Damian Skawiński - Spostrzeżenia z pewnego zaułka

Henryk Czyż to poeta niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Nie tylko ze względu na charakter twórczości, ale i okoliczności, w jakich ona powstaje. Studiował filozofię kultury, potem był, m. in. nauczycielem. Niestety, spotkała go tragedia w postaci urazu czaszki. Przeszedł operację, a potem... od nowa musiał nauczyć się pisać i mówić. Nie tylko pokonał przeciwności losu, ale powrócił do świata literatury, czego efektem są niezwykle interesujące tomiki wierszy, w tym najnowszy – „Zaułek Czyżyka".
    Jest to swoisty rejestr wspomnień i spostrzeżeń dokonywanych przez człowieka, któremu choroba nie odebrała wrażliwości i własnego oglądu świata. W swoich wierszach poeta dotyka różnych zjawisk, zazwyczaj w skali mikro, zbliżonej do niego samego i jego otoczenia, by przejść do skali makro w postaci wniosków. Prostym, ale niestroniącym od metafor językiem wyznacza granice swojego świata, poza który regularnie wychodzi, by scharakteryzować go i wyznaczyć płaszczyzny, na jakich odbywa się jego przeżywanie.

    
    Czyż to twórca głęboko umocowany w szeroko pojętej tradycji. Poświęca swój tomik licznym retrospekcjom z młodości i dorosłości oraz obserwacjom, czynionym z perspektywy kogoś, kto uczy się żyć i postrzegać świat po raz kolejny. Do minionych lat podchodzi z tęsknotą i żalem. Wspomina dziadka, który znalazł/ w zbiorowisku śmieci/ bochen chleba, a potem rozdał go zgłodniałym kawkom; babcię, która ciacha/ serdeczną zieleń. Przywołuje sielskie obrazy z dawnego Bytowa, czy ze wsi, na której bywał:

Już poletko -
rosi konwią
skryty tytoń

Gdzie indziej wspomina o wspaniałych bocianach – ich loty/ bytowiaków błogosławią –/ czerwienią nóg. Czyż niemalże sakralizuje przyrodę, jako dającą życie, wytchnienie i spokój, tak nierzeczywisty, gdy traktor/ trakt poszerza/ - rani userdecznione drzewa.  Autor z trwogą obserwuje industrializację, architektoniczny rozwój, który niszczy jego ukochaną naturę, która była i jest nadal źródłem niezliczonych małych radości i inspiracji:

Spotykałem pod brzozą
(już ją wycięto!)
urocze grzybowisko

Boli go, jak ukochany Bytów odzierany jest z piękna i naturalności: Otwieram okno/ Pode mną/ tkwi parking.  Pisząc o swoim mieście, prowadzi nas autor w konkretne miejsca: na aleje, umierające uliczki, pod kościół, nad którym wzbija się/ brylantowa tęcza; do szkoły – Ćwiczeniówki, gdzie przyszedł bezbronny czas. Odwiedzamy także Kwiaciarnię „Mak" oraz pobliskie Miastko, gdzie:

Ugłaskane domy
z ogródkami róż
userdecznionym słońcem
- lśnią

Wszystkie przybliżone miejsca stały się ofiarami nowych czasów. Poeta tu i ówdzie wskazuje, co się zmieniło i czemu jest gorzej niż było. Urbanizację i postęp Czyż niewątpliwie deprecjonuje. Zabrały mu ukochany, dawny świat. Nie może go odzyskać fizycznie, więc czyni to poezją – prostą, szczerą, odrzucającą niepotrzebne stylistyczne ozdobniki. Poeta potrafi opisywać brzydotę, wzbogacając realizm o szczyptę refleksji.
    Wiersze autora zdradzają posiadanie przez niego ogromnego daru, jakim jest dostrzeganie rzeczy, zjawisk, istot małych, pozornie nieistotnych. Dla niego jednak każdy element przyrody niesie w sobie jej wielkość, sielskość, przywodzi na myśl umierającą niestety arkadyjskość. W swojej krytyce dążącej do ślepego rozwoju współczesności Czyż jest bezkompromisowy -  zabiła ona najpiękniejsze wspomnienia młodości:

Przedtem było tak: (…)
rosły świerki i urocze śliwy
Pod płotem
ożywiały przechodniów
bordowe wisienki

Poeta z ogromną pieczołowitością wymienia drobiazgowe, zapamiętane obrazy z przeszłości, oddające niezwykłość minionego. Z kronikarską szczegółowością wskazuje miejsca, w których rosły drzewa, kwiaty, a gdzie można było spotkać konkretnego ptaka. Doskonała pamięć wzmaga chyba tylko ból, gdy kontrastuje się ją z dniem dzisiejszym: A teraz jest tak:/zarżnięto co do joty/ wszystkie drzewa(…).  Wszystko po to, by finalnie stwierdzić:

Chmury płaczą
nad ptakami -–

    Właśnie – ptaki. Jednym z głównych motywów w poezji Czyża jest ornitologia (zresztą nazwa ptaka, czyżyka, występuje też w jego nazwisku…). Zaryzykować można chyba nawet stwierdzenie, że wśród poetów współczesnych próżno szukać dokładniejszych od niego obserwatorów skrzydlatych istot, poświęcających im tak wiele miejsca w twórczości. Na kartach „Zaułka Czyżyka" spotykamy więc na przykład: skowronki, których chór adoruje/ moją duszę; szpaka na nagiej gałęzi; nad drzewem/ błogie bociany; pawia, który nagle spod bluszczu/ wyłania się, a także drozdy, bociany, gapę, synogarlicę i wiele innych. Ptaki to oczywiście skrzydlate symbole wolności, ale także żywe piękno. Delikatne, potrzebujące czasem pomocy - której udzielał im dawno temu dziadek poety, dodając:

Ugaszczajcie
cudne ptaszki
wygrzebanym chlebem

    
Czyż we franciszkański sposób miłuje także inne zwierzęta, np. psa, który z księżycem pilnował winogron; ryby tańczące w stawie wśród złotej tęczy; żaby rzekotki a nawet czułe robaczki na skwerze. Poeta stara się nie pominąć niczego i niczemu nie umniejszyć. Z postawą godną księdza Twardowskiego poświęca strofy przyrodzie i jej organizmom, znajdując wśród nich swoje miejsce i podnosząc je do roli prawdziwych „braci mniejszych".

    W swoich niezwykle osobistych lirykach daje do zrozumienia, jak ważna jest dla niego religia. Przywołuje liczne, nierzadko wzruszające wspomnienia: z Bożego Ciała, kiedy Dzwony butnie brzmiały, z Wielkanocy, w czasie której Podmuch wiatru/ ciepli/ lico Chrystusa, czy wreszcie z Bożego Narodzenia, kiedy Jezusek/ uśmiechnął się zacnie –/ ululały Jego/ ciepłe jasełka. Widać, jakim szacunkiem darzy wiarę, mającą wyłącznie pozytywne konotacje, zawsze oferującą ukojenie i wsparcie – tak przecież potrzebne, gdy człowiek rodzi się na nowo w świecie, który umiera.
    Osobny, choć skromny element „Zaułka…" stanowią utwory inspirowane sztuką, kulturą. Uwagę zwraca zwłaszcza wiersz poświęcony Krynicy, którego bohaterem jest nie kto inny, a sam Nikifor:

Głuchoniemy
maluje pejzaże
wieże kolorowe
stacje
co wiodą donikąd

Nawiązanie do Nikifora w kontekście nieszczęścia, jakie spotkało Czyża jest dość czytelne.
Zarówno Nikifor, jak i Czyż kierują się prostotą, ale tą najpiękniejszą, szczerą, pasującą do ich sytuacji…Historia krynickiego artysty, który mimo własnych ułomności zdołał na wieki zapisać się w ludzkiej świadomości jest znakomitym talizmanem dla poety, który, choć bliski był śmierci, powrócił do świata żywych i piszących. Droga jego twórczości do zadomowienia się w pamięci nas wszystkich wydaje się być otwarta.

    „Zaułek Czyżyka"  jest tomikiem poruszającym, niełatwym w odbiorze. Doświadczony życiem poeta dzieli się swoimi przeżyciami, emocjami, spostrzeżeniami na temat świata, który tak bardzo odbiega od tego, jaki powinien być. Potrafi jednak dostrzec piękno przyrody, a oparcie znaleźć w Bogu. Ból egzystencji umiejętnie przeobraził w liryczne bogactwo, które, choć nie jest wolne od pewnych niedociągnięć i niepewnych ruchów, zachęca do głębszego poznania. Przecież może zdarzyć się zaułek, który nie będzie ślepy...

Henryk Czyż, „Zaułek Czyżyka", Starostwo Powiatowe w Bytowie, Bytów 2013, ss. 54.
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież