Janusz Ignacy Borkowski - Szklane serce

Czemu mi dałeś serce, drogi Boże,

 

Tak liche, ze szkła najkruchszego...

 

Tak łatwo i szybko potłuc się może

 

Czemuś nie wybrał surowca trwalszego?

 

 

 

 

Tak ciężko jest mi ciągle je składać

 

 A z każdą naprawą - coś z niego tracę...

 

Lecz ono lubi tak często upadać

 

I nie chce być inne, nie chce być inaczej.

 

 

 

Siedzę pochylony... Sklejam i składam

 

Kaleczę się przy tym, zacinam, boleję...

 

Zbierając okruchy, na twarz nisko padam

 

Z każdym upadkiem tak bardzo biednieję.

 

 

 

Czemuś mi, Panie, szklane dał serce,

 

 Co, w mgnieniu oka rozsypać się może,

 

Bezbronne przy każdej, najmniejszej rozterce

 

Czemuś z żelaza  nie stworzył mnie, Boże?