Mateusz Wabik - Wyjście z impasu

Grzegorz Olszański, zanim wyszedł jego najnowszy tomik zatytułowany „Starzy nieznajomi" był znany z 3 tomików wierszy: „Tamagotchi w pustym mieszkaniu" (Kraków, 1999), „Sztuka mięsa" (Bytom, 2001) i „Kroniki filmowe" (Warszawa, 2006). W 2006 roku poeta opublikował rozprawę o poezji Ewy Lipskiej pt. „Śmierć udomowiona". W 2009 roku ukazał się wybór wierszy Olszańskiego pt. „Wolny wybór" zawierający wybrane wiersze z jego książek poszerzony o dawne niepublikowane utwory oraz o garść nowych. Warto w kontekście publikacji autora wymienić także jego arkusz poetycki z 1995 pt. „Recytacje pamięci", z którego kilka wierszy znalazło się w głośnej antologii pt. „Macie swoich poetów" pod redakcją Krzysztofa Vargi, Pawła Dunina-Wąsowicza i Jarosława Klejnockiego, która promowała nową poezję w latach 90-tych XX-ego wieku. Wiersze z arkusza, a także z pierwszego tomiku Olszańskiego wpisywały się w poetykę górnośląskiej grupy Na Dziko, której Olszański był współtwórcą, tzn. jak inni poeci z tej grupy proponował maksymalne sfabularyzowanie poezji, język poezji śląskich poetów poszerzony został o zakres języka potocznego, poeci tej grupy nawiązywali w swojej poezji do zjawisk z kultury masowej i kultury rocka, krytycy także zauważyli, że postawa ja lirycznego wierszy górnośląskich poetów cechowała się egocentryzmem. Wszystkie te cechy jakie zaproponowali poeci ze Śląska były także charakterystyczne dla wielu innych poetów wczesnych lat 90-tych, jak np. poetów z kręgu pisma „brulion", jednakże na początku lat 90-tych górnośląska grupa była nastawiona na wpisanie się w ogół przemian i zjawisk poetyckich zachodzących w poezji polskiej niż pozostawanie w relacjach literackiego środowiska lokalnego, które nie nadążało za przemianami. Warto zaznaczyć, że poeci tacy jak Siwczyk, Majzel, Kobierski, Kuczok, Melecki, poetka Podgórnik, czy właśnie Olszański nie interesowali się polityką w przeciwieństwie do poetów „brulionu", także aż takiej jak oni uwagi nie przywiązywali do innych obszarów kultury niż kultura rocka, czy masowa. Pierwsze wiersze Świetlickiego nosiły znamiona fascynacji poetyką Nowej Fali, Koehler poszukiwał inspiracji w tradycji polskiego romantyzmu i w kulturze staropolskiej, Podsiadło zaangażowany był w ruch hippisowski (przynajmniej programowo), Biedrzyckiego fascynowały możliwości postmodernizmu i rozwoju techniki. Poeci ze Śląska mieli za to większe wyczulenie na społeczne przemiany na Śląsku po upadku PRL-u, a także zauważalny w ich poezji był wpływ poezji anglojęzycznej promowanej przez poetów i tłumaczy z „Literatury Na Świecie".  Jednakże przy uważnej lekturze poezji śląskich poetów – widoczne też były różnice pomiędzy twórcami tworzącymi grupę. O ile Maciej Melecki w swojej poezji ukazywał mroczne zaułki życia, powszechną niemoc, bezwolność w nowej rzeczywistości ustrojowej, potem podobnie jak Siwczyk przeszedł na pozycje awangardowe, gdzie już nie świat, egzystencja były materią wiersza, ale możliwości poezjotwórcze języka, to Olszański, Podgórnik i Kobierski wytrwali najdłużej przy postulatach jakie wysnuwała grupa. Kuczok porzucił poezję na koszt prozy, gdzie jak można zauważyć rozwija program grupy tylko zmienił gatunek. Olszański w tej grupie wyróżniał się większym nastawieniem intelektualnym, czy konceptualnym niż inni.
Omawianie nowego tomu wierszy Olszańskiego warto zacząć od wyjaśnienia tytułu „Starzy nieznajomi", który odnosi się do tytułu ważnej książki Bohdana Zadury pt. „Starzy znajomi" z 1986, w której krytyka zauważyła zerwanie z dotychczasową poetyką jaką uprawiał poeta z Puław. Do czasu wydania tej książki dzisiejszy redaktor naczelny „Twórczości"  uważany był za klasycystę, który nawiązywał w swojej poezji do tradycyjnego modelu wiersza, zaś tom „Starzy znajomi" przyniósł zerwanie z dykcją klasycystyczną, większe zainteresowanie ludzką egzystencją i idiomem mowy potocznej. Tytuł nowej książki Olszańskiego przetwarza znaczenie tytułu książki Zadury, gdyż tu poeta daje sygnał, że opisuje nieznajomych, zwykłych ludzi, znanych z obserwacji, lektury, czy też wymyślonych bohaterów, którzy gdzieś tam noszą dalekie skojarzenia z jednostkami realnie istniejącymi. Olszański jednak także w pewien sposób zrywa z pewnymi cechami swojej poezji – opisując innych, poeta jakby chowa się w cień, jego bohater liryczny, który w jakiś sposób miał kojarzyć się z osobą autora zostaje zastąpiony wieloma innymi bohaterami w wierszach. Poeta odchodzi w tym tomie od egocentryzmu charakteryzującego poezję pokolenia wstępującego do głównego nurtu polskiej poezji w latach 90-tych XX wieku. Jednak nie jest to łzawa liryczno-sentymentalna książka, poeta w swoich utworach jednak bywa i złośliwy i krytyczny do swoich bohaterów, co jakoś rekompensuje brak owego egocentrycznego ja lirycznego. Musiała nastąpić zmiana języka w poezji Olszańskiego, gdyż już po ukazaniu się drugiej jego książki pt. „Sztuka mięsa" w jednej ze swoich recenzji Karol Maliszewski zauważył, że ten tomik „zasygnalizował pewne znużenie, może nawet zawód. I to zawód podstawowy, wynikający z bycia poetą, koniecznością spełniania cokolwiek anachronicznych rytuałów", czuć było, że nowa książka Olszańskiego nie dorastała poziomem do świetnego debiutu jakim był tom „Tamagotchi w pustym mieszkaniu". Rozczarowanie sytuacją poety w świecie zdominowanym przez biznes, brakiem nowych osiągnięć, większego zainteresowania krytyki i włodarzy kultury poezją Olszańskiego było także zasygnalizowane zgorzknienie w kilku nowych wierszach dołożonych do „Wolnego wyboru", w których czytaliśmy o zazdrościach w świecie artystycznym, w ironicznym tekście „Sceny z życia literackiego" można było zauważyć rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami poety, a oczekiwaniami redaktorów ważnych pism na rynku w Polsce, które zostały ostro skrytykowane przez poetę. Jeden wiersz z rozdziału „Koniec końców" był pisany w masce Eksperta Ministerstwa Kultury. Można było w twórczości Olszańskiego wyczuć znużenie światem literackim w Polsce i wielkie rozczarowanie naszym światem literackim, które nieco przełożyły się na jakość wierszy. Wiadomo nie zawsze świetny debiutant odnajduje się w literaturze za paręnaście lat. Jednakże „Starzy znajomi" okazał się dosyć dobrym pomysłem na to by jednak mimo nie sprzyjających okoliczności dla poezji Olszańskiego nadal pisać, publikować i wydawać książki. Kiedy lingwizm, polityka, religijnie nastrojeni poeci wyparli z czasopism literackich rozpowszechniony kilkanaście lat temu wśród wielu poetów styl pisania egzystencjalnego.  Autor „Recytacji z pamięci" zajął się opisywaniem spraw zwykłych ludzi, relacje panujące w środowisku literackim wypadły z grafiku uprawianych tematów przez Olszańskiego.  Jest to na pewno model poezji nośny, poeta daje po herbertowsku świadectwo swoim czasom, po miłoszowsku opisuje zwykłych ludzi. Każdy buntownik by przetrwać musi, w którymś momencie odwołać się do tradycji poezji tego języka w jakim tworzy.  
W „Starych nieznajomych" znajduje się ponad 40 tekstów, które przeważnie w tytule mają imię męskie lub żeńskie. Jeden wiersz może kojarzyć się z osobą autora, gdyż ma w tytule jego imię „Grzegorz". Wśród bohaterów poezji Olszańskiego są: młode kobiety rozczarowane swoim życiem (jako matki i jako małżonki), wypaleni małżonkowie,  wdowiec, przeciętniak, który „w dzieciństwie wyróżniał się nade wszystkim tym, / że niczym się nie wyróżniał" („Gustaw (Wiersz w czterech tomach z epilogiem)"), starzec nierozumiejący swojej młodej żony, samotni faceci, bezrobotny, Zbigniew mylący życie z literaturą, któremu nawet śni się „że obudził się w środku wiersza", młoda kobieta, która pustkę życiową wypełnia seksem,  nastolatki odkrywające erotykę. W książce Olszańskiego mamy także wiersz zarówno będący opisem jakiejś postaci, ale także będący też nawiązaniem intertekstualnym do innych wierszy - „Julia (wiersz na motywach)", który odnosi się do wiersza Haliny Poświatowskiej z tomu „Hymn Bałwochwalczy" o incipicie „*** Jestem Julią…". Bohaterowie wierszy Olszańskiego nie są bohaterami z reklam, kasowych filmów, nie są celebrytami, wiodą swoje egzystencje z dala od podszytej kapitałem kultury sukcesu, jakoś – choć z trudem - radzą sobie ze swoim życiem, przeżywają załamania, dramaty, czują własną nieprzystawalność do świata, są rozgoryczeni mimo posiadania mieszkania, pracy, często czas wolny spędzają na pustych i bezsensownych rozrywkach jak koleżanki, bohaterki wiersza „Sabina & Kamila", które konkurują ze sobą „w długości spódniczek, głębokości dekoltów, ilości złamanych serc". Wiersze Olszańskiego w tomie „Starzy nieznajomi" są bardzo sprozaizowane, bazują na opisie bohaterów, można je nazwać prozą poetycką i pozbawione są wielu środków artystycznych. Jednak uważam, że nie jest to zbiór mikropróz, gdyż teksty Olszańskiego zachowują pewne cechy poetyckie – skrótowość opisu, pomija się rzeczy w wierszu, które wyłamywałyby się ze strukturalnej spójności, znaleźć można szczątkowo używane poetyckie środki wyrazu jak powtórzenia, w niektórych krótszych wierszach poeta dba o wersyfikację jak np. w „Ireneuszu", jednak w wielu jego wierszach wersyfikacja jest bardzo przypadkowa.
Nowy tomik Olszańskiego świadczy w pewnym stopniu o zażegnaniu pewnego kryzysu twórczego, na który lekiem była zmiana punktu widzenia, a także zmiana poetyki, jednakże nadal czuć w poezji Olszańskiego górowanie konceptu nad językiem poezji, jakąś jednostronność, przykrojenie wiersza do modelu poezji. Tu żaden wiersz jak się wciągnie w lekturę nie zaskakuje, nie zastanawia na dłużej, gdyż opisywane doświadczenia są udziałem wielu ludzi, których rozczarowuje przez nich prowadzone życie, którzy nie zadowoleni są z tego, że powzięte plany, zmiany w życiu nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. O banale i bylejakości życia wiemy aż nadto, wystarczy włączyć telewizor o 19:30 kiedy rozpoczyna się „Świat według Kiepskich". Materią poezji takie banalne egzystencje są od dawna, ale w takim maksymalistycznym ujęciu, pokazać wielorakość banalnych egzystencji spotykam się po raz pierwszy. Być może „Starzy znajomi" Olszańskiego doprowadziły pewne wątki znane z poezji Świetlickiego, Meleckiego, Kobierskiego, Macierzyńskiego do perfekcji. Z początku poeci debiutujący w latach 90-tych i później opisywali swoje zwykle egzystencje, doszukując się lub nie w nich drugiego dna, teraz Olszański (wcześniej na mniejszą skalę próbował to robić Macierzyński opisując np. bohaterki teleturniejów) opisuje banalność egzystencji innych. Ten tomik warty jest przeczytania z tego względu także, że Olszańskiemu o coś chodzi, kiedy tak zmienia style w książkach, optyki, tematykę. Może o to jak umiejscowić swoją poezję w świecie, jak znaleźć najlepsze miejsce zaczepienia dla siebie jako poety i jaka poetyka dla niego będzie najlepsza?  To jedno nawiązanie do poezji Poświatowskiej świadczy (a na pewno takich nawiązań jest w tomiku Olszańskiego więcej) też o tym, że wielu poetów współczesnych przestało już uważać poezję Świetlickiego za grubą kreskę oddzielającą dzisiejszość literacką (czy wczorajszość) od przeszłości. Notabene wcześniej Olszański napisał na potrzeby antologii „Interpretować dalej" szkic o tomie wierszy „Jestem Baba" Anny Świrszczyńskiej. Więc na pewno jako pracownik uniwersytecki, krytyk i czytelnik bardzo dobrze zna się na polskiej poezji kobiecej. Ja najbardziej ciekaw jestem co dalej stanie się z poezją Olszańskiego. Co napisze w następnym tomiku autor znaczącego debiutu sprzed lat? Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli czekać 7 lat na nowy tom poezji Olszańskiego.

Grzegorz Olszański, Starzy nieznajomi, Katowice 2013

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież