Stanisław Grabowski - Mój przyjaciel pesel

Andrzej Walter to nie tylko utalentowany pisarz, poeta i animator kultury, ale i znakomity fotograf. Opublikował dotychczas m.in. tomy wierszy: Miłość; Tam, gdzie zebrałem poziomki; Śmierć bogów, obecny jest w antologiach, ściera się polemicznie jako publicysta.
Ostatnio pisarz przyjrzał się uważniej peselowi.
W jego najnowszym tomie wierszy zatytułowanym Pesel czytamy:

    został mi
wykluczony z wszelkich nurtów
zwinięty w trędowatą dłoń
nowoczesny numer pesel
    [...]        
                (numer)

[...] Oto człowiek
sztuczny byt
pesel numer zdarzenie

                (człowiek)

ktoś z kapelusza wygrzebał
pięć złotych
chodź Pesel
pójdziemy na wino
[...]

(inter city)

To tom bogaty w asocjacje, pełen obsesji, gasnącej nadziei i wiary (poloneza czas zacząć/ i dotrwać do końca), pozbawiony już młodzieńczych złudzeń, z sarkazmem łączący mit z powszedniością (mieli złoty róg/ potem pękły sznurówki),odcinający się od medialnego zgiełku, w którym poeta po staropolsku kłania się literackim idolom, ale pozwólcie, że napiszę nieco o peselu.
Według Wikipedii pesel powstał od nazwy Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności, który został wprowadzony w Polsce w 1979 r. przez organy państwa na mocy ustawy z 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Zawiera 11 cyfr "jednoznacznie identyfikujących określoną osobę fizyczną". Tyle w największym skrócie.
W słownikach języka polskiego brakuje tego słówka. Jednak narzekać na pesel? Delikatnie mówiąc, próby  i de n t y f i k a c j i  ludzkiej istoty obecne są w najstarszych cywilizacjach, np. w starożytnym Egipcie odczuwano je szczególnie dotkliwie, ale nie tylko. A kiedy wymyślono znaki Zodiaku, to w jakim celu? A na greckim targu nie wystarczało, że niewolnik był niewolnikiem, znaczono go jeszcze wapnem, ot taki "pesel". A co przyniósł faszyzm. Mój ojciec do końca życia miał na przedramieniu cyfry, którymi naznaczono Go po wzięciu do niewoli. A współcześnie taki tatuaż z czym się kojarzy... Ale dość dywagacji.
    Naiwny czytelnik może sądzić, że w poetyckiej książce Waltera chodzi o pesel i tylko o pesel. Ale poeta operuje przecież środkami poetyckimi, metaforą. Pesel to symbol wielu innych rzeczy. Kto ciekawy niech podłoży pod niego co zechce. Może to robak nienawiści, który nas toczy. Futro żony. Nowy samochód sąsiada...
Jednak głównym źródłem pisarskiego niepokoju w tym tomie jest, tak sądzę, konflikt pomiędzy Naturą spod ręki Boga i Cywilizacją spod ręki człowieka. Konflikt, którego rozwiązanie nie jest możliwe. Gdyż natura to nie tylko róże w ogródku, ale przede wszystkim trzęsienia ziemi, tajfuny, tsunami. A symbolem cywilizacji nie jest ciepła woda w kranie lecz raczej coś z potężnego arsenału militariów, np. rakiety balistyczne.
Komu zaufać, w którą stronę iść? To są pytania trudniejsze od "panie premierze, jak żyć?"
Walter to nonkonformista w konformistycznym świecie. Na jak długo wystarczy mu żarliwości i zapału? Urodził się zaledwie w 1969 roku. Nieprzyzwoitością byłoby gdyby się nie buntował, nie zadawał brutalnych czy kłopotliwych pytań. W tomie pod pięknym tytułem Miłość i wypełnionym pięknymi wierszami oraz pięknymi fotogramami czytamy:

    jak naprawiać świat
kiedy tak naprawdę
nie potrafimy naprawić uczuć

Wróżę mu trudny bój o własną tożsamość i daleką poetycką podróż. Oby tylko nie zszedł z obranej drogi. Wierzę jednak, że mu się uda. W końcu poetycka gwiazda, która nad Gliwicami świeciła Różewiczowi zanim nie wyprowadził się do Wrocławia, ma dalej komu świecić.
Strofa Waltera jest ostra i precyzyjna, nadto oszczędna, czuje się ekonomiczne wykształcenie poety. Można ją już nazwać walterowską, czyli własną i rozpoznawalną, aleć udawać, że nie ma powinowactw pomiędzy Różewiczem a Walterem. Ależ są. Tym większa chwała następcy. Stary Poeta całe życie był atakowany, kwestionowano jego twórczość. Podobnie jak każdą artystyczną wielkość u nas. Przykładem, choć nieco z innej branży jest Czesław Niemen, a wspominam o nim dlatego, że właśnie minęła 10 rocznica Jego śmierci.
Najkrócej, znając poprzednie tomiki poety widzę, że ostrza nie stępił, wręcz przeciwnie. Wszedł w ostry spór ze współczesnym światem, z tym co przynosi nam co dzień XXI wiek. Podjął się niezwykle trudnego zadania, ale chyba zgodnie z zawołaniem "Cięższą podajcie mi zbroję". Bo taki jest obowiązek poety w niepoetyckim świecie. Andrzej Walter o tym wie.
I widzę powinowactwo jego poezji z poezją jego rówieśnika Jarosława Zielińskiego (1971–2012), autora tomu Słowa i linie. To dobrze, że podobnie jak oni myśli wielu młodych twórców. Znaczy to, że poeci zostaną z nami, choć Andrzej Walter wieści: "Nadchodzi świat totalny. Poezja w nim przetrwa – mając takich poetów jak wyżej przywołani (tj. Mickiewicz i Różewicz – S.G.). Czy przetrwamy w nim my?".
A wracając do peselu. Od lat chodzi mi po głowie scenariusz filmu pt. Ostatnia rakieta. Zlikwidowano wszystkie rakiety mogące zniszczyć ziemię i ludzkość, oprócz tej jednej jedynej ukrytej w skałach Kaukazu. Próbują do niej dotrzeć dwaj fachowcy od zabijania. Przeciwnicy, bo jeden z Zachodu, a drugi reprezentuje Wschód. Prą do przodu, mimo wszelkich przeciwieństw. A czynią tak, gdyż obaj zostali zaczipowani, i ktoś gdzieś tam zdalnie nimi steruje. Walczą z sobą na kije i kamienie. Innej broni pod ręką nie mają. Kto im przeszkodzi, odwiedzie od ostatniej zbrodniczej posługi "na rozkaz"? A może pokona ich najzwyklejszy odruch serca, jakaś emocja, która nie miała prawa się narodzić, uczucie? Jak będzie miała na imię: Ewa, Jaga? Nie umiem dokończyć tego scenariusza, ale może dokończy go... życie?

Andrzej Walter, Pesel, projekt okładki Andrzej Walter, fotografiki Juliusz Patalas, Wydawnictwo Pisarze.pl, Warszawa 2013.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież