Norbert Skupniewicz - Nie mogę

To co intelektualne, jest piękne: wywołuje szczególne przyjemności. Wywodzi się z obszaru pojęcia wiedzieć i, jako składową świadomości, jest kontynuacją przeszłości: zwykle przekazywaną w książkach. Wyniki stąd idące stanowią podstawę dalszych doświadczeń: szczyty raz osiągnięte, w większości rezultatów stają się niezauważalne.
Niewielu artystów oraz filozofów posiadło moc czerpania wprost z rzeczy świata.
Moc wizualnego przenikania natury, w sensie kosmicznej istności ludzkiej, nie jest nam przyrodzona – nie dotyczy to zmysłowego dosięgania ziemskiej rzeczy. Nikt tej mocy nie może osiągnąć z własnej, z wyrachowanej woli, ani sobie moc wmówić. Nikt też nie może udzielić sobie zdolności. Jakichkolwiek.
Bez rozbudzenia Mocy pokłady sobie danej tajemnicy pozostaną niedotknięte; nawet /jedynie własne/ uzdolnienia, właściwe dla danej inkarnacji, utracą szansę karmicznego spełnienia-wyeksploatowania.
Moc - własność pozbawiająca do siebie dostępu – nie może być porównywana z ambicją, zagmatwaną w predyspozycjach – własność ta nie wynika z właściwości utworzonych przez ziemską-niepowtarzalną grawitację.
Bez uruchomionej Mocy nie zrozumie się właściwości swego intelektu. Nie znaczy to, że intelekt nie opanuje właściwych sobie funkcji. Mniejszych.
To, nad czym się zastanawiam, dotyczy pojmowania życia, jako fenomenalnej szczególności, której subtelna niepowtarzalność powinna, w danej inkarnacji, rozszerzyć zasięg i podnieść napięcie samoistnego rozumowania. Gdy ten obszar złożonych funkcji rozumowych zostanie rozwarty, zazwyczaj ulega zawłaszczeniu przez racjonalizującą się motywację i uznanie, że sprawcą otwarcia jest – intuicja. Tak. Za złowionymi słowami pojawią się – muszą – znaczenia.
Artysta wobec źródła swojej inwencji jest bezradny. Inwencja zazwyczaj więdnąć zaczyna w momencie kulminacji twórczego napięcia gdy zagadnienie wypełza spod ciągu rozwojowego. Zainspirowana myślą aktywność, bywa, że wtedy poruszy intuicję. Aktywność - wyzwala aktywność.
Wiem, nie uniknę zmyłek rozumowania w tak dziś rozwiniętej potrzebie poznawczej. Ale. Po co rezygnować z odrobiny nieszkodliwego ryzyka, stanowiącego warunek ryzyka życia. - Intelekt i tak ograniczy się do pojęć-znaczeń. Do samych pojęć. Sens ludzkiej istotności - sens związany z całą bryłą życia człowieczego – intelekt zmieści w niebezpiecznej puszce pojęcia, nie odwzajemniając wypośrodkowania znaczeń.
Wiedza opisuje Rzecz ale nie przystaje /nie jest przystająca/ do Rzeczy, mimo iż słowa języka wiedzy są Rzeczą samoistną.
Rzecz Wiedzy posiada zazwyczaj kształt zmienny, amebowaty, lecz Wiedza pozbawiona Rzeczy istnieć nie może. Niezrozumienie tej zależności utrudnia umysłom naukowym sięganie do poezji, która, jak każda sztuka oraz mistyka, powołana jest do uznania i wyrażania Nierzeczywistości. Do Niemożliwego.
Rzeczywistość, tak samo Nierzeczywistość, nie występuje w stanach pośrednich. Stany pośrednie – stany wciąż  nieprecyzyjnego-niedokończonego kształtu, dotyczą zaawansowania intelektu wyobrażenia.
Złożoność środków wyrazu prowadzi do ujęcia ich w Rzecz, niezbędną dla wyrażenia jakiejkolwiek /w tym  nietrwałej/ ekspresji.
Rzecz, okazująca jedynie zewnętrzność, nie jest – być nie może pustą. Stanowiąc dziś przesławione opakowanie, w tej nadwadze zmieści się /pozostanie/ sama tylko tara. Tu należy wskazać „galanterię blaszaną" – chaotycznie powszechny świerzb ziemskiego naskórka.
Tara, będąc rzeczą pustą, nie jest pustką rzeczy. Gdy Wiedza jest teorią Rzeczy.
Świat nie jest teoretyczny. Obrazy również nie są.
Jednym z problematów, niezbędnych dla porządku we wszech-światku intelektualistów, jest Wiedza, jako teoria Wiedzy. Wciąż jeszcze nie – choć prawie już – paranoja.
Chcę, a nie mogę, prawie równa się: nie chcę, a mogę. Pierwsze –
hamują zdolności, drugie – hamowane jest przez imperatyw bezwarunkowy:
obydwa przyczyniają się do rozchwiania równowagi świata ludzi. Obydwa punkty zostały naruszone i skierowane w łatwiejszym, negatywnym kierunku ludzkiego postępowania. Obietnica, która gdzieś-kiedyś została człowiekowi dana, nie wymuszała koniecznie-pozytywnego dążenia. Nie potrzebowała. Człowiek szukać będzie i odnajdzie swój, wciąż niedostrzeżony, ciąg dalszy.
Siła Absolutu zaczęła tę ludzką Rzecz, Rzecz się dzieje niespiesznie w otchłani niewyobrażalnego trwania. Zaczyna dziać się w zaczątku rozwoju zmysłów poza organizmem.
Za wyprowadzanymi stąd nadziejami pomyłek pójdzie osoba ludzkiego umysłu. Eksperymentalne doświadczenia na genotypach, osadzone nad zasięgiem naturalnie wyewoluowanych zmysłów, spowodują zmiany w mało dziś wystarczającym wymiarze intelektu. Czyż osiągnięciem staną się oczekiwane mutacje gatunkowe, prowadzące do bezkrytycznego-nieludzkiego monstrum. Poczynania celowe /dotąd zawsze/ wyprowadzały ludzkość na obszary nieprzeanalizowanych wątpliwości, gdy nic /także „osoby" wykreowanych bóstw/ nie potwierdza celowości oraz rozmiaru „stworzenia" człowieka: poszerzania zmysłów wraz możliwościami tworzenia pojęć. Za celowością dzieła idzie odpowiedzialność Stworzyciela. Za każdym obrazem, za każdym zdaniem, także zleconym dla rozpowszechnienia przez celowo skonstruowane maszyny – stoi autor.

Pod gęstwą mrocznej współczesności nie łatwo dostrzec czystego rozbłysku.
Łatwiej – zobaczyć i mieć – Nadzieję.