Michał Pasternak - Po drugiej stronie frontu

Pantery nad Wisłą. Żołnierze ostatniej godzony to zbiór wspomnień Hansa Schäuflera, podporucznika łączności 35. Pułku 4. Dywizji Pancernej, które spisane zostały kilkadziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej.
Wojna niemiecko-radziecka, rozpoczęta w czerwcu 1941 roku, w zamyśle Adolfa Hitlera miała przynieść Niemcom szybkie zwycięstwo oraz przestrzeń życiową na wschodzie. Przybrała jednak dla III Rzeszy fatalny obrót. Począwszy od bitwy pod Stalingradem (23.08.1942-2.02.1943), kiedy to armii niemieckiej nie udało się opanować wrót do bogatego w ropę naftową Kaukazu, niezwyciężony do tej pory Wehrmacht zaczyna ponosić klęski.
Położenie III Rzeszy na początku 1945 roku było bardzo trudne, gdyż kraj ten musiał prowadzić wojnę na dwa fronty: na zachodzie z aliantami, a na wschodzie z ZSRR. Ta dramatyczna dla Niemiec sytuacja była wręcz błogosławieństwem dla okupowanych przez nią państw. Przyczyniła też się do klęski agresora.
W styczniu 1945 roku Armia Czerwona prowadzi zakrojone na szeroką skalę działania wojenne na terenach Pomorza Gdańskiego, z dnia na dzień przejmując kontrolę nad kolejnymi miejscowościami.
Hans Schäufler w 1945 roku stacjonuje wraz w 35. Pułkiem 4. Dywizji Pancernej w Kurlandii. Uczestniczył wcześniej w działaniach wojennych na froncie wschodnim. Wraz ze swoimi towarzyszami broni bierze udział w ciężkich walkach na Pomorzu Gdańskim.

Opis tych zmagań stanowi większą cześć książki. Autor często przesadnie przedstawia bohaterstwo i humanitaryzm Wehrmachtu. Zupełnie nie dostrzega faktu, iż to III Rzesza jest odpowiedzialna za wybuch najstraszniejszego w dziejach ludzkości konfliktu zbrojnego, jakim była II wojna światowa. Współcześni Niemcy negują własną odpowiedzialność za zaistniały fakt, zrzucając całą winę na grupę ówcześnie trzymających władzę nazistów. Również autor niniejszej książki milczy w tej sprawie.
Nie widzi nic złego w tym, że radzieccy żołnierze umierają pod gradem kul, natomiast śmierć pojedynczego nawet Niemca jest dla niego niepowetowaną stratą. Każde trafienie przez czołg z jego dywizji w sowieckie maszyny opisywane jest entuzjastycznie. Niemniej wyczyny niemieckich wojsk pancernych ostatnich dni wojny są wręcz nieprawdopodobne. Pomimo braku paliwa i amunicji udaje się im dość mocno opóźnić marsz Armii Czerwonej. Duża w tym rola przewagi technologicznej i doświadczenia wyniesionego z wcześniejszych walk.
Główną linią usprawiedliwienia jest dla H. Schäuflera konieczność obrony niemieckiej ludności cywilnej. Wehrmacht rzeczywiście osłaniał odwrót ludności cywilnej, która przez porty Zatoki Gdańskiej chciała opuścić ogarnięte wojenną pożogą Pomorze Gdańskie. Przypomina obwieszczenie podpisane przez samego Józefa Stalina, który pozwolił swoim żołnierzom na bezkarne obchodzenie się z niemiecką ludnością cywilną. Faktem jest, iż radzieckie lotnictwo, ale także marynarka wojenna czy wojska pancerne dopuszczały licznych masakr uciekającej ludności cywilnej. Najbardziej znanym przykładem tych zbrodni jest zatopienie przez sowiecką łódź podwodną statku „Wilhelm Gustolff", z około czteroma tysiącami cywili na pokładzie. Każdy dzień zmagań sowiecko-niemieckich, który powodował zatrzymanie linii frontu, dawał miejscowej ludności czas na ucieczkę. Autor słusznie zauważa, że nie tylko Niemcy, ale i Polacy w panice uciekali przed nadchodzącymi Sowietami.
Rosjanie uchodzą za barbarzyńców, którzy chcą odpłacić Niemcom pięknym za nadobne. Z drugiej strony po głębszym zastanowieniu się, autor w końcu stwierdza, iż Rosjanie na ogół zachowywali się porządnie wobec miejscowej ludności. By oddać honor sowieckim oddziałom trzeba przyznać, że przeważająca część ich żołnierzy zachowywała się jak ludzie i działała inaczej, niż wymagał od nich najbardziej z nieludzkich rozkazów, jaki wydano podczas tej okrutnej wojny.
Zdaje sobie sprawę z istnienia na terenach III Rzeszy i państw przez nią okupowanych obozów koncentracyjnych, jak i tysięcy pracowników przymusowych, w dużej części jeńców wojennych, którzy zostali zmuszeni do pracy na rzecz Niemiec w rolnictwie i przemyśle. Brakuje jednak jakiejkolwiek refleksji nad tym problemem. We wspomnieniach opisuje osłanianie przez pancerniaków Wehrmachtu uciekających przed wojskami sowieckimi byłych więźniów obozu. Przywołuje również mało znany fakt zatopienia przez alianckie lotnictwo statku, na którym znajdowali się byli więźniowie obozu koncentracyjnego.  
Pantery nad Wisłą. Żołnierze ostatniej godziny to solidnie przygotowana i udokumentowana pozycja, która pozwala poznać działania wojenne tego mało znanego okresu II wojny światowej. Kampania jest prześledzona z dnia na dzień. Poza tym każdy rozdział został dodatkowo wzbogacony obszernym kalendarium. Przy pisaniu książki H. Schäufler posiłkuje się wspomnieniami innych żołnierzy, niemieckich korespondentów wojennych, których czasem cytuje jak i materiałami z archiwów zarówno niemieckich jak i rosyjskich. Książka ta zawiera także bibliografię, która odsyła zainteresowanych tematem czytelników do innych publikacji poświęconych temu zagadnieniu.
Sam autor jest odważnym człowiekiem. Oddział pancerny, w którym służył jako jeden z niewielu nie poddał się i walczył do ostatnich minut wojny. Mimo, iż sam miał już wcześniej okazję by ewakuować się do Niemiec, nie robi tego, gdyż nie chce zostawić swoich kolegów jak i ludności cywilnej na pastwę nadchodzących Sowietów. Jego determinację i chęć życia w szczególności widać, gdy małą motorówką razem z towarzyszami broni stara się przepłynąć przez wzburzony sztormem Bałtyk. Podróż ta była bardzo niebezpieczna, gdyż poza złymi warunkami pogodowymi uciekinierom zagrażały okręty marynarki ZSRR.
Pomimo, iż los umieścił go po drugiej stronie frontu, nie jest to żaden żądny krwi nazista. Tęskni za domem i żoną. Rozłąka bardzo mu doskwiera, dlatego też każda paczka czy list od niej cieszy niezmiernie. Jego marzeniem jest spokojne życie w ojczyźnie. Nie raz pyta się sam siebie: Po co ta wojna?
Książka jest bogato ilustrowana. Na licznych czarno-białych fotografiach możemy zobaczyć niemieckie, jak i sowieckie czołgi oraz rzesze uchodźców uciekających przed zbliżającym się frontem. Na mnie szczególne wrażenie zrobiło zdjęcie zbombardowanego Gdańska. Miasto, które od stuleci zachwycało podróżnych pięknymi budowlami, teraz zmieniło się w morze opuszczonych ruin.
Dużym plusem jest wykorzystanie oryginalnych dokumentów, map oraz zapisków niemieckich żołnierzy, którym udało się przeżyć. Mnie w pamięci najbardziej zachowało się wspomnienie Hermanna Hossa, który w 1945 roku dostał się do radzieckiej niewoli. Opis pierwszych świąt Bożego Narodzenia, w bezbożnej, komunistycznej Rosji ujmuje za serce. Żołnierze niemieccy, pomimo przeszkód zorganizowali w obozie pracy symboliczną uroczystość. Postawienie choinki, skromna wieczerza i wspólne zaśpiewnie kolędy Cicha noc, święta noc wywołało łzy jednej z pracujących tam starszych Rosjanek, która pamiętała jeszcze czasy sprzed rewolucji bolszewickiej.

____________________________________________________
Hans Schäufler, Pantery nad Wisłą. Żołnierze ostatniej godziny, z niemieckiego przełożył Wawrzyniec Sawicki, Wydawnictwo Maszoperia Literacka Sp. z o. o., Gdańsk 2010, ss. 206
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora