Eugeniusz Koźmiński - Środowisko literackie Kołobrzegu

Niewiele jest takich pojęć, jak pojęcie „ środowisko literackie", którego używalibyśmy równie często, nie zastanawiając się jednocześnie, co kryje się za tym pojęciem. Wprawdzie wiemy, że środowisko tworzy „zespół ludzi, których łączy więź wynikająca ze wspólnoty ( zamieszkania, wykonywanego zawodu, zainteresowań)", jednak związki  ludzi  tworzących środowiska artystyczne podlegają nieco innym prawom. Ta inność wynika z faktu, że sztuka powstaje w samotności, także grupy literackie, które spaja program artystyczny – wyartykułowany manifestem bądź ukształtowany w ideowo spójnych dziełach – są dziś rzadkością. Mimo tych zastrzeżeń spróbuję opisać powstanie kołobrzeskiego środowiska literackiego i jego dokonania, zdając sobie sprawę, że w krótkim szkicu nie jest możliwe pełne oddanie tego, co istotne, ani tego, co towarzyszy twórczości- spotkania, recenzje, legendy i anegdoty, kawiarnia literacka – bo dopiero wszystkie te elementy tworzą obraz środowiska.

1. „Reda"  i okolice.

     Najnowsza historia Kołobrzegu zaczyna się
w marcu 1945 roku, gdy do miasta weszli polscy żołnierze, a po nich, w następnych miesiącach i latach, polscy osadnicy. Witało ich opustoszałe, spalone rumowisko. W tych warunkach chleb i mieszkanie, bezpieczeństwo ludzi i stabilizacja polityczna były najważniejsze dla władz. Dopiero przemiany październikowe  1956 roku i uchwała Komisji Ekonomicznej Rady Ministrów o odbudowie miasta spowodowały, że do Kołobrzegu przyjechała grupa architektów, a powstanie Studium Nauczycielskiego
w 1960 roku i rozwój instytucji kulturalnych w latach następnych stworzyły warunki do zaistnienia środowiska kołobrzeskiej inteligencji, w tym także rozpoczynających swoją drogę artystyczną literatów.
Rezultatem integracji kołobrzeskich twórców – poetów i malarzy – było powstanie w 1967 roku grupy „Reda". Nazwa grupy, której projektodawcą był początkujący wówczas poeta  Jan Lechowski, oznacza „obszar wodny do kotwiczenia statków", które oczekują na wejście do  portu .Można przypuszczać, że członkowie grupy swój udział w „Redzie" traktowali także jako oczekiwanie, pracę przygotowującą autorów do szerszego niż dotąd kontaktu z odbiorcą poprzez wystawy, publikacje książkowe, spotkania.
Problematyka grupy literackiej  obejmuje na początku. omówienie okresu, w którym się ona kształtowała
i ustalał się sposób jej funkcjonowania (tzw. okres przedgrupowy) . W przypadku „Redy" dysponujemy bogatym materiałem faktograficznym (katalogi wystaw ,publikacje prasowe, zdjęcia, wywiady itp.),

aby jednak nie przekraczać ram szkicu, zacytuję fragment wstępu do pierwszej literackiej kolumny
„Redy"( Pomorze, 11 \1967 ), który syntetycznie przedstawia ten czas:
„Reda nie jest bowiem tworem od dziś. Jej członkowie stanowili dotąd sekcję literacką kołobrzeskiego Klubu Myśli Twórczej, działającego na zasadzie symbiozy
z dziesięcioosobową grupą  plastyków. Klub był m.in. inicjatorem i współorganizatorem tzw. „Marenezji" –
I Kołobrzeskich Dni Kultury Morskiej, w ramach których zorganizowano szereg imprez literackich (spotkań z pisarzami – marynistami), oraz
I Ogólnopolski Konkurs „O Nagrodę Srebrnej Fali".
Z tą popularyzatorską tradycją Klubu Myśli Twórczej „Reda" zerwać nie chce, jednak jej zasadniczym celem jest teraz praca wewnętrzna, ideowo-artystyczna, potwierdzona publikacjami (wszyscy członkowie grupy publikują wiersze w prasie społecznej
i literackiej, trzech wydało książki). Na razie więc tylko taki łączy nas program. Ale bo też stoimy jeszcze na redzie…"
    Wieczór założycielski „Redy" odbył się 10 marca 1967 roku w „Kalmarze", a stamtąd jego uczestnicy przenieśli się do prywatnego mieszkania Jankowskich. Pora więc przedstawić poetów i ich dotychczasowe dokonania literackie.
     Piotr Bednarski, wówczas rybak w PPiUR  Barka, miał już za sobą debiut prasowy- jego wiersze ukazywały się w dodatkach literackich codziennych, lokalnych pism. Za utwór „Morze w każdej skali" otrzymał nagrodę w ogólnopolskim konkursie
„O Nagrodę Srebrnej Fali"(1967 ) a pierwsze opowiadanie „Odkrycie Kolumba" ukazało się
w miesięczniku gdańskim „Litery" w 1968 roku.
    Jan Lechowski, pracownik instytucji kulturalnych, debiutował w lubelskiej „Kamenie"
w 1962 roku. Kolejne jego wiersze ukazały się
w pokonkursowym wydawnictwie WDK w Koszalinie w 1964 roku.
    Stanisław Wasyl miał wówczas większy niż inni dorobek literacki. Już w 1959 r. drukował
w dodatku do „Głosu Szczecińskiego", następnie
w tygodnikach ogólnopolskich („Życie Literackie", „Nurt", „Kierunki"), brał udział w wydaniu almanachu „Poeci pomorscy", a w 1965 roku wydał własny arkusz poetycki „Gasnące wzgórza".
    Wiesław Uptas debiutował w dodatku literackim do „Głosu Koszalińskiego" w 1962 roku, był czynnym uczestnikiem spotkań środowiskowych
( wspólne wieczory plastyków i poetów w klubie „Relaks").

Wymienieni wyżej autorzy swój start literacki przeżywali w podobnych warunkach, typowych dla lat sześćdziesiątych: po zamknięciu wielu pism, które ukazywały się po Październiku, teraz szansę
na przedstawienie swojej twórczości dawał konkurs poetycki, dodatek do pisma codziennego, także zjazdy i sympozja, przy okazji których wydawano „jednodniówki", finansowane przez towarzystwa społeczno-kulturalne. Szerzej to zjawisko opisał A.K. Waśkiewicz w publikacji „Formy obecności „nieobecnego pokolenia".
    W 1965 roku do Kołobrzegu przybyli Teresa Ferenc i Zbigniew Jankowski. Ich dorobek był znaczniejszy, ponieważ Teresa Ferenc była już autorką tomu wierszy „Moje ryżowe poletko"(1964) a jej mąż wydał : „Dotyk popiołu"(1959), „Wejście w las"(1964), „Rozmowa z ogniem"(1965) i tuż przed powstaniem grupy – poemat „Żar". Jankowski publikował ponadto artykuły krytyczne w pismach społeczno-kulturalnych. Jego doświadczenia miały duże znaczenie dla sposobu istnienia grupy – poprzednio był organizatorem Rybnickiego Klubu Literackiego „Kontakty" i Rybnickich Dni Literatury.
W Kołobrzegu rozpoczął pracę jako kierownik Wydziału Kultury w PRN, co ułatwiało mu pracę organizatorską.
Miejscem spotkań „Redy" i współdziałających
z poetami plastyków ( K. Cebula, E. Dudzik,
J. Ściesiński,  J. Tężycki, I. Zahorska i inni), był klub „Relaks", później  Klub Morski  PPiUR Barka, a także inne placówki kulturalne miasta i powiatu, w tym Mała Galeria PDK.
Dorobek  grupy stanowią kolumny poetyckie
w czasopismach, ilustrowane przez plastyków, oraz almanach poetycki. Pierwsza kolumna grupy ukazała się w „Pomorzu" nr 11/1967, a w niej: słowo wstępne, wiersze Cz. Michałowskiego, S. Wasyla, W. Uptasa,
P. Bednarskiego, Z. Jankowskiego oraz Teresy Ferenc. Teksty rozdzielono rysunkami Kazimierza Cebuli. Następne wspólne wystąpienia „Redy" – już bez udziału Michałowskiego, który wyjechał do Lublina , ukazały się w „Nurcie"(1968), „Głosie Koszalińskim"(1969), „Nadodrzu" (1969), oraz ponownie w „Głosie Koszalińskim" (1970), gdzie obok wierszy reprodukowano obrazy K. Cebuli,
J. Ściesińskiego, I. Zahorskiej (mozaika), a także zamieszczono wypowiedzi siedmiu członków grupy. Tytuł kolumny – „Morze ich wyobraźni".
Najważniejszym bez wątpienia wydarzeniem tego okresu dla środowiska literackiego Kołobrzegu było wydanie w 1969 roku almanachu grupy. („Reda. Almanach kołobrzeskiej grupy poetyckiej"). Wstęp napisał pochodzący z Bydgoszczy krytyk Krzysztof Nowicki, a w nim takie między innymi słowa:
„Najkrócej mówiąc, model, na który się powołują, sprowadza się do pragnienia, by dać świadectwo rzeczom widzianym i odczuwanym, by zanotować możliwie najzwięźlej wynikające z tego wzruszenia, by na koniec przywołać doświadczenie, które wymagało takiego a nie innego obrazu, sformułowania czy metafory. Kto wie zresztą czy
w przypadku autorów REDY doświadczenie
to, pozaliterackie przecież, nie jest ważniejsze
od demonstracji swych chęci lub zdolności  poezjotwórczych. Czyli dzieje się akurat inaczej niż
z  tym co mamy możność zaobserwować na gruncie najmłodszej liryki – rozgadanej, rozszczebiotanej, wypolerowanej, gładkiej, pobrzękującej rekwizytami
i triumfalnie zamykającej je w skostniałe formuły słowne. Poeci z REDY tymczasem usiłują dać wyraz autentyzmowi tych stanów, które jawiły się u podłoża tekstu, usiłują uczynić tekst poetycki sprawdzalnym, stosunkowo prostym przekazem".

Zbigniew Jankowski w wierszu „ Poetyka" pisał:

Jak garncarz garnki,
stolarz stoły –
poeta buduje przestrzenie.
Aby stół nie kończył się nagłą krawędzią,
garnek tępym dnem.
Aby w palcach wieczny głód,
w stopach pragnienie skrzydeł.

W almanachu wiersze zamieścili: Piotr Bednarski, Teresa Ferenc, Zbigniew Jankowski i Stanisław Wasyl. Grupa plastyków była reprezentowana przez
K. Cebulę (grafika) i J. Tężyckiego (proj. okładki). Publikacja wydana przez Wydawnictwo Morskie, została odnotowana zarówno w prasie regionalnej
(J. Mazurczyk : „Kołobrzeska Reda". 7-my Głos Tygodnia, Szczecin, także T. J. Żółciński: „Kołobrzeski almanach poetycki", Pobrzeże, Koszalin), jak
i ogólnopolskiej (M. Sprusiński: „Między słowem
a kasą", Nowe Książki, Warszawa, A. K. Waśkiewicz: „Reda", Litery, Gdańsk). Publikacje te pozwoliły autorom zaprezentować się szerszej niż dotąd publiczności, zmierzyć  z opiniami krytyków,
a kołobrzeżanom przekonać się, że mają środowisko literackie, którego twórczość jest komentowana
w kraju.
    Niestety, wyżej wymienione działania zamykają właściwy okres grupowy „Redy".
Po wyjeździe Jankowskich do Wrocławia, potem Sopotu, gdzie mieszkają do dzisiaj, zaczyna się dezintegracja środowiska i grupy, choć jej formalne rozwiązanie nigdy nie zostało ogłoszone. Wprawdzie w latach siedemdziesiątych odbywały się jeszcze spotkania z czytelnikami, firmowane przez grupę, istniały projekty wydania kolejnych almanachów
w nieco innym składzie osobowym (P. Bednarski,
W. Uptas, Elżbieta  Niedźwiadek, L. M. Jakób, Józef Radyszewski, Czesław Foryś, J. Lechowski), ale gdy zabrakło lidera, „Reda" faktycznie przestała istnieć. Jednak jej działalność, szczególnie praca wewnętrzna, na której konieczność zwracał uwagę Zbigniew Jankowski, zaowocowała rozwojem poziomu artystycznego indywidualnej twórczości literatów, którzy nadał tworzyli w Kołobrzegu.
    Krytycy literaccy tamtego okresu podkreślali zgodnie, że debiutanci lat sześćdziesiątych
i późniejszych często nie walczyli o nowy program artystyczny, lecz o grupowe, a więc łatwiejsze do zauważenia, przeżycie wieku debiutanckiego. Dlatego też nie dziwiło nikogo, że losy autorów, którzy po rozwiązaniu „Redy" pozostali w Kołobrzegu przy twórczości literackiej, rozeszły się w  różnych kierunkach. Zresztą już wcześniej widać było, że ich propozycje artystyczne, mimo „autentystycznej orientacji" ku której skłaniał się lider, były bardzo odmienne. I jeszcze jedna uwaga, podnoszona zwykle w rozmowach o twórczości kołobrzeżan : morze w ich poezji. Miejsce zamieszkania, nazwa grupy kieruje zawsze uwagę krytyków i czytelników na obecność tematu morskiego w wierszach, a wywody rozmówców najczęściej przywołują znany z malarstwa termin „marynistyka"( malowanie morskich pejzaży, dzieł o tematyce morskiej). W odniesieniu do poetów „Redy" trafne są uwagi Jacka Klimżyńskiego, zawarte w tekście „Kołobrzeg. Historia i literatura." Pisząc
o ziemi najbliższej w twórczości poetów, zauważył : „Na szczęście jednak nie spotykamy się z manifestacją laurkowego zachwytu, ze stereotypowym malowaniem obrazków. Zastanawiający jest bowiem brak pejzażu. . Natomiast miejsce krajobrazowych impresji zajmuje próba zmierzenia się z żywiołem, powiedzenia o nim prawdy. Stąd nie ma tu idealnej symbiozy człowieka z morzem, ale świadomość trudnego partnerstwa". A dalej jeszcze : „Morze nie przypomina w niczym ornamentu, pojawia się z jednej strony jako konkret, z drugiej jako motyw poetycki wyabstrahowany z codziennych znaczeń".
    Opisywanie historii kołobrzeskiego środowiska literackiego w tamtym okresie wypada zakończyć uwagą , że istnienie ośrodka skupiającego pisarzy, współpracujących zresztą z silnym – jak
na miasto powiatowe, dźwigające się z powojennych zniszczeń – gronem plastyków, miało ogromny wpływ na rozwój kultury, zainteresowanie literaturą w całym regionie. Działania „Redy" sprawiły, że do Kołobrzegu przyjeżdżali tacy pisarze i krytycy jak Artur Sandauer, Zbigniew Bieńkowski, Zdzisław Polsakiewicz, Stanisław M. Saliński, Jan Papuga i wielu innych uczestników „Marenezji" lub indywidualnych spotkań z czytelnikami w ramach „Piątków Redy". Także
w ten sposób kształtowała się tożsamość miasta.
2.    Pomiędzy „Redą" a Stowarzyszeniem Kołobrzeskich Poetów KOŁ 2000.

    Kołobrzeskie „trzydziestolecie literackie"(lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte), mimo braku grupy literackiej czy innego, sformalizowanego tworu, scalającego środowisko, okazało się jednak bogate w debiuty, ważne dla twórców publikacje, a także wydarzenia artystyczne, które gromadziły sympatyków literatury, zaś autorom pozwalały na konfrontację własnych dokonań
z twórczością innych. Myślę tu przede wszystkim
o dorocznej ogólnopolskiej nagrodzie im. Marcina Borzymowskiego, którą w latach 1979 – 1990 miasto Kołobrzeg przyznawało twórcom za najlepsze książki o tematyce marynistycznej. Kołobrzeskim świętem literatury było ogłoszenie wyników konkursu
i wręczenie nagród, oraz imprezy towarzyszące konkursowi . Pojawiali się wtedy w Kołobrzegu twórcy o znaczącym dorobku literackim, a także krytycy, z których dla przykładu wymienię Zbigniewa Bieńkowskiego, Mariana Grześczaka i Piotra Kuncewicza, ówczesnego prezesa ZLP. Stąd brały początek przyjaźnie, korespondencja trwająca latami
i częste pobyty w Kołobrzegu najwybitniejszych twórców literatury polskiej, spotkania z publicznością, także prywatne „biesiady", o których legendy krążą do dzisiaj (np. opis „wystąpienia" Piotra Kuncewicza w adwokackiej todze Wiesława Uptasa na schodach ratusza). Zainteresowanych artystycznym dorobkiem odsyłam jednak do publikacji „Konkurs Literacki im. Marcina Borzymowskiego. Kołobrzeg 1979-1989. Almanach". Wybór i oprac. Jacek Klimżyński.
    Skoro padło nazwisko Jacka Klimżyńskiego, warto przypomnieć jego zasługi dla tworzenia środowiska i promowania twórczości kołobrzeżan. Długoletni prezes Kołobrzeskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, autor wielu szkiców
o literaturze marynistycznej, zredagował i wstępem opatrzył publikację „Morze kołobrzeskich poetów"(1998), wcześniej – w ramach serii „Biblioteka kołobrzeska" – szereg innych, wartościowych wydawnictw ukazało się dzięki jego staraniom. Także „Kołobrzeskie Wieczory Kameralne", gromadzące przez lata miłośników muzyki poważnej w jej najlepszym wykonaniu, były  okazją do towarzyskich spotkań i scalały środowisko. Szkoda, że „nowa polityka kulturalna" władz  po 1989 roku doprowadziła do zaprzepaszczenia tamtych inicjatyw.
    Jak powiedziano wyżej, omawiane lata obfitowały w znaczące dokonania kołobrzeskich literatów.
    Swoje najważniejsze książki wydał Stanisław Wasyl. Były to : „Gamy", wydane w 1969 r(Wyd. Gdańskie), następnie „Drzazga słońca"( 1970), „Obwód zamknięty"(1974),"Ponad węzłem krwi"(1978) w Wyd. Poznańskim, oraz „ Dom
w czterech porach"(1981) w Wyd. Morskim
w Gdańsku. Jego wiersze odznaczają się zwięzłością wypowiedzi , surowością formy, jakby poeta celowo unikał upiększeń i wyszukanych tropów stylistycznych. Początkowo przeważają w nich tony liryczne, by w „Obwodzie zamkniętym" dopuścić do głosu obrazy sytuacji człowieka w zniewolonym świecie, a w następnych dojrzały twórca podejmuje tematykę uniwersalną w sztuce : przemijanie czasu, sensu ludzkiego istnienia, własnej tożsamości artysty. W 1988 roku ukazał się ostatni – jak dotąd – zbiór jego wierszy (Wiersze wybrane. Gdańsk, Wydawnictwo Morskie), a w nim wstęp Zbigniewa Bieńkowskiego, wnikliwie omawiający dotychczasową twórczość autora.
    Stanisław Wasyl mieszka w Kołobrzegu, ale jakby mu tego było mało, dwukrotnie odbył dalekomorskie rejsy na łowiska Pacyfiku i Atlantyku. Stąd często u niego morski pejzaż – jakiś szczegół, konkret, doznanie – jest materiałem do wykreowania większej całości:

Ryba jest owocem/ wyłuskanym z tętna
Pękniętej ławicy(...)
Martwa gwiazda z patroszonym brzuchem

    Wspomniany wyżej zbiór „Wiersze wybrane" zapowiadał  interesujący okres w twórczości poety. Ostatnią część publikacji stanowiły bowiem nowe wiersze z cyklu „ Przestrzenie", prezentujące inny niż dotąd rodzaj wyobraźni, nowe obszary zainteresowań. Niestety, dotąd nie ukazała się żadna kolejna publikacja Stanisława Wasyla. Szkoda. Kiedyś współorganizator życia literackiego w Kołobrzegu
i regionie (członek ZLP- Oddział w Koszalinie, obecnie SPP- Oddział w Gdańsku), nie uczestniczy w pracy środowiska.
    Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte przyniosły rozkwit talentu literackiego Piotra Bednarskiego. Już  wcześniej utrwalił swój wizerunek poety o surowej i oryginalnej wyobraźni, a wiersz zaczynający się od słów „morze w każdej skali" był wielokrotnie cytowany :

morze w każdej skali
morze z brzuchem kobiety ciężarnej
i pieśnią bioder oczekujących
na wieczorny przypływ
(...)
morze rozgwieżdżone w głębi mojego wnętrza
morze szumiące na wybrzeżu mojego serca (...)

    Powstałe w tamtych latach wiersze znalazły się w zbiorach: „Arka przymierza" PAX 1972, „Pieśni żeglarzy" Wyd. Morskie 1978, „Z głębokości serca"
i „Dwa płomienie" wydane w krakowskiej „Miniaturze". Ale obok nich Bednarski narodził się jako prozaik, najpierw autor krótkich opowiadań - miniatur („Krople soli"1976 i „Czarcie nasienie"1978 Wydawnictwo Poznańskie) potem dłuższych („Morze u wezgłowia" 1981 Wydawnictwo Poznańskie), wreszcie powieści. Już „Krople soli"- zbiór opowiadań o pracy rybaków, ale też o pięknie i grozie morskiego żywiołu - otrzymały nagrodę CRZZ, a następne publikacje pozytywne recenzje krytyki literackiej. Pisał np. w „Nowych Książkach" Stanisław Zieliński : „Udało się Bednarskiemu to, co najtrudniejsze. Przekopał się przez dekoracje i dotarł do sedna sprawy. Nie nazywając rzeczy po imieniu, odsłonił motywacje tak skryte, że nikt nie miałby odwagi powiedzieć o nich głośno. Mam na myśli romantyzm zawodu. Oznacza to w praktyce znacznie więcej niż pogoń za przygodą, za męskim przeżyciem,
za dewizowym zarobkiem".   
    W następnych powieściach  „Lancelot" (1986)
i „Parsifal"(1989)  Piotr Bednarski odszedł od znanego sobie świata – morza i ludzi z nim współżyjących. Teraz zainteresowania autora sięgają mitów i historii, własnej rodziny i ludzkiego losu, a bohaterowie powieści są niejako metafizycznym symbolem kondycji człowieka. Wydaje się, że autorowi trudno było udźwignąć tak pomyślane dzieło. Jeśli dodać,
że język prozy Bednarskiego pełen był eksperymentów, nie trzeba się dziwić, że utwory  budziły wiele kontrowersji i trzecia część trylogii długo nie mogła znaleźć wydawcy. Jedynie Henryk Bereza w „Twórczości" bronił prawa kołobrzeżanina do poszukiwań formalnych . Ale – jakby dla równowagi – ukazała się w 1996 r.  powieść „Błękitne śniegi", która autorowi przyniosła nagrody i uznanie, także przekłady na francuski, niemiecki, włoski i inne. Również tom poezji, wydany w 1999 roku „Popiół", należy uznać za jeden z lepszych w dorobku  poety.  
    W omawianym okresie lata osiemdziesiąte to czas, gdy kołobrzeskie środowisko literackie wzbogaciło się o nowe nazwiska. Zbiorem wierszy „Psy mojej młodości" debiutował w roku 1981 Lech Marek Jakób. W następnych miesiącach i latach był pisarzem b. aktywnym – drukował w odcinkach swoje powieści w prasie, czytano je w radio, potem ukazywały się  w wydawnictwach książkowych. Być może czynił to zbyt pośpiesznie, bo teksty z tamtych lat – mimo kilku dobrych pomysłów („Kruk najbielszy" 1983) - nie pozostały w pamięci. Dopiero powieść „Drapieżcy"(2000), znakomicie skomponowana, jest wartościową pozycją w jego dorobku. Warto także zwrócić uwagę na wydany
w 2003 r tom poezji L.M.Jakóba „Zielony promień", będący prezentacją  ówczesnych doświadczeń poetyckich.
    W 1981 roku debiutancki  tom opowiadań wydała Elżbieta Niedźwiadek ; „Kolorowa skrzynia" oraz „Dosyć łez"(1985) i „Słuchajcie, państwo, sygnałów dnia"(1986) zawierały teksty będące plonem obserwacji i zainteresowań przemianami społecznymi, zachodzącymi w Polsce, w tym także na Pomorzu Zachodnim.
    Rok 1982 to rok poetyckiego debiutu kołobrzeżanki Elżbiety Juszczak. W tomie „Ona grzeszna" przeważały tony liryczne, by w latach późniejszych, gdy zamieszkała w Koszalinie, ustąpić emocjom i buntowi („Alergie") , czy tonom rozwagi
i filozoficznej zadumy w psalmach.
    Kolejny debiut książkowy kołobrzeżanina przypadł na rok 1985. Wtedy to ukazała się powieść adwokata Czesława Forysia „Żeton", której fragment wcześniej można było przeczytać w miesięczniku „Literatura". Niestety, to była jedyna obecność autora w literaturze, zmarł nagle w 2000 roku.
    Także na rok 1985 przypadł książkowy debiut Jana Lechowskiego, o którym wspominano wyżej, przy okazji omawiania działalności „Redy". Lechowski, pracownik kultury, wcześniej próbował zawodu rybaka i tamte doświadczenia, także rodzaj wyobraźni, złożyły się na bardzo dobry artystycznie
i bodaj najważniejszy w dorobku poety tom wierszy „Czterdzieste morze narzekań", wydany przez Wydawnictwo Morskie w Gdańsku. Pisał o nim Janusz Termer: „Wiersze Lechowskiego charakteryzuje przede wszystkim swego rodzaju postawa emocjonalna, żywy niesłychanie stosunek do spraw własnego przeżywania świata, jak też i świata samego jako przedmiotu lirycznej penetracji". W tym samym roku ukazał się drugi tom wierszy tego autora – „Gorzkie zaświtanie", zawierający teksty o różnej tematyce, będące jednak świadectwem dojrzałości poety, wnikliwego obserwatora, umiejącego swoje jednostkowe doświadczenia umieścić w szeroko pojętym losie człowieka.
    Dekadę lat osiemdziesiątych w Kołobrzegu zamyka późny debiut książkowy Wiesława Uptasa. Wprawdzie zamieszczał dotąd swoje wiersze w prasie regionalnej, znany był w środowisku prawniczym („Palestra Literacka"), ale jego specyficzny język
i filozoficzne dysputy nie były łatwe w odbiorze. Dopiero „Próba wyjścia" (1988 KAW Rzeszów)
i pochlebne recenzje Piotra Kuncewicza spowodowały, że uwierzył w siebie i wydał następne zbiory wierszy.
    Wymienieni wyżej autorzy tworzyli –
i niektórzy z nich tworzą do dziś – trzon kołobrzeskiego środowiska literackiego, wielu z nich należy do Związku Literatów Polskich - Oddz.  
w Koszalinie. Choć tu także zaszły zmiany : Stanisław Wasyl  po roku 1989 wstąpił do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich – Oddz. Gdańsk, Lech M. Jakób nie uczestniczy w pracach żadnego związku twórczego. Prezentacją „morskiego oblicza" środowiska była wymieniana wcześniej publikacja „Morze kołobrzeskich poetów". We wstępie Jacek Klimżyński pisze :"Tomik powstał dzięki życzliwej zgodzie poetów, dla których Kołobrzeg był i jest miejscem ważnym. I nie o czułostkowy wymiar „małej ojczyzny" tu chodzi, czy sentymentalny oleodruk z morzem w tle. Tutaj o morzu myślało się w kategoriach szerszych i odleglejszych niż widnokrąg". Ta opinia dotyczyła wielu twórców naszego regionu.
    Ale obok nich w Kołobrzegu pojawiło się nowe pokolenie młodych, którzy nie tylko czytali poetów, ale sami także chcieli  tworzyć. Z tego powodu  16 maja 1990 roku powstało Koło Literatów Amatorów „Wachta". Założycielem koła był lekarz Kazimierz Kijanka, a mecenasem grupy – Klub Garnizonowy WP.
Obok Kazimierza Kijanki w kronice koła i publikacjach spotykamy nazwiska Tomasza Bednarza, Piotra Rybczyńskiego, Piotra Piątka, Beaty Mieczkowskiej-  Miśtak, Justyny Kondrat i Izabeli Klejment. Debiutancki almanach grupy to „I ty możesz się odnaleźć"(1991). Następne pozycje wydane pod szyldem „Wachty" to już wyłącznie teksty prezesa koła, wydawane własnym sumptem. Zresztą koło wkrótce zmieniło patrona, została nim Kołobrzeska Spółdzielnia Mieszkaniowa, potem Miejski Ośrodek Kultury, w którego lokalu klub pod nową nazwą „Wielokropek"(od stycznia 1996r ) kontynuował swoją działalność. Prawdopodobnie organizatorom zabrakło jednak wytrwałości, na pewno brak było liderów, którzy umieliby pokierować grupą, wskazać drogę debiutantom, bo klub rychło zakończył działalność.
    W 1998 roku miał miejsce jeszcze jeden debiut – swój tom wierszy „Wołanie mew" wydał Eugeniusz Koźmiński. Jego uczestnictwo w życiu literackim ograniczało się dotąd do udziału w konkursach, gdzie uzyskiwał nagrody i wyróżnienia. Debiutancki tomik został przyjęty przychylnie – w 1999 roku otrzymał Literacką Nagrodę „Głosu Nauczycielskiego"
i pozytywne opinie w „Toposie" i Twórczości". Pisał
o nim Marian Grześczak : „Późny debiut autora, jak się domyślam, przysłużył się książce, przynosi bowiem wiersze dojrzałe, idealnie schłodzone, pełne smaków, zapachów, muzyki. Stanisław Grochowiak byłby zachwycony aż tak pojętnym uczniem, następnie zaś samodzielnikiem w budowlach poezji. Nuta elegijna dobrze się prowadzi po elegijnej strofie, wsparta echem Mahlera w „Symfonii październikowej" ujawnia Koźmińskiego jako poetę świadomego narzędzi poetyckich, siły w prawdy elementarne, miłość do miejsca i szacunek dla wartości".
    Pojawienie się nowych autorów w środowisku literackim, ale też zaistnienie nowych warunków, powodujących niesłychaną łatwość druku osobom, które potrafią znaleźć sponsora dla swoich, nie zawsze wartościowych produkcji spowodowało, że zaczęto myśleć o powołaniu stowarzyszenia. Również zmiany w obszarach zwanych polityką kulturalną państwa, kazały myśleć o innych sposobach istnienia środowiska literackiego i kręgu osób z nim związanych.

Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów KOŁ 2000

    Zebranie założycielskie grupy miało miejsce
w listopadzie 1999 roku i było zwieńczeniem rozmów, które grupa inicjacyjna prowadziła
z zainteresowanymi działalnością osobami. Osobą wiodącą był Piotr Bednarski, a pomagały mu: Alina Karolina Krawiec i Agnieszka Dębek-Brelik. Powołane zostały władze ( pierwszym prezesem został Piotr Bednarski), uchwalono statut. Został
on zarejestrowany zgodnie z wymogami ustawy
o stowarzyszeniach i od 24 marca 2000 roku Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów zaistniało jako pełnoprawny podmiot. Jakie były cele Stowarzyszenia ? Promocja twórczości autorów kołobrzeskich, doskonalenie warsztatu pisarskiego uczestników spotkań, pomoc debiutantom i krzewienie kultury literackiej wśród publiczności, także próby działalności wydawniczej, gdy mecenat państwa
po 1989 roku praktycznie przestał istnieć. Odtąd
co tydzień, w każdy czwartek (jesteśmy przecież także grupą przyjaciół), odbywały się spotkania warsztatowe, spotkania z czytelnikami, promocja wydanych książek czy prezentacja kolumn literackich. Miejscem spotkań był w latach poprzednich Miejski Ośrodek Kultury, obecnie kawiarnia „Adabar" i lokal o niezwykłej aurze – kawiarnia „Pożegnanie
z Afryką".
    Od  spotkania listopadowego minęło trzynaście lat. Jubileuszowe spotkanie miało miejsce
w Sali Koncertowej kołobrzeskiego ratusza
na dziesięciolecie stowarzyszenia (27 listopada 2009 r), gdzie za zasługi dla rozwoju kultury Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów otrzymało Złotą Odznakę Gryfa Pomorskiego, także takim samym wyróżnieniem uhonorowano trzech autorów : Elżbietę Niedźwiadek, Jana Lechowskiego i prezesa SKP Eugeniusza Koźmińskiego. Co złożyło się na dorobek grupy? Dokumentacja przechowywana w kronikach, prowadzonych najpierw przez Adama Cirina,
a obecnie przez Irenę Sawicz pełna jest zapisów, zdjęć
i wycinków z gazet, tu zwrócę uwagę
na najważniejsze.
    Dla twórców i czytelników najważniejsze
są książki. Dlatego starania o publikowanie twórczości autorów uczestniczących w pracach stowarzyszenia były czymś istotnym, zarówno zbiorowe wydania utworów, jak i książki z tekstami poszczególnych poetów. W trakcie swej działalności stowarzyszenie wydało siedem almanachów, w których autorzy przedstawili głównie swoje wiersze, choć w dwóch pojawiły się drobne fragmenty prozy. Każdy
z almanachów był ważny, szczególnie dla debiutantów, a tych zawsze było kilku. Pierwszą publikację- „Wśród kołobrzeskich poetów"( Szczecin 2000) rozpoczyna wstęp Krzysztofa Gąsiorowskiego
a w nim takie między innymi zdanie: "Środowiska, które nie mają swoich poetów, nie mają przyszłości".(.) Almanach „Wśród kołobrzeskich poetów" jest prezentacją dorobku autorów utożsamiających się lub sympatyzujących z nowopowstałym stowarzyszeniem i nie obejmuje twórczości całego, tak prężnego literacko, środowiska, nie mniej dobrze świadczy
o jego kulturowej dynamice. Autorów, których wiersze składają się na tę książkę, nie łączy jakaś zbiorowa poetyka. Pojawiają się, co prawda wspólne wątki i motywy, ale wspólna jest im przede wszystkim potrzeba odnalezienia się poprzez doświadczenie poetyckie w świecie współczesnym, w czasie i miejscu, gdzie im żyć przypadło". Dalej następuje wnikliwa analiza wierszy dwudziestu autorów, których  teksty zostały zakwalifikowane do druku.
    Kolejne almanachy to: „54 równoleżnik"(Koszalin 2004), „Morze i miłość" (Kraków 2005 ), „Liryki i erotyki" (Koszalin 2007), „Wokół słowa" (wspólnie z Oddz. ZLP w Koszalinie – 2008), „Almanach Jubileuszowy" (Koszalin 2009), „North – West (Bydgoszcz 2012). W almanachu wydanym na dziesięciolecie ( jubileuszowym ), znalazło się wiele zdjęć, ilustrujących ważne dla środowiska literackiego zdarzenia, oczywiście najnowsze wiersze i opowiadania, ale także słowo wstępne p. Jadwigi Maj, Przew. Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Spraw Społecznych, która napisała:
    „Minęło dziesięć lat od kiedy powstało Stowarzyszenie. Jest to nie tylko dziesięć lat twórczości, ale i dziesięć lat kontaktu z czytelnikami. Pamięć przechowuje wiele nazwisk, wiele twarzy, wiele spotkań zwykłych i tych o niepowtarzalnej atmosferze porozumienia między twórcą
a słuchaczami w ciszy i skupieniu przeżywającymi wzruszenia, jakie stawały się ich udziałem w danej chwili, kiedy poezja stale się współgraniem mowy
i milczenia".
    Rzeczywiście, w czasie działalności Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów pojawiło się wiele nowych twarzy, nowych nazwisk i dziś można
je liczyć  w dziesiątki. Jedni pracują  nadal – pracują
to znaczy piszą, publikują, organizują imprezy literackie, inni po druku pierwszego utworu stracili zapał i pozostali sympatykami grupy, uczestnikami spotkań, ale już na widowni. Niektórzy wyjechali, inni znaleźli nowe pasje i zainteresowania . Ale wszyscy, każdy na miarę swoich możliwości i talentu, starali się zawsze przynosić na spotkania z publicznością „ dar piękna". Powiedziała p. Jadwiga Maj : „Cenimy
to piękno, w rewanżu przynosimy kwiaty autorom tekstów i dziękujemy za to, że są, że tworzą, że uczą obcowania ze światem architektury słowa." Najbardziej  aktywni członkowie Stowarzyszenia
to jego założyciele : Alina K. Krawiec, Agnieszka  Dębek- Brelik, Irena Tarnowska, Irena Sawicz, Ewa Matyjaszczyk, Alina Kornecka, Eugeniusz Koźmiński, także ci, którzy  dołączyli  później , ale ich praca
w środowisku literackim Kołobrzegu jest  widoczna: Elżbieta  Niedźwiadek, Beata Mieczkowska-Miśtak, Michał Filipowski, Sława Rudnicka, Piotr Piątek, Marcin Niedźwiadek, Emanuela Czeladka, Wojciech Czaplewski i Gabriela Wojtczak. Przez kilka lat Stowarzyszeniem kierował Piotr Bednarski, jego książki budziły zainteresowanie środowiska
i czytelników, wspominamy kolegów: Jana Lechowskiego, Janusza Pawlaka i Wiesława Uptasa – którzy zmarli, ale chlubnie zapisali się
w naszej pamięci.
    Jednym ze sposobów promocji twórczości kołobrzeżan były spotkania zwane Kołobrzeskimi Salonami Poezji i Piosenki Literackiej. Na tych spotkaniach wiersze czytali aktorzy, zaprzyjaźnieni
z naszym środowiskiem poprzez „Herbertiadę"- coroczne święto poezji Zbigniewa Herberta. W czasie naszych „salonów" wiersze W. Uptasa czytał Krzysztof Wakuliński, Agnieszki Dębek – Aleksander Trąbczyński,  innym razem czytał i śpiewał Stanisław Górka, Małgorzata Zajączkowska prezentowała  przez siebie utwory wybrane, zresztą dzięki wielu artystom mogliśmy słuchać swoich wierszy i opowiadań w najlepszym wykonaniu. Te kontakty zawdzięczamy Katarzynie i Jackowi Pechmanom, pomysłodawcom „Herbertiady". Kołobrzeskie Salony Poezji  i Piosenki Literackiej odbywały się najczęściej w Sali Koncertowej kołobrzeskiego ratusza, albo w Muzeum Oręża Polskiego i jego bardzo urokliwej Sali Plafonowej.
    W omawianym okresie nowa polityka kulturalna, w tym również wydawnicza, oznaczała poszukiwania innych niż poprzednio możliwości druku. Prasa regionalna , skomercjalizowana, przestała interesować się problematyką kulturalną, dotychczas istniejące pisma zmieniły swoich właścicieli i profil. Stowarzyszenie Kołobrzeskich Poetów znalazło jednak w „Gazecie Kołobrzeskiej" swoje miejsce i co  roku, w Światowym Dniu Poezji drukuje wiersze w specjalnej wkładce. Także informacje o nowych książkach i spotkaniach
z czytelnikami umieszczane są regularnie. Z wielką satysfakcją przyjmujemy fakt, ze również „Akant"
na swoich łamach pozwala nam na spotkanie
z czytelnikami. Myślę tu o wystąpieniach grupowych, także z udziałem debiutantów, których nazwiska nie są jeszcze znane wydawcom i którym trudno przebić się do czasopism, mających zamknięty krąg „swoich" autorów. Nasz „Akant" jest tu chlubnym wyjątkiem. Natomiast autorzy kołobrzescy o większym dorobku literackim, również spoza Stowarzyszenia, indywidualnie umieszczają  swoje teksty w niektórych ogólnopolskich miesięcznikach, lub na coraz modniejszych stronach internetowych. Niestety, Kołobrzeg nie ma własnego pisma literacko-artystycznego, choć próby jego wydawania, i to próby bardzo udane, były. Mówię tu o „Latarni Morskiej", piśmie którego pierwszy numer ukazał się w 2006 roku, a ostatni- nr11-13 po pięciu latach, w 2010 roku. Było to pismo starannie wydawane pod względem edytorskim i mimo braku stałego finansowania, pomysłodawca i jedyny redaktor Lech Marek Jakób potrafił zgromadzić ciekawych współpracowników,
a co najważniejsze dla kołobrzeskiego środowiska, umożliwił wielu z nich prezentację swoich utworów. Szkoda, że pismo trwało tak krótko, jego internetowa wersja ma już inną rangę.
    Charakter niniejszego szkicu wyklucza ocenę dorobku literackiego twórców kołobrzeskiego środowiska. Jest to raczej rola recenzentów, krytyków. Jednak ich opinie, odnoszące się do dokonań poszczególnych poetów i prozaików pozwalają przypuszczać, że Teresa Ferenc, Zbigniew Jankowski, Piotr Bednarski i Stanisław Wasyl – autorzy tworzący „Redę", jak ci, którzy nadają ton dzisiejszemu środowisku : Elżbieta Niedźwiadek, Agnieszka Dębek –Brelik, Eugeniusz Koźmiński, Michał Filipowski, również Lech Marek Jakób, także nowi autorzy, odnoszący sukcesy w konkursach poetyckich : Sława Rudnicka, Piotr Piątek, Marcin Niedźwiadek, Wojciech Czaplewski  - wszyscy , którzy talent wspomagać będą pracą i odrobiną szczęścia – znajdą swoje miejsce
w historii regionu, a może również literatury polskiej.
    

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież