Jan Burakowski - W poszukiwaniu zagubionych królów Polski

Obszerny, bardzo rzetelny i ciekawie napisany „Słownik władców Polski i pretendentów do tronu polskiego" Marcina Spórna i Piotra Wierzbickiego (Kraków 2004) prezentuje sylwetki 295 władców i pretendentów do tronu polskiego oraz książąt dzielnicowych. Znajdziemy tu również pretendentów trzeciorzędnych. Na przykład pod literą „A" poza królami Aleksandrem Jagiellończykiem, Augustem II i Augustem III oraz aspirującymi do polskiego tronu Aleksym Michałowiczem i Aleksym Aleksiejewiczem Romanowami, możemy także poznać biogramy Alberta, piastowskiego księcia na Strzelcach Opolskich (XIV wiek) i Andrzeja Tęczyńskiego (XVI wiek). Nie znajdziemy natomiast w tej publikacji dwóch władców koronowanych w Warszawie na królów polskich, którzy w dziejach Polski odegrali rolę niepoślednią – Aleksandra II i Mikołaja I – cesarzy Imperium Rosyjskiego. Nie znajdziemy ich także w żadnym innym słowniku królów polskich czy w wykazie władców Polski w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej. Przyczyna jest oczywista. We współczesnej historiografii polskiej obowiązuje aksjomat, prawda oczywista niewymagająca dowodów, że państwo polskie znikło w wyniku III rozbioru Polski i odrodziło się w 1918 roku. Między tymi datami państwa polskiego nie było; tworów quasi państwowych powstających na ziemiach polskich między rokiem 1795 a 1918 nie traktuje się jako państwa polskiego, czy choćby jego namiastki.
          Prawda oczywista… Jednak przy bardziej szczegółowej analizie dziejów „sprawy polskiej" w okresie zaborów rodzą się jednak wątpliwości. Na pewno do miana państwa polskiego nie mogą pretendować takie twory jak Wielkie Księstwo Poznańskie, Wolne Miasto Kraków, Królestwo Polskie proklamowane przez  cesarzy Niemiec i Austro – Węgier w październiku 1917 roku (choć jego Rada Regencyjna odegrała pewną rolę w kształtowaniu  odradzającego się państwa polskiego), czy też napoleońskie Księstwo Warszawskie. Na pewno nie można nazwać namiastką państwa polskiego zaboru austriackiego ( w tytulaturze cesarzy Austro – Węgier: Królestwo Galicji i Lodomerii) – choć od 1867 roku, po ogłoszeniu Autonomii Galicyjskiej, kwitła tu polskość. Bardzo daleko posunięta autonomia tej prowincji sprzyjała rozwojowi polskich elit politycznych i kulturalnych, instytucji obywatelskich, polskiej administracji lokalnej, sądownictwa, oświaty i kultury, kultywowaniu polskich tradycji. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku Galicja była jedyną częścią Polski posiadającą w pełni ukształtowany aparat administracji terenowej, sądownictwa i oświaty. Co więcej, wniosła w wianie odradzającej się Rzeczypospolitej nadwyżkę urzędników, nauczycieli, sędziów, których dotkliwy brak odczuwały ziemie pozostałych zaborów. A także dwa uniwersytety o uznanej renomie (Kraków i Lwów) oraz dobrze ukształtowany zaczątek narodowej akademii nauk (Polska Akademia Umiejętności w Krakowie). Cesarze Austro – Węgier nigdy jednak nie koronowali się na królów polskich, co więcej, uzasadniając swe „historyczne prawa" do części ziem I Rzeczypospolitej nie odwoływali się do tradycji polskich, lecz ruskich (Galicja i Lodomeria to zlatynizowane nazwy księstw ruskich – halickiego i włodzimierskiego, które w XIV wieku należały krótko do Węgier).
        Jedynym tworem politycznym w okresie zaborów, który ma istotne przesłanki by pretendować do miana państwa polskiego w pełnym tego słowa znaczeniu, jest Królestwo Polskie wykreowane na Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku, a szczególnie jego byt w latach 1815 – 1831. Podstawy do takiego statusu są wyjątkowo mocne: międzynarodowe uznanie państwowości, zakres autonomii, koronowanie w Warszawie władców składających przysięgę na wierność konstytucji polskiej, wreszcie rozmiar terytorium i liczba ludności.


           Królestwo Polskie powołano na Kongresie Wiedeńskim, gdy pogromcy Napoleona ustalali nowy kształt polityczny Europy, w tym granice państw i sfery wpływów głównych zwycięskich mocarstw (Wielka Brytania, Rosja, Prusy i Austria). Jedną z ważniejszych decyzji Kongresu było właśnie utworzenie Królestwa Polskiego z części ziem zaboru austriackiego i pruskiego. Królestwo to nie objęło całości ziem I Rzeczypospolitej, jednak nie było państwem miniaturowym – 129 tysięcy kilometrów kwadratowych i 3,3 miliona ludności to więcej niż posiadały niektóre liczące się państwa zachodnioeuropejskie (Dania, Portugalia lub Szwajcaria). Królestwo Polskie uzyskało status międzynarodowy, własną konstytucję gwarantującą suwerenność wewnętrzną, własny sejm, granice celne i własną, dużą, narodową armię. Było właściwie prawie suwerennym bytem państwowym złączonym z Rosją unią personalną. Królestwo Polskie zostało zaaprobowane przez Kongres po bardzo długich sporach, było wręcz jednym z najbardziej kontrowersyjnych problemów Kongresu. Było właściwie autorskim dziełem Aleksandra I, cesarza Rosji i jego polskich doradców – przyjaciół, głównie księcia Adama Czartoryskiego i księcia Franciszka Druckiego – Lubeckiego. Władcy Austrii i Prus sprzeciwiali się kategorycznie, słusznie obawiając się, że Królestwo Polskie będzie podsycać w ich polskich poddanych marzenia o niepodległości i demokracji. Obawiali się także, że w przypadku konfliktów zbrojnych z Rosją, ziemie zaborów pruskiego i austriackiego mogą być przyłączone do Cesarstwa Rosyjskiego jako pobratymcze Królestwa Polskiego (Rosja deklarowała to od początku I wojny światowej). Król pruski Fryderyk Wilhelm III wręcz wpadał w ataki furii i deklarował, że gdyby nie różnica potencjałów militarnych zbrojnie przeciwstawiłby się powstaniu polskiego Królestwa. Aleksander I był też inicjatorem tworzenia polskich regionów autonomicznych w Prusach (Wielkie Księstwo Poznańskie) i Austrii (Wolne Miasto Kraków – tak zwana Rzeczpospolita Krakowska). Powyższe ustalenia Kongresu Wiedeńskiego to nie jedyne zasługi Aleksandra I dla „sprawy polskiej". Nie zawsze dostrzega się, że istniały także znaczne możliwości utrzymania, a nawet rozwoju polskości na terenie ośmiu Guberni Zachodnich (w historiografii polskiej określanych zwykle jako Ziemie Zabrane) – na terenach przyłączonych do Rosji podczas II i III rozbioru Polski. Na ziemiach tych aż do roku 1840 zachowało się ustawodawstwo Kodeksu Litewskiego, istniała autonomia wojskowa (Korpus Litewski), kwitło szkolnictwo w języku polskim i polskie życie intelektualne. Wileński Okręg Szkolny (którym kierował jakiś czas książę Adam Czartoryski) był właściwie instytucją polską, a ówczesna działalność Uniwersytetu Wileńskiego czy też Liceum Krzemienieckiego należy do najświetniejszych kart nauki polskiej. W latach 1815 – 1830 Królestwo Polskie i Gubernie Zachodnie tworzyły pod względem kulturalnym (a także w dużym stopniu administracyjno – prawnym  –  bo przecież Wielki Książę Konstanty był nie tylko dowódcą armii Królestwa, ale także dowódcą Korpusu Litewskiego i nadzorcą administracji Guberni Zachodnich) – jednolity obszar polskiej substancji narodowej. W tej sytuacji nie dziwi szybki postęp procesu polonizacji ziem białoruskich i litewskich właśnie w XIX wieku.
          Te korzystne dla zachowania polskiej substancji narodowej procesy były niewątpliwie rezultatem polonofilizmu Aleksandra ( jego ojciec Paweł I też sympatyzował z Polakami). Aleksander I odczuwał sympatię do Polaków i Polski do końca życia. On i jego żona Maria wielokrotnie bywali w Warszawie, nie tylko dlatego, że była ona stałym miejscem pobytu brata cesarza - Wielkiego Księcia Konstantego. Bywali w teatrze i na balach, słuchali koncertów młodocianego Fryderyka Chopina. Istotną rolę odegrał też wpływ jego polskich doradców. Postawa ta miała także swoje źródło w tradycyjnych, od czasów Piotra I Wielkiego, fundamentalnych założeniach polityki rosyjskiej. Na podbitych (lub zhołdowanych) ziemiach na obrzeżach Cesarstwa, gęsto zaludnionych i o starej tradycji własnej państwowości, władze carskie starały się tworzyć twory państwowe lub quasipaństwowe o różnych stopniach autonomii, będące niejako strefą buforową między Rosją właściwą i innymi mocarstwami. W ten sposób Rosja poszerzała swoje strefy wpływów politycznych i ekonomicznych, zmniejszając jednocześnie groźby ostrych konfliktów ze zwasalizowanymi narodami. Ta polityka zanotowała niewątpliwie istotne sukcesy. Już w początkach XVIII wieku poszerzony samorząd otrzymały zabrane Szwecji Inflanty. W 1807 roku Aleksander I wykreował Wielkie Księstwo Finlandii o zakresie autonomii zbliżonym do późniejszego Królestwa Polskiego. W początkach XIX wieku różne stopnie autonomii otrzymały ziemie zdobyte lub zwasalizowane pokojowo na terenach kaukaskich i nadkaspijskich (m.in. chanat Nachiczewański, Gruzja), a w drugiej połowie XIX wieku na terenach Azji Środkowej (emirat Bucharski). Z terenów pogranicznych (szczególnie Inflant, Finlandii i Gruzji) wywodziło się w XIX wieku wielu wybitnych polityków, wojskowych, uczonych i artystów,  przyczyniających się do rozwoju kultury i wzrostu potęgi politycznej Rosji. Tylko na „odcinku polskim" polityka ta poniosła fiasko – o czym dokładniej trochę dalej.
           Kongresowe Królestwo Polskie, a szczególnie jego wstępny, „klasyczny" okres lat  1815 -1830, to jeden z pomyślniejszych okresów w historii narodu polskiego, ważny dla trwania i rozwoju substancji narodowej. Tworzone są zaczątki i podstawy nowoczesnych struktur społecznych i administracyjnych. Pod patronatem i nadzorem Stanisława Staszica powstają ośrodki nowoczesnego przemysłu i górnictwa (Staropolskie Zagłębie Przemysłowe), przemysłu lekkiego (tkalnie Łodzi i Żyrardowa), wprowadzane są nowe odmiany roślin uprawnych. Warszawa staje się ważnym ośrodkiem życia intelektualnego i kultury, otrzymuje pierwszy w swej historii uniwersytet i inne wyższe uczelnie. Rozwojowi i koordynacji działalności naukowej i kulturalnej patronuje Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Po raz pierwszy w Polsce nowożytnej kształtują się liczne kadry intelektualne. Pod bezpośrednim kierownictwem Wielkiego Księcia Konstantego wyrasta duża, doskonale wyszkolona armia, która niedługo wykaże swą wartość, paradoksalnie, w wojnie z Rosją. Powstanie Listopadowe katastrofalnie zubaża żywioł polski, ale nie do końca. Do początków lat sześćdziesiątych XIX wieku przetrwało wiele z ustaleń Kongresu Wiedeńskiego. Dopiero po Powstaniu Styczniowym (1863 – 1864) w zaborze rosyjskim (tak w Królestwie, jak i w Guberniach Zachodnich) rozpoczyna się okres wzmożonej rusyfikacji. Ale nawet w tym okresie, właśnie na ziemiach zaboru rosyjskiego wyrasta wielka literatura, mnożą się inicjatywy społeczne ważne dla przyszłości narodu. To niewątpliwie dalekie echa odrodzenia Polski w 1815 roku.
           Czy te wszystkie , wskazane wyżej w zarysie, fakty, procesy, idee nie upoważniają Aleksandra I do zajęcia miejsca w poczcie królów Polski.
 Niewątpliwie. Że jest zupełnie inaczej, to inna sprawa. O przyczynach tego stanu rzeczy, w skrócie, nieco dalej. Żadnych wątpliwości nie mieli współcześni Aleksandrowi polscy politycy i ludzie kultury wszystkich orientacji politycznych – ze Stanisławem Staszicem, Janem Henrykiem Dąbrowskim i Adamem Jerzym Czartoryskim na czele. „Najukochańszemu monarsze naszemu" Alojzy Feliński poświęcił swój hymn. W 1816 roku pisał:
                        
                            „Boże coś Polskę przez tak liczne wieki
                              Otaczał blaskiem potęgi i chwały
                              I tarczą swojej zasłaniał opieki
                              Od nieszczęść, które przywalić ją miały,
                                         Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,
                                         Naszego Króla zachowaj nam Panie!
                               
                             Ty, coś na łonie nowymi ją cudy
                             Wskrzesił i sławne z klęsk wzajemnych w boju
                             Połączył z sobą dwa braterskie ludy,
                             Pod jedno berło Anioła pokoju:
                                       Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,
                                       Naszego Króla zachowaj nam Panie!

 

                               Wróć nowej Polsce świetność starożytną
                               I spraw, niech pod nim szczęśliwą zostanie,
                               Niech zaprzyjaźnione dwa narody kwitną
                               I błogosławią Jego panowanie.
                                         Przed Twe ołtarze zanosim błaganie
                                         Naszego Króla zachowaj nam Panie."

Okolicznością chyba pomyślną dla autora hymnu, jak i dla kreatora Królestwa Polskiego Aleksandra I była śmierć przed wybuchem Powstania Listopadowego. Aleksander I zmarł w 1824 roku, Alojzy Feliński w 1825 roku. Nie było im dane doznać rozczarowania i rozpaczy związanej z wojną między „dwoma braterskimi narodami", upadkiem polskiej państwowości, trwałej emigracji znacznej części polskiej elity politycznej i intelektualnej, likwidacji uniwersytetów w Warszawie i Wilnie.
         Powstanie Listopadowe to jedno z najsmutniejszych wydarzeń w historii Polski. Rewolta nikłej początkowo grupki młodszych oficerów i studentów (do ostatnich dni przed wybuchem powstania 77 osób bez jasno określonych celów i przywództwa politycznego) początkowo uznana przez władze Królestwa i Petersburg za łatwy do stłumienia incydent, przekształciła się rychło w powstanie narodowe i jedną z krwawszych wojen europejskich XIX wieku. Zginęło w niej około czterdzieści tysięcy Polaków i zbliżona liczba żołnierzy rosyjskich. Był to skutek fatalnego zbiegu okoliczności.
         Jednak powstanie i jego straszliwe dla Polski i bardzo dotkliwe dla Rosji skutki, nie powinny nam przesłaniać zasług Aleksandra I dla sprawy polskiej.