Marta Wolańczyk - Pielgrzymowanie pamięci

Mieczysław Arkadiusz Łyp uradował nas nowym tomikiem poetyckim Dalekie Światła Radomska wydanym w Rzeszowie w 2013 roku. Treść tomiku wyjaśnia dobrze fragment wiersza autora:

Chciałem powtórzyć
pragnienie wielkiego poety
ale i zwykłego człowieka:
być samym czystym patrzeniem
(…)
I tu
obudził się we mnie Mieciuś
wrażliwy delikatny
z tęsknotą za tamtymi ludźmi
stawami z grubym lodem
zaspami białą Wigilią

Jak widzimy, chęć „suchego", obiektywnego oglądu rzeczy jest zakłócana przez nadchodzącą tkliwość do opisywanego świata (zjawisko to przedstawił już Zbigniew Herbert w wierszu Czułość). To trzymane w ryzach uczucie przejawia się subtelnie w tęsknocie za przeszłością, zachwytem nad pięknem świata czy podziwem dla ludzkiej dobroci. Na pierwszy rzut oka poezja z tomiku to właśnie takie czyste patrzenie, które przeradza się nieraz w czuły i osobisty opis. Gdy wejdziemy głębiej w wiersze, widzimy że Dalekie światła Radomska przepełniają głębokie pytania o mechanizm przemijania, pamięci, jak również wołanie o nadzieję i dobro.
Świat przedstawiony w wierszach to przede wszystkim rodzinny dom, wsie, sady, ogrody, łąki, rzeki i stawy, a także małe miasteczka. Dawno już zauważono charakterystyczne dla autora liczne odwołania do świata kultury i sztuki. Wiele napisano już o obrazowości, malarskości, zamiłowaniu do konkretu w wierszach Mieczysława Łypa, o spokoju, harmonii
i sielskości przyrody w jego poezji. W jego tekstach jest wyczuwalna przyjemność
z obcowania z florą, radość i duma z gospodarskich plonów. Pobrzmiewa rejowskie zadowolenie z wiejskiego dobrobytu:

Kto ma owce i pszczoły
ten gospodarz wesoły

  Przypomnę tylko o pewnych symbolach, które często się pojawiają w tomiku. Brzezina przywołuje nostalgię znaną z opowiadania Iwaszkiewicza, gdzie również pojawia się temat nieuchronności śmierci. Kuropatwy na śniegu Chełmońskiego, zagubione
w pustkowiu, korespondują z pojawiającym się niekiedy w wierszach lękiem przed nieznanym, ślepym losem. Powracająca w wielu tekstach tajemnicza biel może oznaczać zarówno przeszłość, odchodzenie, zapomnienie, jak i śmierć:

Żółty tulipanie – chroń
od bieli koniecznej a nieuchronnej

Częstym obrazem jest leniwie płynąca rzeka, San, Wisłok, Wisła, ale również i jakaś bezimienna. Jest ona bardzo nośnym symbolem. Może oznaczać upływ czasu, nieuchronne przemijanie, granicę miedzy przeszłością a teraźniejszością, dzieciństwem poety a jego chwilą obecną, zapomnienie a jednocześnie pamięć, a nawet mitologiczne rzeki Styks i Letę płynące w krainach umarłych. Kojarzy się z tym tytuł drugiego zbioru cyklu Mosty pamięci, łączące przeszłość z teraźniejszością, umarłych z żywymi. Rzeka przypomina też
o Heraklitowej zasadzie Panta rhei - Wszystko płynie, a więc wszystko przemija, nic nie jest stałe.
W Dalekich Światłach Radomska często pojawia się motyw drogi. Oznacza ona życie każdego człowieka, od narodzin po śmierć, ale również jego ciągłe podróże, gdzie zawsze następuje odejście, ale nie zawsze powrót. Na wiejskiej drodze, tak jakby odchodziła, pojawia się często w pamięci autora jego matka. Również sam autor wyznaje:

Ciągle jestem w drodze
Wędruję jak piękni Cyganie
z tamtych kolorowych taborów
Spotykam Nowych

W drodze towarzyszy nam nieraz lęk przed nieznanym, czeka nas pełno niespodzianek, zarówno tych dobrych, jak i złych, dlatego też poeta prosi:

Niech drogi będą dalekie i bliskie
ale nigdy zatopione we mgle
samotności i smutku

Dalekie światła Radomska to powrót do odległych miejsc, rodziny i przyjaciół. Przeszłość jest opisana z nostalgią, niekiedy tylko pojawia się ostra świadomość bezpowrotnej utraty, niemożliwości pełnego powrotu do tamtych miejsc, wreszcie do bycia ponownie tamtym sobą – dzieckiem chronionym przez rodziców, nieznającym jeszcze zła świata:

Rozpaczliwie szukamy tamtej ufności
i tamtych ludzi

Poeta jest świadomy mechanizmu działania pamięci, która zwykle idealizuje przeszłość, inne miejsca i chwile (jak w Arles, gdzie podobno wszystko było inne)
i przeciwstawia ją dużo gorszej teraźniejszości. U Mieczysława Łypa nie odnajdziemy jednak, tak częstego w utworach wspomnieniowych, ostrego przeciwstawienia dobrej, pięknej, sielskiej przeszłości dużo gorszej teraźniejszości. Przyroda widziana oczami pamięci jest równie piękna jak ta współczesna. Rodzina i przyjaciele znani ze wspomnień, którzy odeszli to dobrzy, życzliwi ludzie, ale przecież tacy istnieją również dzisiaj. To, co wyraźnie różni oba czasy to fakt, że niegdysiejsze dziecko – Mieciuś było ufne, pełen wiary w dobroć świata, bo chronione przez rodziców, zaś dzisiejszy poeta Mieczysław jest już świadomy przemijania, zła i odczuwa lęk przed nieznanym losem. Mężczyzna powraca do przeszłości
w poszukiwaniu nie tylko dawnych ludzi i miejsc, ale też i uczuć. Chce tam odnaleźć w pełni dobro, ufność i nadzieję, ale i samego siebie. Wyznaje, że odnajdując je: I tak zaczynam się od nowa. Powrót to ponowne narodziny, szukanie swej tożsamości i sił do życia.
Dom, ojciec, rodzina dawały dziecku poczucie bezpieczeństwa, w jego pamięci są synonimami nadziei. Szczególne miejsce wśród nich zajmuje matka. Poeta wierzy, że właśnie po tej Jedynej, wyjątkowej osobie odziedziczył wrażliwość na piękno przyrody, że natura pełniła w jej życiu równie wielką rolę, jak i w jego. Zatroskana matka, nie śmierci się lękająca, lecz modląca się o szczęśliwe oswojenie niezbadanego losu zapewniła poecie szczęśliwe dzieciństwo, ale on, dorosły człowiek, nadal potrzebuje jej ciepła i życzliwości. Jednocześnie, po latach postrzega tę ostoję już jako słabą, spracowaną i bezbronną kobietę, chciałby dać jej ciepło i opiekę, ocalić w swej pamięci i wierszach.  
Mieczysław Łyp stawia odwieczne pytania o mechanizm przemijania. Czy śmierć to tylko gorycz utraconej cielesności? Co po tym ciele, materii pozostaje? Jak działa pamięć? Czy rzeczywiście ocala to, co utracone, czy jest tylko tego namiastką? Poeta wyjaśnia, że pamięci, wieczności pomagają fotografie. Mali bracia Łypowie ocaleni dla matczynej wieczności mogą przypominać sobie samych siebie sprzed lat. Również muzyka skrzypiec, zarówno ta z wielkich sal koncertowych, jak i wiejskiej kapeli, niesie chwilę i wieczność, przenosi pamięcią w przeszłość. Cmentarne znicze przywołują zmarłych. Przedmioty, gesty Wiesławy Rybki próbują oddać dawne czasy. Przyroda również przywołuje przeszłość, ale czy robi to zawsze i w jakim stopniu? Słonecznik kojarzy się poecie z matką, sad i owoce
z ojcem, macierzanka z młodzieńczymi spotkaniami z Anną. W jednym z tekstów czytamy:

Przychodzą do mnie zioła z Brzeziny
rozchodnik od matki
macierzanka z listów Anny

W innym z kolei poeta pisze:

Czarny bocian kołysze rzekę
Jak bojkowską kołyskę
Cieniem okrywa dawne ciepło białych kamieni
zamazuje zaciera zatapia
ślady moje ojca imion i osób

Gaśnie pamięć
Błyszczy tylko kopuła białej cerkwi

Może jest i tak, że natura budzi w pamięci poety - wybranej jednostki skojarzenia
z konkretnym czasem czy osobą, ale dla innych wiejski pejzaż nie jest już żadnym symbolem czy znakiem pamięci. Może to właśnie świat przyrody i materii pozostaje, zaś pamięć przemija?
Mieczysław Łyp przywołuje także horacjańską zasadę, że poezja przechowuje
i utrwala:

Matko
nie bolej
Moje słowa najpiękniejszym schronieniem

W innym wierszu twierdzi, że zmarli członkowie rodziny Otwierają świt blaskiem moich słów. Jak widzimy, fotografie, muzyka, przedmioty, gesty, przyroda, poezja to słudzy pamięci.
Poeta uparcie walczy z czasem i ciągle przywołuje dawne obrazy i dźwięki. Wyznaje np.: Pamięć ojca niosę, w innym miejscu zaś: Z przeszłości dochodzą znajome głosy czy: Nie płowieje we mnie Radomsko. Ale czy można spamiętać wszystko i na trwałe? Może jest tak, że wierność – pamięć nie polega na zapamiętaniu wszystkiego, lecz na emocjonalnym stosunku, czułości do przeszłości:

Urzeczenie jak zaklęcie wierności
(…)
Płowieją rozmowy z najbliższymi
ale rozpoznajemy ślady najdroższe
Wracamy w przeszłość pełną znaczeń
i pełną nazwisk już odległych
ale jakże bliskich

Podmiot liryczny stara się zachować jak najwięcej we wspomnieniach, wie jednak, że nawet one nie przywrócą w pełni tego, co utracone. Pamięć to nie to samo co realna obecność, to za mało, przeszłość nigdy nie wróci, śmierci nic nie jest w stanie pokonać, a on sam nigdy nie będzie już taki sam, jak był kiedyś. Dlatego też pyta:

Ale gdzie twarze drogie?
Ale gdzie twarze kochane?
Ale gdzie kuropatwy z białych zasp?
Ale gdzie ta choinka świecąca światełkami marzeń?
Ale gdzie ta choinka z wiarą w dobry świat?

Czy wreszcie jest tak, że sama pamięć, choć cenna, przeszkadza w pełnym cieszeniu się teraźniejszością, patrzeniu na współczesny świat „bezpośrednio", nie zaś przez pryzmat wspomnień? Poeta pyta o to podczas podróży pociągiem:

Jak dojechać do Przemyśla?
Jak uciszyć dzwony pamięci?
Jak cieszyć się miastem i Sanem?

Okazuję się jednak, że przed przeszłością nie ma ucieczki. Jak zawsze przywołują ją ujrzane realnie obrazy:

Na śnieżnych polach za Łańcutem
Kuropatwy znów wybiegają z mojego dzieciństwa

W tych jakże trudnych rozważaniach o przemijaniu i pamięci autor Dalekich świateł Radomska stawia pytania i snuje rozważania, ale nie daje na nie jednoznacznych odpowiedzi, bo te nie istnieją. Dzieli się tylko z czytelnikiem swoimi refleksjami, zachęca do myślenia
o wieczności i upływie czasu.
Oprócz tych filozoficznych pytań poeta, tak jak niegdyś utrwalona na fotografii matka, pyta o sens życia. Snuje refleksje:

I wszystko jest podróżą wędrówką
- wiecznym pielgrzymowaniem
I wszystko jest sosną żywicą brzozą
- rześkim porankiem
I wszystko jest chóralnym śpiewem
o oraniu i o wyoraniu skarbu

Wszystko jest lipową aleją z odpustowym gwarem
i otchłannym wołaniem pokoleń

Jak już wspomniano, życie jest drogą, wieczną podróżą, ciągłym zaczynaniem od nowa. Odbywa się ona w łączności z przeszłością, z poprzednikami. Umila ją bliskość przyrody i odpust – odpoczynek, kontakt z innymi ludźmi. Sens życia wyraża biblijna przypowieść o tkwiącym w ziemi skarbie – o odnalezieniu go i poświęceniu wszystkiego, by go dostać.  
Podmiot liryczny, którego można utożsamiać z samym autorem jest świadomy kruchości życia i odchodzenia w zapomnienie. Przeszłość kojarzy mu się bardzo pozytywnie, z ciepłem rodzinnego domu, wiarą w dobry świat i ludzi. Przyszłość jest nieznana, może budzić niepewność. W wierszach jest mowa o nieznanym, niezbadanym żywocie, nagłych zdarzeniach losu i ślepym losie, który powoduje nieokreślony lęk, wyrażający się w pytaniu: Kto dziś przyniesie nadzieję? Schronieniem przed nim są: przyroda, piękno świata, wspomnienia, rodzina i przyjaciele.
Mieczysław Łyp to poeta przedstawiający piękno świata, opisujący go z czułością
i zachwytem. Jego twórczość jest bezpretensjonalna i szczera. Nie moralizuje, lecz stawia pytania i snuje rozważania. Szuka dobra, nadziei i optymizmu w trudnym świecie. Czyż to nie są właśnie podstawowe zadania poezji?