Janina Sokołowska - immunitet

w niedzielny wieczór przed realem ruch
kosmiczne zakupy wszystkiego co się może przydać
na potem
wyrastają wciąż nowe kępki drzew
miotający się między autami zatłoczony parking
wgnieciona maska starego citroena
szkiełka reflektora emitowane w powietrze
ślepa żarówka przewierca zasnute ciemnością niebo
powiedział że jest politykiem powinno się oglądać
wiadomości aby nie pomylić immunitetu z piaskiem
na butach. dygnąć stanąć jak słup soli przełknąć
złą ślinę i słowa wypalone na języku
mrówki nie dają się zdeptać
zbiegły się szybko przechodząc do ataku
obłażą ukryte miejsca
wystarczy kij w mrowisko