Jerzy Grupiński - TADEUSZ STIRMER

Budowniczy, budowlaniec mówiliśmy, mówimy o Tadeuszu Stirmerze podkreślając, że domy, te Jego domy ciągle stoją, są potrzebne. Żyją, rodzą się i umierają w nich ludzie. Jakbyśmy zazdrościli Mu, że robi coś naprawdę, że wynik Jego wysiłków jest sprawdzalny, potrzebny. To dążenie do ciężaru materii, ale i próby uwolnienia się od niej charakteryzują twórczość Poety – „…może nawet usłyszysz / pierwsze takty «Ody do radości»" („Europa").
Tadeusz Stirmer jest autorem pięciu książek poetyckich: „Dla nikogo mnie nie ma" (2002), „Na ścierwisku" (2007), „Łamana polszczyzna" (2009), „Bwana Polanda" i „Śpij dobrze, dziecko" (2011). Był członkiem Klubu Literackiego „Dąbrówka", Związku Literatów Polskich i Grupy Literackiej „Dysonans".
Ciężar słów, obowiązków pracownika słowa kojarzy się z początkami twórczości Tadeusza. Zaczynał bowiem jako rzeźbiarz, autor zwalistych, ekspresyjnych postaci noszących świadomie zaznaczone ślady dłuta.
Potem przyszedł czas na Pióro, na literaturę. Bohaterami wierszy stają się często ludzie przetrąceni, nieszczęśliwi, cierpiący – czuli i wrażliwi – jak w wierszu „Dziedzictwo":


Sąsiadka z naprzeciwka
przygarniała psy
i bezpańskie święta

Nie urządzaj się tu
zbyt wygodnie –
ucięła ostatnią rozmowę

Słyszę milczy balkon
że urnę wybrała i miejsce
że ją spalono po śmierci
                                                             Jak matkę

Zostawił nam utwory niełatwe, często trudne, z autorską tajemnicą, którą nie zawsze udaje się otworzyć, zrozumieć. Ale czy zawsze rozumiemy siebie czy innych – słowa, czyny? Kiedy przyjmujemy w siebie ciemność czyjegoś wiersza, czyż nie następuje porozumienie głębsze, większe niż przy kontakcie opartym o logikę, o empirię?
Na literacką ścieżkę wstąpił późno, jako dojrzały człowiek – mężczyzna. Debiutował w naszym klubowym periodyku „Protokół Kulturalny" wierszem o strychu, na którym nic już nie należy ruszać, przestawiać. Nie wiedział jeszcze wtedy, jak wiele zmieni się w Jego wierszu i życiu.
Tadeusz Stirmer – poeta, uczciwy aż do bólu i prawdomówny, wyjątkowo uczulony na fałsz, zwłaszcza kłamstwo wiersza i obłudę. W odautorskim posłowiu do książki „Bwana Polanda" pisał:

„Niewiele tych wierszy, nad licznymi ciąży duch, pamięć, strach bezsennych nocy, bywa, że miłość. I nie najważniejsze jest, jak owe wiersze zostaną odczytane. Liczy się nade wszystko pasja i egoizm, próba indywidualnego języka w opisywaniu świata, szczególnie, kiedy świat rozrasta się do wielkości pojedynczego człowieka oraz pytania: dlaczego?"

Tak, miał (idąc słowami Jego wiersza) „zdolność do wdrapania się / po tych cholernie stromych schodach / po laur po całokształt" („Pokolenie").
Krzysztof Lisowski, w jednej ze swych ostatnich książek, zastanawia się: co czynić, gdy świata jest za dużo. Gdy czytamy wiersze Tadeusza Stirmera, pytamy – a gdy człowieka jest za dużo? Może jest właśnie tak, że Tadeusz Stirmer swoimi słowami pragnął wymierzyć sprawiedliwość człowiekowi i światu, wystawić świadectwo moralności, wyznaczyć granicę między dobrem a złem. Nie oszczędzając i siebie… Stąd siła, sarkazm, ironia tych tekstów.
Pamiętamy… Dopiszmy więc jeszcze, że z inicjatywy Łucji Dudzińskiej dowodzącej Grupą Literyczną „Na krechę", w dniu 13 II 2014, w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu, odbyło się ogłoszenie wyników I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Erotyk na krechę" im. Tadeusza Stirmera.
Wiersz jak testament, tekst sakralny, zaklęcie, magiczna formuła spisana chropowatym językiem profanum, milczeniem. Zostaje w nas – Tadeuszu – pamięć, znak Twego serca i ręki. Twoje wiersze – Słowo.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież