)
+ 12
+ 10

Na rynku wydawniczym ukazało się II, uzupełnione, wydanie tomiku znanego rzeszowskiego poety, fraszkopisarza i aforysty Adama Decowskiego, pt. „Notatki z Sieniawy". Wymienione w tytule miasteczko (Sieniawa) jest miejscem urodzenia autora. Stąd też zapewne tyle sentymentalnych, osobistych refleksji w zebranych utworach.
W inaugurującym zbiorek wierszu „Miasteczko" czytamy m.in.:

tutaj po raz pierwszy ujrzałem słońce
było wyniosłe
jak słonecznik w ogrodzie
(...)

Okres dzieciństwa i dorastania to nie tylko poznawanie zjawisk i symptomów otaczającego świata, ale ciągłe doświadczanie zwiększonej obecności osób bliskich: rodziców i rodzeństwa. Również postrzeganie domu rodzinnego jako środowiska bezpiecznego pod każdym względem, szczególnego azylu przed złymi wpływami z zewnątrz. Jednak realia rzeczywistości egzystencjalnej są nieubłagane: prawa biologii sprawiają, że rodzice odchodzą, reguły społeczne wymuszają rozchodzenie się rodzeństwa. Wówczas to dom rodzinny traci swoje dawne znaczenie, stając się coraz bardziej obcą, pozbawioną naturalnego ciepła i familijnej atmosfery, budowlą. Dlatego podmiot liryczny wiersza „Ojcu", z którym poeta wyraźnie się utożsamia, zauważa z żalem:

(...)
bo gdy będziesz już
po tamtej stronie chmur
żadna ścieżka nie zaprowadzi mnie
do rodzinnego domu

Zaś w wierszu „List", dedykowanym siostrze i braciom, z zatroskaniem dostrzega, że:

nasz dom
coraz bardziej w ziemię wrasta
(...)

jego podłoga
ostygła już od kroków matki
klucz dawno pożegnał się z ojcem

mnie też nie poznał
patrzył tylko zdziwiony
i podał chłodną klamkę

Z tego rodzaju oczywistością nie jest łatwo pogodzić się, zwłaszcza gdy w grę wchodzi znaczący zasób uczuć i wielorakie związki emocjonalne. Toteż w wierszach Decowskiego zauważyć można napięcie, jakim podlega podmiot liryczny; pomiędzy nieuchronną koniecznością przemijania a irracjonalnym pragnieniem zachowania określonych postaci, stanów rzeczy, sytuacji z przeszłości. Świadectwo tego rodzaju postawy znajdujemy w poświęconym pamięci ojca wierszu bez tytułu:

z tej drogi przecież
nie wraca się wcale
więc czemu słuch wytężam
u podnóża nocy
(...)

Trudno też zaakceptować, że długotrwałe obcowanie z domem rodzinnym może przerodzić się w obcość, toteż sporo otuchy dodaje wrażenie, że:

kiedy przechodzę
obok naszego domu
zawsze błogosławi mnie
krzyżem okna
(...)

(„List II")

Z tego rodzaju szczególnego naprężenia rodzi się doświadczenie, mądrość życiowa, godna polecenia, choćby najbliższym osobom. W wierszu bez tytułu, dedykowanym żonie, czytamy:

spróbuj pochylić we mnie
zieloną gałąź radości
ale zrób to uważnie bo obok
są jeszcze gałęzie bólu
obwisłe od cierpkich owoców
(...)

Z kolei w utworze pt. „Już mnie nie pytaj", dedykowanym córeczce Angelice podmiot liryczny czyni symptomatyczne zalecenia:

(...)
Już nie pytaj
elementarz nie zna takich słów
to wszystko wyczytasz
w twarzach prostych ludzi
(...)

W konkluzji wstępu do „Notatek..." zatytułowanego „Obszary najbliższe", Hanna Krupńska-Łyp z Uniwersytetu Rzeszowskiego podkreśla: „Prawdą jest, iż są to teksty bardzo osobiste, silnie osadzone w biografii ich autora. Potrafi on jednak na własne doświadczenia popatrzeć z dużym dystansem tak, że obraz jego przeżyć i emocji napiera rysów dobrze znanych każdemu odbiorcy, budząc w nim poczucie uczuciowej wspólnoty".


Adam Decowski: Notatki z Sieniawy, Wydawnictwo Oświatowe FOSZE, Rzeszów 2009.

Z archiwum

Rafał Jaworski - Demon Południa nad krajem usytuowanym w klimacie umiarkowanym

Demon Południa nad krajem usytuowanym w klimacie umiarkowanym

                        „W moim dzikim sercu bezdomnie
nocuje wiekuistość"

                                                                                                                     Rainer Maria Rilke

Strefy klimatów duchowych przesuwają się nieustannie, również w sensie terytorialnym. Aktualnie tyraliera objawów skrajnego południa przesunęła się na linię Bugu i Dźwiny.  Zepchnęła do defensywnej niszy zastępy „ciemnogrodzkich" obrońców stałych wartości, zdrowego człowieczeństwa (w pełni jego metafizycznego rozdarcia), a także aurę duchowej pogody, zwykłego zdrowia, choćby było siermiężne, ograniczone do aspektu metaboliczno-cielesnego. Wystarczy żeby na ławie typowego „saloniku" (obojętnie czy w wielokondygnacyjnym bloku, o przewadze tzw. „meneli" nad „normalnie uczciwymi", czy w rezydencji nuworysza), zadomowiło się parę pilotów z „krzemowych dolin": - do tv, domowego kina, wieży i aranżacji oświetlenia: - wystarczy wysoka jakość dźwięku, płyty, MP3 zakotwiczone w uchu i czego tam jeszcze nie wymyśli technologia post-industrialna: - wystarczą wielofunkcyjne rutery, aby stworzyć, a właściwie ulepić      z bajtów i bitów, prymitywnego golema: - elektronicznego człowieka. Jak żyć z komórką bez dostępu do netu, a jakże nie tęsknić do czułości dotyku jej ekranu!? Także jak pominąć, ekstatycznie wciągające poza czas i realia tego czasu, komputerowe gry? Jeszcze „jednoręcy bandyci", wróżby i zaklinanie losu: - „to jest to" – przytaczając reklamowy hit Osieckiej z „niezapomnianych" lat siedemdziesiątych ubiegłego szczęśliwie wieku totalitaryzmów klasycznie złych. To są gadżety, które przesłaniają swą atrakcyjnością cel ich oddziaływania i genezę ideologiczną takiego, a nie innego wykorzystywania techniki. Ale  gadżety sprawiają, że dryfujemy od siebie samych do negacji ważności swego bytu, ocaleni od problemów w  małym światku pozorów życia. Łącze Więcej …  

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterWejścia dzisiaj18799
mod_vvisit_counterWczoraj13053
mod_vvisit_counterTydzień46398
mod_vvisit_counterOstatni tydzień87914
mod_vvisit_counterTen miesiąc273390
mod_vvisit_counterOstatni miesiąc462774
mod_vvisit_counterZliczamy od 15.06.20114957736
0 użytkowników i 373 gości online

Zobacz też

Małgorzata Jaracz - Gadki bydgoskie

 

 

Gadka 1

Poznań lubimy, owszem nawet bardzo!

Władych

 

- Tjaa, Poznań lubimy, owszem nawet bardzo. Poznań to taka nasza druga stolica, od serca. Ale dzielić się ze wszystkim z Poznaniem nie musimy; mają więcej od nas.

Łącze Więcej …  

stat4u