• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Fiodor Tiutczew - (1803 – 1873)

     ***
    W nieruchomej, dusznej ciszy,
    Niosącej zapowiedź burzy,
    Bardziej grę świerszcza się słyszy
    I czuje aromat róży…

    Popatrz! Chmura nadleciała,
    Grzmot przetoczył się z łoskotem
    I nieboskłon opasała
    Błyskawica szybkim lotem.

    Jakby nagle pośród znoju
    Nadmiar życia się rozlewał,
    Strugą boskiego napoju
    W żyłach płonął i omdlewał.


    Dziewczę, jakież to zmartwienie
    Młode serce niepokoi?
    Co zasmuca mrocznym cieniem
    Blask wilgotny oczu twoich?

    Czemu bledną i znikają
    Z twoich świeżych lic rumieńce?
    Jakie myśli cię nękają
    I palą usta dziewczęce…

    Przez zasłonę rzęs zalśniły
    W twoich oczach dwie łzy duże…
    Czy to krople deszczu były
    Zwiastujące bliską burzę?...
    (1936)

                      
                        ***
    Pamiętam wciąż chwile złociste,
    Pamiętam miły sercu świat.
    Byliśmy sami. Na pieniste
    Fale Dunaju zmierzch się kładł.

    I na pagórku, gdzie bielały
    Ruiny zamku pośród ćmy,
    Oparta o granit omszały,
    Niby boginka stałaś ty.

    Twe młode stopy dotykały
    Odłamków pokruszonych skał;
    Ostatnie zorze dogasały,
    Dzień tobie pożegnanie słał.

    Wieczorny wietrzyk mimochodem
    Igrał z fałdami twoich szat
    I strącał na ramiona młode
    Dzikiej jabłoni biały kwiat.

    Beztrosko w dal się wpatrywałaś…
    Skraj nieba ginął w szarej mgle
    I rzeka cichutko śpiewała
    W dole odwieczne pieśni swe.

    Radośnie śmiejąc się do niego
    Żegnałaś ów szczęśliwy dzień –
    I słodko, życia ulotnego
    Przemykał się nad nami cień.
    (1836)

                    
                         ***
    Dzień gaśnie, bliskie nocy mroki,
    Coraz dłuższy pagórka cień,
    Bledną na niebiosach obłoki…
    Już późno jest; dogasa dzień.

    Nie straszna dla mnie jest noc ciemna
    I przemijanie dnia też nie;
    Jedynie ty, zjawo tajemna,
    Chciej nie opuszczać jeszcze mnie!

    Jak skrzydłem otocz mnie ramieniem,
    Uciszyć drżenie serca chciej;
    Błogosławione będą cienie
    Dla zachwyconej duszy mej.

    Tyś z ziemi czy z nieba? Niestety,
    Próżno – kim jesteś? – pytam ja.
    Może aniołem, co kobiety
    Namiętną duszę w sobie ma.
    (1851)

                      
                         ***
    Jaśnieje słońce, woda śpiewa,
    Wszędzie jest uśmiech, wszędzie życie,
    Wesoło tez szeleszczą drzewa
    Kąpiące się w niebios błękicie.

    Śpiewają drzewa, błyszczą wody,
    Zewsząd powietrze tchnie miłością
    I świat kwitnący, świat przyrody
    Upaja się swą obfitością.

    Nic w tym nadmiarze upojenia
    Bardziej mnie szczęściem nie obdarzy,
    Niż jeden uśmiech rozczulenia
    Na twojej umęczonej twarzy…
    (1852)

    W wigilię rocznicy 4 sierpnia 1864 roku
    Oto wędruję szlakiem wielkiej drogi,
    Wśród cichych blasków gasnącego dnia…
    Bardzo mi ciężko, omdlewają nogi…
    Czy ty mnie widzisz, ukochana ma?

    Dzień się ku swemu końcowi już chyli –
    Ostatnie blaski nikną w nocnej ćmie…
    Oto świat, w którym myśmy razem żyli;
    O mój aniele, czy ty widzisz mnie?

    Jutro czas modlitw, czas na wspominanie
    Strasznej godziny w tym fatalnym dniu…
    Gdziekolwiek dusza twoja ma mieszkanie,
    Aniele jasny, czy mnie widzisz tu?
    (1865)

                       ***
    I znowu jak w latach minionych,
    Kiedy ja byłem jeszcze żywy,
    Stoję na brzegu zamyślony,
    Patrząc na Newy nurt leniwy.

    W błękitach iskry gwiazd nie płoną,
    Zewsząd urokiem cichym wionie
    I księżyc poświatę zamgloną
    Zsyła na zadumane tonie.

    Czy ja to tylko we śnie roję,
    Czy znów mam noc tę przed oczami,
    Gdy żywi byliśmy oboje
    I ten sam księżyc był nad nami?

    (1868)
     
                     Z rosyjskiego przełożył
                     Andrzej Lewandowski             


     

    Również tego autora