Damian Skawiński - Publikujemy w sieci (?)

Pojawienie się interaktywnego medium, jakim jest internet, prędzej czy później musiało odbić się także na kulturze i literaturze. Doszło do tego dość prędko – spora część środowiska literackiego już ładnych kilka lat temu przeniosła swoją aktywność twórczą w gąszcz witryn, a konkretnie blogów, portali, forów, pism internetowych, czy stron autorskich.
    Wystarczy komputer z dostępem do internetu, by przenieść się w rzeczywistość różnego rodzaju adresów WWW, zajętych przez poetów, pisarzy, krytyków, czy zwykłych entuzjastów literatury, bez skrępowania dzielących się swoją twórczością, czy wrażeniami na temat cudzej.


    Plusy…

    Wybierając publikację w internecie, korzystamy z licznych jego dobrodziejstw. Przede wszystkim powszechności - tysiące osób już w kilka chwil po ukazaniu się tekstu na stronie ma możliwość przeczytania go; w przypadku tradycyjnych wydawnictw jest to niemożliwe… A gdy doda się do tego szansę interakcji, publikacja papierowa wypada nie najlepiej – póki co. Internet to medium najszybsze i najbardziej opierające się granicom, zarówno geograficznym, jak i każdym innym. Dzięki temu twórca ma szansę szybkiego dotarcia do odbiorcy, który może od razu, za pomocą komentarza, czy wiadomości prywatnej dać informację zwrotną.
    Sieć to także niezależność od kolegiów redakcyjnych, całkowita swoboda wypowiedzi, czy wizja korzystania z nowych form wyrazu, niedostępnych dla papieru – takich, jak, np. hiperteksty. Ponadto, internet daje możliwość kontaktu z innymi twórcami, wymiany doświadczeń oraz nieskrępowanego, niezależnego prowadzenia działalności krytycznoliterackiej – bez względu na jej poziom i formę…

    …. i minusy

    Niestety, także w tym wypadku medal ma drugą stronę. Internet to przede wszystkim wolność i równość, niczym nie ograniczone. Portale, czy blogi literackie nie są zazwyczaj uwarunkowane działalnością żadnych kolegiów, decydujących, co publikować, a co odrzucić. Dziś wystarczy komputer z dostępem do sieci, by za pomocą bloga, konta na portalu, czy własnej strony móc dopisać sobie do biogramu: „poeta, prozaik, krytyk literacki". Codziennie w odmętach sieci pojawiają się tysiące nowych tworów, o różnej wartości – często dzieła naprawdę wybitne (oczywiście pamiętać trzeba o subiektywnych odczuciach każdego odbiorcy) giną w natłoku pozycji miałkich, bezwartościowych. Pojawiło się oprócz tego wielu domorosłych krytyków, którzy niczym Jan Marx starają się siać postrach wśród piszących współbraci, nie mając jednak ani potrzebnego warsztatu, ani najzwyklejszego oczytania.
    Internet spowodował także w opinii wielu odbiorców utratę znaczenia słowa pisanego na rzecz publikowanego, czy zagrożenie ochrony własności intelektualnej. Nie jest problemem zaznaczenie i skopiowanie całości lub fragmentu danego tekstu i wykorzystanie go na swój sposób. Ściganie internetowych plagiatów jest nierzadko walką z wiatrakami.