Katarzyna Newcomer - Soki

Co czytają pijąc soki lub Latte?

 

Blondyna rozgląda się dookoła

 

Wylicza miękkie rodzynki w cieście

 

Na stole ma rozłożone Seks w mieście

 

Nauka i Poezja i Rozwód głupim

 

Pociąga lewe ucho jakby źle słyszała

 

Oko już nie sokoła lupą sprawdza datę

 

I zajada podaną carską sałatę

 

 

Nawet w kapeluszu słomkowym jej do twarzy,

 

Obok siedzi mądra nos okulary

 

W ciemnej oprawie lektorki filary

 

Podkreśla ważność Tekstu żółtym jak słońce

 

Flamastrem bawi się kolanem buja stopą

 

Białe jej sandały rozjaśniają podłogę,

 

Czarnooki się rozłożył bagażem

 

Ulubieniec wielkich rond kapeluszy

 

Różowych dżinsów różowej koszuli

 

Skrupulatnie rozłożył Zen Dream Tea

 

Księgę John Paul II wtem pospiesznie

 

Wszystko zebrał i gdzieś odskoczył,

 

Inna spuściła głowę włos jej oczy

 

Przesłania blisko niej jest Ukochany

 

Gdzieś wyniuchała Rozbił warstwy skorupy

 

Teraz liczy listki pod kolumnami Drzewa,

 

 

 

Jeden wcześnie powołany

 

Przy smutnej Dickinsonce i busoli

 

Zerka na mnie zza pomarańczowej koszuli

 

W ręku dzierży 101 wysławionych wierszy

 

Ten zapatrzony nie uwidział swojej pozy

 

A siedzi razem z pisarzami w zwierciadłach ich duszy:

 

Szekspir w niejedną postać przebrany

 

We frywolności Wilde z cygarem Twain

 

Anioł Melville z wielorybem Hemingway

 

Mickiewicz Cooper Lafayette nad Seine

 

Hardy z kubkiem czekolady Shaw śpi

 

Na rzuconej ziemi coś z Eliot'a

 

Nimfy elfy i sylfidy nam wplotą,

 

Powiększony obraz srebrem siąpi

 

Wtem tubalnym ktoś przemówił głosem

 

O wydawanych na rafinerie pieniądzach

 

Ziemia poczernieje a powietrze zgęstnieje,

 

Odchodzę ze swym ufnym kapeluszem

 

Do swego pociągu, dalej od cyfr tubalnych.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież