Ryszard Prężyna - Mglisty jesienny dzień powszedni

Rankiem za oknami podnosi się
z ciemności zaspany przedświt dnia,
który nie spieszy się
do budzenia gnomów i elfów,
opiekunów natury.
A ona, po zgromadzeniu zapasów,
czeka teraz na słońce, kiedy wróci z wakacji,
by rozbudzić nadzieje
i zapewnić, że jej marzenia się spełnią.

Ale nie wszystko jest pogrążone w kontemplacji.
Ptaki  te małe i większe,
przelatują z jednego drzewa na drugie,
a karmniki są puste,
nie można znaleźć niczego do jedzenia.

Każde stworzenie, każda istota,
wie czego potrzebuje,
ale nie jest samowystarczalna
i wysyła w przestrzeń sygnały,
żeby świat wiedział  
co ma przygotować dla niej.

Najwyższy czas, by się obudzić i wstać,
wszystko zostało już przygotowane
i czeka na nas.