Waldemar Jagliński - XXX

I

a więc przybywamy z rozbitych samotności

albo z czereśniowych impresji

ze słonecznych wojaży

do zbyt jasnych nocy

zbyt szybko płaczących listopadem

 

przybywamy jak szept zroszonego poranka

zatopionego w świetle obietnicy

albo jak wiatr

co płoszy nadany bieg duszy

 

 

II

 

a więc jesteśmy przechodniami na tej ziemi

albo cieniem własnych infantylności

czarą wciąż do połowy pustą

albo złodziejami czasu

tych od drugiego policzka

 

dziećmi Byrona

 

co chcą wytrącić miecz Ekspansji

 

jesteśmy łowcami tego króliczka

albo poszukiwaczami mrozu

w ciepły letni dzień

 

 

III

 

a więc zmierzamy do snów dziecięcych

zwanych proroctwami

albo do prywatnych edenów

kupionych za cudze noce nieprzespane

 

do samotnych piaskowych bram

albo-efemerycznych ogrodów

 

zmierzamy do zbyt powolnych wciąż ekspresów

goniąc słoneczny wiatr

albo za nieistniejące nigdy

brzegi miłości

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież