Remigiusz Wlast-Matuszak - „Nasze" Dzieci Resortowe – Media & Co.

Ze smutkiem stwierdzam, jako chrzescijanin i etatysta, ze nie wszystkie dzieci sa nasze, a niektóre to wrecz dorosle okazy z kultowego horroru „Omen" czy „Egzorcysta" -  wystarczy odrobina wyobrazni by red. Foxa czy red. Stokrotke spotkac w „Nocnym pociagu z miesem".
    Autor okladki do „Resortowych Dzieci MEDIA" -  Radoslaw Krawczyk po przeczytaniu testów tez musial miec podobne skojarzenia, czemu dal wyraz w ikonie osmiorga upiorów rodem ze sredniowiecznych obrazów straszacych pieklem. Red. Jacek Z.  tez tak to odebral, stad jego pozew sadowy, sekwestr nalozony blyskawicznie przez sad na pierwsza czesc nakladu, no i w konsekwencji druga wersja okladki z biala dziura, która jest bardziej obrazliwa dla „w/wzmiankowanego" niz niecenzurowana wersja pierwotna.

    Bezplatna reklama jaka ksiazce zrobily „upiory medialne" z okladki spowodowala, ze naklad przekroczyl niebywala granice 100.000 egzemplarzy! Tak sie nad Wisla sprzedawal Harry Potter, ale nie ksiazka scisle polityczno-socjologiczna. Przeciez mniej wiecej to samo co Dorota Kania, Jerzy Targalski (Darski) i Maciej Marosz w „Resortowych Dzieciach" napisala prof. Jadwiga Staniszkis w swojej „Antropologii wladzy", prof. Andrzej Zybertowicz w „III RP Kulisy systemu" czy dr Barbra Fedyszak-Radziejewska w „Przemyslec Polske", a te arcywazne ksiazki, lacznie nie przekroczyly 9 tys. egz.!
    NadRedaktor z Czerskiej i „cala reszta pan" zlamali podstawowe prawo propagandy politycznej i marketingu personalnego – zamiast zastosowac wobec „Resortowych Dzieci MEDIA" niezawodny wariant totalnego przemilczenia ksiazki, zaczeli z nia medialnie walczyc i nieudolnie polemizowac. Wydawnictwo „Fronda" zalozylo, ze ksiazka sprzeda sie w 3.000 egz., tylez sie tez poczatkowo ukazalo. Byla cisza, a „siódmego dnia" wybuchlo medialne pieklo. Dzieci lamentowaly w glos, iz jest to „haniebne zbydlecenie", napad „zulii z lumpeksu", (lumpeksu? – siódmy rok wraz z cala znana mi niedorznieta prawica spotykam sie na zakupach w „lumpeksie") Padlo nawet porównanie „resortowych dzieci" z ofiarami spalonymi w Jedwabnem. „Ofiary" ksiazki red. Doroty Kani zostaly ponoc „zjudeizowane", jak stwierdzil medialny „autorytet moralny".
    Ksiazke „Resortowe Dzieci – MEDIA" streszczono juz w dziesiatkach recenzji i omówien. Odsylam wszystkich zainteresowanych poznaniem naszych resortowych milusinskich do Indeksu osób zawartego na koncu ksiazki – jest to 18 pasjonujacych stron lektury. Czytasz nazwiska – wstukujesz w Google – i parskasz smiechem, albo zloscia. Jedna z merytorycznych zalet ksiazki sa „obfite" przypisy – z nimi nikt w sadzie nie wygra – chyba, ze bylby to sad Trójki NKWD/NKGB z czasów CCCP.
    Szczególnie „bolesny" przypis znajduje sie na 44 str. pod nr 6 i zawiera sprawozdanie sporzadzone przez starszego oficera Wydzialu IV Departamentu III MSW kpt. W. Komorowskiego (AIPN BU 0248/134, t. 2. S. 2 – 7) – jest to pelny spis czlonków Klubu Krzywego Kola, spis jawnie antysemicki i pokrywajacy sie w sporej czesci z lista polityków UD/UW.
    Wsciekle reakcje uwiecznionych sa w duzej mierze niezrozumiale, przeciez w podobnym tonie, a nawet ostrzej zostali uwiecznieni w kilkunastu ksiazkach jakie ukazaly sie w III RP po 1990 r. Mam pól pólki tych „pozycji", zaczynajac od Wlodzimierza Sokorskiego – plk LWP – politruka i szefa Radiokomitetu, autora „Adieu burdel" z  1992 r. , gdzie nie zostawil suchej nitki na Adamie Michniku, i „ jego ojcu Starym Szechterze" oraz Jacku Kuroniu, po „Alfabet Urbana" – Jerzego Urbana  z 1990 r. – BGW, gdzie minister propagandy Stanu Wojennego ujawnia o Michale Komarze znacznie wiecej szczególów niz red. Dorota Kania – m.in. wspomina, iz syn gen. Waclawa Komara – wzenil sie za Gierka w prywatna inicjatywe - poslubiajac córke króla „inicjatywy prywatnej" - Ewe Lapke, królewne olejków do ciast „i innych trujacych chemikaliów". A z ksiazek powaznych to: od Tadeusza Kosobudzkiego „MSZ od A do Z"  1997, po Terese Bochwic „III Rzeczpospolita w odcinakach – 1989 – 2004". Te ksiazki tzw. Salon skutecznie przemilczal albo zbyl wzruszeniem ramion, tym razem zabraklo „Salonowi" instynktu samozachowawczego, i jak stara bogata bladz pobiegl do sad po swiadectwo moralnosci.
    Na 410 stronach „Resortowych Dzieci" mozna znalezc szokujace informacje i zupelnie nowe watki dokumentujace powiazania drugiego i trzeciego pokolenia KPP i PPR z mediami III RP. Osobiscie niby wiem wszystko, a tu sie dowiedzialem, ze mój szkolny kolega z LO im. T. Czackiego zmienil nazwisko z Perl na Litynski itp. itd. – co wiele mi wyjasnilo. W paru miejscach ksiazka mnie zadziwila, ale najbardziej zaskoczyly mnie dziwne, krytyczne reakcje ze strony prawicowych publicystów – np. red. portalu FRONDA Tomasz Terlikowskiego, red. „Do Rzeczy" Piotr Zaremba i innych. Okazali sie byc bardzo niezadowoleni z sukcesu ksiazki red. Doroty Kani. Pamietam tez,  ze te same osoby równiez nie mogly darowac Piotrowi Zychowiczowi sukcesu jego ksiazek. Czy to zwykla srodowiskowa zawisc, czy cos wiecej? Wprost boje sie nazwac to „cos wiecej".  
    Moja uwaga krytyczna dotyczy jedynie zapowiedzi nastepnych czterech tomów „Resortowych dzieci".  Drugi tom, który ma sie ukazac jeszcze w tym rok, ma byc poswiecony sec-sluzbom III RP. To moim zdaniem takie wywazanie otwartych drzwi – powszechnie wiadomo, ze sluzby w 90% sa postkomunistyczne i „resortowe" – szkoda sil i czasu. Boje sie tez, ze szesc sluzb specjalnych III RP – okolo 5.000 chlopa, kontra red. Dorota Kania, juz obciazona 43 procesami z swoja wczesniejsza publicystyke, moze Autorke pokonac.(w lutym br. sad skazal Autorke na 50 tys. odszkodowania dla „osoby pomówionej" o wspólprace z SB) Osobiscie bede czekal na tom poswiecony gospodarce – gdyz wiem, ze kto ma kase, ten ma wladze, chyba, ze ludzie wyjda na ulice, w takim przypadku nawet carska Ochrana uciekala do Francji, a dzisiaj pewnie bedzie to Bruksela.