cheap canadian cialis online
akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Edward Winiarski - Zmagania z czasem utraconym

(2 głosów, średnia ocena 3.00 na 5)
+ 17
+ 13

Na rynku wydawniczym ukazało się II, uzupełnione, wydanie tomiku znanego rzeszowskiego poety, fraszkopisarza i aforysty Adama Decowskiego, pt. „Notatki z Sieniawy". Wymienione w tytule miasteczko (Sieniawa) jest miejscem urodzenia autora. Stąd też zapewne tyle sentymentalnych, osobistych refleksji w zebranych utworach.
W inaugurującym zbiorek wierszu „Miasteczko" czytamy m.in.:

tutaj po raz pierwszy ujrzałem słońce
było wyniosłe
jak słonecznik w ogrodzie
(...)

Okres dzieciństwa i dorastania to nie tylko poznawanie zjawisk i symptomów otaczającego świata, ale ciągłe doświadczanie zwiększonej obecności osób bliskich: rodziców i rodzeństwa. Również postrzeganie domu rodzinnego jako środowiska bezpiecznego pod każdym względem, szczególnego azylu przed złymi wpływami z zewnątrz. Jednak realia rzeczywistości egzystencjalnej są nieubłagane: prawa biologii sprawiają, że rodzice odchodzą, reguły społeczne wymuszają rozchodzenie się rodzeństwa. Wówczas to dom rodzinny traci swoje dawne znaczenie, stając się coraz bardziej obcą, pozbawioną naturalnego ciepła i familijnej atmosfery, budowlą. Dlatego podmiot liryczny wiersza „Ojcu", z którym poeta wyraźnie się utożsamia, zauważa z żalem:

(...)
bo gdy będziesz już
po tamtej stronie chmur
żadna ścieżka nie zaprowadzi mnie
do rodzinnego domu

Zaś w wierszu „List", dedykowanym siostrze i braciom, z zatroskaniem dostrzega, że:

nasz dom
coraz bardziej w ziemię wrasta
(...)

jego podłoga
ostygła już od kroków matki
klucz dawno pożegnał się z ojcem

mnie też nie poznał
patrzył tylko zdziwiony
i podał chłodną klamkę

Z tego rodzaju oczywistością nie jest łatwo pogodzić się, zwłaszcza gdy w grę wchodzi znaczący zasób uczuć i wielorakie związki emocjonalne. Toteż w wierszach Decowskiego zauważyć można napięcie, jakim podlega podmiot liryczny; pomiędzy nieuchronną koniecznością przemijania a irracjonalnym pragnieniem zachowania określonych postaci, stanów rzeczy, sytuacji z przeszłości. Świadectwo tego rodzaju postawy znajdujemy w poświęconym pamięci ojca wierszu bez tytułu:

z tej drogi przecież
nie wraca się wcale
więc czemu słuch wytężam
u podnóża nocy
(...)

Trudno też zaakceptować, że długotrwałe obcowanie z domem rodzinnym może przerodzić się w obcość, toteż sporo otuchy dodaje wrażenie, że:

kiedy przechodzę
obok naszego domu
zawsze błogosławi mnie
krzyżem okna
(...)

(„List II")

Z tego rodzaju szczególnego naprężenia rodzi się doświadczenie, mądrość życiowa, godna polecenia, choćby najbliższym osobom. W wierszu bez tytułu, dedykowanym żonie, czytamy:

spróbuj pochylić we mnie
zieloną gałąź radości
ale zrób to uważnie bo obok
są jeszcze gałęzie bólu
obwisłe od cierpkich owoców
(...)

Z kolei w utworze pt. „Już mnie nie pytaj", dedykowanym córeczce Angelice podmiot liryczny czyni symptomatyczne zalecenia:

(...)
Już nie pytaj
elementarz nie zna takich słów
to wszystko wyczytasz
w twarzach prostych ludzi
(...)

W konkluzji wstępu do „Notatek..." zatytułowanego „Obszary najbliższe", Hanna Krupńska-Łyp z Uniwersytetu Rzeszowskiego podkreśla: „Prawdą jest, iż są to teksty bardzo osobiste, silnie osadzone w biografii ich autora. Potrafi on jednak na własne doświadczenia popatrzeć z dużym dystansem tak, że obraz jego przeżyć i emocji napiera rysów dobrze znanych każdemu odbiorcy, budząc w nim poczucie uczuciowej wspólnoty".


Adam Decowski: Notatki z Sieniawy, Wydawnictwo Oświatowe FOSZE, Rzeszów 2009.

 

Z archiwum

nie patrz na mnie Lucjuszu zimnym wzrokiem kamiennego popiersia.napij się ze mną whisky wiem wolałbyś wina z krzewów rosnących na zboczach Wezuwiusza mówisz in vino
Wieś ziewnęła – już z chmurą wpływa zapowiedz deszczu. Frasobliwe Chrystuski  mrużą drewniane
„Na początku słowa" to tytuł pierwszego poetyckiego zbioru Bogdana Piotra Kozłowskiego. Tom zawierający 40 najważniejszych dla autora wierszy podzielony został na 5 części i wzbogacony
piękno Twoje się składa,kiedy idziesz do mniea włosy Twoje są wiatremkiedy mówisz śpiewaszkiedy biodra Twe boki amfory z
W miesięczniku literackim „Akant" nr 7(189) 2012 na str. 9 – 10 zamieszczono tekst Leszka Wierzchowskiego, „Bogucki, bój się (Po) boga!". Odpowiadam, Bogucki nie boi się Jego Królewskiej Wysokości Regenta Polski i
Flamenco Wystukany rytm uderza w nerwy jak w struny Serce nie nadąża a pulsująca krewczerwieńsza niż jej sukniarozpiera krańce palcówNa jej twarzy rozpacz i miłośćoczekiwanie i nienawiśćdrżenie W ciasnej
*** Nie Ty–tońAle Smuda (toń !). *** – Demokracja  wszystko wytrzyma– A naród? *** – Drogi rząd…– Ale za drogi nie
Adam Jeż „życie pod prąd", trwale klejone elementami antykomunizmu, wyssał z mlekiem matki, „repatriantki" spod Stanisławowa (obecnie Ivano–Frankowsk). Ale ona nigdy nie mówiła o czasach wojny i terrorze
W profilu lisciaciszaprzelamalesjajak oplatek. W sitowiucisza szczapywypalonej wogniskuna popiól odradzajacyptakazzaglemskrzydlapostawionym Na
O uczuciach napisano już wszystko (?) Być może – to temat do dłuższej dyskusji – ale najnowszy tomik Weroniki Iwaniuk „Częstotkliwości" jest doskonałym argumentem dla tych, którzy

Zobacz też

Jerzy Utkin - kościół św. Antoniego w Pile

u ojców kapucynów krzyża krzepki konar
żyw Chryst w porywach wiary chociaż na nim pomarł

opodal Gwdy girlanda przez filtry witraży
światła promień gra barwą na skupionej twarzy

czuwaj święty Antoni patronie ubogich
dla których za wysokie tego świata progi

lekko drży sopran ciszy kiedy ich skarg słuchasz
przed modlitwą pokornych nie uchylaj ucha

Z archiwum

Jerzy Grupiński - Perełki z kutra DBK3

DBK3 to numer rybackiej jednostki z Dąbek, koło Koszalina. Robert Paweł Kamin jest bodaj jedynym poetą w tym kraju, będącym właścicielem czynnego kutra. Kaszub z dziada – pradziada. Ojciec Gerard, pochodzący z Rumi ma w Dąbkach opinię ryzykanta. Wiadomo, jeśli czyjś kuter wychodzi w morze przy 8ş - 9ş Beauforta lub przy temperaturze -25ş Celsjusza, to nikt inny tylko pan Gerard. Rodzina osiadła w Dąbkach w roku 1948 i prowadziła intensywne, spore gospodarstwo rolne – 16 krów, 2 konie… Trzymają się ziemi. Jak chwali się Robert Kamin – Nie sprzedaliśmy od 1948 roku ani piędzi, gdy inni…. Jest w tym pewno i myśl o stracie czyjejś, o zdradzie? Młodemu Kaminowi – Robertowi, też nie brakuje kolorów. Uprawiał karate, zapasy, kick-boxing, judo, sambo. Jest ministrantem i szafarzem w parafialnym kościele. Ukończył prawo na UAM w Poznaniu, teraz dopina tu swój doktorat z kryminalistyki. Nie nadąża – przerwał studia filozofii w Warszawie.
Robert Kamin jest autorem trzech książek: „Natchniony wiatr" (Zakład Poligraficzny POLIMER, Koszalin 2008), „Wiatr znad Bałtyku" (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2011), „Perełki życia" (Wydawnictwo PETRUS, Kraków 2014). Członek Klubu Literackiego „Dąbrówka" w Poznaniu oraz Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie. Dwie pierwsze z wymienionych pozycji to zbiory liryków skierowanych do tzw. szerokiego czytelnika. Autora nie interesują eksperymenty językowe, ryzykowne próby. Liczy się uczciwe uderzenie serca. Autorka wstępów do obu pierwszych tomików Beata Piocha, pisze: Znajdziemy w tych wierszach nawiązania do barokowego konceptu i tradycji hymnicznej. Brzmią w nich odległe echa «Ody do młodości»; znajdziemy obrazy rodem z romantycznej ballady obok wierszy o charakterze idylli. A wszystko z wcale niemałą domieszką emfazy i patosu, rozbuchanej egzaltacji i emocjonalizmu. Z kolei „Wiatr znad Bałtyku" opatrzyła komentarzem: W tym malowniczym i miejscami sentymentalnym świecie na «niwie miłości» przeżyć można «prawdziwy afekt» i «burzę gromowładnych uczuć», których obiekt i źródło, czyli liryczna bohaterka wielu utworów, uwieczniona została jako «bogini» i «niebiańska królewna, czarująca i pięknem wyśniona muza wiersza, anioł natchnienia».  

Więcej …
akant.org: