Mieczysław Wojtasik - Tętent ciszy

dopala się moja świeca
ale gdzie pełznie języczek ognia

ku dymom z Jasnej Polany
na jutrzejszą mroczność

w bulgot porażonego przez Bruna
jeziornego mułu

czy też ku lipcom i sierpniom
na złotych paterach
ile ich ile jeszcze –
otwieram gorączkowo dłonie

czego chcę?

spopielić ostatnią zakładkę
w księdze milczenia

laskonogą myśl nad urwiskiem
uskrzydlić w pół słowa

wpasować nowy elektron
w bezmiar człowieka

języczek ognia
moja wciąż nie odbyta
wyprawa po złote runo