Katarzyna Michalewska - MIĘDZY PUSTKĄ, A PEŁNIĄ

Wiersze Mirosławy Poncyliusz z nowego tomiku pt. „Zdarzyło się" wpisują się w nurt poezji kobiecej, związany z twórczością takich poetek, jak Julia Hartwig, czy Ewa Najwer. Jest to poezja przeniknięta ciepłem, wrażliwością zmysłowa, bliska życia, w której: "ziemia drży/tańczą rozdarte drżeniem trawy/w powietrze czyste/niby szept/pomarańczowe drzazgi świtu/ /W świt/. Jest to zarazem liryka osobista, uważna, dyskretna, poddana dyscyplinie formalnej.
Poezja ta nie stroni od delikatnej ironii jako antidotum na nadmierny dramatyzm, lub sytuacje „nieprzyzwoicie liryczne": /"Prostuję plecy/układam ciebie do wiersza" /Wyżej/, /"nie uniosą cię postrzępione skrzydła /.../ nie jesteś już dobry/w sklejaniu filiżanek" /Udar/.
Mirosławie Poncyliusz udaje się uchwycić w swoich tekstach świat, jako dynamiczny strumień współwystępujących zdarzeń. Pojęcia ja, moje stają się płynne. Taka wizja, udzielająca się czytelnikowi, skłania do pogodnej, kontemplacyjnej postawy wobec rzeczywistości–nawet tej czasem traumatycznej, z jaką spotykamy się np. w wierszu „Szpital w sercu miasta".
W książce Poncyliusz znajdziemy wiele udanych „spotkań słów, które się sobie dziwią" jak mówił o metaforze ks. Jan Twardowski. W impresyjnym „ Przemilczeniu" pisze poetka: /"Nieświadomie mnie ranisz/krople krwi spadaj a/w czerwony horyzont/a ty mówisz/ – Jaki piękny zachód słońca/.
Poncyliusz potrafi zaskoczyć czytelnika kunsztowną grą językową zwieńczoną nieoczekiwaną puentą: /"Rozglądasz się we mnie/ślepy strumień szaleństwa /.../ Nie słyszę/rozglądam się w tobie zachłannie /.../ Znalazłam siebie – /Lustro/, biegle włada językiem paradoksu oddającego złożoność uczuć podmiotu lirycznego: /"przeraża bicie serca i twój spokojny oddech /Bliskość/, /"kocham bo boję się nienawidzić"/.
Poetycka rzeczywistość, tworzona przez autorkę „Zdarzyło się", zanurzona w zwyczajnych ludzkich doświadczeniach: narodzin, miłości, śmierci, przenosi, podobnie jak wiersze Ewy Najwer–poza czas linearny /"czas nie ma wymiaru"/, poza kontekst historyczny–ku naturze, ku bezczasowej tajemnicy życia w której – jak zauważył Piotr Kuncewicz–uczestniczy nasze ciało, rządzące się innymi prawami niż świadomość:
/"Chciałam umrzeć–oddech nieznanej ziemi/ wpadał przez uchylone drzwi/, a moje prostackie ciało niczym balast/trzymało mnie pod batystowym baldachimem" /O doskonałości/.
Poetce znacznie bliżej jednak do misterium ciała i „strumienia życia", niż do abstrakcyjnej metafizyki „ciała kosmosu" i „duszy Siwy". Przecież właśnie: /„Drobne kobiety w kolorowych chustach /wiedzą co jest ważne /.../ niosą na plecach wysuszone wiązki/nieuchronnego losu/Pustynia/.
W kobiecie dokonuje się najważniejszy cud–codziennych narodzin /Zdarzyło się/. Rodzenie jest aktem prawdziwie metafizycznym. Poetka zdaje się nawiązywać do motywu śmierci i odradzania się obecnego w idei reinkarnacji i doktrynie wiecznego powrotu: /dusze unoszą się /.../ spadają kroplami w ciała matek /by odrodzić się/ na nowo" /doskonałości/.

Mistyka dotykania smakowania, wąchania, pozwalająca człowiekowi „scalać się z Prawdą w Tańcu'", „wgryzać się ziemi pod skórę/codziennie dotykać jej zakrzepłej krwi" /Tunel/ znalazła swój najpełniejszy wyraz w trzeciej części tomiku „Gorączka", stanowiącej zbiór poetyckich impresji, z egzotycznej podróży. Barwne, rozwibrowane obrazy, nasycone znaczeniami i oryginalną metaforyką silnie oddziałują na zmysły i wyobraźnię czytelnika.: /"powietrze ciężkie od ziół/ owoców i potu objuczonych osłów / Farbiarze uwijają się/niczym owady pośród kwiatów" /Archipelag/.
W „Gorączce" zarysowują się szczególnie wyraźnie sprzeczności obecne w tomiku: między ruchem, a niezmiennością, /Mistyka/, namiętnością, a skupieniem /Odradzanie/, trwaniem i przemijaniem.

Mirosława Poncyliusz /podobnie jak Marianna Bocian/ mogłaby powiedzieć o sobie, że nie pisze literatury. Jej wiersze to zapis z każdego człowieka – jego codziennych tęsknot, dramatów, radości. Poetce udaje się jednak uniknąć pułapki sentymentalizmu, „małej prywatności". Dzieje się tak, między innymi dlatego, że nie przestaje ona poszukiwać czegoś, co kryje się za migotliwą zmiennością uczuć i zdarzeń, czegoś, co: "scala materię życia, łącząc ze sobą wrażenia, łącząc ze sobą dni" /K.Kawafis/ w: „ulotności  powiewu sunącego po białych szatach" /Tunel/. Szuka ona Pustki? A może...Pełni? W mistyce i w fizyce / wie o tym poetka–elektronik/ nierozdzielnie ze sobą związanych...

Mirosława Poncyliusz: „Zdarzyło się". Wydawnictwo Liberum Arbitrium 2011