Wojciech Kawiński - * * *

Idzie o deszcz który zmoczył najbardziej buntownicze kości
B. Péret

Twarde ziemia, czarna rola
wiatr na wierzbach i w topolach

Głodne nasze ziemskie sprawy
Czas jak sito, wciąż dziurawy;

Jego ślepe oczy (patrząc)
każde mgnienie–tchnienie znaczą

Barwą cierpką, ostrym pismem
znającym języki wszystkie

Obcość pojęć, gniew żywiołów
cieni nadrealny połów;

Tworzą mapę w tle kosmicznym
rytm pełen sprzeczności, licznych

Bo wiążących senną prozę
Z wędrówką za Wielkim Wozem
(wybacz nocy, że toniemy
wybacz światło, że gnijmy)

Mało–wierni w nie–miłości
dzieci instynktów najprostszych;


Połączeni linią, mało zborną
znawcy życia, o wymiarach porno

Truciciele własnego poznanie
nagrodzeni (i spuszczani w kanał)

Tak wytrwali, że milczą wymownie
wzięci w nawias, a więc we dwa ognie

2007

Również tego autora

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org