Zbigniew Kresowaty - WSPOMINANIE PAMIĘCI

Mam w rękach jeszcze ciepły tomik wierszy Kaliny Izabeli Zioła z Poznania, wydany bardzo starannie, w laminowanej okładce, który ukazał się w Bibliotece  Tematu ZLP – Warszawa 2013 roku. Tytuł „Okno niepamięci" jest tutaj otwarty, skłania do bardzo osobistych refleksji o miłości, pełen jest penetracji filozoficznych w tzw. dziale uczuć. Przecież miłość, która prowadzi nasze byty, zajmuje nam wielką część życia, powoduje nami, niesie latami, zajmuje ogromna część bytu prokreatywnego. Poetka dotyka niebywałej, ukrytej tęsknoty z zakamarków niepamięci, natomiast w poszukiwaniu przyczyny rozstania lub ustania uczucia tworzy obrazy tego, co jest bardzo istotną chemią pomiędzy kobietą a mężczyzną. Owszem! – poezja tzw. „kobieca" jest – istnieje, nawet jest celowo rozpoznawalna, często jako ciepła liryka, ta delikatna strona podświadomości „puchu marnego, jest to poezja najczęściej promieniująca ukrytym wspomnieniem, podobnie jak film. Autorka wierszy zwierza się najpierw samej sobie, buduje na nowo  stany uczuć „tu i teraz", a nam, czytelnikom,  przypomina o zaistniałych, niepowtarzalnych chwilach obcowania nie tylko z sobą, ale z nowym otoczeniem i czasem, który kiedyś ustateczniał się bardziej budująco i z nadziejami. Przypomina nam poetka stany największych uniesień, które w razie ostygnięcia trzeba zawsze ratować i podsycać do nowego życia. Należy wtedy spotkać się wierniej w słowie dawanym sobie ongiś, w jego wartości obietnic… Otóż okazuje się, że takie „okno niepamięci" istnieje w pamięci każdego z nas, w każdym intensywnym życiu, w każdej chwili obcowania, nawet ze swoimi prywatnymi uczuciami, w każdym czasowym miejscu i pożyciu. Dziś bycie z sobą jest coraz trudniejsze, sankcjonują to różne aspekty, środki i pojmowanie istoty piękna, które dziś zatraca się bez reszty w prozie bytu. Należy walczyć o odbudowę uczuć, o sens ładu wszystkimi zmysłami, mówi poetka, i nie zatracić siły, która niesie nas ku sobie w wartości słowa…

Już wiersz pt. Ruchome piaski (str. 8), jakby namaszcza takie właśnie obcowanie, może przytoczmy kilka wersów:
to co pomiędzy nami/ jest jak ruchome piaski/ wyszeptane kiedyś słowa/ w blasku słońca/ stają się przejrzyste/ znikają (…)
            Otóż wraz z „piaskami" znikamy i my sami, oddalają się, jakby naturalnie, nie pielęgnowane wymiary uczuć i zasięg ich żaru, który był zawsze nieodzowny „ogień przygasa, jeszcze tylko trzy płomyki…" – A przecież liczyliśmy kiedyś wszystkie płomyki, oddechy, spojrzenia – i coraz więcej wartości dziewiczych  jest pomieszczanych w „oknie niepamięci" piszącej te wiersze. Autorka zaprasza przede wszystkim do świata swojej poezji. Oznajmia nam, że pozostał obraz namalowany kiedyś, że zawsze warto stanąć przed nim. Czymże jest takie okno - obrazem? - czy nie jest lustrem… pewną miarą uczucia? – Czy nie jest też muzyką, pozostałą jak osad w muszelce ucha, lub dotykiem, kiedy każdorazowo wiatr rzeźbi na nowo  powietrze wokół – Tak! – jeżeli iść dalej tropem poezji kobiecej, można zaryzykować
i poczuć więcej, np. to że, kobiety - poetki bywają bardziej pamiętliwe, dokładne… to natura tak stwarza ośrodek opiekuńczości, powierzając go czystości wnętrza kobiecego, te czucia i macki są zawsze bardziej namiętne niż męskie. Otóż kiedy wchodzimy do treści tomiku takiej liryki jaką pisze Kalina Izabela Zioła, odnajdujemy zazwyczaj zatracenie, choćby w ogrodzie kobiecego ciała, w ogrodzie bujnej zieleni jakby u Moneta, stajemy na mostku przed lustrem wody, wystarczy tylko dotknąć… a zieleń cała drży i przenika nasze jestestwo, wywołując nowe doświadczenie.       
U Kaliny Izabeli  jest więcej dystansu do przeciwnej strony, do obiektu uczuć.  Ale powstaje pytanie - skoro tak, dlaczego poetka znalazła się na jakimś osobnym miejscu, tak odrębnym, że stąpa po „ruchomych piaskach"? – Otóż jest ona doświadczoną osobą i poetką… dlaczego? - Trzeba powiedzieć, że poezja ta odtwarza dziś inaczej sam fenomen miłości, toczy gry i pyta o rzeczy zapamiętane,  prowadzi je do nieco innej refleksji, jest to raczej konfrontacja  własnej egzystencji  z wyborem własnego „Ja", które bez miłości nie byłoby nic warte.  Konfrontuje się poetka z tym, co jest chyba najtrudniejsze - z wyrażaniem uczuć – z wiernością samej sobie i swej fizyczności.  To nie jest jakaś płytka wrażliwość, ta wrażliwość jest we wszystkim, co czyni.  To obrazy filozoficzne, wizje do scalania nowej rzeczywistości. Zauważa poetka najpierw wartość słowa, które jest najważniejsze bodajże w samym podawaniu dokładnych komunikatów uczuć. To nie są słowa posyłane na wiatr, lecz w siebie.  Przytoczmy zatem fragment wiersza ze str.28, pt.
„Kruche szkło":
zamknięta w krysztale
minionego czasu
jeszcze próbuję dopasować
dotyk do ciepła skóry
spojrzenie do zarysu policzka
(…)
            Poetka mówi najpierw o sobie – to ona jest tutaj kryształem minionego czasu, trzeba tylko spojrzeć i dotknąć, kto wie czy nie przywołać, bo nawet w małym świetle „kryształ dopasowuje się do policzka"… i pęka podczas uderzenia niepotrzebnego śmiechu. Kryształ jest delikatniejszy niż każdy inny kruszec, bo składa się ze  szlachetności. To osobliwe „Okno niepamięci" bardzo mocno jest otwarte na szlachetność, jest to pewnego rodzaju rzeźba – szlif, życiowy wzór, a nawet pryzmat, wszystkie te wizjery są otwarte na oścież. W wierszu pt. „Jeszcze raz" pogrąża się autorka w kontemplacji wcześniejszej miłości, choć nie opisuje jej, być może dla konfrontacji, i zauważa zupełnie inną jej składnię. Ale czyżby przez to nie zauważa nowego(?): że znów nadeszła wiosna, znów słoneczna odwilż… Takie „okno niepamięci" w pamięci każdy z nas nosi wewnątrz, ale otwiera je tylko dla siebie w razie bardzo osobistej potrzeby... Poetka zawiera w swej poezji duże ładunki ekspresji, podgrzewa je, zestawia, aranżuje, rozżarza je znów do białości i oznacza sprawiedliwiej… Autorka tomiku wierszy prezentuje nam także swoje fotografie z miejsc, które ją jakby przywołały do siebie - to miejsca odwiedzone osobiście, spowite w romantyczne odzewy czasowe: są to ruiny zamku w Irlandii, stary turecki stadion,  kurhan, który jeszcze wrze w pamięci mitologicznej, zionie gorącym dżdżystym echem, tudzież stary monastyr z Ukrainy. To miejsca, gdzie mogła przebywać dusza poetki choćby we śnie, a także dusza podmiotu podświadomie powstałego wiersza. W takim zaśpiewie odbiór idzie  jakby w inne wcielenia i w inne wymiary. Fizyczność życia wcześniejszego niosąca nasze uczucia jest wszechobecna zawsze w pamięci, to znaki naznaczone genami, tak jak każda miłość naznaczona jest przeznaczeniem, bierze upodobanie z ducha i jakby materializuje się w danym obiekcie odwiedzonym tu i teraz nagle.  – Są to też okna naznaczone czujnością i zmysłowością, być może to pamięć z przyszłości, to, co nasuwa się poecie w jakichś niespełnionych podróżach, miłościach urastających do chwil lepszych, i tych bardziej uniwersalnych jako obrazy, ale zawsze mogących zaistnieć w tym bycie, w którym on sam obecnie przebywa. W fotografiach Kaliny Izabeli poznajemy bliżej jej osobowość, jej stany odniesienia do tego co widzi „trzecie oko" artysty, wydaje się też, że muzyka jest nieodzownym elementem sfotografowanych miejsc – miejsc, które są jakby środkiem tych tekstów. To się czuje podskórnie, są to wiersze podszyte nie tylko muzyką, ale i tzw. światłem niewidocznym, światłem z płomieni wiecznych, czyli oznaczone zniczami. Są to jakby puste jamy pozostałe po dawnych duszach, miejsca istniejące dla zupełnie nieznanych dusz, miejsca istniejące zawsze u poety tylko do wspomnień. - „A przecież nikt nie umarł" - mówi po chwili poetka, stawiając w takich miejscach znicz, przynosi światło pamięci. Przybywa w to miejsce, gdzie można otworzyć i oznaczyć nowy obraz  dla „okna niepamięci", czyli takie „Moje Zaduszki".
Zatem przejdźmy do drugiej części tomiku.
Już tylko echo…  – to rozdział drugi poezji - odnajduję tu wiersz pt. „ Rowerem do nieba" (ded. Majce) - Poczynię tutaj małą dygresję co do zdobywania nieba: otóż kiedyś napisałem wiersz, a było to w dniu kiedy odszedł Herbert, że „Anioł maluje rower na niebiesko", bo tylko takim można dojechać do nieba…
A Kalina Izabela napisała:

odjechałeś
rowerem do nieba

kto Cię wezwał
czyj głos zagłuszył
moje wołanie
i płacz naszego syna
(…)
odjechałeś
jak nie próbować cię gonić
jak zostać w tej ciemności
i tylko w gwiazdach szukać
ciepła twego spojrzenia
      
                 Wydaje się, że to echa nas gonią - oznaczają, i na nowo scalają razem, popychają podświadomie do dalszego działania. Echa - każde inne – ślady rozdrobnione w wieloślady gonią, choćby do tych pootwieranych czekających okien, niosą nocami do światełek gwiazd i planet... Cóż, kobieta potrzebuje ostoi - zwłaszcza, że musi - to co ma w zasobie macierzyńskości-  przeznaczyć wszystko nie tylko na tzw. wydanie owocu miłości, ale  na wzrastanie i pielęgnację istoty duszy, wiodąc ją ku wieczności...  Jest to równie wymowne oznajmione w strofach  wiersza ze str. 49, jakby dopowiadając, wtórując takiemu „oknu niepamięci":  

(…) nagle spada deszcz
zmywając z muru litery
przywracając światu porządek
więc stoisz w przemoczonym ubraniu
w kapeluszu i płaszczu
ściskając pod pachą teczkę
więc stoisz
chcąc zatrzymać tę chwilę
zanim wrócisz w codzienność

       Reasumując: w tomie wierszy „Okno niepamięci" poetka daje do zrozumienia, że trzeba umieć się znaleźć w swoich obrazach, które zawsze nas otaczają, w ich fizyczności czasem zagmatwanej, gdzieś czasem nawet zagubionej. Ale mówi, że należy pójść tylko i wyłącznie za uczuciem, wziąć los taki, jaki jest nam dawany i przeciwstawić go nowemu, zaufać sobie i widmu niecodziennemu, czyli miłości wszelakiej. Polecam ten ciekawy tomik Kaliny Izabeli Zioła do kontemplacji, ku dopasowaniu do naszych własnych, niecodziennych otwartych „okien niepamięci", ale otwartych jedynie w pamięci.

Kalina Izabela Zioła, „Okno niepamięci", Biblioteka Tematu – ZLP Warszawa, 2013,
s. 72. Fotografie na okładce i wewnątrz książki - autorka.