Edmund Pietryk - Pokora

Poeta jest stale w drodze
powrotnej od śmierci
do dnia narodzin
gdy już na chmurę bólu nie liczy
ani nawet godzin
Ból jest banałem
cierpienie tylko obraża Boga
i tylko wstecz wiedzie ta ciernista droga.
Już słychać słaby krzyk niemowlęcia
i gaśnie poeta zanim się zaczął
Księżyc wysyła swoich posłańców.
Wysyła do nikąd i bez odwrotu.
Taka jest starych poetów psia pokora.
Już czas umierać.
Już przyszła ta pora.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora