akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt

Edward Winiarski - Zmagania z czasem utraconym

(2 głosów, średnia ocena 3.00 na 5)
+ 13
+ 10

Na rynku wydawniczym ukazało się II, uzupełnione, wydanie tomiku znanego rzeszowskiego poety, fraszkopisarza i aforysty Adama Decowskiego, pt. „Notatki z Sieniawy". Wymienione w tytule miasteczko (Sieniawa) jest miejscem urodzenia autora. Stąd też zapewne tyle sentymentalnych, osobistych refleksji w zebranych utworach.
W inaugurującym zbiorek wierszu „Miasteczko" czytamy m.in.:

tutaj po raz pierwszy ujrzałem słońce
było wyniosłe
jak słonecznik w ogrodzie
(...)

Okres dzieciństwa i dorastania to nie tylko poznawanie zjawisk i symptomów otaczającego świata, ale ciągłe doświadczanie zwiększonej obecności osób bliskich: rodziców i rodzeństwa. Również postrzeganie domu rodzinnego jako środowiska bezpiecznego pod każdym względem, szczególnego azylu przed złymi wpływami z zewnątrz. Jednak realia rzeczywistości egzystencjalnej są nieubłagane: prawa biologii sprawiają, że rodzice odchodzą, reguły społeczne wymuszają rozchodzenie się rodzeństwa. Wówczas to dom rodzinny traci swoje dawne znaczenie, stając się coraz bardziej obcą, pozbawioną naturalnego ciepła i familijnej atmosfery, budowlą. Dlatego podmiot liryczny wiersza „Ojcu", z którym poeta wyraźnie się utożsamia, zauważa z żalem:

(...)
bo gdy będziesz już
po tamtej stronie chmur
żadna ścieżka nie zaprowadzi mnie
do rodzinnego domu

Zaś w wierszu „List", dedykowanym siostrze i braciom, z zatroskaniem dostrzega, że:

nasz dom
coraz bardziej w ziemię wrasta
(...)

jego podłoga
ostygła już od kroków matki
klucz dawno pożegnał się z ojcem

mnie też nie poznał
patrzył tylko zdziwiony
i podał chłodną klamkę

Z tego rodzaju oczywistością nie jest łatwo pogodzić się, zwłaszcza gdy w grę wchodzi znaczący zasób uczuć i wielorakie związki emocjonalne. Toteż w wierszach Decowskiego zauważyć można napięcie, jakim podlega podmiot liryczny; pomiędzy nieuchronną koniecznością przemijania a irracjonalnym pragnieniem zachowania określonych postaci, stanów rzeczy, sytuacji z przeszłości. Świadectwo tego rodzaju postawy znajdujemy w poświęconym pamięci ojca wierszu bez tytułu:

z tej drogi przecież
nie wraca się wcale
więc czemu słuch wytężam
u podnóża nocy
(...)

Trudno też zaakceptować, że długotrwałe obcowanie z domem rodzinnym może przerodzić się w obcość, toteż sporo otuchy dodaje wrażenie, że:

kiedy przechodzę
obok naszego domu
zawsze błogosławi mnie
krzyżem okna
(...)

(„List II")

Z tego rodzaju szczególnego naprężenia rodzi się doświadczenie, mądrość życiowa, godna polecenia, choćby najbliższym osobom. W wierszu bez tytułu, dedykowanym żonie, czytamy:

spróbuj pochylić we mnie
zieloną gałąź radości
ale zrób to uważnie bo obok
są jeszcze gałęzie bólu
obwisłe od cierpkich owoców
(...)

Z kolei w utworze pt. „Już mnie nie pytaj", dedykowanym córeczce Angelice podmiot liryczny czyni symptomatyczne zalecenia:

(...)
Już nie pytaj
elementarz nie zna takich słów
to wszystko wyczytasz
w twarzach prostych ludzi
(...)

W konkluzji wstępu do „Notatek..." zatytułowanego „Obszary najbliższe", Hanna Krupńska-Łyp z Uniwersytetu Rzeszowskiego podkreśla: „Prawdą jest, iż są to teksty bardzo osobiste, silnie osadzone w biografii ich autora. Potrafi on jednak na własne doświadczenia popatrzeć z dużym dystansem tak, że obraz jego przeżyć i emocji napiera rysów dobrze znanych każdemu odbiorcy, budząc w nim poczucie uczuciowej wspólnoty".


Adam Decowski: Notatki z Sieniawy, Wydawnictwo Oświatowe FOSZE, Rzeszów 2009.

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Z archiwum

Jan Burakowski - W poszukiwaniu zagubionych królów Polski

Obszerny, bardzo rzetelny i ciekawie napisany „Słownik władców Polski i pretendentów do tronu polskiego" Marcina Spórna i Piotra Wierzbickiego (Kraków 2004) prezentuje sylwetki 295 władców i pretendentów do tronu polskiego oraz książąt dzielnicowych. Znajdziemy tu również pretendentów trzeciorzędnych. Na przykład pod literą „A" poza królami Aleksandrem Jagiellończykiem, Augustem II i Augustem III oraz aspirującymi do polskiego tronu Aleksym Michałowiczem i Aleksym Aleksiejewiczem Romanowami, możemy także poznać biogramy Alberta, piastowskiego księcia na Strzelcach Opolskich (XIV wiek) i Andrzeja Tęczyńskiego (XVI wiek). Nie znajdziemy natomiast w tej publikacji dwóch władców koronowanych w Warszawie na królów polskich, którzy w dziejach Polski odegrali rolę niepoślednią – Aleksandra II i Mikołaja I – cesarzy Imperium Rosyjskiego. Nie znajdziemy ich także w żadnym innym słowniku królów polskich czy w wykazie władców Polski w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej. Przyczyna jest oczywista. We współczesnej historiografii polskiej obowiązuje aksjomat, prawda oczywista niewymagająca dowodów, że państwo polskie znikło w wyniku III rozbioru Polski i odrodziło się w 1918 roku. Między tymi datami państwa polskiego nie było; tworów quasi państwowych powstających na ziemiach polskich między rokiem 1795 a 1918 nie traktuje się jako państwa polskiego, czy choćby jego namiastki.
          Prawda oczywista… Jednak przy bardziej szczegółowej analizie dziejów „sprawy polskiej" w okresie zaborów rodzą się jednak wątpliwości. Na pewno do miana państwa polskiego nie mogą pretendować takie twory jak Wielkie Księstwo Poznańskie, Wolne Miasto Kraków, Królestwo Polskie proklamowane przez  cesarzy Niemiec i Austro – Węgier w październiku 1917 roku (choć jego Rada Regencyjna odegrała pewną rolę w kształtowaniu  odradzającego się państwa polskiego), czy też napoleońskie Księstwo Warszawskie. Na pewno nie można nazwać namiastką państwa polskiego zaboru austriackiego ( w tytulaturze cesarzy Austro – Węgier: Królestwo Galicji i Lodomerii) – choć od 1867 roku, po ogłoszeniu Autonomii Galicyjskiej, kwitła tu polskość. Bardzo daleko posunięta autonomia tej prowincji sprzyjała rozwojowi polskich elit politycznych i kulturalnych, instytucji obywatelskich, polskiej administracji lokalnej, sądownictwa, oświaty i kultury, kultywowaniu polskich tradycji. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku Galicja była jedyną częścią Polski posiadającą w pełni ukształtowany aparat administracji terenowej, sądownictwa i oświaty. Co więcej, wniosła w wianie odradzającej się Rzeczypospolitej nadwyżkę urzędników, nauczycieli, sędziów, których dotkliwy brak odczuwały ziemie pozostałych zaborów. A także dwa uniwersytety o uznanej renomie (Kraków i Lwów) oraz dobrze ukształtowany zaczątek narodowej akademii nauk (Polska Akademia Umiejętności w Krakowie). Cesarze Austro – Węgier nigdy jednak nie koronowali się na królów polskich, co więcej, uzasadniając swe „historyczne prawa" do części ziem I Rzeczypospolitej nie odwoływali się do tradycji polskich, lecz ruskich (Galicja i Lodomeria to zlatynizowane nazwy księstw ruskich – halickiego i włodzimierskiego, które w XIV wieku należały krótko do Węgier).
        Jedynym tworem politycznym w okresie zaborów, który ma istotne przesłanki by pretendować do miana państwa polskiego w pełnym tego słowa znaczeniu, jest Królestwo Polskie wykreowane na Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku, a szczególnie jego byt w latach 1815 – 1831. Podstawy do takiego statusu są wyjątkowo mocne: międzynarodowe uznanie państwowości, zakres autonomii, koronowanie w Warszawie władców składających przysięgę na wierność konstytucji polskiej, wreszcie rozmiar terytorium i liczba ludności.

Więcej …

Inne artykuły tego autora

Zobacz też

Jan Stanisław Smalewski - Ojciec

Tak, jak wcześniej obiecał córce, zaraz po śniadaniu zszedł do piwnicy i przydźwigał z niej fragmenty konstrukcji postaci ojca. Nogi, ręce i tułów. Wszystko wykonane było z płótna, siana i papieru, z niewielkim dodatkiem gliny i gipsu, bez których nie można by było zrobić stóp, dłoni i spowodować, aby figura stała się stabilna.

Więcej …

Z archiwum

Dziwnie zapętlił się mój czas Gdy tylko zwolnię rytm biegu, natychmiast przenikam w wymiar czasu dawno byłego Słyszę tykanie zegara w babcinym pokoju Wesoły śpiew krzątającej się mamy Widzę ojcaodkładającego
Istnieje tendencja do tak zwanej relatywizacji – sprowadzająca się zazwyczaj do powtarzania haseł – „wszyscy są równi", „wszystkie kultury są równe". Szlachetne, wielkoduszne poglądy, jakby się mogło zdawać
Od wielu lat usiłowałam zaprosić do Barcina literata urodzonego w tym mieście – Eugeniusza Koźmińskiego. Kilka lat wstecz uzyskałam korespondencyjną zgodę na promowanie jego twórczości. Kiedy w przeddzień
Nie patrzymy już sobie w oczy nie widzimy żywych twarzy wirtualna społeczność -każdy może być tym kim zamarzy. Nierealny człowiek wyobraźni bez dotyku zapachu bez prawdziwej przyjaźni.   WYCIECZKA -Proszę
Wygodnym przywilejem schyłkowego wieku jest szukanie dziur w całym; niekiedy bywam jak inżynier Mamoń z filmowego Rejsu: wtykam nostalgiczny nos w to tylko, co przykleiło mi się do wspomnień. Lubię konfrontować
Na pewno  wielu z naszego pokolenia było i jest  zafascynowani naszą – i nie tylko naszą – historią. No i oczywiście o  bohaterach  tejże historii; stąd wszelkiego  autoramentu napisane 
Do miasta przybył światowy kudłacz...Lud pytał, szeptał, a któż to tu zacz?- To nasz dobrodziej, wielki decydentZnaczny inwestor - rzecze prezydentWielkie browary, szyby
1) W naszym „wolnym” (wabiącym) telewizyjnym życiu jest jak w poezji. Poeta potrzebuje zainteresowania, oceny i czasami wydania przynajmniej dzieł wybranych. Trzeba interesować się mediami, oceniać, wracać do nich.
*  *  *Kiedy się na Pasterkę wybrała rodzina, wzięli ze sobą syna-neopoganina.Widząc tłum przed świątyniązmartwił się: – O rety!Na hit należy wcześniej kupować
Już dawno dla ciebie przebrzmiał krzyk żurawiaZwiędłymi liśćmi zapachniała jesieńNie ma już zwady ze światem inie ma świątecznych uniesieńŻycie się zużyło jak skrzypcowe strunyJeszcze śnią ci się dojrzałe
akant.org:

stat4u