Janina Barbara Sokołowska - Stanisława Krawczyka portret wielokrotny

Światy poetyckie Stanisława Krawczyka to publikacja jubileuszowa, dedykowana pisarzowi w 75. rocznicę urodzin. Przypomnę, że w 2012 roku ukazał się obszerny wybór wierszy Krawczyka zatytułowany Zrosty. Teraz podejmujemy lekturę siedemnastu szkiców, odkrywających rozmaite aspekty jego liryki, współtworzących wielokrotny (wielostronny) portret pisarza, intrygujących możliwościami odczytań i interpretacyjnych dociekań.

 

Drogę twórczą poety urodzonego w 1938 roku przybliża inicjalny szkic Mariana Kisiela Destruktor symbolu. Debiut poetycki usytuował Krawczyka w kręgu „generacji’ 60”, natomiast debiut książkowy – wśród poetów „bez adresu”. Obraz świata budowany jest w tej liryce z rozproszonych elementów i ma wiele twarzy, co dostrzeżemy w sferze tematyki, ale także w wielostylowości wierszy poety ukazującego świat niejednorodny, któremu nie można zaufać, w którym trwają jednocześnie procesy tworzenia i destrukcji. Jedynie tajemnica miejsca i pamięci wprowadza pewien ład. W twórczości Krawczyka odnajdujemy zapisy doświadczeń intymnych, prywatnych, znaczące miejsce zajmuje przestrzeń domu i najbliższej okolicy. „Nie da się wykreślić z pamięci tylko tego, co przeżyte” – podsumowuje Marian Kisiel, podkreślając przy tym, iż poznanie siebie w świecie nie jest „prawdą prostą i natychmiastową”.  

 

 

Ewa Bartos w szkicu Poeta nieustający podkreśla związek przedmiotów wyobrażeniowych z przedmiotami realnymi. Sensualne odczuwanie bytu wiąże się w tej poezji z etosem pracy i czynnościami codziennymi, które w połączeniu z biblijnym „powiadam wam” zostają „uświęcone”. Świat w twórczości poety – zauważa autorka – składa się zarówno z drobnych elementów, jak i makrokosmosu, w którym najważniejszy jest czas wrastania w środowisko. W przypadku Stanisława Krawczyka, rzecz jasna, weźmiemy pod uwagę miejsce urodzenia i obecnego zamieszkania (Zagłębie Dąbrowskie – Górny Śląsk). W jednym z jego wierszy droga krzyżowa prowadzi przez... hałdę.

 

Joanna Kisiel w tekście Stanisław Krawczyk patrzy na kobiety przekonuje, że w lirycznym świecie poety ważną rolę odgrywa portretowanie kobiet, obserwacja ich gestów, zachowań, poszukiwanie ukrytych znaczeń. Istotą obserwacji będzie przeniknięcie tajemnicy, która z punktu widzenia mężczyzny jest intrygująca, zarówno w doznaniu erotycznym, jak i duchowym. Bohaterki wierszy Stanisława Krawczyka wywoływane są z rejonów pamięci, jak też z obszarów wyobraźni, z biblijnych kart, pojawiają się kobiety z przelotnych znajomości i ważnych przyjaźni. W wierszach powraca imię żony pisarza – Róża. Pośród nich szczególne miejsce zajmuje Róży portret zimowy, odczuwamy tu troskę i widzimy heroiczną walkę zmierzającą do zatrzymania ukochanej osoby zagrożonej widmem śmierci. Świadek współodczuwania bólu, rozpaczy i nadziei w lapidarnych środkach wyrazu rejestruje dramatyczne doświadczenie. Czasem jednostkowy ból przekłada się na obraz przekraczający osobiste przeżycie.  

 

W twórczości autora Butów pojawia się, aczkolwiek niezbyt często, motyw morza – pisze Elżbieta Dutka w szkicu Zapatrzenie w morze. Morze u poety jest tym, co przekracza ludzkie istnienie, ale też występuje w znaczeniu przeżycia intymnego i staje się symbolem relacji międzyludzkich. Szczególnie ważne w tym wierszu wydaje się odwołanie do tradycji filozoficznej i biblijnej, choćby heraklitejskiego panta rei. Brzmi to jak osobisty rozrachunek z dotychczasowym losem: „za lekko żeby utonąć / za ciężko żeby przejść po fali”. W znakach wodnych odczytujemy upływ czasu, sam symbol morza przypomina zarówno przemijanie jak i trwanie. 

 

„Kupa kamieni pustych i ziem płonnych” to szkic Katarzyny Niesporek opowiadający o wrastaniu wierszy Stanisława Krawczyka w ziemię śląsko-zagłębiowską. Znakiem określającym przestrzeń miejsca jest hałda. Stąd właśnie spogląda autor Drogi na rodzinny pejzaż. Tutaj w krajobraz górniczej rzeczywistości, w czarne nieużytki wdziera się życie, jakby wbrew naturze. Drzewo wznosi się ponad hałdę i trwa korzeniami mimo ekstremalnych warunków egzystowania. Poeta czyni hałdę miejscem wyjątkowym, bowiem nie tylko wewnątrz, ale też wokół niej toczy się życie. W jednym z wierszy Stanisława Krawczyka pojawia się „hałda czaszek”. To nawiązanie do miejsca śmierci Chrystusa. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ Golgota była ówcześnie wysypiskiem śmieci, usypaną górą gruzu przypominającą wyglądem... śląską hałdę, z tą różnicą, że Golgota stała się miejscem świętym a śląska hałda, pamiętająca ludzkie czaszki, wrosła w pejzaż śląsko-zagłębiowski jako symbol górniczego trudu.     

 

Autorką szkicu Dobre sąsiedztwo jest Marta Tomczok. W Dyptyku cmentarnym przywołuje utwory, których tematyka ukazuje relacje polsko-żydowskie. Warto je przypomnieć ze względu na charakter prywatny oraz czas powstania. Polsko-żydowska historia jest dla pamięci Polaków kłopotliwa, literatura niezbyt dobrze radzi sobie z tym problemem, a sztuka dystansuje się od ocen i rozliczeń. Z tego względu kilka wierszy Stanisława Krawczyka ma duże znaczenie, przypominają one świat z przeszłości, okres dzieciństwa i wczesnej młodości, czas zabaw i spotkań z czeladzkimi Żydami. Mowa o miejscu spotkań kultur, obchodzonych „obok siebie” świętach i obrzędach. W polskim krajobrazie odnajdujemy żydowskie cmentarze usytuowane nieopodal katolickich, ale  jako „sąsiedztwo” istnieją one tylko w wyobraźni poety powracającego do dawnego porządku.        

 

Kształt w zamyśle daleki, choć bliski w pragnieniu, tekst Grażyny Maroszczuk, zestawia uwagi dotyczące człowieka w liryce Stanisława Krawczyka. Autor Morza cierpliwego zastanawia się nad „przygodnością” losu, gdyż w naszej trudnej rzeczywistości nie tak łatwo być wzorem „pielgrzyma”. Skoro stwierdza, iż „co parę lat / wchodzimy do tego samego morza”, dobrze jest wciąż na nowo określać swoje miejsce w świecie. Dzień powszedni wciąż zaskakuje, toteż pytania w tej twórczości zawarte są zawsze dyskretne, wyciszone, nie szukają przyczyn, niczego nie tłumaczą, nie wyjaśniają. Autor ukazuje człowieka tęskniącego za harmonią wewnętrzną, poszukującego drogowskazu, by mógł powrócić do siebie wzbogacony wiedzą. Może mu w tym pomóc wsparcie w Bogu lub sztuka, zwłaszcza literatura, która uczy pokory i współbytowania z mityczną  rzeczywistością słowa, naturą, z drugim człowiekiem.  

 

Dominik Chwolik zgłębia znaczenie kamienia w twórczości Stanisława Krawczyka (Trajektoria lotu kamienia). Nic dziwnego, skoro kamień wywodzi się z ziemi, to musi do niej wrócić, niezależnie od trasy lotu, którą wcześniej pokonał – stwierdza autor. Sam lot prowadzi w rezultacie do bezruchu i pozostawia pytanie podmiotu: „Gdzie chciałbym umrzeć?”. Liryczny bohater wyraża swoją ostatnią wolę: śmierć ma nastąpić w powietrzu, zmartwychwstanie w morzu, a ciało zgodnie z zasadą grawitacji zostanie złożone w ziemi. Gdyby jednak zakładać podniebną śmierć – czytamy – choćby katastrofę lotniczą, wówczas człowiek spadłby jak „kamień w wodę”, gdzie nastąpiłoby powtórne narodzenie. Jednak nadzieja powstania z martwych nie jest już taka oczywista, kiedy okazuje się, że i morze zostało dotknięte przez śmierć. Na uwagę zasługuje spostrzeżenie autora szkicu o zaburzonym porządku trajektorii lotu, z której jasno wynika, iż może być on odczytany jako lot pośmiertny. Mamy tutaj, z jednej strony, dążenie poety do dosłowności, z drugiej – skłonność do alegoryzacji i metaforyzacji. Może najważniejszy w tym wierszu jest „kamień nagrobny”, ślad jaki pozostaje po życiu człowieka, bo przecież nikt nie jest w stanie określić „porządku” lotu po śmierci. W końcu nawet kamień obraca się w proch.

 

Twarz jest „metaforą duszy” – zauważa Magdalena Boczkowska w szkicu Historia zapisana w twarzy. Jaka jest twarz starego człowieka? Starej kobiety? Indywidualne doświadczenia zapisują się na twarzy człowieka niczym opowieść o nim samym. Każde głębsze przeżycie dodaje nową zmarszczkę, każda emocja dostarcza nowej bruzdy. Tymczasem to one są wartością, świadczą o indywidualnym i niepowtarzalnym w swej istocie ludzkim egzystowaniu. W poezji Stanisława Krawczyka – pisze Boczkowska – przeważają portrety rozbite, odbicia w lustrze, które nie pozwalają przeniknąć tajemnicy twarzy. W wierszu zatytułowanym Przedśmiertny portret kobiety twarz ma ostateczną postać, można więc powiedzieć, że stanie się portretem trumiennym. Zdobyta dzięki doświadczeniu samowiedza prowadzi do głębszego rozumienia świata, a tym samym siebie w nim.

 

W szkicu Ze strzępów strzępy Paweł Majerski uznał Błądzę za wiersz-soczewkę, wiersz ważny ze względu na próbę scalenia wątków, obrazów, które odnajdujemy w innych utworach poety. Krawczyk opowiada o dekonstruującym się świecie, będącym w stanie rozsypki, z którego trzeba zbierać „strzępy / wiary, religii, idei”, w którym nie ma już żadnego punktu oparcia. Tutaj i teraz, na naszych oczach, dokonuje się rozpad świata, ale wciąż trwa dramatyczna wędrówka „pokoleń przegranych”. Pierwsze strofy Błądzę odkrywają, iż „trwa rozpad sześcianu”, kolejne rejestrują katastroficzny obraz świata „po rozbiciu sześcianu”. Metaforyzowane obrazy można, zdaniem Pawła Majerskiego, określić mianem pejzaży kubistycznych. Charakterystycznym elementem twórczości Stanisława Krawczyka – podkreśla interpretator – jest geometryzacja owych obrazów za sprawą figur, brył, płaszczyzn, linii. Dzięki temu wiersze są „widzialne pojęciowo”.

 

Dzwony w poetyckiej frazie Stanisława Krawczyka zainteresowały Zbigniewa Kadłubka (Fale, dzwony, my). Dzwon jest ziemskim głosem i odgłosem, coś obwieszcza, o czymś informuje, oznajmia. Krawczyk powiada, iż „głos ziemi” niesie dzwon i zapisuje: „między dzwonami / nieprzerwany korowód pogrzebu”. W tym kontekście dzwon obwieszcza koniec wędrówki ziemskiej. W falach dzwonu wydzwania się dal, a może wieczność?

 

„Przygotowanie do wyboru wierszy” ma zawsze ten sam cel, aby odkryć znaczenia w tym, co już się wypełniło – pisze Paweł Sarna. Jako utwór programowy w twórczości Stanisława Krawczyka wybrał do analizy wiersz Budowanie z tomu Brzegi płomienia, który znalazł się również w e-książce Zamykając powiekę, odczytanej jako autoantologia. Była to właściwie zapowiedź wyboru Zrosty i przygotowanie się do tej publikacji. Podczas opracowywania zbioru ważne jest z jednej strony budowanie z tego, co już znane, z drugiej – zburzenie chronologicznej ciągłości narracji, wprowadzenie nowych utworów i podział porządkujący tematykę. Budowanie poetyckie Krawczyka odbywa się w dość nietypowy sposób – sygnalizuje autor szkicu – i jest zapowiedzią pracy niemożliwej do wykonania. Czy owe ćwiczenia nie są koniecznym zabiegiem, by pogodzić nieprawdopodobieństwa i zbudować świat ze strzępów? Szorstki i pozbawiony fantazji? Ale czy wówczas będzie on dla człowieka przyjazny i bezpieczny? Oto pytania, które nasuwają się po przeczytaniu tekstu. Budowanie – podkreśla Sarna – to także aktywizacja pamięci z myślą o powrocie do źródeł. 

 

Komentarz do krótkiego utworu Strony przedstawił Stanisław Piskor. W wierszu obecnych jest siedem stron: podstawowe kierunki świata oraz powietrze i woda, z tych ostatnich powstaje „strona siódma” – mgła. Mgły mogą być znakiem pamięci poety o bliskich zmarłych albo sugerować rodzaj nieśmiertelności w pamięci potomnych.

 

Tekst Jerzego Głybina zatytułowany Czytanie Krawczyka przypomina pierwsze spotkanie aktora z poetą i pierwszy kontakt z jego poezją, także wędrówki do Czerwionki-Leszczyn, miejscowego klubu, w którym czytano wiersze. „Moja przyjaźń z tą poezją trwa już ponad dwadzieścia lat. Z całą pewnością nie jest to poezja łagodna i refleksyjna, ale prosta, bardzo osobista i żywa. Ostatecznie jest to poezja pamięci. Spełnia jeden z warunków naprawdę dobrej poezji” – ocenia autor szkicu, przyjaciel poety i uważny czytelnik.

 

Myśląc o wspominanej wcześniej codzienności, zwykłości, konkrecie zapytajmy: co mogłoby konkurować z... plackami ziemniaczanymi ucieranymi ręcznie, podawanymi z  własnoręcznie zbieranymi grzybami? O tym opowiada Marta Fox, która swój tekst zatytułowała: Poeta od placków ziemniaczanych. Spotkanie odbyło się w Ogrodzie poety, często goszczącym przyjaciół Stanisława Krawczyka. I tym razem przepełniony „dobrą energią wielu poetyckich dusz”, zapachem przygotowanych przez poetę placków z sosem grzybowym wpisał się w historię, która pozostanie w pamięci bywalców tego ogrodu-legendy. 

 

W książce odnajdziemy również tekst Libora Pavery Síla lidského ducha oraz opracowaną przez Pawła Majerskiego bibliografię publikacji Krawczyka i komentarzy do jego twórczości. Autorzy książki odkrywają i wyjaśniają wiele wątków twórczości poetyckiej Stanisława Krawczyka. Stają się przewodnikami, którzy zapraszają czytelników do własnej już podróży w świecie poetyckim autora Tajemnicy twarzy.

 

 

 

Światy poetyckie Stanisława Krawczyka. Red. M. Kisiel, P. Majerski. Wydawnictwo Naukowe „Śląsk”. Katowice 2014.